Opublikowane przez Busol w Architektura i Urbanistyka.

Wieżowce i supersam

Wysoki na 38 pięter budynek hotelu, największy w Polsce dom towarowy, supersam – oto jak pod koniec lat 70. widziano centrum Szczecina w roku 2000.
Plac pomiędzy ulicami Matejki, Malczewskiego, Piłsudskiego i alei Wyzwolenia już wkrótce po wojnie pasjonował szczecińskich architektów, którzy właśnie tu planowali stworzenie nowego i nowoczesnego centrum Szczecina. Tydzień temu przedstawiliśmy pełną socrealistycznych akcentów wizję zagospodarowania tej części Szczecina z lat 50. Dziś opisujemy, co takiego w latach 70. planowano postawić na pustym polu.

Propaganda

Najlepszym źródłem informacji na ten temat są wydane wówczas książki i albumy o Szczecinie. Pełne zachwytów nad jego powojennymi dziejami, wyliczania tego, co największe, najwspanialsze, jedyne w kraju – typowa propaganda sukcesu klasyczna dla epoki Edwarda Gierka. Zaliczały się też do niej opowieści o świetlanej przyszłości, która nas czeka. Taką oto, bardzo pouczającą lekturą, spełniającą wszystkie te kryteria jest album „Szczecin wczoraj dziś jutro” Henryka Mąki wydany w 1978 roku. Najbardziej intrygujący jest rozdział „A w roku 2000”. Jego treść można streścić krótko: Szczecin w tych wizjach i Szczecin współczesny to jak porównanie metropolii do wioski z tramwajami (jak wypowiedział się kiedyś o swoim mieście prezydent Marian Jurczyk).

Gród zmieni twarz

Henryka Mąkę oprowadzał po przyszłym Szczecinie długoletni główny architekt miasta Mieczysław Janowski.
– Gród gryfa całkowicie zmieni swoją twarz – zapowiadał rok 2000 Mieczysław Janowski .
Posługiwał się przy tym obrazowym przykładem. Porównał rok 1945 i 1975 w Szczecinie. Przez te lata miasto podniosło się z gruzów, powstało wiele nowych osiedli zakładów. I to wszystko w ciągu 30 lat. Co więc można będzie zrobić przez 25 lat brakujących do 2000 roku skoro możliwości państwa są jeszcze większe niż kiedyś? – pytał Janowski. Odpowiedź wydawała się oczywista. Rozwój miasta będzie jeszcze bardziej dynamiczny. Nic więc dziwnego, że zamieszczone na kolejnych stronach książki zdjęcia makiet nowych inwestycji wydawały się proste w realizacji.
Najważniejszą z nich miała być budowa nowego centrum Szczecina na placu pomiędzy ulicami Matejki, Malczewskiego, Buczka (dziś Piłsudskiego) i alei Wyzwolenia. To plac, który obecnie zajęty jest częściowo przez gmach Pazimu i mało gustowny klocek zwany centrum Galaxy.

„Szuflady” z barami

Plan zagospodarowania tego rejonu miasta powstał w Szczecinie pod kierunkiem dwóch tutejszych architektów: Andrzeja Skopińskiego i Witolda Jarzynki. Był doprawdy imponujący. Zapowiedzią tworzenia nowego centrum miasta było rozpoczęcie budowy hotelu Neptun. Otwarcie planowano na rok 1978. „Neptun” miał być jednak tylko niewiele znaczącym obiektem. Tym najważniejszym były na planie Skopińskiego i Jarzynki dwa połączone ze sobą wieżowce: jeden 30, drugi 38 piętrowy – oba przeznaczone na hotele mogące pomieścić 1500 gości. Te najwyższe w Szczecinie budynki stanąć miały w miejscu, gdzie dwadzieścia lat później postawiono wieżowiec Pazimu z siedzibą Polskiej Żeglugi Morskiej.
Na tym jednak nie koniec budowy szczecińskiego „Manhattanu”. Na planie widać jeszcze trzy inne niemałe wieżowce. Planiści usytuowali je mniej więcej po środku pustego placu. Każdy z nich miał liczyć około 24 pięter. To tu chciano przenieść m.in. biura Stoczni Szczecińskiej (wówczas imienia Adolfa Warskiego) czy też zapomnianych już instytucji, wówczas potęg, jak Zjednoczenie Gospodarki Rybnej i „Rybex”. Oprócz tych gigantów zaplanowano w tych gmachach miejsca dla mniejszych firm i biur podróży.
Rozbudowane było też zaplecze tych trzech równych dzisiejszemu Pazimowi wieżowców. Od strony ulicy Matejki zaplanowano budowę kina panoramicznego (wówczas był to krzyk mody) na około 1000 widzów, restauracje, bary szybkiej obsługi, salony mody, gabinety kosmetyczne oraz, jak ujęto to w planie, „lokale nocne z działalnością rozrywkową”.
Nie da się ukryć, że bardzo ciekawie zaprojektowany został zespół budynków wzdłuż alei Wyzwolenia, w miejscu gdzie powstaje dziś Galaxy. Jak widać na ilustracji konstrukcja obiektów przypomina powysuwane, ustawione jedna na drugiej szuflady. Wszystkie części miały być niezależnymi salami połączonymi pasażem i ruchomymi schodami. To właśnie tu planowano umieścić m.in. największy w ówczesnej Polsce dom towarowy o powierzchni 20 tysięcy metrów kwadratowych. Henryk Mąka wyliczył, że będzie to obiekt cztery razy większy od „Posejdona”, czyli dzisiejszej „Galerii Centrum”. Widziano też w tym kompleksie, i tu cytat: „bary kawowe i gastronomiczne, winiarnie, piwiarnie, salony mody oraz duży supersam spożywczy” i to wszystko w klimatyzowanych pomieszczeniach. Pomyślano też o kierowcach. Dla nich zaplanowano podziemny, dwukondygnacyjny parking mogący pomieścić około 600 aut.

Plany wracają

Wizja nowego centrum Szczecina w takim właśnie kształcie była według ówczesnego punktu widzenia oczywista, a czas realizacji mierzony, w co najwyżej kilkunastu latach. Koniec epoki Gierka i nieopanowanego przejadania pieniędzy tak śmiałe i kosztowne projekty sprowadził na dno szuflad. Plany przypominały jednak o sobie, niczym zły duch, w najmniej odpowiednim momencie.
Oto mamy rok 1985. Władze miasta głowią się, co zrobić z pętlą przy placu Hołdu Pruskiego, z której odjeżdżają autobusy do Polic. Lokalizację trzeba zmienić, bo przystanki przeszkadzają budującym wyjazd z Trasy Zamkowej do centrum miasta. I wtedy ktoś rzuca pomysł przeniesienia pętli w rejon hotelu Neptun, czyli mniej więcej tam, skąd dziś odjeżdżają polickie autobusy. Szybko powstały plany, zatwierdził je miejski architekt, zgromadzono sprzęt, ludzi. I wtedy okazało się, że pętla powstać w tym miejscu nie może, bo plac zarezerwowany jest pod wieżowce. Kiedy dziennikarze przytomnie zauważyli, że to raczej inwestycja na XXI wiek ktoś zapewnił ich, że „wieżowce są już na etapie projektowania”. Na tych zapowiedziach jednak się skończyło i kiedy kilka lat później pętle przy obecnym gmachu ZUS zaczęto budować nikt już nie protestował.
Plany budowy nowego centrum Szczecina w tym rejonie miasta ugrzęzły w miejscu na długie lata.

Andrzej Kraśnicki jr