Opublikowane przez woti w Szczecinianie.

Konrad Stanisław Salamon ( 1921 – 2002 ), pionier Szczecina, znany szczeciński fotograf urodził się 8 maja 1921 roku w Chlebowie, w Wielkopolsce. Powojenny los rzucił go do Szczecina, gdzie zajął się fotografowaniem – chodził po szkołach i pstrykał dzieciakom zdjęcia. Ale nie tylko po szkołach, bo bywał również zapraszany na różne uroczystości, a poza tym po prostu „włóczył się po mieście”, a nawet fotografował z jego dachów – słowem, starał się uwieczniać swoim aparatem to, co tak szybko mogło się zmienić…
Kilka ujęć wykonanych przez Mistrza Salamona zaprezentujemy Wam już teraz i przekonacie się, że warto zapoznać się z nimi – mają nie tylko wartość ściśle dokumentalną, bo niektóre z nich zawierają znacznie więcej treści, mają w sobie „to coś”, dzięki czemu nawet po latach można powrócić do miejsca i czasu, w którym zostały zrobione.

Chciwość złodzieja dokumentów zmusiła mnie do odwiedzin u fotografa, żeby sobie fotki do nowych papierów zrobić. Gdzie najlepiej zrobić zdjęcie? Poszukałem w pamięci i znalazłem: Aleja Wojska Polskiego 12 – MINIFOT.

Jak pomyślałem, tak zrobiłem i chyba nigdy nie będę tego żałował…
Jakież było moje zdziwienie, kiedy zapamiętany przeze mnie z lat młodości zakład fotograficzny, bardzo modny i popularny w owych czasach – teraz wygląda ciut inaczej niż matryca mojej pamięci fotograficznej z tamtych lat. To już nie maleńka dziupla, lecz „Europa”: na parterze biuro do kontaktu z klientami, na pięterku poczekalnia i szatnia z lustrem, a dalej atelier z całą swoją fotograficzną otoczką (lampy, flesze i inne profesjonalne „zabawki”). Ponieważ nie byłem jedynym klientem – przyszło mi poczekać na swoją kolej.
Omiotłem wzrokiem ściany i natychmiast przestałem się niecierpliwić, że jeszcze nie nadchodzi moja kolej do zajęcia miejsca przed okiem obiektywów i w świetle lamp studyjnych… Przyznam nawet, że z pewną niechęcią usłyszałem zaproszenie do zajęcia miejsca na stołku przed fotografem, albowiem na ścianach poczekalni można zobaczyć historię Szczecina i to takiego, który ja zapamiętałem z lat swojej młodości! Niby nic, a przecież rozpoznałem zdjęcie swojej szkoły podstawowej, z klasą „ósmą be”… ale to nie moi. Na zdjęciu obok – są! Tak, poznaję kolegów i klasę, w której się uczyłem. Powróciła mi pamięć chwil młodości, wręcz czułem atmosferę dnia, w którym fotografowano moją klasę.



Zaciekawiło mnie, skąd takie zdjęcia na ścianie warsztatu, w którym, jak mi się zdawało, robiono tylko „szybkie fotki” do legitymacji i innych dokumentów?
Zagadnąłem o to kobietę, która zajmowała się uwiecznieniem mojej fizys na potrzeby urzędowe i okazało się, że jest ona córką, nieżyjącego już od kilku lat, byłego właściciela zakładu fotograficznego, pana KONRADA SALAMONA. To jego robota…

Pan Salamon chodził po szkołach i pstrykał dzieciakom zdjęcia. I nie tylko po szkołach, bo bywał również zapraszany na różne uroczystości, a poza tym po prostu „włóczył się po mieście”, a nawet fotografował z jego dachów – słowem, starał się uwieczniać swoim aparatem to, co tak szybko mogło się zmienić…

Symbolem tych zmian na lepsze niech będą cztery zdjęcia Baszty Panieńskiej, znanej też pod romantycznym mianem Baszty Siedmiu Płaszczy:




A oto nieco faktów z życia pana Salamona:

Konrad Stanisław Salamon ( 1921 – 2002 )
pionier Szczecina
znany szczeciński fotograf

Urodził się 8 maja 1921 roku w Chlebowie, w Wielkopolsce. Ojciec był leśniczym w leśniczówce Milkarowo. Tu Konrad spędził swoje dzieciństwo. Do szkoły uczęszczał we Wrześni, ale nie zdążył skończyć liceum, bo wybuchła wojna. Sprzeczne decyzje o opuszczeniu domu i próbach ewakuowania się na wschód spowodowały, że został zatrzymany przez niemiecki patrol w okolicy Kutna i skoszarowany z innymi mężczyznami.
Po kilku dniach udało mu się zbiec, w czasie załadunku na ciężarówki. Unikając głównych dróg dotarł do domu, tutaj zatrudnił się, jako robotnik, w gospodarstwie leśniczówki. W maju 1940 roku umarł jego ojciec. Wtedy trzeba było zacząć zarabiać i Konrad zatrudnił się jako drwal. Równocześnie uczęszczał na odpowiedni kurs, a po jego ukończeniu został kontrolerem mleczarskim w Brzezinach koło Łodzi.
20 sierpnia 1944 roku został zatrzymany przez policję niemiecką i oddany w ręce gestapo. Początkowo więziony był w Łodzi, później w Sikawie, aż w styczniu 1945 roku trafił do obozu w Radogoszczy koło Łodzi.
Cudem ocalał z rzezi, jaką Niemcy zgotowali 400 więźniom w nocy z 17 na18 stycznia 1945 roku. Hitlerowcy dokonali masowej egzekucji oraz podpalenia więzienia, celem usunięcia niewygodnych świadków i dowodów swojego bestialskiego zachowania. Tę tragedię udało mu się cudem przeżyć jako jednemu z nielicznych. Ocalało ich tylko kilkunastu na czterystu!
Swoje rany fizyczne i psychiczne leczył w Brzezinach. Można o tym przeczytać w książce Marii Czech-Sobczak i Władysława Kuruś-Brzezińskiego, zatytułowanej ”Wszystkie drogi wiodły do Szczecina”, wydanej przez Książnicę Pomorską w Szczecinie, w 2001 roku, gdzie zostały opublikowane także jego wspomnienia.

Pierwszy raz do Szczecina przybył pod koniec 1945 roku, ale na stałe zdecydował osiedlić się tutaj dopiero w styczniu 1946 roku. Początkowo pracował w Polskim Radio (1946 – 1952), a w czerwcu 1952 roku rozpoczęła się jego przygoda z fotografią, która pasjonowała go od wczesnej młodości.
W latach 1952 – 1954 pracował w Spółdzielni „Światłocień” w Międzyzdrojach i fotografował wydarzenia związane z organizacją „Służba Polsce” oraz wiele wycieczek prowadzonych przez „Samopomoc Chłopską”. W 1954 roku rozpoczął wykonywanie zdjęć w szczecińskich szkołach podstawowych, stając się równocześnie kronikarzem Szczecina, poprzez uwiecznianie budowy nowych szkół oraz uroczystych inauguracji, m.in. „Tysiąclatek” (kto jeszcze pamięta stare, przepełnione szkoły i hasło „Tysiąc szkół na Tysiąclecie”?). Działalność swą prowadził w ramach Spółdzielni „Foto – Studio”.
W 1972 roku otrzymał lokal przy alei Wojska Polskiego 12, w którym urządził zakład fotograficzny „MINIFOT”, gdzie pracował do końca swoich dni. Równocześnie zaangażowany był w życie społeczne Szczecina. Piastował wiele funkcji, tak społecznie, jak i zawodowo:
– członek Zarządu Związku Inwalidów Wojennych
– członek i przewodniczący Rady Spółdzielni „Foto – Studio”
– przewodniczący komisji egzaminacyjnej Spółdzielni „Foto – Studio”
– członek Cechu Rzemiosł Różnych
– sekretarz Związku Inwalidów Wojennych (1999 – 2002)
Został odznaczony wieloma medalami i wyróżnieniami, w tym za pobyt w więzieniu i aktywną działalność społeczną, m.in. został odznaczony Srebrnym Krzyżem Zasługi.
Był człowiekiem, dla którego fotografia była nie tylko zawodem, ale także prawdziwą pasją i zamiłowaniem. Jako fotograf trwale związany ze Szczecinem, przez 60 lat zdołał uwiecznić nie tylko trzy pokolenia szczecinian fotografujących się w zakładzie „MINIFOT”, ale także nasze miasto i region zachodniopomorski.
Fotografując ruiny Szczecina w 1945 roku, poprzez kolejne etapy odbudowy i rozwoju naszego miasta, stał się prawdziwym kronikarzem powojennych dziejów naszego grodu.

Wszystkie powyższe fotografie zostały wykonane przez Mistrza Salamona i zapewne przekonaliście się, że warto zapoznać się z nimi – mają nie tylko wartość ściśle dokumentalną, bo niektóre z nich zawierają znacznie więcej treści, mają w sobie „to coś”, dzięki czemu nawet po latach można powrócić do miejsca i czasu, w którym zostały zrobione.
Wkrótce opracujemy kolejne fotografie Mistrza Salamona i, korzystając z życzliwości jego córki i następczyni, stopniowo będziemy pokazywać Wam niepowtarzalne zdjęcia Szczecina – od pierwszych dni powojennych, od ruin po odbudowę i rozbudowę naszej „małej ojczyzny”, która tak szybko stała się też „małą ojczyzną” nie tylko dla Konrada Stanisława Salamona.

A teraz, na pocieszenie dla tych, którzy tęsknią za prawdziwą zimą, przedstawiam cykl ujęć wykonanych przez Konrada Salamona, prawdopodobnie pod koniec lat sześćdziesiątych – SZCZECIŃSKA ZIMA:




















Andrzej N. Olejniczak