Opublikowane przez seafan w Publicystyka.

Mieszkancem Szczecina jestem od 33 lat.Tu zdalem mature w Technikum Mech.-Energet., tutaj studiowalem na Politechnice. 30 lat temu nikt z nas mlodych chlopcow nie zastanawial sie, ze szkoly do ktorych uczeszczalismy cudownie ocalaly z zawieruchy wojennej i ze mialy swoj niemiecki rodowod. Po skonczonych lekcjach szlo sie w kierunku miejsca w ktorym obecnie stoi Dom Marynarza, tam wsiadalo sie do tramwaju no 10, najczesciej pojedynczego wozu i wiszac na stopniach jak winogrona plynelismy po falach bruku do centrum, jadac ulica Malczewskiego. Nikt z nas nie zastanawial sie, ani tym bardziej nie probowal analizowac dlaczego wokol nas bylo tyle wolnych placow.

Pamietam bal maturalny w czerwcu 1974 roku i poranny powrot do naszych miejsc zamieszkania z Zamku Ksiazat Pomorskich poprzez Park Zeromskiego. Pod pomnikiem A.Mickiewicza zlozylismy wtedy wiazanki kwiatow. Nikomu z nas nawet do glowy by nie przyszlo wtedy, ze dokladnie w tym samym miejscu Niemcy mieli pomnik ktoregos tam ze swoich cesarzy. Pamietam, ze ilekroc jechalem do szkoly tramwajem zawsze zwracalem uwage urode szczecinskiej secesji. Zastanawialo mnie zawsze dlaczego budynki te byly w tak fatalnym stanie. Niestety nie pamietam kapitalnych remontow secesyjnych kamienic, bo takich remontow po prostu nie bylo. Jedynie na poczatku lat siedemdziesiatych przypudrowano nieco frontony kamienic przy Aleji Piastow, Mariana Buczka i Aleji Wojska Polskiego. Stara substancja mieszkaniowa z nielicznymi wyjatkami niszczala przez caly okres powojenny i dzisiaj sprawia przygnebiajace wrazenie. Wystarcy zapuscic sie w kwartaly przylegajace do ulic Lokietka, Jagielly, Wojciecha czy Pocztowej aby zobaczyc kwiatki w postaci odpadajacych tynkow, zniszczonych bram wejsciowych, zdewastowanych klatek schodowych, a nawet grozacych zawaleniem balkonow. Nie wspomne juz o takich dzielnicach jak Goclaw, czy Golecino. Wygladaja one tragicznie, zwlaszcza w porze zimowj i wczesno-wiosennej kiedy to zielen nie maskuje jeszcze powszechnej ruiny substancji mieszkaniowej. Nie chce ironizowac zbyt mocno ale czasami wydaje mi sie, ze moze to i lepiej, iz alianci w 1944 roku zmietli z powierzchni ziemi dzielnice przylegajace do Odry, bo dzisiaj mielibysmy klopoty z ich utrzymaniem. To prawda, ze splot przeroznych okolicznosci zadecydowal iz obraz Szczecina jest taki a nie inny. A przeciez wszystko to co pozostalo po zawierusze wojennej mogloby cieszyc oczy. Szczecin ze swoja cudowna architektura secesyjna moglby dorownac urodzie Antwerpi czy Amsterdamowi. Tak sie niestety nie stalo. Zastanowmy sie dlaczego.

Otoz sadze, ze powojenny bardzo skomplikowany uklad polityczno-ekonomiczny, a takze uwarunkowania spoleczne nie pozwolily w pelni na rozwoj miasta.
Przede wszystkim powszechna niepewnosc przynaleznosci do Polski sprawila,ze conajmniej przez okres 15 powojennych lat (do wizyty Chruszczowa w 1959 roku) wszyscy zyli tu jak na walizkach i traktowali to miasto jak przystanek w drodze.
Druga sprawa o kapitalnym znaczeniu dla rozwoju miasta byl system ekonomiczny w ramy ktorego wtloczono spoleczenstwo.
Brak poczuci wlasnosci to brak poczucia identyfikowania sie z miastem regionem, krajem, to wyobcowanie. Taki stan byl powszechny. Tu nikt nie czul sie na swoim. Brak przejrzystych regul rynkowych i radosna ekonomika doby realnego socjalizmu spowodowaly deprecjacje majatku i demoralizacje spoleczenstwa.
Proby stworzenia spoleczenstwa bezklasowego nie sprzyjaly pelnemu rozwojowi miasta i regionu. To co powstalo bylo w przewazajacej czesci zrobione byle jak i z byle czego. Te pomniki radosnej tworczosci jeszcze dlugo beda nas straszyc. Wspomne tu tylko o wielkoplytowym, calkowicie odhumanizowanym budownictwie wielkoplytowym poprzez nieudane rozwiazania komunikacyjne calkowicie odpychajacych miasto od zyciodajnej rzeki do rozsypujacych sie powszechnie chodnikow z powodu brakujacej w nich wystarcajacej ilosci cementu.
Wydaje mi sie rowniez, ze trzecim czynnikiem ktory zawazyl na powojennych losach naszego miasta choc o najmniejszym wedlug mnie ciezarze gatunkowym bylo zderzenie kulturowe w wiekszosci bardzo biednej polskiej ludnosci naplywoej o plebejskich korzeniach z materialnym dorobkiem niemieckiego mieszczanstwa.
Oczywiscie ta teza jest do dyskusji.
Prusacy przez ponad 200 lat wladali Szczecinem. W tym czasie stworzyli silna gospodarke dzialajaca w oparciu o prawa rynku oraz klasowo zroznicowane i zdyscyplinowane spolecznstwo.
Wedlug mnie to dwa kapitalne czynniki decydujace o rozwoju miasta i regionu.
Musimy pojsc ta sama droga aby Szczecin rozkwitl na nowo.

Seafan