Opublikowane przez Busol w Architektura i Urbanistyka.

Nowe Podzamcze

Kamienica, w której mieści się nowa siedziba redakcji „Głosu Szczecińskiego” jedynie w ogólnym zarysie przypomina tą, która stała w jej miejscu przed wojną. Tak odbudowano niemal całe Podzamcze zachowując jednak to co najcenniejsze – historyczny układ ulic i rynków.
W czasie wojny większość Starego Miasta legła w gruzach. I chociaż część kamienic nadawała się do odbudowy zapadła decyzja o ich zburzeniu. W ten sposób najstarsza część Szczecina zmieniła się w wielką łąkę z samotnie stojącym pośrodku niej ratuszem i basztą. I tak miało już zostać. Wytłumaczenie było proste. XIX wieczna zabudowa starówki była bezwartościowa i zasłaniała jedynie skarpę z Zamkiem Książąt Pomorskich.
Nieco inaczej potoczyły się losy tej części starówki, która położona była na tzw. górnym tarasie Starego Miasta czyli w okolicach kamienicy Loitzów, kościoła św. Jakuba i placu Orła Białego. Tu ruiny usunięto pozostawiając tylko kilka obiektów w rejonie wspomnianego placu. Zrobiono w ten sposób miejsce pod zupełnie nową zabudowę.

Osiedle-sypialnia

Psuje ona obecnie cały charakter Starego Miasta, tworząc pewnego rodzaju barierę między ruchliwym centrum, a Podzamczem. Zabudowa, rodem z lat 60. to jedynie sporych rozmiarów osiedle-sypialnia, o atrakcyjności więcej niż marnej.
Decyzja o takim sposobie zagospodarowania tej części Starego Miasta zapadła w latach 50. Wówczas też powstał projekt budynków i ich rozmieszczenia pomiędzy historyczną siatką ulic. „Encyklopedia Szczecina” podaje, że koncepcję architektoniczno-urbanistyczną całości opracował zespół w składzie W. Furmańczyk, W. Jarzynka, L. Kotowski. Projekt wzbudził powszechny podziw i uznawany był za modelowy i oryginalny pomysł na rozwiązanie problemu zniszczonej, najstarszej części miasta. Został on zresztą dwukrotnie (w 1959 i 1960 roku) nagrodzony cenioną wówczas nagrodą Komitetu Urbanistyki i Architektury. Dziś kilkanaście niemal identycznych bloczków z niezbyt przestronnymi mieszkaniami już nie wzbudza tyle entuzjazmu. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że nie przetrwają próby czasu i kiedyś zastąpią je budowle bardziej odpowiednie dla tej dzielnicy Szczecina.

Brzydki hotel

Biorąc pod uwagę to co się wydarzyło na „górnym” Starym Mieście pozostawienie jego nadodrzańskiej części w formie łąki można uznać za szczęśliwy traf. Tym bardziej, że pomysłów na to jak zagospodarować okolice staromiejskiego ratusza nie brakowało. Wystarczy chociażby wspomnieć o projekcie rodem z lat 60. by ustawić wzdłuż Odry kilka wieżowców. Ale i tak sporo popsuto. Najwięcej poprzez budowę arterii nadodrzańskiej, którą poprowadzono na gruzach nadodrzańskich kamienic. Do tej drogi szczecinianie jednak już się przyzwyczaili. Solą w oku jest niewątpliwie hotel „Arkona”, obiekt o mało wyszukanej architektonicznej formie, który powstał na Podzamczu w 1970 roku. Hotel stanął w miejscu gdzie przed wojną były dwa kwartały kamienic. W miejscu gdzie znajduje się wejście do obiektu rozpoczynała się kiedyś uliczka zbiegająca w stronę Odry. W ostatnich latach pojawiały się wprawdzie projekty przebudowy hotelu by nadać mu nieco „staromiejski” charakter ale jak na razie tylko mało konkretne zapowiedzi.
Inne obiekty, które nie pasowały do tej części miasta udało się na szczęście usunąć bez większych problemów. Barak ośrodka obliczeniowego, parking, rdzewiejące wesołe miasteczko – dziś możemy oglądać tylko na starych zdjęciach.

Jak po grudzie

Decyzja o przywróceniu tej części miasta staromiejskiego charakteru zapadła jeszcze w latach 80. XX wieku. Ogłoszony wówczas konkurs na zabudowę Podzamcza dał jednak marne rezultaty. Nikt nie zdobył pierwszej nagrody. Do realizacji skierowano więc siłą rzeczy projekt, który zajął drugie miejsce. Jego autorem był zespół Politechniki Szczecińskiej pod kierownictwem prof. Stanisława Latoura. W 1986 roku miasto dokonało odpowiednich zmian w planie zagospodarowania przestrzennego i droga do inwestycji stała otworem. Miały ją prowadzić Komitety Rzemieślników i Kupców, które do tego celu utworzyły spółdzielnię „Podzamcze”. Wszystko szło jednak jak po grudzie. Najpierw miasto nie przyznało spółdzielni terenów, bo wykryto jakieś błędy w jej statucie, później nastąpiło zamieszanie w związku ze zmianami ustrojowymi i kiedy wszystko było już gotowe inwestorzy wpadli w finansowe tarapaty. Sprawa utknęła w miejscu.

Ulice jak dawniej

Ostatecznie prace prowadzone przez spółdzielnię „Podzamcze” ruszyły dopiero w 1994 roku. Odsłonięto pierwsze zasypane ziemią fundamenty, przystąpiono do projektowania kamienic. Wiecha nad pierwszą z nich zawisła 20 grudnia 1996 roku.
Zabudowa, choć nie jest wiernym odtworzeniem wyglądu tej przedwojennej pokrywa się dokładnie z dawnym układem urbanistycznym. Zachowano też historyczny podział działek, stąd taka różnorodność kamienic. Wiernie odtworzono tylko kilka najpiękniejszych, które stoją przy Rynku Siennym.
W ostatnich latach z powodów kłopotów finansowych spółdzielni „Podzamcze” tempo odbudowy wyraźnie opadło. Na szczęście pojawili się też inni inwestorzy. Dziś linia nowych kamienic sięga już skarpy Zamku Książąt Pomorskich. Zabudowany został też rejon baszty. I kto wie. Może w przyszłości szczecinianie zdecydują się na bardziej radykalny krok i kamienice staną w miejscu nadodrzańskiej arterii nad samym brzegiem Odry.

Andrzej Kraśnicki jr