Opublikowane przez Busol w Architektura i Urbanistyka.

Szklane dachy

Na początku lat 90. szczecińskie gazety zapowiadały szumnie, że tylko kilka lat dzieli nas od powstania w centrum miasta w Manhattanu. Na czym się skończyło, sami widzimy.
W artykułach publikowanych w szczecińskiej prasie w tamtym okresie optymizm wręcz razi. Koniec starego systemu i narodziny nowego miał spowodować niespotykaną wręcz przemianę Szczecina. Dziś przyjrzymy się planom budowy nowego centrum miasta z tamtych czasów.

Nowe czasy, nowy plan

Jego budowa planowana była już pod koniec lat 40., zaledwie kilka lat po wojnie. Chodzi o wielki, pusty plac, który pozostał po usunięciu ruin w rejonie dzisiejszej alei Wyzwolenia, Malczewskiego, Matejki i Piłsudskiego. W poprzednich artykułach prezentowano pomysły na zagospodarowanie tego terenu, które powstały w czasach stalinowskich i późnego Gierka. Wszystkie charakteryzowała monumentalność i gigantomania. Z oczywistych względów nigdy nie zostały zrealizowane. Skończyło się na długoletniej budowie hotelu Neptun, który miał być zalążkiem nowego centrum.
Kiedy upadł system niedoborów i wiecznych braków wydawało się, że nic już nie stoi na przeszkodzie by centrum miasta wreszcie sensownie zagospodarować. Inwestorów miało nie brakować. Potrzebny był tylko plan jakim mieli się kierować. I powstał. I chociaż był to tylko plan nazywany oficjalnie „wytycznymi urbanistyczno-architektonicznymi dla realizacji projektu” gazety piały z zachwytu obwieszczając, że jeszcze przed końcem wieku będziemy mieli w Szczecinie swój mały Manhattan.

Koniec gadania

Oto co mogli mieszkańcy miasta przeczytać w jednym z artykułów z tamtych czasów (tytuł gazety litościwie pomińmy): „Koniec gadania. Projekt gotowy do realizacji. W styczniu przetarg na działki. Domy towarowe i banki. Podziemne przejście dla pieszych w stylu zachodnim. Liczne podziemne parkingi. Ciąg handlowo-usługowy wzdłuż ulicy Malczewskiego. Kultura dostała działkę przy „mrówkowcu”. Ulica Wielkopolska dotrze wreszcie do Gontyny” tak zaczynał artykuł dziennikarz. Wszystko to miało się stać za sprawą „nowych ludzi w magistracie”, którzy mieli dosyć „jałowego ględzenia w przedmiotowej kwestii”.
Najważniejsza część owego nowego centrum miała powstać dokładnie w tym miejscu gdzie powstaje dziś Galaxy. Architekci planowali tu domy towarowe, biurowce, banki, a w głębi, bliżej centrum placu, hotel. W czasach gdy powstawał ten plan gmach Pazimu już istniał więc kontynuowanie tego rodzaju zabudowy wzdłuż alei Wyzwolenia wydawało się oczywiste.
Poszczególne budynki chciano efektownie ze sobą połączyć. Nad dzielącymi je pasażami planowano zbudować szklane dachy, a w samym centrum stworzyć coś na kształt małego ronda dla pieszych, także skrytego pod przezroczystym dachem.

Piesi pod ziemią

Zagospodarowane miały być także puste do dziś place przy Cezasie i u zbiegu alei Wyzwolenia i Malczewskiego. Na tym pierwszym planowano liczne pawilony handlowo-usługowe z podziemnym parkingiem. Plac po przeciwnej stronie przeznaczony został na „cele kulturalne”. Planiści widzieli tu na przykład multikino.
Niemal pod każdą z tych inwestycji miał powstawać podziemny parking. Przewidywano też konieczność modernizacji istniejącego już przejścia podziemnego w rejonie Cezasu. „Będzie ono w stylu iście zachodnim, duże, ze sklepami, barami, punktami usługowymi” – pisała jedna ze szczecińskich gazet, zauważając przy okazji: „było by już dawno, gdyby nie sknerostwo i brak wyobraźni poprzednich władz miasta”. Drugie przejście podziemne miało powstać pod placem Rodła, trzecie pod aleją Wyzwolenia (tak by połączyć nowe centrum z ulicą Kujawską), a czwarte u zbiegu ulicy Matejki i Piłsudskiego.

Handlowa Malczewskiego

Radykalnie chciano także zmienić wygląd ulicy Malczewskiego. Planistom chodziło o ukrycie niezbyt urodziwego osiedla Grunwaldzkiego czyli kilku czteropiętrowych budynków ustawionych w poprzek ulicy. Ponieważ od ich krawędzi do ulicy jest kilkudziesięciometrowy pas zieleni architekci wpadli na pomysł by zabudować go wąskimi pawilonami handlowymi. W ten sposób chcieli oddzielić osiedle-sypialnię od centrum i utworzyć wzdłuż ulicy Malczewskiego ciąg handlowy.
Jedną z większych inwestycji w centrum miało być też dokończenie budowy ulicy Wielkopolskiej. To ten odcinek, na którym stoi obecnie centrum handlowe „Fala”. W planach, i tylko już w planach, ulica dochodzi wprost do ulicy Gontyny. Dziś ta arteria nikomu nie jest już chyba potrzebna.

Blask centrum

W planach był przetarg na dzierżawę terenów w centrum i ich szybkie zagospodarowanie przez inwestorów. Oczywiście ściśle według wyżej przedstawionych planów. Dziennikarze martwili się nawet jaki to komunikacyjny chaos zapanuje jeśli wszyscy zaczną budować na raz i ulice zakorkowane zostaną przez koparki i ciężarówki. Inwestycja wydawała się bowiem niemal pewna. „Jak dobrze pójdzie, nowe centrum zajaśnieje pełnym blaskiem jeszcze przed końcem wieku” przewidywał jeden z dziennikarzy.
Jak możemy się dziś przekonać, znaczna cześć placu przy alei Wyzwoleni została ostatecznie zabudowana. Mówienie jednak o tym co obecnie powstaje, że „jaśnieje pełnym blaskiem” było by jednak grubą przesadą. Szkoda, że nie udało się zrealizować, tych może nieco zbyt ambitnych, ale mimo wszystko ciekawych pomysłów.

Andrzej Kraśnicki jr