Opublikowane przez Busol w Kultura i Sztuka.

– O tym, że obraz musi trafić do Szczecina, zdecydowaliśmy w jednej chwili. Nasz ojciec zrobiłby to samo – mówią Anja Christoph i Joachim Schellmann, dzieci przedwojennego szczecińskiego złotnika. Oboje wczoraj przywieźli Muzeum Narodowemu szczególny dar – obraz Eugena Dekkerta

– To wydarzenie, o którym należy mówić – przyznała podczas wczorajszej uroczystości Bogdana Kozińska, kierownik Muzeum Historii Szczecina, oddziału Muzeum Narodowego w Szczecinie, która ofiarowane dzieło zobaczyła wczoraj po raz pierwszy. – Ten obraz należy do mniejszych, jeśli chodzi o format, ale jest bardzo interesujący. Przedstawia nabrzeże rybne. Myślę, że powstał w latach 20. XX w. Z tego okresu pochodzą dzieła Dekkerta w ten sposób malowane.

– Zdaję sobie sprawę, że to nie tylko obraz, ale też kawałek serca, a to dużo więcej – zauważył Lech Karwowski, dyrektor Muzeum Narodowego w Szczecinie.

Anja Christoph i Joachim Schellmann, którzy ofiarowali obraz Muzeum Narodowemu, to rodzeństwo. Dziś mieszkają pod Lubeką. Ich ojciec był jubilerem, miał zakład przy Rynku Węglowym w Szczecinie. Jubilerem i złotnikiem był też ich dziadek, a pradziadek zajmował się polerowaniem marmurów. Jak obraz Dekkerta trafił do rodziny?

– Wiem tylko tyle, że należał do ojca – wspomina Joachim Schellmann. – Prawdopodobnie kupił go on albo mama, jeszcze przed wojną. Zawsze wisiał w naszym mieszkaniu w Lubece, w dużym pokoju.

Anja i Joachim urodzili się już poza Szczecinem. Miasto znali z opowiadań ojca, który bardzo często je wspominał.

– Czujemy związek ze Szczecinem właśnie przez te opowieści – przyznała Anja Christoph.

Po raz pierwszy przyjechali tu w 1975 r. Ojciec szukał swojego domu, ale miasto było tak zmienione po wojnie, że trudno było w ogóle wskazać miejsce, gdzie stała kamienica. Decyzję o przekazaniu obrazu podjęli po latach, spontanicznie. Impulsem była prezentowana w tym roku w Lubece wystawa szczecińskiego Muzeum Narodowego „Szczecin z daleka i bliska”, na której zestawiono fotografie starego i współczesnego miasta.

– Usłyszeliśmy wtedy wystąpienie pani Kozińskiej o Szczecinie i zapytaliśmy, czy muzeum przyjmie ten dar – mówi Joachim Schellmann. – Ojciec na pewno zrobiłby to samo.

Razem z obrazem przywieźli wczoraj XIX-wieczną grafikę przedstawiającą Szczecin i reprodukcję zdjęć rodzinnego domu przy Rynku Węglowym z zakładem jubilerskim Wilhelma Schellmanna. Dziś nie ma po nim śladu.

Eugen Dekkert (1865-1956). Urodził się w Szczecinie i tu tworzył. Malował przede wszystkim obrazy o tematyce marynistycznej. Malarstwo studiował u Erdmanna Hummla w Berlinie, na Akademii Sztuk Pięknych w Monachium i w School of Arts w Glasgow. W Szczecinie jest teraz sześć dzieł Dekkerta.

Kinga Konieczny, Gazeta Wyborcza, 27 IX 2004 r.