Opublikowane przez Busol w Wieże.

Wieża kościoła pw. MB Różańcowej przy ul. Krakowskiej na Gumieńcach była jedyną na którą wybrałem się sam. Tak się złożyło, że ten dzień (4.10.2004) nie pasował nikomu, a ja byłem już umówiony. Znając kościół wcześniej zaplanowałem sobie wypad na pół godziny bo „przecież to malutka wieża”…


Jednak zgodnie z tradycją wieże niepozorne okazywały się bardzo ciekawe i odwrotnie – częso te imponujące nie kryły w sobie nic nadzwyczajnego.

Wyprawę zacząłem od pomieszczenia gospodarczego z któego schody prowadziły na samą wieżę. W pomieszczeniu tym, z ciekawych rzeczy warto wspomnieć zdemontowane organy czekające na „przeprowadzkę” do innego kościoła, oraz fragment jakiegoś obrazu (ołtarza ?”) z niemieckimi napisami.

W samej wieży zastało mnie „pruskie belkowanie” (niech architekci poprawią jeśli to nie tak się nazywa) niewidoczne z zewnątrz. Jak się dowiedziałem nieoficjalnie wkrótce kościół ma przejść remont wieży który pozwoli odsłonić oryginalne czarno-białe mury. Na kolejnyum poziomie wieży czekały na mnie dzwony. I po raz kolejny okazało się, że są dużo starsze niż by się wydawało. Jeden z dzwonów z wyraźnymi śladami kul (!) nosi datę 1708 oraz informację, że zrobiono go w Stettinie

Dużym zaskoczeniem był zachowany mechanizm zegara wyporukowanego przez „Fabrykę Dużych Zegarów” C.F.Rochlitz z Berlina. Zachował się akże mechanizm wskazówek.

Na sam szczyt wieży niesety nie wszedłem. Być może gdybym nie był sam o bym spróbował, jednak zdrowy rozsądek wziął górę. Na koniec jeszcze obejrzałem poddasze, czyli pełną gruzu kilkunasto centymetrową przestrzeń między sklepieniem kościołą a podłogą pomieszczenia nad kościołem.

Podsumowując – jedna wielka niespodzianka. Dzwony, zegar, belkowanie. Szkoda tylko, że na ten czubek nie wlazłem…

Zapraszam do galerii.

Busol