Opublikowane przez woti w Pamiętać Szczecin.

Szwagier babci, Stefan Czarniecki, z wdzięczności za pomoc w gospodarce przepisał jej dom z kawałkiem ziemi. Jednak w tym czasie były zbierane cegły na odbudowę Warszawy i trzeba było ten dom rozebrać. Babcia była za młoda, aby poradzić sobie z remontem domu, w szczególności z naprawą dachu.
W Szczecinie czuła się bardzo obco. Do Lwowa chciała wrócić i tęskni za nim do dnia dzisiejszego.

Wspomnienia spisała: Joanna Janiak z kl. VI Szkoły Podstawowej nr 74 w Szczecinie
Opiekun: Anna Witkowska
Wspominał: Teresa Janiak

Moja babcia nazywa się Teresa Janiak z domu Kobuz. Do Szczecina przyjechała ze Lwowa w kwietniu 1947 roku. Miała wtedy 16 lat. Zamieszkała w Klęskowie, przy ulicy Chłopskiej.
Swój niewielki dobytek przywiozła ze Lwowa. Tak, więc ubrania jak i niektóre przybory pochodziły z tamtego miasta.

Babcia nie chodziła do szkoły, ponieważ pomagała siostrze, Rozalii Czarnieckiej, przy gospodarce. Sprzątała, prała, gotowała, karmiła zwierzęta itp. Szwagier babci, Stefan Czarniecki, z wdzięczności za pomoc w gospodarce przepisał jej dom z kawałkiem ziemi. Jednak w tym czasie były zbierane cegły na odbudowę Warszawy i trzeba było ten dom rozebrać. Babcia była za młoda, aby poradzić sobie z remontem domu, w szczególności z naprawą dachu.
W 1952 roku wyszła za mąż za Franciszka Janiaka, który był w podobnej sytuacji.

Szczecin po II wojnie światowej był bardzo zniszczony. Babcia osobiście brała udział w jego odgruzowywaniu. Z czasem zaczęły jeździć tramwaje, które z tyłu miały „balkony”. Babcia jednak nimi nie jeździła. Dworce w całym Szczecinie były w ruinie.
W czasie wolnym czytała „Głos Szczeciński” i „Chłopską Drogę”. Wiele czasu spędzała na dworze. Na inne rozrywki nie mogła sobie pozwolić.
Gdy skończyła 20 lat, podjęła pracę w ZPS. Z tego zakładu otrzymywała kartki żywnościowe, za które można było kupić m.in. mięso, masło, alkohol, papierosy, soki itp.

W Szczecinie czuła się bardzo obco. Do Lwowa chciała wrócić i tęskni za nim do dnia dzisiejszego.