Opublikowane przez Busol w Architektura i Urbanistyka.

Cyrk zamiast hali

Przygotowano dokumentację, pomieszczenia dla robotników, przełożono wodociąg, wystawiono skarbonki na datki. I tak zakończyła się ostatnia próba budowy w Szczecinie hali widowiskowo-sportowej.
Trudno doliczyć się w ilu planach rozbudowy Szczecina przewijała się sprawa budowy hali, w której wzorem katowickiego Spodka można by organizować zarówno zawody sportowe jak i koncerty. Pierwsze pomysły pochodzą jeszcze z lat 50. XX wieku. Wówczas ta inwestycja miała być częścią większej: budowy nowego centrum Szczecina w rejonie alei Wyzwolenia. W latach 70. idea hali powróciła. Tym razem projekt był bardzo bliski realizacji. Wyznaczono miejsce, projekt, zrobiono pierwsze wykopy. Hala, która miała powstać na pustym placu przy ulicy Emilii Plater została zaprojektowana przez Szczecińskie Biuro Projektów Budownictwa Przemysłowego na wzór poznańskiej „Areny”. Budowa została jednak wstrzymana. Pod koniec lat 70. nie było już pieniędzy na tego typu kosztowne inwestycje.

Centrum rozrywki

Do projektu powrócono w marcu 1985 roku. Wtedy to wojewoda szczeciński powołał Komitet Budowy Hali. Przez trzy lata nic się jednak nie działo. Dopiero w 1988 roku, u schyłku swojej działalności Rada Narodowa powołała Wojewódzki Fundusz Budowy Hali. Przedsięwzięcie miało stać się efektem pracy i wsparcia przez regionalne firmy oraz mieszkańców. To właśnie wtedy w różnych punktach Szczecina ustawione zostały charakterystyczne, szklane skarbonki. Wrzucone do nich pieniądze były przeznaczone na budowę hali. Ta miała być zresztą tylko jedną z części planowanego w tym rejonie miasta kompleksu sportowego. W następnej kolejności chciano budować m.in. mniejsze hale do prowadzenia treningów. Wszystkie te obiekty na planach zostały połączone kładkami z boiskiem przy ulicy Cyryla i Metodego, a także Gontynką. W ten sposób zamierzano utworzyć w Szczecinie wielkie centrum rekreacyjno-sportowe.

Były skarbonki

Koszty budowy samej tylko hali rosły tymczasem w astronomicznym tempie. O ile jeszcze w 1985 roku szacowano je na 6 ówczesnych miliardów złotych, to już w 1988 roku kwota ta przekroczyła 11 miliardów. Rok później, Wojewódzkie Przedsiębiorstwo Usług Inwestycyjnych, które miało budować halę wyceniło koszty na ponad 35 miliardów złotych. Winna była oczywiście galopująca inflacja. To co wrzucono do skarbonek błyskawicznie traciło na wartości. Uliczna zbiórka przyniosła zresztą marne rezultaty. Z 705 milionów, które znalazły się na koncie Wojewódzkiego Funduszu Budowy Hali tylko 10 milionów pochodziło ze skarbonek. Najwięcej, bo 578 milionów przekazała Wojewódzka Rada Narodowa z budżetu województwa. Hojna okazała się też Polska Żegluga Morska, która wysupłała 100 milionów złotych. Z innych źródeł (w tym wspomnianych już skarbonek) zebrano 27 mln złotych. Jasne było, że mimo starań, na budowę hali zebrano co najmniej 40 razy mniej pieniędzy niż było to konieczne.
Do dziś szczecinianie mają jednak wątpliwości co zrobiono z tą jakby nie patrzeć nie małą kwotą. Jak się okazuje wydano ją w całości na przygotowanie planów i przyszłego placu budowy. W rachunkach z tamtych czasów przewijają się wydatki na dokumentację, opracowanie koncepcji hali, jej założeń ekonomiczno-technicznych. Sfinansowano też pierwsze prace na placu przy ulicy Emilii Plater: przełożono biegnący pod ziemią wodociąg, zakupiono kontenery, które miały tworzyć zaplecze dla robotników wznoszących halę. Stały zresztą w tym samym miejscu jeszcze kilka lat temu.

Kolejny plan

Prace utknęły na dobre w czerwcu 1989 roku. Czasy socjalizmu właśnie się kończyły, kryzys i hiperinflacja dobijały i tak już ledwo zipiącą gospodarkę. 30 czerwca Rada Ministrów uchwaliła, że Wydziały Kultury Fizycznej Urzędów Wojewódzkich mają wstrzymać prowadzone inwestycje. Tak też zrobił wydział szczeciński. Władze miasta, także z powodów finansowych, nie były zainteresowane kontynuowaniem prac. Budowa hali w dalszym ciągu traktowana była jako „zadanie województwa”, a nie miasta (podobne problemy z podziałem kompetencji doprowadziły w tym czasie do paraliżu przebudowy alei Wojska Polskiego).
Dziś halę projektuje się na nowo. Tym razem długo oczekiwany obiekt ma powstać w rejonie tory kolarskiego przy alei Wojska Polskiego. Trudno powiedzieć czy jest to lokalizacja lepsza niż ta proponowana przed lat przy ulicy Emilii Plater. Z pewnością łączy je jedno: to tylko efektowne plany. A plac przy Emilii Plater wykorzystywany jest regularnie jako miejsce, w którym rozkłada się cyrk.

Andrzej Kraśnicki jr