Opublikowane przez Busol w Miejsca.

W pierwszym artykule na ten temat przedstawiłem lapidarium, to, co pozostało po wiejskim cmentarzyku na Osowie. Teraz przyszedł czas na nieco większy cmentarz położony u szczytu Wzgórz Warszewskich, niemal na samym końcu ulicy Duńskiej. Także i tu widać efekty niszczącego działania czasu i ludzi, ale także i tu dostrzegłem pozytywne ślady „ludzkiej ręki” – trochę porządków. I także tutaj sąsiadują ze sobą groby „starych” i „nowych” szczecinian.

Dotrzeć tutaj nie jest trudno – jeżdżą autobusy, a samochodem czy rowerem można dojechać nowo wybudowaną drogą, która w dalekiej przyszłości może stać się arterią prowadzącą prosto do Polic. Wystarczy tylko pokonać bruk ulicy Krasińskiego, minąć wiadukt kolejowy i dalej całkiem prosto, w górę, niemal „do nieba” – na samym szczycie droga główna zechce skręcić w prawo (tutaj Duńska mianuje się Szczecińską). Polecam widok z tego miejsca, szczególnie w słoneczne dni – cały Szczecin jak na dłoni!
Nieco przed tym „ostatnim” skrzyżowaniem, po lewej stronie ulicy Duńskiej (patrząc od centrum), można znaleźć bezpieczne miejsce do parkowania, nad którym wznosi się niewielki pagórek porośnięty gęsto drzewami. Właśnie tam ukryty jest cmentarz, który zapewne dawniej był cmentarzem parafii Warszewo.
Do wojny musiał to być cmentarz zadbany i dość bogaty – świadczą o tym betonowe pozostałości kaplicy lub jakiegoś obiektu gospodarczego:


Fot. 1. Betonowe fundamenty na warszewskim cmentarzu.

Poza tym na terenie cmentarza widoczne są betonowe słupki otaczające cokół, na którym kiedyś mógł stać pomnik. Towarzyszy im betonowa ławka, która może być uznana za dowód wysokiej jakości produkcji szczecińskiego przedwojennego przemysłu cementowego. Potwierdzeniem tezy mogły by być także ocalałe resztki nagrobków:


Fot. 2. Betonowa ławka na tle „okolicy pomnika”.


Fot. 3. Beton i beton – słupy, cokół, ławka.


Fot. 4. Alejka i widoczne betonowe podmurówki i obramowania grobów.


Fot. 5. Nagrobek z różami.

Na tym cmentarzu można znaleźć o wiele więcej starych nagrobków, niż byłem w stanie sfotografować. Przedstawiam tylko najbardziej czytelne płyty z napisami niemieckimi:


Fot. 6. Emina Widiger/Falkenberg (zm. 1869), Rudolf Widiger (zm. 1871) i Frida Frase/Widiger (1900-1940).


Fot. 7. Otto Wadephul (1857-1934) i Anna Wadephul/Reimers (1872-?); Edda Luckle (1939-1939)

Sąsiadami przedwojennych grobów niemieckich są nieliczne groby polskie, wymowne świadectwo faktu, że pierwszych szczecińskich osadników chowano nie tylko na Cmentarzu Centralnym. Przyznam się, że z mieszanymi uczuciami fotografowałem te skromne krzyże na grobach tak niewystawnych i nie noszących śladów częstych odwiedzin – ale jednak ktoś zadbał, aby przynajmniej nazwiska na tabliczkach nie uległy przedwczesnemu zatarciu. Widać też, że czyjeś ręce zadbały przynajmniej o podstawowe uporządkowanie terenu.


Fot. 8. Widok ogólny na „kwaterę polską”.


Fot. 9. Aniela Skwarek (1884-1948)


Fot. 10. Jerzy Jan Szynal ( żył 3 dni w 1947r.)


Fot. 11. Danuta Patalej (1946-1948)


Fot. 12. Marian Bielaż (żył 4 dni w 1947r.)


Fot. 13. Jan Magdans (1874-1948).

Przedstawiając ten cmentarz i jego groby mam na celu nie tylko zachęcenie Was do odwiedzenia spoczywających tam zmarłych, nie tylko do zapalenia świeczki na ich grobach i nawet nie tylko do podjęcia się pomocy w uporządkowaniu tych miejsc – mam także cichą nadzieję, że zamieszczone tu informacje przyczynią się do przywrócenia pamięci o zdarzeniach, które towarzyszyły życiu i śmierci tych ludzi.
Chciałbym też, aby ten artykuł nie kończył cyklu o mało znanych szczecińskich cmentarzach – przecież powinien naleźć się jeszcze ktoś, kto potrafi opowiedzieć o nich więcej nie tylko z okazji Dnia Zmarłych!

Wojciech Banaszak

Wszystkie zdjęcia zostały wykonane przez autora artykułu w sierpniu 2004r.