Opublikowane przez Busol w Historia.

Na szczecińskich Gumieńcach, w wieloboku ograniczonym linią kolejową oraz ul.: Mieszka I, Dworską, Wierzbową i Ku Słońcu, znajduje się jedna z największych nekropolii na świecie, pierwsza pod względem wielkości w Polsce i trzecia w Europie (po Hamburgu i Wiedniu). O jej rozmiarach świadczy np. to, że przejezdne aleje parkowe mają łączną długość ok. 12 km, a gruntowe ok. 60 km, jest tu 450 ujęć wodnych i 21 km sieci wodociągowej. Wrażenie robi jednak nie tylko imponująca przestrzeń, ale przede wszystkim wysokie walory krajobrazowe i artystyczne. Nie może zatem dziwić, że założone w 2003 r. Stowarzyszenie na rzecz Cmentarza Centralnego w Szczecinie postawiło przed sobą ambitne cele i zamierza podjąć konkretne działania aby: chronić dziedzictwo kulturowe i przyrodnicze całego obiektu, dokonać jego rewaloryzacji i rewitalizacji, przekształcić obiekt w miejsce pamięci i pojednania wszystkich pokoleń szczecinian, a także promować go poprzez wykorzystanie w programach turystycznych i popularyzację w mediach. – W przyszłości podejmiemy starania o uznanie cmentarza za pomnik historii i wpisanie na listę światowego dziedzictwa kulturowego UNESCO – zapowiada prezes Maciej Słomiński. A ponad stuletnia historia tego ogromnego dzieła sztuki jest bardzo ciekawa…

Ograniczenia budowlane w rejonach fortyfikacyjnych twierdzy Szczecin zniesiono na mocy ustawy, podpisanej w 1873 r. przez cesarza Wilhelma I i kanclerza Otto von Bismarcka, o likwidacji ośmiu twierdz w II Rzeszy (tereny przyforteczne zostały wystawione na sprzedaż). Uwolnienie się od tego wielowiekowego „gorsetu” było jedną z najważniejszych przyczyn eksplozji terytorialnej Szczecina w ciągu następnych lat. Zgodnie z planami miasta z tego okresu Fort Preussen (Fort Prusy, ul. Piastów i Narutowicza), otoczony był niemal zupełnie pustym pasem wolnej przestrzeni, ponieważ zgodnie z decyzjami władz wojskowych wokół fortów w ogóle nie mogło być zwartej zabudowy (żadnych murowanych budynków, aby dla potencjalnego wroga nie mogły stanowić punktów oparcia w przypadku ewentualnego ataku). Dlatego najbliższe zabudowania znajdowały się dopiero we wsiach Alt Torney (Stary Turzyn, ul. Pułaskiego i Śmiałego), Galgenweise (ul. Dąbrowskiego i Madalińskiego) i Scheune (Gumieńce, ul. Wierzbowa i Dworska), a niemal cały obszar późniejszego cmentarza, znajdujący się między drogą wylotową do Pasewalku, a drogą do Berlina, był terenem o słabych glebach dla uprawy, więc niewiele przekształconym przez człowieka (poza skrawkami pól przy wsi Scheune oraz wiatrakiem holenderskim z końca XIX w.). Z tych powodów zakup ponad 100 ha tutejszych gruntów od prywatnych właścicieli nie był trudnym zadaniem. Właśnie w tym miejscu, tuż za zbudowaną w l. 1896-98 kolejową obwodnicą biegnącą od szczecińskiego dworca do Jasenitz (Jasienica), decyzją z 7 listopada 1899 r. władze miasta zaplanowały ulokowanie nekropolii. Nie trudno było przewidzieć sukces, skoro jej tworzenie zaczęło się w momencie, kiedy Szczecin dysponował relatywnie dużymi funduszami, a autorem planu generalnego rozplanowania cmentarza i budowli był utalentowany miejski radca budowlany Wilhelm Meyer-Schwartau (1854-1935), jak się później okazało, największy szczeciński architekt. Było to jednak, mimo wszystko, poważne zadanie dla magistratu.
Już w 1778 r. ze względów sanitarnych władze pruskie zakazały chowania zmarłych w kościołach i na przykościelnych cmentarzykach, a w 1802 r. także w obrębie miejskich murów. Ale w drugiej połowie XIX w., spowodowany szybkim rozwojem miasta wzrost liczby jego mieszkańców i związany z tym wzrost liczby pochówków doprowadziły do znacznego przepełnienia większości z 88 cmentarzy szczecińskich. A od zniesienia fortyfikacji do 1900 r. ludność miasta wzrosła niemal o 100 % i na pocz. XX w. w Szczecinie mieszkało ok. 200 tys. ludzi. Nowoczesny cmentarz komunalny, Haupt Friedhof albo Zentral Friedhof (zwany Głównym lub Centralnym), otworzono więc oficjalnie już 6 grudnia 1901 r. przy żelbetowym wiadukcie obwodnicy kolejowej. Z pochówkami w mieście musiało się bardzo spieszyć, skoro neoromańska brama przejazdowa powstała dopiero w l. 1901-1903, a budowę neoromańskiej kaplicy głównej ukończono w 1903 r., dokonując przeróbek w kostnicy w 1905 r.
Prace przygotowawcze rozpoczęły się jeszcze w lutym 1900 r., obejmując pierwszą część o pow. 60 ha, zlokalizowaną między Berliner Str. (ul. Mieszka I), wysokim nasypem kolejowym, Pasewalker Chaussee Str. (ul. Ku Słońcu), a niewielkim, podlegającym administracji wojskowej Militär Friedhof (Cmentarzem Wojskowym) z końca XIX w., zlokalizowanym na terenie poligonu (data powstania nie jest znana, pojawia się na planach miasta z l. 1883-84 i 1892 r., w 1917 r. obejmował ok. 90 m * 180 m i od Cmentarza Centralnego oddzielony był do 1945 r.). Umieszczony na nim żeliwny krzyż z datą 1873 mógłby sugerować, że upamiętnia poległych z wojny francusko-pruskiej 1870-71, być może razem z nim przeniesiono tu groby żołnierzy z dwóch cmentarzy istniejących przedtem na północny wschód od wsi Kreckow (Krzekowo, ul. Litewska i Zawadzkiego).
Drzewa w przyszłym Haupt Friedhof zaczęto sadzić w październiku 1900 r., ale początkowo Georg Hannig (1872-1934), pierwszy dyrektor cmentarza, znany w Europie specjalista w dziedzinie sztuki ogrodniczo-parkowej, nie miał tyle pracy co Meyer-Schwartau. To właśnie ten drugi zaplanował starszą część, po mistrzowsku wykorzystując naturalne ukształtowanie falistej powierzchni z potokami i małymi jeziorkami, pośrednio nawiązując do stylu barokowego, częściowo opierając się na rozwiązaniach zrealizowanych m.in. w Hamburgu, Wiedniu i w Berlinie. Obaj twórcy kierowiali się ideą „przeniesienia pogrzebów z kościołów i miast do ogrodów” (która nawiązywała do anglo-amerykańskiej idei „miast – ogrodów” z XIX w.). Obaj planiści zamierzali harmonijnie połączyć miejsce o bardzo ciekawej rzeźbie terenu z klasyczną architekturą i efektownymi rzeźbami. Aleja Widokowa, będąca osią główną, miała mieć wymiar symboliczny – jej linia zaczynała się od środka kaplicy głównej (gdzie stał katafalk), a kończyła tam, gdzie na jej przedłużeniu znikało zachodzące słońce (błędnie powtarza się dziś, że podczas zachodów w miesiącach letnich, bo praktycznie tylko zimą). Urokliwa kaplica powstała na schemacie greckiego krzyża, na wzór jerozolimskiego Grobu Świętego, z ośmiobocznymi ścianami w części środkowej i ośmiobocznym chełmem (jest tu pewna inspiraca okresu przejściowego pomiędzy romanizmem i gotykiem). Monumentalna brama główna o długości 77 m, z arkadami ze sklepieniami krzyżowo-rzebrowymi, nawiązywała do włoskich cmentarzy typu „campo santo”, nad portykiem znajdowała się kopuła z zegarem, a w bocznych skrzydłach pomieszczenia administracyjno-gospodarcze i kwiaciarnie.
W 1907 r. dyrektor Hannig stworzył za kaplicą Gaj Urnowy z okrągłym basenem, prezentowany w 1910 r. jako projekt na wystawie sztuki cmentarnej w Brukseli, ale urny z prochami skremowanych zwłok zaczęły się tu pojawiać po wydaniu w Prusach odpowiedniej ustawy w 1911 r. W tym samym roku, kiedy do miasta przyłączono też położony na północy majątek Schwarzow (Świerczewo), z inicjatywy miejskich władz i rzeźbiarzy Hannig zorganizował wystawę sztuki sepulkralnej, następnie przekonał władze miasta, by wprowadzić restrykcyjne przepisy dość dokładnie określające wzorcowe nagrobki (regulamin uchwalono w 1914 r.). Musiały one bazować na „naturaliźmie materiałowym” (np. nie mogły pochodzić z produkcji taśmowej, ani być polerowane), w kwaterach z nagrobkami szeregowymi miały mieć do 1 m wys., a w miejscach parkowych do 2 m wys. (co odzwierciedlało również status społeczny zmarłych i podkreślało ówczesne podziały społeczne w mieście). Tu znani, przeważnie szczecińscy artyści, m.in. Manzel, Bestelmeyer, von Dahl, Rosenbauer, Kusthardt, Lederer czy Barlach, popisywali się swoimi umiejętnościami, tworząc niesamowite nagrobki lub rzeźby.
W 1912 r. Hannig i Luise Lotte Hoyer zagospodarowali część środkową wzdłuż al. Widokowej – w tym miejscu rozbudowa musiała iść „wąskim gardłem” ze względu na Militär Friedhof oraz poligon z laskiem (w którym znajdowały się wojskowe magazyny i strzelnica). Po 1919 r., kiedy nekropolia zajmowała 64 ha, zaprojektowali także część zachodnią, z regularnymi alejami o układzie prostokątnym, przebiegającymi równolegle lub prostopadle do dwóch naturalnych cieków wodnych (Cicha Woda i Jasna Woda). Wtedy przy końcu al. Widokowej powstał potrójny basen z żelbetonu, a w 1924 r. do kaplicy głównej dobudowano nowoczesne krematorium, które oddano do użytku 16 lutego 1925 r.

W 1928 r. Hannig opuścił stanowisko dyrektora i przeszedł na emeryturę, ale inwestycje były dalej realizowane. W l. 1928-30 powstała II brama, kostnica, i budynki gospodarcze (w tym dom grabarza), a 8 marca 1930 r. przy al. Leszczynowej ukończono budowę drugiej, tym razem modernistycznej kaplicy (podobno z bogatym wyposażeniem, choć według niemieckich mieszkańców mało interesującej z zewnątrz). Na początku lat ‘30, kiedy cała powierzchnia zwiększyła się do 122 ha, zorganizowano tu małe muzeum, w którym zgromadzone były zabytkowe znaki i elementy nagrobne sztuki ludowej z ubiegłych stuleci, wydawany był „Przewodnik po Cmentarzu Centralnym”, w literaturze używano wówczas nazwy Totengarten („ogród zmarłych”). Ustalono też, że groby miały istnieć od 30 do 50 lat, ale już okres ponad 2 lat bez opieki upoważniał zarząd do ich zlikwidowania, zapewne dziełom sztuki nie wróżyło to najlepiej.
Po zdobyciu władzy w Niemczech przez nazistów, w l. 1932-45 dyrektorem szczecińskiego cmentarza był Franz Herbert, który kontynuował rozbudowę, ale niczym specjalnie się nie wyróżnił. W 1934 r. dla cmentarza utworzono zarząd administracji. W l. 1935-36 przeniesiono tu, po ekshumowaniu, szczątki z 257 grobów z zamienionego wtedy na park Pommerensdorf Friedhof (cmentarz przy al. Powstańców Wielkopolskich). W l. 1935-37 władze utworzyły jednolitą administrację cmentarną i ewidencję zmarłych dla całego Szczecina, z siedzibą w skrzydle bramy głównej. W tym czasie zatrudniano ok. 380 stałych pracowników. Przewidując, że wielkość cmentarza wystarczy tylko do 1945 r., magistrat próbował przyłączyć obszar poligonu wojskowego o pow. 15,6 ha, ale bezskutecznie. W 1937 r. udało się wykupić jedynie 3,25 ha terenu ogrodnictwa przy Berliner Str. (ul. Mieszka I). Co prawda do 1939 r. powierzchnia osiągnęła 153 ha, lecz 15 października tego roku majątek Scheune włączono w skład tzw. Wielkiego Szczecina i odtąd cmentarz z każdej strony otaczały tereny miasta, a wszystkie potencjalne do wykupu grunty znalazły się na ograniczonym, zamkniętym obszarze.
Dawna świetność Ogrodu Umarłych zdawała się przemijać wraz z nadciągającymi ciemnymi chmurami nad Europą. Nieoczekiwanie po tym, jak na początku 1940 r. na pobliskim Militär Friedhof wojsko udaremniło zaplanowane wcześniej wydzielenie kwatery honorowej dla poległych w toczącej się właśnie wojnie, pojawił się ostatni sukces zarządu – w 1941 r. udało się dokupić niewielki terenu przy wiatraku, który łaskawie pozostawiono jako zabytek architektury wiejskiej. Był ostatni, bo plan włączenia całego małego Militär Friedhof (o pow. 4700 m2) zakończył się kolejną porażką z powodu odmowy władz wojskowych, a te w tym czasie miały niemal nieograniczoną włądzę. Jej skutki boleśnie odczuwali sami niemieccy szczecinianie. W czasie wywołanej przez nazistów II wojny światowej chowano tu sporo tych, którzy padli jej ofiarą, zarówno żołnierzy, jak i cywilów. Dziś trudno ustalić ich ilość, bo cmentarne akta spłonęły 20 września 1941 r., kiedy jeden z nalotów alianckich zniszczył dach i kopułę bramy głównej oraz budynek administracji w jej wschodnim skrzydle. Dziwi zatem fakt, że w 1942 r. znajdującemu się tam zarządowi przekazano 29 okolicznych cmentarzy szczecińskich, centralizując w ten sposób całą miejską administrację cmentarną. Koniec prac upiększających nekropolię przypadł na 1942 r., być może z powodu „wojennego wyczerpywania się” III Rzeszy. Na pewno z powodu systematycznego wzrostu ofiar bombardowań szybko wyczerpywały się wolne miejsca do pochówku i wielkość 164 ha już nie wystarczała. W l. 1943-44 grzebano tu większość z nich (w 1940 r. – 870 osób, a w 1944 r. – 2385 osób). Z tych przyczyn w czasie wojny popierano kremację zwłok, głównie z powodu wynikających z tego oszczędności terenu i mniejszej liczby obsługi (spalano kilkaset zwłok rocznie, w 1943 r. było już tylko 219 stałych pracowników). A oszczędność mogła być duża pod wieloma względami, np. przy okazji w krematorium można było spalić również martwe ciała Polaków, przywożonych tu z obozu karnego w Politz (Police). Dodatkowo w tym okresie zatrudniano ok. 400 radzieckich jeńców, a nawet żołnierzy niemieckich. W 1943 r. ponownie pertraktowano z władzami wojskowymi o przyłączenie terenu poligonowego, który mógłby wystarczyć na następne 8 lat, ale bez efektów. W końcu próbowano przygotować nowy cmentarz komunalny w Podejuch (Podjuchy), lecz nie zdołano tego zrobić do końca wojny. Zapewne także szczecińska obrona przeciwlotnicza musiała już mocno szwankować, skoro 21 kwietnia 1943 r. aliantom udało się zbombardować usytuowaną pośród drzew kaplicę przy III bramie (być może potraktowaną przez nich jako zaplecze magazynowe dla pobliskiego poligonu). Zawieruchy wojennej nie przetrwała też klinkierowa dekoracja z fontanną przy al. Lipowej. Tak samo nie są znane losy nielicznych pamiątkowych nagrobków świadczących o istnieniu szczecińskiej Polonii, np. pomnika Leona Nowakowskiego, zmarłego 2 grudnia 1905 r., na którego nagrobku był napis w języku polskim: „Aniołom swoim rozkazał, aby cię strzegli na wszystkich drogach twoich”.
W przełomowym dla Szczecina 1945 r. narodziła się kolejna nazwa cmentarza, zwanego odtąd również Cmentarzem Ku Słońcu, od nazwy ulicy przylegającej doń od północy. Po powrocie z obozu w Ravensbrück i zatrzymaniu się w Szczecinie (z powodu leżącej w gumienieckim szpitalu koleżanki), wymyśliła ją Helena Kurcyusz, żołnierz AK, pierwszy powojenny architekt zajmujący się planowaniem przestrzennym w mieście oraz w województwie. Rano w kierunku miasta i po południu w kierunku Gumieniec Kurcyusz zawsze zmierzała ku słońcu… Ale zaraz po wojnie do ogrodu Meyera-Schwartau i Hanniga słońce (które, jak się może wydawać, zgasło już właściwie w 1932 r.), zaczęło zaglądać tylko sporadycznie, ze zmienną dynamiką. Mimo, że wojna skończyła się w maju 1945 r., cmentarz znajdował się jeszcze w rękach administracji niemieckiej i Niemcy byli tu nadal chowani (w większości zabici w walkach o Szczecin, przeważnie w mogiłach zbiorowych). Dopiero po 5 lipca skończył się okres tzw. prowizorium i w sierpniu Barbara Zaremba (żona pierwszego prezydenta Szczecina), naczelnik wydziału zieleni i lasów zarządu miasta zdecydowała, aby od września rozpocząć pochówki Polaków w kwaterze od strony ul. Wierzbowej i Dworskiej. Tak powstała późniejsza Kwatera Pionierów 1945-46, pierwszy cmentarz w polskim Szczecinie (do czerwca 1946 r. pochowano tu 438 Polaków). W kwaterze nr 50 spoczęli pierwsi polscy szczecińscy strażacy. Po przyłączeniu dawnego Cmentarza Wojskowego z XIX w. w 1945 r. zrekonstruowana została Kwatera 45 Jeńców Belgijskich i Polskich poległych w l. 1939-45. Tworzona była także Kwatera Wojenna, obejmująca mogiły ponad 3012 żołnierzy i cywilów radzieckich (z krzyżem prawosławnym i pomnikiem 1941-45) oraz 367 żołnierzy polskich (z pomnikiem poświęconym „Bohaterom walczącym na szlaku piastowskim”), poległych wiosną 1945 r. w Brandenburgii i na Pomorzu Zachodnim (przeniesionych tu z prowizorycznych mogił frontowych). W pobliżu armat, umieszczonych po obu stronach schodów, znalazły się dwie kamienne płyty upamiętniające żołnierzy 1. Frontu Białoruskiego oraz żołnierzy 1. Armii WP.
Po wojnie krematorium (nieczynne od końca 1944 r.) z pewnością nie mogło się dobrze kojarzyć i być może pośrednio miało to wpływ na to, że kaplica główna stała pusta i niszczała, później ulokowano tu jedynie magazyn ławek, a funkcję kaplicy pełniło wówczas pomieszczenie we wschodnim skrzydle bramy głównej. Ogólne nastawienie polskich osadników, którzy przeżyli wojnę, do Niemców było negatywne i miało to swoje konsekwencje. Przez całe lata masowo usuwano niemieckie nagrobki, najokazalsze sprzedawano zakładom kamieniarskim, a te mniej wartościowe stawały się szeroko stosowanym materiałem budowlanym (np. są na murku przy Domu Marynarza, na murkach Parku Żeromskiego czy na podwórku przy ul. Kujawskiej), używano ich do budowy chodników albo nawet jako gruzu do wypełniania dołów (pod koniec lat ‘60 z powodu „porządkowania” kwater pod nowe pochówki wzmacniono nimi nawet brzegi Stawu Brodowskiego na Niebuszewie). Jednak mimo niesamowitych rozmiarów powojennego wandalizmu i szabrownictwa, jakimś cudem przetrwały takie unikaty, jak krzyż żeliwny z 1873 r. przy II bramie czy głaz z krzyżem żołnierzy niemieckich poległych w wojnie 1914-18. Ocalały nie tylko masywne zabytkowe studnie, ale też grobowiec Meyera-Schwartau (choć przewrócona płyta musiała przeleżeć w zaroślach przez wiele lat), podstawa pomnika Hanniga z inskrypcją (chociaż jego popiersie zostało od tej podstawy oderwane), grób wieloletniego burmistrza Hermanna Hakena dłuta Ludwiga Manzla (mimo wyrwania z niszy brązowego popiersia małżonków Hakenów), grób Hugo Lemcke, profesora szczecińskiego gimnazium i pierwszego konserwatora zabytków Prowincji Pomorze czy grobowce znanych szczecińskich rodzin fabrykantów, handlowców, urzedników lub związanych z gospodarką morską, jak Gribel, Stoewer, Weiss, Toepfer, Funk, Borchers, Saran, Kissing-Kaufmann, von Dewitz, Hentschel czy Meyer.
Dziwi to jeszcze bardziej, jeśli niebawem, w 1956 r. władze miasta nakazały zniszczenie Kwatery Pionierów i pewnego dnia spychacze zrównały groby z ziemią (ocalały tylko te między drzewami). Władza ludowa potraktowała tak barbarzyńsko mogiły polskich osadników prawdopodobnie z powodu plotki, że leżą tam ofiary żołnierzy radzieckich, co rzekomo mogło wywołać zamieszki w mieście. Ujawniła się siła politycznego zaślepienia władzy, która najwyraźniej za bardzo nie martwiła się o historyczne dziedzictwo. A przecież ucierpiały nie tylko gorby. W latach ‘60 Stanisław Kownas, największy szczeciński przyrodnik, badał cmentarną florę i określił, że występuje tu ok. 600 gatunków roślin, duża ilość rzadkich okazów, często obcego pochodzenia (głównie dlatego wówczas dość często pojawiały się tu wycieczki studentów z Akademii Rolniczej). Niestety, później z powodu braku odpowiedniej opieki przez wiele lat zginęło wiele roślin notowanych przez Kownasa. Mimo tych zaniedbań, bogactwo szaty roślinnej jest nadal imponujące. Zgodnie z badaniami prowadzonymi pod koniec lat ‘80 przez Aleksandrę Stachak, szczecińskiego przyrodnika, jest tu ok. 415 gatunków drzew i krzewów (m.in.: odmiany cisa, buka, limby, bukszpanu, platana, sosny, dębu, miłorzębu, świerka, jałowca, jodły, lipy, brzozy, grabu, żywotnika, kasztana, cyprysika, limby, lipy, leszczyny, daglezji, jesiona, topoli, olszy, wiązu, choiny, żywotnika, jałowca, azalii, różanecznika, ostrokrzewu, róży, migdałowca, jabłoni, wiśni, śliwy, czeremchy, laurowiśni, jasminowca, berberysa, trzmieliny, forsycji, bzu, jarzebiny, bluszczu i innych). Ten cmentarz to przede wszystkim prawdziwe arcydzieło architektury ogrodowej, należące do najcenniejszych terenów zieleni Szczecina. Groby i całe kwatery otoczone są żywopłotami, a każda główna aleja nekropolii obsadzana jest innym gatunkiem drzew – pod uwagę brano zarówno warunki naturalne, jak i sam wygląd roślin. Pod względem krajobrazowym dziś cmentarz jest piękny jak nigdy wcześniej, ponieważ dopiero dziś można uznać, że zieleń ogarnęła rozmiary przewidziane przez projektantów ponad 100 lat temu. Obiekt nie ma sobie równych pod względem kompozycji krajobrazowej, będąc niemal w każdym miejscu na którejś z głównych alei łatwo odczuć wielką przestrzeń nekropolii.
Pewna odnowa cmentarza rozpoczęła się już w latach ‘60 i wtedy też wreszcie zaczęły pojawiać się wyraźnie pozytywne akcenty. Zapowiadał to zwłaszcza przypadek, kiedy na początku lat ‘60 meklemburskie muzeum rzeźby sakralnej w Güstrow zwróciło się z prośbą o przekazanie mu rzeźby „Matka Ziemia” Ernsta Barlacha, w 1964 r. polski minister kultury i sztuki wyraził zgodę, choć strona niemiecka odebrała ją dopiero w 1967 r. W tym okresie uruchomiono fontannę (której przed wojną nie było w ogóle) na basenie przed kaplicą. W 1967 r. zakończyła się odbudowa bramy głównej (niestety bez ośmiokątnej kopuły z zegarem), w tym samym roku odsłonięto Pomnik Braterstwa Broni dłuta Sławomira Lewińskiego, a w 1968 r. powstała Kwatera Zasłużonych, gdzie pochowano członków przedwojennego Związku Polaków w Niemczech, np. Aleksandra Omieczyńskiego i Maksymiliana Golisza, zasłużonych działaczy politycznych i społecznych PRL, kapitanów, np. Konstantego Maciejewicza i Antoniego Ledochowskiego, pisarza Ireneusza Gwidona Kamińskiego, malarza Guido Recka, Janinę Szczerską, dyrektora pierwszej szkoły w powojennym Szczecinie czy Romana Łyczywka, pierwszego adwokata i radcy Szczecina (dziś w sumie 98 grobów). Do końca lat ‘60 często chowano osoby wyznania mojżeszowego w Kwaterze Żydowskiej przy III bramie, dopóki większość tej społeczności nie opuściła Szczecina.
Także latach ‘70, częściowo w związku z szybkim rozwojem gospodarczym miasta, na cmentarzu można było odczuć jakiś ruchu w kierunku jego dalszej waloryzacji. W 1970 r. przy II bramie pochowano ofiary zajść grudniowych. Choć w 1973 r. administracja cmentarza ogłosiła w szczecińskiej prasie (być może z nakazu władz), że wszystkie zaniedbane mogiły z Kwatery Pionierów zostaną zlikwidowane, interwencja Wojewódzkiego Frontu Jedności Narodu zniweczyła te plany. Władze zgodziły się, by z inicjatywy pionierów: Ludomira Mallowa, Franciszka Jamrożego i Brunona Taydelta, w tej kwaterze 26 kwietnia 1975 r. stanął pomnik-obelisk z tablicą „Kwatera Pionierów Szczecińskich 1945-46” autorstwa Stanisława Rudzika. W 1976 r. utworzono Kwaterę Ruchu Robotniczego, w której obok działaczy polskich spoczywają także uchodźcy polityczni z Grecji, a w 1977 r. rozpoczęto kosmetyczne prace konserwatorskie przy ruinach kaplicy głównej. W 1978 r. odsłonięto pomnik poświęcony działaczom ruchu robotniczego dłuta Jakuba Lewińskiego. Ale seria nieszczęść zaczęła się na nowo, kiedy w 1981 r. z powodu zaprószenia ognia w pomieszczeniach magazynowych pożar strawił kaplicę główną (do końca lat ‘80 pozostały gołe mury), sprawcy nigdy nie ustalono. Jeśli pozytywem mogło być jeszcze przeniesionie (i być może ocalenie) 17 grobów ekshumowanych ze starego cmentarza żydowskiego (ul. Soplicy) do kwatery dla zmarłych wyznania mojżeszowego w 1982 r., to na pewno nie rozebranie w 1985 r. ruin kaplicy przy III bramie (dziś pozostały po niej jedynie schodki nad strumykiem). Na szczęście działający przy Stowarzyszeniu Katolików PAX Komitet Pamięci o Pionierach Szczecińskiej Kultury jakoś przełamał tą złą passę, ratując groby znamienitych szczecinian, m.in. aktorki Stanisławy Engelówny i literata Franciszka Gila. Z nastaniem września 1989 r. postawiono głaz z tablicą pamiątkową „W hołdzie bohaterom września 1939 r. – Rodacy Szczecin 1989 r.”, a Pomnik „Tym, którzy nie powrócili z morza” z tabliczkami marynarzy, autorstwa Małgorzaty-Szubert Rudnickiej i Macieja Rudnickiego, wzniesiony z inicjatywy kapitanów Żeglugi Wielkiej, odsłonięto 15 października 1989 r.
W 1990 r., a więc w III RP, czyli w nowej rzeczywistości polityczno-gospodarczo-społeczej, postawiono krzyż „Katyń 1940” według projektu Jakuba Lewińskiego, ponadto do pochówku udostępniono teren byłego poligonu przy ul. Ku Słońcu i obszar w okolicy wiatraka. W 1994 r. pojawiły się dwa ważne wydarzenia. Ostatecznie zakończyła się odbudowa kaplicy głównej i wreszcie odbył się w niej pierwszy powojenny pogrzeb (49 lat po wojnie). Ponadto Till Scholtz-Knobloch, asystent z Towarzystwa Kulturalno-Społecznego Mniejszości Niemieckiej w Szczecinie, dokonał inwentaryzacji zachowanych pomników niemieckich rodzin (opisał 24 stare pomniki z XIX i XX w.). Wtedy powstała też brama od ul. Santockiej i odsłonięto Pomnik Sybiraków według projektu Krzysztofa Adamca i Joanny Haśnik-Adamiec. W 1995 r. utworzono Kwaterę Kombatantów z grobami żołnierzy września 1939 r., AK i Batalionów Chłopskich wraz z pomnikiem dłuta Jakuba Lewińskiego, a Kwaterę Pionierów przekształcono w mauzoleum za pośrednictwem Stanisława Laguna. W 1996 r. drugą inwentaryzację grobowców poniemieckich przeprowadził Wojewódzki Konserwator Zabytków (skatalogowano 149 pomników). Na przełomie XX i XXI w. nowe groby zaczęły pojawiać się na całym dawnym poligonie oraz przy ogrodzeniu między I i II bramą (niestety, w tych przypadkach sposób lokowania grobów oraz sadzenia drzew i krzewów powodują, że kwatery te nie są kompozycyjnie dostosowane do starszej częsci cmentarza).
Nowy wiek rozpoczął się od przypadkowego „odkrycia” grobu Hakena, którego w 2001 r. dokonał Maciej Słomiński, pracownik Biura Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. W 2002 r. równie przypadkowo, kiedy pani Maria Michalak, obecny kierownik wydziału administracji Cmentarza Centralnego, patrolowała cmentarz z szefem ochrony, odnalazła w ziemi grób Meyera-Schwartau. W tym samym roku nie udało się jednak planowane uruchomienie w 2002 r. nowego krematorium, ale za to odnowiono głaz z nazwiskami zaginionych 25 stycznia 1915 r. marynarzy statku „Augsburg”, a z inicjatywy szczecińskich architektów powstał pomnik poświęcony Helenie Kurcyusz. Wyłowiono też kilkanaście stelli nagrobnych ze Stawu Brodowskiego (paradoksalnie przetrwały dzięki temu, bo prawdopodobnie podczas ówczesnych prac część z nich została zatopiona przez robotników). Odsłonięcie w 2003 r. głazu poświęconego pamięci zmarłych przedwojennych Szczecinian (z niemieckim napisem) było kolejnym odważnym krokiem ku pojednianiu. Niedługo potem żeliwny krzyż z 1873 r. przy II bramie został potrącony przez ciężarówkę i rozbity, jednak jeszcze przed końcem roku, po remoncie w Stoczni Remontowej „Gryfia”, stanął ponownie na swoim miejscu. To drugie zdarzenie było jednocześnie wystarczającym sygnałem, że zabytkowe obiekty cmentarza już dawno powinny być wpisane do rejestru zabytków i objęte ochroną konserwatorską, co stało się jeszcze w 2003 r. W 2004 r. odsłonięto ostatni do tej pory cmentarny pomnik poświęcony żołnierzom AK, którzy byli mieszkańcami Szczecina.
Ogólnie od początku istnienia na cmentarzu pochowano ok. 300 tys. zmarłych, w tym od 1945 r. ok. 150 tys. Dziś powierzchnia prawie 170 ha jest już praktycznie zapełniona, więc rola najmłodszego i najnowocześniejszego przypadnie teraz drugiemu cmentarzowi, budowanemu przy ul. Bronowickiej (jednak mimo pewnego oddalenia mogącego pośrednio pełnić rolę przedłużenia Centralnego). Koniec pochówku planowany na 2005 r. został przedłużony do 2006 r. (z wyjątkiem grobów zasłużonych i starych kwater rodzinnych), m.in. w związku z utworzeniem kolejnych kwater przy ul. Mieszka I między wiatrakiem a stacją benzynową. W następnych latach nastąpi powrót do idei Meyera-Schwartau i Hanniga, nekropolia będzie wspaniałym miejscem odpoczynku dla mieszkańców Szczecina. Zadbać chce o to pewna grupa zapaleńców.
Stowarzyszenie na rzecz Cmentarza Centralnego w Szczecinie, zarejestrowane 30 grudnia 2003 r. i działające od 15 września 2004 r., tworzą głównie szczecińscy historycy oraz historycy sztuki (pomysłodawcą przedsięwzięcia był szczeciński dziennikarz Jerzy Wohl, który zebrał wszystkich zainteresowanych). – Najważniejsze cele Stowarzyszenia to: renowacja starych niemieckich i polskich nagrobków, odnowienie Kwatery Zasłużonych i Gaju Urnowego oraz stworzenie przy nim lapidarium – informuje prezes Słomiński. – Ponadto prowadzenie ewidencji grobów zasłużonych szczecinian, uporządkowanie zieleni, współpraca ze środowiskiem rzeźbiarzy przy tworzeniu nowych nagrobków, wyznaczenie i oznakowanie tras zwiedzania, w efekcie doprowadzenie do tego, by cmentarz wreszcie stał się żelaznym punktem programu wycieczek do naszego miasta. Pragniemy pozyskiwać środki z funduszy UE oraz z innych źródeł. W pierwszym rzucie planujemy konserwację nagrobków, m.in. Wilhelma Meyera-Schwartau i Hermanna Hakena.
Niedawno Ryszard Markow, vicedyrektor Opery Szczecińskiej, zaproponował, aby odnowić grób Wacława Piotrowskiego (1876-1962), doktora muzykologii i kompozytora, nauczyciela w Konserwatorium Muzycznym w Szczecinie w l. 1905-1907, następnie w Berlinie i Poznaniu, od 1945 r. ponownie mieszkającego w Szczecinie, dyrektora Średniej Szkoły Muzycznej w l. 1950-53. Pomysł bardzo spodobał się członkom Stowarzyszenia i w dniu Wszystkich Świętych, 1 listopada 2004 r. na cmentarzu odbędzie się publiczna zbiórka datków na renowację grobu człowieka, który wraz ze swoją żoną Czesławą, pianistką, całe życie poświęcił szczecińskiej muzyce i który swoją osobą spina przedwojenną i powojenną historię miasta. – Po prostu ten ciekawie zaprojektowany grobowiec jest już nadgryziony zębem czasu – uzasadnia Słomiński. Kwestować będą członkowie stowarzyszenia, nauczyciele i uczniowie z Zespołu Szkół Muzycznych przy ul. Staromłyńskiej (której Piotrowski był założycielem) oraz kilku znanych szczecinian. Zdaniem prezesa, coroczne kwesty powinny przypominać te, jakie kiedyś na warszawskich Powązkach organizował Jerzy Waldorff. Ponadto w dniu święta zmarłych Stowarzyszenie planuje wydać mały przewodnik o tym pięknym Ogrodzie Umarłych (przed głównym wejściem pojawią się także fotografie zabytkowych nagrobków). Stowarzyszenie zaprasza wszystkich szczecinian.

Paweł Herczyński

Literatura:

Białecki Tadeusz (red.), Encyklopedia Szczecina, T. I-II, Szczecin 1999-2000.
Białecki Tadeusz, Turek -Kwiatkowska Lucyna, Szczecin stary i nowy, Szczecin 1991.
Frankiewicz Bogdan, Szczecińskie cmentarze – Stettiner Friedhöfe, Szczecin 2003.
Kotla Ryszard, Przewodnik po Szczecinie, Szczecin 2000.
Kownas Stanisław, Piskorski Czesław, Szczecin – miasto parków i zieleni, Poznań 1958.
Kozińska Bogdana, Rozwój przestrzenny Szczecina od początku XIX w. do 1945 r., Szczecin 2002.
Kraśnicki jr Andrzej, Moje miasto. Szczecin, Szczecin 2002.
Łopuch Maria, Szczecin, Jasienica, Trzebież… Historia szczecińskiej kolei podmiejskiej, Szczecin 2003.
Łopuch Wojciech, Architekt, urbanista, urzędnik… Wilhelm Meyer-Schwartau. Twórca wielkomiejskiego Szczecina, Szczecin 2003.
Łopuch Wojciech, Dzieje architektoniczne nowoczesnego Szczecina 1808-1945, Szczecin 1999.
Podgajna Ewa, W ogrodzie śmierci Meyera-Schwartau, „Gazeta Wyborcza Szczecin”, 31 października – 2 listopada 2003.
Rutyna Halina, Wpływ symboliki na ukształtowanie kompozycji przestrzennej nekropolii parkowo-ogrodowej na przykładzie Cmentarza Centralnego w Szczecinie. W: Cmentarz Centralny Szczecina, historia – teraźniejszość – przyszłość, Zakład Dendrologii i Kształtowania Terenów Zieleni AR Szczecin, Konferencja 1 lipca 1997.
Stachak Aleksandra, Obecny stan Cmentarza Centralnego Szczecina. W: Cmentarz Centralny Szczecina, historia – teraźniejszość – przyszłość, Zakład Dendrologii i Kształtowania Terenów Zieleni AR Szczecin, Konferencja 1 lipca 1997.
Stachak Aleksandra, Zieleń Szczecina, Szczecin 2000.
Wachowiak Bogdan (red.), Dzieje Szczecina 1806-1945, T. III, Szczecin 1994.