Opublikowane przez Busol w Historia.

Mieć pralkę i telefon

W 1985 roku największym marzeniem szczecinian było posiadanie pralki automatycznej, telefonu, kolorowego telewizora, samochodu i maszyny do szycia.

Tak wynika z przeprowadzonych w 1985 roku badań socjologicznych, autorstwa dr Stanisława Laska, wówczas pracownika naukowego Wyższej Szkoły Morskiej. Efekty jego pracy, przedstawione dwa lata później w wydawanej co roku „Kronice Szczecina”, dają ciekawy obraz społeczeństwa miasta w tamtych mrocznych dla większości z nas czasach.

Jak tu planować

Badania przeprowadzone pod hasłem „Wybrane aspekty życia społecznego” objęły w sumie 494 osoby. I już w pierwszej części raportu badań dowiadujemy, że większość z respondentów (ponad 65 proc.) zadeklarowała pochodzenie robotnicze. Sporo, ponad 16 procent , przyznało się do pochodzenia chłopskiego, a jedynie 15,2 proc. do tego, że wywodzi się z inteligencji. Ta także i dzisiaj symboliczna wątłość elit intelektualnych (które w dodatku nie parały by się kombinatorstwem) w pewnym sensie wyjaśnia więc tytuł w Newsweeku „Szczecin tonie”.

Wracając jednak do roku 1985 – zdecydowana większość dorosłych szczecinian miała dwójkę dzieci i na tym zamierzała poprzestać. 23 procent respondentów odpowiedziało natomiast, że „ma trudności z określeniem własnych zamiarów w sprawie powiększenia rodziny, motywując to tym, że obecnie w związku z sytuacją kryzysową w kraju, trudno cokolwiek planować” – czytamy w raporcie dr Stanisława Laska.

Mieć pralkę

Na te trudności z planowaniem przekładały się z pewnością kłopoty mieszkaniowe. Z raportu dr. Laska wynika bowiem, że w 1985 roku blisko połowa respondentów nie była zadowolona ze swoich warunków mieszkaniowych. Ankietowani skarżyli się przede wszystkim na ciasnotę pobudowanych w latach 60. budynków, na niski standard lub też na to, że mieszkań po prostu nie mieli. Tą ciasnotę najlepiej ilustruje to, że przeciętnie na 49 metrach kwadratowych mieszkały cztery osoby.

Najwięcej emocji budziły z pewnością pytania socjologów dotyczące wyposażenia mieszkań. Okazało się, że w 1985 roku dość powszechnymi urządzeniami (w ponad 70 procentach domostw) był czarno-biały telewizor, radio (ale nie stereofoniczne!), odkurzacz i lodówka. Marzenia były jednak bardziej ambitne. Największym było posiadanie pralki automatycznej (chciało ją 26,2 proc. pytanych). Na drugim miejscu listy marzeń znalazł się telefon (posiadało go tylko 31 proc. szczecinian, chciało mieć drugie tyle), na trzecim kolorowy telewizor, a czwartym samochód. Niewiele mniej osób chciało mieć maszynę do szycia i stereofoniczne radio.

Nasz honor

Badania socjologów miały też nieco głębszy wymiar. Szczecinianie w 1985 roku zapytani zostali bowiem o cel i sens życia. Zdecydowana większość (77,4 proc.) stwierdziła, że jest z niego zadowolona. Ciekawe odpowiedzi padły zaś na pytanie o listę najbardziej cenionych w życiu wartości. Zaledwie kilka lat po stanie wojennym i wciąż brutalnej walki z opozycją – tylko 32,9 procent szczecinian odpowiedziało, że ceni sobie korzystanie z dużej swobody i wolności osobistej. Zdecydowanie bardziej ceniliśmy sobie zdrowie, życie w pokoju, przyjaźń, poważanie, wierność, dobrą pracę, a także (co ciekawe) honor. Za cenioną wartość każdego człowieka tą ostatnią cechę uznało niemal 45 procent pytanych. Ówcześni socjolodzy zamartwiali się jedynie, że wśród społeczeństwa autorytet pracy społecznej jest znikomy. „Lata osiemdziesiąte nie sprzyjają postawą prospołecznym” napisał na końcu raportu dr. Stanisław Lasek. To, że lata te, a także wcześniejsze, nie sprzyjały też normalnemu życiu, wielu z nas już niestety zapomina.

Andrzej Kraśnicki jr