Opublikowane przez Busol w Historia.

W dniu rozpoczęcia II wojny światowej, w momencie agresji hitlerowskich Niemiec na Polskę, wśród ludności Szczecina zapanował pewien niepokój. Podobnie jak w innych częściach Niemiec. Wyraźnym tego dowodem był fakt, że niemal automatycznie spadła liczba klientów szczecińskich restauracji i innych lokali.

Od pierwszego dnia wojny dotkliwe stały się rozmaite ograniczenia i zaczęła wzmagać się kontrola życia mieszkańców miasta ze strony władz, NSDAP i policji. Szczególnym nadzorem objęto tzw. podejrzanych obywateli (w szczególności byłych członków niemieckiej partii socjaldemokratycznej oraz partii komunistycznej). Zarządzenia i zakazy regulujące życie codzienne zaczęły ukazywać się w szczecińskiej prasie. Z powodu wojny 1 września nie otwarto w mieście szkół (rok szkolny rozpoczął się z 10-dniowym opóźnieniem), ponieważ do służby wojskowej powołano znaczną część nauczycieli, niemal wszystkich uczniów szkół średnich, a do służb pomocniczych nawet dziewczęta ósmych klas. Zamiast przystąpić do zajęć szkolnych, kilkadziesiąt tysięcy dzieci i młodzieży zostało skierowanych także do prac dla wojska, które stacjonowało wokół miasta. Szkoły zaangażowano nawet do zbiórki metali kolorowych. Od początku września 1939 r. pełną parą pracowały wszystkie zakłady przemysłowe Szczecina, m.in. fabryka Stoewera, produkująca dla armii pojazdy gąsienicowe oraz stocznia „Oderwerke”, produkująca łodzie podwodne, które były tam również naprawiane. Przez Zdroje, Klęskowo i Podjuchy zaczęły przetaczać się długie kolumny Wehrmachtu, podążąjące na front polski. Zbliżał się nowy okres w dziejach miasta, czas grozy, ostatni akt niemieckiego Szczecina.
Dla zwykłych mieszkańców od pierwszych dni wojny ogólna sytuacja w Szczecinie stale się pogarszała. Powoli, lecz niemal systematycznie. I przez cały okres światowego konfliktu, do samego końca, czyli do czasu, kiedy niemieccy mieszkańcy miasta byli już wysiedlani, dni względnej przedwojennej normalności były tylko wspomnieniem.

Paweł Herczyński