Opublikowane przez Busol w Pomniki.

Zastanawia mnie bardzo, dlaczego na „miejskiej” tarczy herbowej, umieszczonej na dziobie łodzi, którą możemy zobaczyć na jednej z nielicznych grafik przedstawiających „Manzelbrunnen” z najdrobniejszymi detalami – dlaczego nie widnieje tutaj herb Szczecina?
Jest to „bardzo miejska” tarcza herbowa, ponieważ wieńczą ją charakterystyczne blanki murów, a te w heraldyce municypalnej symbolizują prawa miejskie i starożytność grodu. Bardzo trudno jest jednak zinterpretować zasadnicze godło widniejące na tarczy – na pewno jednak nie jest to Gryf! Cóż zatem przedstawia?


Wiedziałem, wiedziałem, że tak będzie! Po ukazaniu się poprzedniej publikacji z tego cyklu (TAJEMNICE SEDINY; Część 2 – Manzel z Pomorza) otrzymałem od zaprzyjaźnionych z nami pracownic Książnicy Szczecińskiej dalsze informacje o tym najsławniejszym (jak dotychczas) w Szczecinie, rzeźbiarzu. Tym samym czuję się w obowiązku uzupełnić i poprawić przekazane Wam wcześniej informacje dotyczące jego osoby – dla ułatwienia nowe informację połączę z poprzednimi:

Karl Ludwig Manzel urodził się w 1858r. na Pomorzu, nie tak znów daleko od Szczecina – w Kagendorf , w powiecie Anklam. Był jedynym dzieckiem krawca Georga Manzla i Wilhelminy Manzel z domu Jakobs. Dzieciństwo i wczesną młodość spędził w Boldekow i w Anklam. W tym okresie jego ojciec zmarł na ospę, wskutek czego pani Wilhelmina musiała utrzymywać się z dorywczej pracy w charakterze akuszerki. Zapewne przyrodzony talent i pracowitość syna były jej pomocą w tym trudnym okresie – Ludwig już jako dziecko przejawiał zdolności artystyczne: rzeźbił główki do fajek i drewniane laski spacerowe.
W siedemnastym roku życia młody Manzel zaczął utrzymywać się samodzielnie i wyjechał do Berlina, gdzie pracował jako nauczyciel w szkole (w latach 1875-81). Jednocześnie podjął studia w Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych. Tam został uczniem Fritza Schapera w klasie malarstwa.
Równolegle zarabiał jako karykaturzysta i autor rysunków satyrycznych popularnych pism berlińskich (ciekawe, czy miłośnicy Sediny potrafiliby odnaleźć choć kilka z jego ówczesnych prac?).
Pierwszych sukcesów artystycznych dopracował się w latach 1885-86 i dzięki temu zaproponowano mu roczne stypendium fundacji Rohrschen w Paryżu – pozostał tam przez 3 lata. Właśnie wtedy w zasadniczy sposób ukształtował swą osobowość artystyczną, co do końca jego życia (zmarł 20 czerwca 1936r. w Berlinie) „wypominali” mu niektórzy krytycy niemieccy: „w jego sztuce widoczne są wpływy sztuki francuskiej, ale też przejawia się prawdziwy duch niemiecki (np. w postaciach silnych, bohaterskich mężczyzn, oraz kobiet reprezentujących ideał kobiety niemieckiej, tj. wdzięk i siłę)”.

Osobiście sugeruję nie traktować tego zarzutu poważnie, aczkolwiek przyznaję, że w dziełach Manzla rzeczywiście wyczuwa się siłę, wdzięk i dynamizm przedstawianych postaci – analogicznie do mnóstwa dobrych dzieł nie tylko z tego okresu (kto nie wierzy, niech obejrzy choćby prace Manzla zaprezentowane w artykule nr 2 z tego cyklu). Na dodatek jego stosunek do „ludzi pracy” jest niemal prekursorski i kto wie, czy ideolodzy socrealizmu nie wzorowali się na Manzlowym sposobie przedstawiania „ludzi pracy”? W końcu szczecińska Sedina i wypychający jej łódź na brzeg Tytan są jednoznacznymi dowodami, że pracę profesor Manzel traktował poważnie…

Po powrocie z Paryża do Berlina, już na Wielkiej Berlińskiej Wystawie Sztuki, w 1890r., zaprezentował kolosalnych rozmiarów rzeźbę „Der Friede durch Waffen geschutzt” („Pokój osłaniany orężem”) – zatytułowaną też „Die Arbeit” („Praca”), którą ulokowano w Domu Towarowym Wertheimów, przy Lipziger Platz w Berlinie (jedna z kopii m.in. w Poznaniu). Wkrótce też (w latach 1893/1895) powstała słynna „Abendlied” („Pieśń wieczorna”), zwana też „Żniwiarką”, której jedną z kopii odnaleziono niedawno w Szczecinie.

Jako dojrzały człowiek i artysta realizował nie tylko wiele własnych projektów, ale także angażował się w organizowanie przedsięwzięć artystyczno-gospodarczych, jak choćby w założenie wytwórni ceramiki artystycznej w Kadynach k.Tolkmicka i był blisko związany z odlewnią brązów artystycznych „H.Blabenbeck u Sohne” w Berlinie, skąd pochodzą m.in. dobrze nam znane i znajdujące się w Szczecinie kopie posągu „Sediny” (co najmniej dwie z prawdopodobnie odlanych pięciu) oraz rzeźby „Żniwiarki”.
W 1895r. Manzel został uhonorowany członkostwem Akademii Sztuki, a dwa lata później – członkostwem jej Senatu.

Trzeba przyznać, że można uznać jego karierę jako niezwykłą, kiedy przypomnimy sobie, że Karl Ludwig Manzel był niebogatym, osieroconym przez ojca synem krawca i akuszerki, z niebogatego pomorskiego powiatu… Wierzcie mi jednak, że w tamtych czasach nie był to jedyny przykład na to, że nawet dzieci z „warstw najniższych”, dzięki zdolnościom, nauce i pracy – pięły się w górę drabiny społecznej, osiągając szacunek, podziw i dostatek. Takie przykłady można znaleźć także wśród ówczesnych Polaków, i nie tylko w zaborze pruskim.

W ostatnich latach XIX wieku prof. Manzel często bywał w Szczecinie. Zamówiona u niego przez tutejszych kupców i najprawdopodobniej Radę Miasta fontanna, nazywana „fontanną Manzla” albo „Pomnikiem Sediny” – była jego pierwszą pracą dla miasta (budowano ją od 1894roku, a uroczyście odsłonięto w 1898r.).

Swoją drogą zastanawia mnie bardzo, dlaczego na „miejskiej” tarczy herbowej, umieszczonej na dziobie łodzi, którą możemy zobaczyć na jednej z nielicznych grafik przedstawiających „Manzelbrunnen” z najdrobniejszymi detalami – dlaczego nie widnieje tutaj herb Szczecina?

Jak widać, jest to „bardzo miejska” tarcza herbowa, ponieważ wieńczą ją charakterystyczne blanki murów, które w heraldyce municypalnej symbolizują prawa miejskie i starożytność miasta. Bardzo trudno jest jednak zinterpretować zasadnicze godło widniejące na tarczy – na pewno jednak nie jest to Gryf! Cóż zatem przedstawia? Może jest to:
– drzewo – symbol życia lub sprawiedliwości,
– świecznik – symbolizujący pobożność i modlitwę,
– uproszczony „Krzyż świętego Jakuba” – godło zakonu rycerskiego o tej samej nazwie,
– trójząb – atrybut bogów mórz i rybaków, symbolizujący panowanie nad morzami, handel morski; także symbol zajęć związanych z myślistwem; mogący także oznaczać troistość czasu (przeszłość, teraźniejszość i przyszłość lub przemijanie),
– a może po prostu schemat ujścia Odry, z wyspami Uznam i Wolin, z rzekami Pianą, Świną i Dziwną?
To ostanie rozwiązanie może sugerować fakt, iż prawe ramię „trójzęba” jest najwyraźniej słabsze, niemal niewidoczne – podobnie, jak nieżeglowna stała się Dziwna (co przyczyniło się przecież do upadku Wolina). Jest więc prawdopodobne, że tajemniczy symbol na tarczy herbowej, który Manzel umieścił na dziobie łodzi, ma wieścić oglądającym, że:
– Szczecin jest matką miast pomorskich i kluczem do władania nad ujściem Odry.

A może jednak to jest jakiś tajemniczy znak masoński? – nic mi jednak nie wiadomo o tym, że Ludwig Manzel był wolnomularzem…

Profesor Manzel nie był człowiekiem obojętnym na otaczającą go rzeczywistość polityczną – jego patriotyczne poglądy na pewno ułatwiały mu stworzenie licznych pomników władców Prus, a potem Prus i Niemiec. Wiemy także, że jego podpis znajduje się pod „Manifestem ‘93” (sąsiaduje m.in. z podpisami M.Plancka, S.Wagnera i A.Kocha) – manifeście 93 intelektualistów niemieckich z grudnia 1914r. „do narodów cywilizowanych”, w którym obwieszczali, że „Niemcy (naród, rząd i cesarz) wcale nie chciały prowokować tej wojny”. W owym czasie (lata 1912-1918) prof. Manzel był już prezydentem Pruskiej Akademii Sztuki w Berlinie.
Profesor Manzel utrzymywał dobre stosunki z rodziną Cesarza Niemiec i Króla Prus. To za namową Profesora cesarz postanowił założyć w Kadynach manufakturę wytwarzającą ceramikę artystyczną. Powstawały tu formy imitujące, bądź kompilujące renesansową ceramikę włoską. Kopiowano płaskorzeźby o tematyce sakralnej, a równocześnie tworzono własne oryginalne wzory. Zatrudniono najlepszych niemieckich rzeźbiarzy i ceramików. Naśladowano również artystyczne wyroby greckie i etruskie. Dzieła terakotowe miały naturalny bladoczerwony kolor. Majoliki malowano i szkliwiono. Aby nadać im wdzięk fajansu – pokrywano ich powierzchnię polerowaną cyną. Wypracowano własne receptury farb, nieco przygaszonych w porównaniu z włoskimi oryginałami. Wszystkie modele musiały uzyskać osobistą aprobatę cesarza. Zatwierdzony wzór był później powielany w kilku rozmiarach.
Swój pozytywny stosunek do cesarstwa Ludwig Manzel wyraził także poprzez stworzenie kilku pomników pruskich królów i cesarzy, z których w Szczecinie znalazł się pomnik cesarza Fryderyka – pomnik ten został odsłonięty w 1913 roku i nie przetrwał II wojny światowej – pozostał po nim cokół, na którym możemy dzisiaj zobaczyć „cesarza słów” – Adama Mickiewicza…
Teraz wypada jeszcze przypomnieć, że Ludwig Manzel jest autorem wielu ciekawych prac (nie tylko rzeźb) o charakterze religijnym.
Spacerując Wałami Chrobrego na pewno niejeden raz podziwialiście także kolejne „szczecińskie” dzieło profesora Manzla, tym razem w granicie – „Kampft eines Mannes mit einem Zentaurem”, co się tłumaczy jako „Walka mężczyzny z centaurem” (można też znaleźć nazwę: „Walka Lapity z Centaurem”).
Był też długoletnim i na pewno zasłużonym wychowawcą adeptów trudnej sztuki, którą sam uprawiał – do 1925 roku nauczał w Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych w Berlinie.

Zmarł w Berlinie, w 1936 r. – dożywszy lat siedemdziesięciu ośmiu.

UWAGA! Podawane są różne graniczne daty jego żywota:

– urodzin: 3 czerwca (np. informacja „Kadyn”) lub 3 lipca (za informacją „Książnicy Pomorskiej”) 1858r.
– śmierci: 20 czerwca („Kadyny” i „Książnica Pomorska”) lub 20 listopada (tak podaje jedno z internetowych źródeł niemieckich:
„Manzel, Karl Ludwig (3.6.1858 – 20.11.1936)
Block Heilig Geist, Gartenblock V, Gartenstelle
Bildhauer und Professor der Akademie der Künste; Schöpfer des Christusdenkmals auf dem Friedhof.“).
Czy komuś uda się wyjaśnić te rozbiezności?

Wojciech Banaszak

W tekście wykorzystano m.in.:
1/ informacje pochodzące z czasopisma Unser Pommerland
2/ „Wybitni Szczecinianie”; Katalog wystawy ze zbiorów Książnicy Pomorskiej, Szczecin 1993