Opublikowane przez woti w Pomniki.

Gryf znany był już starożytnym Babilończykom, według których miał taką siłę i odwagę, że mógł pokonać nawet uzbrojonego mężczyznę. Stał się więc symbolem waleczności, drapieżności i uporu w dążeniu do celu. Swym znaczeniem dorównywał smokom strzegącym boskich skarbów.
Dlaczego więc galionem łodzi Manzelbrunnen jest drapieżny orzeł, a nie gryf? Czy projektując pomnik zapomniano o tradycji książęcego grodu? Czyżby ówcześni szczecinianie zapomnieli o dumnej przeszłości swojej ziemi ojczystej i nie zdecydowali się umieścić wizerunku gryfa na najbardziej ze szczecińskich pomników?

Kiedy w Roku Pańskim 1879 władze miejskie Szczecina przeniosły swoją siedzibę ze Starego Ratusza do nowego, czerwonego gmachu – przed dzisiejszym Placem Tobruckim otworzyła się wspaniała kariera. Od tego momentu w bezpośrednim otoczeniu placu skoncentrowały się tak ważne dla mieszkańców i przyjezdnych instytucje, jak: dworzec kolejowy, poczta i administracja municypalna oraz biblioteka. Tuż obok szumiało portowe życie Odry, z szmerem jej fal i ludzi załatwiających swoje sprawy na nabrzeżu, a nad nimi co i raz rozbrzmiewały sygnały parowców i hałas ich maszyn.
Jednak proza codziennych spraw i interesów nie do końca opanowała umysły włodarzy „matki miast pomorskich” – postanowili oni zadbać o to, aby rozległy plac u stóp Zielonego Szańca witał przybywających koleją i wodą nie tylko imponującą rozległością, ale także pięknym „detalem” architektonicznym, który swoją wymową podnosiłby prestiż Szczecina. Tak powstał pomysł na pomnik – fontannę, którego figury symbolizowałyby związki miasta z tym, z czego żyło – z wody i z handlu.

Powszechnie znanym symbolem podróży i związanego z nimi ryzyka jest łódź. Łódź jest także symbolem walki z losem i zmagań pełnych niebezpieczeństw, z którymi (nie tylko na morzu) spotykają się kupcy – tak więc łódź stała się osią i centrum ideowym zaprojektowanego przez Manzla pomnika.

Jest to dość nietypowa łódź, ponieważ jej masztem nie jest drewniany pal, lecz silna rybaczka, która wspiera się na kotwicy – symbolu bóstw morskich i miast portowych, żeglugi, nadziei oraz pomocy w niebezpieczeństwie. Ta łódź zdaje się dobijać do brzegu – żagiel jest zwinięty, a kotwicę przygotowano do wyniesienia.

Tytan oraz wodne nimfy trudzą się (każde na swój sposób) nad wypchnięciem łodzi na brzeg (jej dziób już zdaje się szorować o dno).

Ta pomorska łódź zdaje się mieć tylko jednego pasażera (wszak Sedina jest tu najważniejsza, bo jest nie tylko „masztem”, ale także gospodarzem) – Merkurego, który już wysunął stopy za burtę i wydaje się tylko czekać momentu, kiedy będzie mógł wyskoczyć na ląd bez moczenia sobie stóp. Sedina, Merkury i drapieżny orzeł patrzą daleko przed siebie, z uwagą, jakby chcieli zapytać:
– Co rybaków i kupców może czekać w dalekiej przyszłości?

Herbem Szczecina jest gryf, do tego ukoronowany. Dlaczego więc galionem łodzi jest drapieżny orzeł, a nie gryf?

Gryf jest zwierzęciem heraldycznym, składającym się w połowie z orła (głowa, przednie łapy i skrzydła) oraz lwa (tułów i ogon). Jako zwierz łączący w sobie cechy bóstw słonecznych i ziemskich uważany był też za symbol połączenia w człowieku natury ludzkiej (ziemski lew) i boskiej (orzeł).
Znany był już starożytnym Babilończykom, według których miał taką siłę i odwagę, że mógł pokonać nawet uzbrojonego mężczyznę. Stał się więc symbolem waleczności, drapieżności i uporu w dążeniu do celu. Swym znaczeniem dorównywał smokom strzegącym boskich skarbów. Dlatego też był symbolem czujnej straży i opieki. Uważano, że używanie wizerunku gryfa oznaczało oddanie się pod opiekę niebieskim posłańcom oraz prośbę o znalezienie harmonii pomiędzy tym, co w człowieku przyziemne, a tym, co w człowieku boskie.

Orzeł uchodzi za króla ptaków, jest więc znakiem bogów i władców, i jako taki zawsze był symbolem władzy. Cesarski orzeł dwugłowy przypominał rzymskiego boga Janusa, symbolizując połączenie władzy duchowej z doczesną, a dalej siłę stwórczą i wszechwiedzę oraz umiejętność patrzenia w przeszłość i w przyszłość.

Oba znaki były i są bardzo popularne w Europie, a w niektórych herbach oba „potwory” występują wspólnie – poniżej herb, który można zobaczyć w Szczecinie (na tablicy konsulatu czeskiego):

Znana jest legenda, według której Ziemomysł, przodek rodu książąt pomorskich, polując w Puszczy Wolińskiej, wypatrzył gniazdo gryfów na wielkim dębie. Na tym gnieździe czujna samica pilnowała młodych, szeroko okrywając je swoimi skrzydłami – jedynie jej lwi ogon zwieszał się poza krawędzią olbrzymiego gniazda.
Samiec właśnie odleciał ku niedalekiemu morzu, aby coś upolować. Na jego odlot musiały czekać drapieżne orły, które wielkim stadem napadły na samotną matkę. Pomimo przewagi liczebnej napastników samica nie opuściła gniazda, lecz bijąc ogonem, dziobem i szponami, a skrzydłami wciąż osłaniając swoje młode – bohatersko walczyła. Jednocześnie, kiedy tylko mogła, wydawała z siebie donośne wołanie, które rozlegało się nad puszczą i morskim brzegiem niby głos żeglarskiego rogu we mgle i nocy.
Wkrótce nad gniazdem zaszumiały skrzydła przybyłego na ratunek gryfa. Mąż i ojciec bez wahania rzucił się na drapieżne ptaki, które już zdążyły mocno okaleczyć samicę. Skrzek orłów i przerażające wołanie gryfa niosły się z wiatrem, ponad koronami drzew, w stronę słonecznej tarczy, która powoli chyliła się ku zachodniemu krańcowi nieba.
Książę widział, jak na tle niebieskiego nieba czerwieniła się szyja i pierś bohaterskiego obrońcy, któremu w ciężkim boju udało się pokonać i odpędzić napastników, które niby czarna chmura odleciały ku zachodowi.
Na pamiątkę tego wydarzenia książę postanowił przyjąć za swój znak czerwonego gryfa na niebieskim polu. Od tego czasu gryf stał się znakiem ziem podległych Gryfitom (aczkolwiek kształt i barwy tego znaku zmieniały się dość często i z różnych powodów):

,a jego głowa – herbem Szczecina:

Dlaczego więc galionem łodzi Manzelbrunnen jest drapieżny orzeł, a nie gryf? Czy projektując pomnik zapomniano o tradycji książęcego grodu? Czyżby ówcześni szczecinianie zapomnieli o dumnej przeszłości swojej ziemi ojczystej i nie zdecydowali się umieścić wizerunku gryfa na najbardziej ze szczecińskich pomników? Niestety – wydaje się, że tak, ponieważ na żadnej ze znanych mi fotografii Manzelbrunnen nie dostrzegłem tego tak ważnego godła. Pewnym wspomnieniem o gryfie, zwierzęciu będącym na poły lwem, może być wizerunek „króla zwierząt” umieszczony na rufie Sedinowej łodzi:

Wiedzcie przecież, że rufa na statku wcale nie jest miejscem poślednim – wszak na rufach dawnych okrętów lokowano najbardziej honorowych gości i kajutę kapitana! Nie może być więc przypadkiem, że właśnie tutaj ustawiono książęcą koronę, której kształt jest charakterystyczny dla koron władców – suwerenów (dla porównania korona gryfa szczecińskiego jest tylko „koroną szlachecką”). Umieszczenie korony Gryfitów -suwerennych władców na rufie szczecińskiej łodzi można więc odczytać jako znak pamięci i szacunku dla tej przeszłości.
Jednak gryfa mi tutaj brak, a zastąpienie go orłem na przedzie i lwem z tyłu – nie rekompensuje mi tego braku!

Wojciech Banaszak

W tekście wykorzystano informacje pochodzące m.in. z:

1/ Paweł Dudziński: Alfabet heraldyczny; Warszawa 1997
2/ Bogdana Kozińska, Grzegorz Solecki i in.: Szczecin dawniej i dziś; Szczecin 2002
3/ Janusz W.Szymański: Opowieści i legendy Pomorskie; Kielce-Goleniów 2000