Opublikowane przez woti w Pamiętać Szczecin.

Nie chciał wracać do miejsca, z którego przybył do Szczecina, ponieważ nie miał tam żadnych kolegów ani rodziny.
Mój dziadek po wojnie biegle mówił po włosku, angielsku i niemiecku. W 1950 do 1951 przebywał w więzieniu za krytykę osoby Stalina.

Wspomnienia spisał: Marcin Stokfisz z kl. V Szkoły Podstawowej nr 74 w Szczecinie
Opiekun: Anna Witkowska
Wspominał:

Zygmunt Dorożyński przybył z Londynu do Szczecina 10 czerwca 1948 roku. Wybrał akurat Szczecin, ponieważ mieszkali tam jego rodzice. W Szczecinie skończył Akademię Medyczną a następnie pomagał w odbudowie szpitala, w którym pracował w oddziale szczepień przeciw gruźlicy. Był na wszystkich stanowiskach aż do dyrektora szpitala na Pomorzanach. Najwięcej w szpitalu było problemów z łóżkami i lekarstwami.
Tramwaje i pociągi były w modernizacji. Najciekawszymi gazetami był „Kurier Szczeciński” i „Głos Szczeciński”. Wypoczywał poprzez częste wyjazdy nad jezioro lub do lasu.
Nie chciał wracać do miejsca, z którego przybył do Szczecina, ponieważ nie miał tam żadnych kolegów ani rodziny.
Mój dziadek po wojnie biegle mówił po włosku, angielsku i niemiecku. W 1950 do 1951 przebywał w więzieniu za krytykę osoby Stalina.

Upoważnienie Państwowej Inspekcji Sanitarnej, 1956 r.