Opublikowane przez woti w Pamiętać Szczecin.

Życie w zburzonym mieście nie było wcale takie łatwe. Niejednokrotnie w mieście brakowało żywności oraz prądu. Miasto było często podpalane. Szalały pożary, które z trudem były gaszone.
W gruzach leżały wszystkie cenne zabytki architektury – Ratusz Staromiejski, Katedra św. Jakuba, Zamek Książąt Pomorskich. Stare Miasto przedstawiało się jako gigantyczna ruina zasypana gruzem. Pradziadek wspominał również, że przerażający widok przedstawiał port oraz zburzone mosty i wiadukty.

Wspomnienia spisał: Piotr Borowiec z kl. V Szkoły Podstawowej nr 74 w Szczecinie
Opiekun: Anna Witkowska
Wspominały: krewne Jana Ozdoby

W 1945 roku mój pradziadek, Jan Ozdoba, powrócił z przymusowych robót we Francji do swojej rodzinnej miejscowości Chałek koło Sandomierza. Pierwsze powojenne miesiące dla mojego pradziadka oraz jego rodziny były bardzo trudne.
Pradziadkowie wychowywali pięcioro dzieci i było im trudno zabezpieczyć byt dla całej rodziny. Dlatego pradziadek postanowił, że pojedzie do Szczecina w celu poszukania dobrej pracy. Był to rok 1946.
Po przybyciu do Szczecina pradziadek zastał miasto bardzo zniszczone i zdewastowane. Największe wrażenie wywarło na nim zniszczone Stare Miasto. W gruzach leżały wszystkie cenne zabytki architektury – Ratusz Staromiejski, Katedra św. Jakuba, Zamek Książąt Pomorskich. Stare Miasto przedstawiało się jako gigantyczna ruina zasypana gruzem. Pradziadek wspominał również, że przerażający widok przedstawiał port oraz zburzone mosty i wiadukty.
Pradziadek zamieszkał w Szczecinie na ulicy Królowej Jadwigi, a potem na ulicy Langiewicza. Zatrudnił się przy odgruzowywaniu miasta, a następnie przy jego odbudowie.
Życie w zburzonym mieście nie było wcale takie łatwe. Niejednokrotnie w mieście brakowało żywności oraz prądu. Miasto było często podpalane. Szalały pożary, które z trudem były gaszone.
W Szczecinie oprócz Polaków zamieszkiwały i inne grupy narodowościowe, np. Niemcy, Rosjanie.

Powoli życie w Szczecinie wracało do normalności. W pierwszych powojennych latach największy nacisk położono na odbudowę zniszczonej gospodarki, głównie morskiej, oraz innych zakładów pracy. Zaczęły funkcjonować sklepy, szkoły, instytucje kulturalne – muzea, teatry, biblioteki, kina, szkoły. Pradziadek lubił chodzić do kin „Bałtyk” lub „Colosseum”. Wspominał też, że w mieście działała rozgłośnia radiowa, która nadawała komunikaty i wzywała do odgruzowywania miasta.
Pradziadek często spotykał się ze swoimi kolegami na spacerach w Parku Kasprowicza lub na Wałach Chrobrego. Chętnie też chodził na imprezy sportowe, np. mecze piłki nożnej czy wyścigi kolarskie. Dużą frajdą dla pradziadka była jazda tramwajem.

Pradziadek, pomimo, że miał bardzo dużo kolegów, ogromnie tęsknił za rodziną. W początkach lat pięćdziesiątych postanowił sprowadzić do Szczecina trzy najstarsze córki. Podjęły one naukę w Państwowym Liceum Plastycznym oraz w Szkole Pielęgniarskiej. Pradziadkowi bardzo podobało się w Szczecinie, lecz tęsknił za rodzinnymi stronami i postanowił tam wrócić. W Szczecinie zostały trzy jego córki.
Ciocie i babcia opowiadały mi o pobycie pradziadka w naszym mieście. Od nich dowiedziałem się również, że Szczecin rozwijał się prężnie, zwłaszcza gospodarka wodna. Rozpoczęto budowę wielu osiedli mieszkaniowych w rejonach Placu Lotników, Al. Jedności Narodowej, Placu Grunwaldzkiego. Zaczęły działać wyższe uczelnie np. Akademia Medyczna, Wyższa Szkoła Morska, Wyższa Szkoła Pedagogiczna. Odbudowano zniszczone wiadukty i mosty.

Pradziadek bardzo często odwiedzał swoje trzy córki w Szczecinie i bardzo się cieszył z jego rozwoju gospodarczego i kulturowego. Szczecin nabierał charakteru miasta portowego i stał się stolicą Pomorza Zachodniego.