Opublikowane przez Busol w Architektura i Urbanistyka.

Stoi między zgrzebnymi barakami hurtowni i magazynów. Wokół betonowy parking i wąziuteńki pasek trawy pokryty ceglanym proszkiem. Na pierwszy rzut oka – niewielki zrujnowany domek. Z ulicy zupełnie niewidoczny

Stoi na terenie spółdzielni „Samopomoc Chłopska” przy ul. Świerczewskiej. Zainteresował się nim administrator portalu internetowego Sedina.pl Arkadiusz Bis. Zdjęcia zabytku umieścił w internecie: – Kiedy wiele lat temu wpadła mi w ręce jakaś stara mapa Szczecina, na której zaznaczony był kościół w tym rejonie, pomyślałem, że to błąd. Mieszkałem wtedy niemal w sąsiedztwie tej ulicy i nigdy o tym nie słyszałem. Dopiero po latach sprawdziłem tę informację. Tuż za bramą spółdzielni zauważyłem coś, co kompletnie nie pasowało do otoczenia. To było to.

Z gotyckiego stylu budynku przetrwała do dziś tylko bryła. Założony na planie prostokąta, niewielki kamienno-ceglany jednoprzestrzenny kościółek wiejski był przez wieki wielokrotnie przebudowywany. Dziś jest opuszczony i zrujnowany. O tym, że to zabytek, informuje malutka tabliczka przyczepiona do ściany. Ale nikt nie zwraca na nią uwagi. Dostępu do wnętrza broni krata, jednak za przerdzewiałymi prętami, zza uchylonych drzwi i tak dobrze je widać.

– Kiedy miasto przekazało nam ten teren przed laty, kościółek już tam był – mówi Halina Nowak, prezes Rejonowej Spółdzielni „Samopomoc Chłopska”. – Wykorzystywaliśmy go jako magazyn. W tej chwili jest zabezpieczony. Wykonaliśmy niezbędne prace przy izolacji fundamentów, zniszczony dach przykryliśmy folią, ale na nic więcej nie mamy pieniędzy. Dawaliśmy nawet ogłoszenia w prasie o wydzierżawieniu zabytku, nawet w zamian za remont, ale nie znaleźli się chętni.

Czy firmy, które mają obok swoje magazyny i hurtownie, nie złożyłyby się na remont? Zabytek posłużyłby jako ich wizytówka.

– Niech mnie pani nie rozśmiesza – kwituje pani prezes. – Naprawdę nie mam do tego głowy. Muszę zająć się bieżącymi problemami spółdzielni. Raz był tu ksiądz, który dopytywał się o ten kościół. Ale przecież ta kapliczka jest niedogodnie położona, stoi w samym środku bazy. Na razie więc będzie stał jak stoi. Może kiedyś zdarzy się cud…

Świerczewo – gdzie stoi kościółek – zostało przyłączone do Szczecina w 1911 r. Wcześniej była to wieś, w źródłach wymieniona po raz pierwszy w 1253 r. W XVI w. w Świerczewie powstał folwark funkcjonujący na rzecz miasta do XX w. Wiejski kościółek zbudowano tam w średniowieczu. O tym, że istniał już w 1424 r. świadczy spór toczony między wikarym tego kościółka a wikarym kościoła św. Jakuba, o czym wspominają źródła.

W XVII w. zniszczony, wkrótce potem odbudowany i znów zniszczony. W 1692 r. w murach świątyni urządzono kwatery dla żołnierzy. W 1696 r. został odbudowany. W tym czasie siedmiu braci Rosenfeldów, synów szczecińskiego kupca podarowało mu barokowy ołtarz, który przetrwał późniejsze burzliwe dzieje kościółka – dewastację podczas wojen napoleońskich, a nawet adaptację świątyni na magazyn narzędzi. Już w XX w. dzięki interwencji ówczesnego konserwatora zabytków dr. Balke – przywrócono budynek Kościołowi i odbudowano. Świątynia otrzymała nowy dach, okna, odmalowano wnętrze, założono elektryczne oświetlenie, naprawiono ołtarz barokowy braci Rosenfeldów.

Po wojnie zabytek przejęła spółdzielnia „Samopomoc Chłopska”, przestał być kościołem, do 1990 r. służył jako magazyn skór. Od tego czasu stoi nieużytkowany.

Kinga Konieczny, Gazeta Wyborcza, 30 IX 2004 r.

PS. Zdjecia kosciółka w naszej galerii [przyp. – Busol]