Opublikowane przez Busol w Architektura i Urbanistyka.

Konserwator zabytków nie ma pieniędzy, ale budowlą zainteresowany jest Kościół

Historię wiejskiego kościółka z XV w. opisaliśmy w ubiegłym tygodniu. Zabytek stoi na Świerczewie przy ul. Świerczewskiej, na terenie spółdzielni Samopomoc Chłopska, na środku placu manewrowego między zgrzebnymi barakami hurtowni i magazynów. Na pierwszy rzut oka wygląda jak niewielki, zniszczony domek. O tym, że to zabytek wpisany do rejestru i chroniony prawem informuje niewielka tabliczka na jego ścianie. Czy kościółek można uratować?

Dla Gazety

Małgorzata Jankowska, miejski konserwator zabytków:

O obiekt zabytkowy powinien dbać jego właściciel, w tym przypadku spółdzielnia Samopomoc Chłopska. Konserwator dofinansowuje ewentualne prace przy budynku. W tegorocznym budżecie jednak nie mam środków na ten cel. Przy braku środków, który cechuje nasz budżet, nie jesteśmy w stanie zapewnić funduszy nawet na miejskie obiekty.

Ten zabytek jest zabezpieczony, na razie nie niszczeje. Tu potrzebny byłby kompleksowy plan zagospodarowania terenu, jego rewitalizacji. Gdyby właściciel stworzył tu jakąś funkcję, łatwiej byłoby zabiegać o środki. Ten kościółek wielokrotnie w swojej historii tracił funkcję sakralną, myślę, że mógłby być atrakcyjną siedzibą firmy. Jeśli jednak jest nim zainteresowany Kościół, to nic nie stoi na przeszkodzie, aby porozumiał się z właścicielem zabytku.

Ks. Marek Cześnin, referent wydziału budowlanego i sztuki sakralnej Kurii Metropolitalnej w Szczecinie:

Ten kościółek to chyba ostatnia jeszcze nieodbudowana ruina. Jesteśmy nim zainteresowani. Proboszcz parafii, która znajduje się na tym terenie, już zresztą rozpoczął starania. Bo tamtejsza parafia jest bardzo liczna, a wiernym służy tylko jeden kościół. Ten – po remoncie – mógłby być jego filią. Oczywiście trzeba będzie rozwiązać kwestię zagospodarowania tego miejsca, tak by kościół miał nieco inne otoczenie niż teraz. Kiedy zaczniemy rozmowy z obecnym właścicielem zabytku? Choćby jutro.

Kinga Konieczny, Gazeta Wyborcza, 4 X 2004 r.

==
PS. Myslę, że to najlepszy dowód na to, że jestemy w stanie zainteresować „odpowiednie instytucje” sprawami/miejscami/zabytkami które są dla nas ważne…
Busol