Opublikowane przez woti w Pamiętać Szczecin.

Prababcia i pradziadek chcieli jednak mieszkać sami. Postanowili wraz z córką Janiną (moją babcią) przyjechać do Szczecina. Dowiedzieli się, że są tam wolne stare, poniemieckie domy. W 1955 roku zamieszkali w jednorodzinnym domku przy ul. Łowczych 4, na skraju miasta, w dzielnicy zwanej Wielgowo.

Wspomnienia spisał: Adrian Kubiak z kl.V Szkoły Podstawowej nr 74 w Szczecinie
Opiekun: Anna Witkowska
Wspominała: Janina Ossoliński

Moja babcia nazywa się Janina Ossoliński. Przyjechała do Szczecina w 1955 roku, z miejscowości Gołańcz Pomorska. Rodzice mojej babci mieszkali u swoich rodziców na wspólnym wielkim gospodarstwie rolnym. Mieli wielkie pole, na którym uprawiali różnego rodzaju zboża, ziemniaki i wiele innych warzyw. Mieli także sad z jabłoniami, gruszami i śliwami. Znajdowały się tam również ule bartnicze, z których czerpano miód. Hodowali zwierzęta takie jak krowy, konie, świnie, kury, kaczki.
Prababcia i pradziadek chcieli jednak mieszkać sami. Postanowili wraz z córką Janiną (moją babcią) przyjechać do Szczecina. Dowiedzieli się, że są tam wolne stare, poniemieckie domy. W 1955 roku zamieszkali w jednorodzinnym domku przy ul. Łowczych 4, na skraju miasta, w dzielnicy zwanej Wielgowo.
Na początku nie mieli wody bieżącej w domu tylko musieli przynosić ją ze studni, która mieściła się w ogródku. Mój pradziadek Florian sam zbudował toaletę mieszczącą się poza domem. Z czasem doprowadzono wszystkie pomieszczenia do używalności.
W tym domu wychowała się moja babcie Janka, a później moja mama.
Moja prababcia znalazła pracę w pobliskim szpitalu, a pradziadek zatrudnił się na kolei. Ich córka Janka (moja babcia) chodziła do Szkoły Podstawowej nr 13.
Żyło im się bardzo trudno. Musieli pracować zawodowo, utrzymywać gospodarstwo i wychowywać dzieci.

Babcia i dziadek na spacerze, w tle Zamek Książąt Pomorskich.