Opublikowane przez Busol w Publicystyka.

W tym roku mija 48. rocznica zniszczenia na rozkaz ówczesnych władz miasta pierwszego polskiego cmentarza w Szczecinie. W 1956 r. przy użyciu ciężkiego sprzętu zrównano z ziemią 417 grobów. Z powierzchni ziemi znikły również krzyże oraz tabliczki z nazwiskami zmarłych. Do dziś pochowani tam pierwsi po wojnie szczecińscy Polacy czekają na swoje groby. Działania władz miasta w tej kwestii kończą się na obietnicach. Brakuje pieniędzy na polskie cmentarze, wystarcza jednak na antypolskie publikacje i pomniki osób, które nigdy nie miały z miastem nic wspólnego.

Artykuł z internetowego wydania „Naszego Dziennika”

Szczecińskie środowiska patriotyczno-narodowe od lat bezskutecznie czynią starania o odbudowę cmentarza zniszczonego przez władze komunistyczne, czyli o przywrócenie 417 krzyży z nazwiskami pochowanych tam osób. Przez 20 lat komuniści nie zgadzali się na jakiekolwiek upamiętnienie spoczywających tam ludzi. Dopiero w 1975 r. pod presją rodzin władze uległy i zezwoliły na postawienie betonowego obelisku z napisem „Kwatera Pionierów Szczecińskich 1945-46”. PRL-owska ekipa nie zgodziła się, by obelisk miał kształt krzyża. Autorowi pomnika udało się umieścić w jego tylnej części wizerunek Chrystusa, który widnieje tam do dziś. Dzięki staraniom wielu osób i instytucji w Kwaterze Pionierów stanął w końcu krzyż-mauzoleum poświęcony tragicznie zmarłym po II wojnie światowej mieszkańcom Szczecina. Obok krzyża umieszczono tablice z wyrytymi na nich nazwiskami poległych. Nazwiska te nie odpowiadają osobom pochowanym na zniszczonym cmentarzu pionierów.
W kontekście tak tragicznej historii szczecińskich pionierów wyjątkowo boli wydana po polsku i niemiecku książka dr. Bogdana Frankiewicza „Szczecińskie cmentarze”, na którą pierwsi powojenni polscy szczecinianie czekali z niecierpliwością. Praca dokumentuje historię cmentarzy w Szczecinie, tyle że jest to dokumentacja niemieckich dziejów szczecińskich cmentarzy. Powojenne losy tych nekropolii potraktowane zostały marginalnie i nieprawdziwie. Co więcej, książka „Szczecińskie cmentarze” zdaje się oskarżać Polaków o zdewastowanie cmentarzy niemieckich.

Polska historia na marginesie
Zrównanemu z ziemią w 1956 r. cmentarzowi Pionierów Miasta Szczecina dr Frankiewicz poświęcił w swej publikacji kilkanaście wierszy, z których żaden nie wspomina o dewastacji nekropolii przez komunistów. Ani słowa o walce szczecinian o upamiętnienie pochowanych, o restytucję krzyży. Jak podkreślają szczecinianie zaangażowani w walkę o polskość miasta, pełna przemilczeń książka dr. Frankiewicza nie może być traktowana jak historia szczecińskich cmentarzy, mimo to została ona wydana przy udziale miasta Szczecina i wojewódzkiego konserwatora zabytków.
Szczecińscy włodarze zdają się nie pamiętać o tym, że cmentarz to nie tylko architektura i doznania estetyczne, lecz nade wszystko miejsce pamięci i modlitwy za tych Polaków, którzy tworzyli historię miasta.
W 11. kwaterze cmentarza Centralnego przy grobach ofiar Grudnia ’70 znajduje się Krzyż Męczeństwa Narodu Polskiego. Polakom poległym z rąk komunistów w 1970 r. i pochowanym na cmentarzu Centralnym dr Frankiewicz poświęcił dwa wiersze, nie wspominając o okolicznościach ich pogrzebania w workach foliowych pod osłoną nocy. Całkowitym milczeniem pominął pomnik Sybiraków, ufundowany przez szczecińskich sybiraków w 55. rocznicę napaści Sowietów na Polskę 17 września 1939 r. „1768-1940-1952. Pamięci tych, którzy z tajgi Sybiru, łagrów północy, stepów Kazachstanu nie powrócili na Ziemię Ojczystą” – czytamy na pomnikowej inskrypcji, na którą nie znalazło się miejsce w wybiórczej historii autorstwa dr. Frankiewicza.
W „Szczecińskich cmentarzach” nie ma także słowa o szczególnym punkcie cmentarza Centralnego – pomniku pamięci zabitych dzieci poczętych, będącym szczególnym świadectwem szacunku Polaków dla życia. Na kamiennym krzyżu z wyrytymi słowami „Boże, bądź miłościw” i głazie z płaskorzeźbą dziecka przytoczono słowa Jana Pawła II: „Naród, który zabija własne dzieci, jest narodem bez przyszłości”.
W 1990 r. na cmentarzu Centralnym stanął Krzyż Katyński, przypominający o zbrodni katyńskiej i oficerach zamordowanych w Katyniu, Ostaszkowie i Starobielsku. Krzyż wykonany jest ze stali na podobieństwo Orderu Virtuti Militari z orłem, którego przeszyła kula. Nazwiska pomordowanych Polaków umieszczono na stalowym sznurze oplatającym podstawę krzyża. Na jednej ze stron książki dr. Frankiewicza jest niewyraźne zdjęcie Krzyża Katyńskiego, ale w tekście brak jakiejkolwiek informacji na temat pomnika. – Przeciętny czytelnik książki, szczególnie niemieckojęzyczny, nie dowie się niczego o zbrodni w Katyniu, jej sprawcach i ofiarach, o kilkudziesięciu latach kłamstwa katyńskiego i historii szczecińskiego Krzyża Katyńskiego – mówi Edmund Glaza z Komitetu Obrony Polskości Szczecina i Ziem Odzyskanych. Czy szczeciński Krzyż Katyński nie jest ważniejszy od opisywanego w „Szczecińskich cmentarzach” pomnika braterstwa broni stojącego w pobliżu kwater wojennych żołnierzy Wojska Polskiego i armii sowieckiej?
W książce wydanej przy udziale władz Szczecina próżno szukać wzmianki o fakcie, że kamień węgielny pod ten pomnik wmurowano 5 listopada 1966 r. podczas komunistycznej imprezy konkurencyjnej dla kościelnych obchodów Tysiąclecia Chrztu Polski, podczas których tysiące szczecinian modliło się pod przewodnictwem Prymasa Polski ks. kard. Stefana Wyszyńskiego.
Na kwaterach szczecińskich cmentarzy spoczywa wielu katolickich duchownych, którzy pomagali przybyłym na Ziemie Odzyskane Polakom budować ich polskość. Są groby kombatantów z Armii Krajowej, powstańców warszawskich. Długo można by wyliczać tych zasłużonych Polsce, których „Szczecińskie cmentarze” pomijają.

Polacy chronią każdy grób
Czytelnik publikacji dr. Frankiewicza odnosi nieodparte wrażenie, że stosunek Polaków do grobów i cmentarzy jest niewłaściwy. Czemu innemu mają służyć fotografie zamieszczone w książce, często pozbawione podpisu: przewrócona płyta nagrobna, kot siedzący na zarośniętym krzakami grobie itd.?
Autor „Szczecińskich cmentarzy” opisuje utworzenie w latach 70. ogrodu dendrologicznego na terenach dawnego cmentarza przy ul. Niemierzyńskiej, nie dodając, że była to odgórna inicjatywa PZPR wykonywana najczęściej przez jej członków w tzw. czynie społecznym. Ani słowem dr Frankiewicz nie wspomina o zakorzenionym w polskiej kulturze szacunku dla zmarłych i miejsc ich spoczynku, czego wyrazem są tysiące zniczy i rzesze ludzi nawiedzających nekropolie w święto Wszystkich Świętych i w Dzień Zaduszny. Niszczenie cmentarzy i grobów zawsze właściwe było systemom totalitarnym, a nie polskiej kulturze zakorzenionej w religii katolickiej.

Nie ma pieniędzy czy chęci?
Członkowie Komitetu Obrony Polskości Szczecina i Ziem Odzyskanych wskazują, że moralnie zobowiązane do odbudowy cmentarza władze Szczecina nie poczuwają się do tego, tłumacząc się coraz to innymi przeszkodami, najczęściej brakiem pieniędzy. Znajdują się jednak środki na publikacje antypolskich pozycji. Obecne władze miasta obiecały zabezpieczyć środki na restytucję cmentarza Pionierów Szczecina w przyszłorocznym budżecie, jednak niewielu mieszkańców wierzy w realizację tych zapowiedzi, biorąc pod uwagę, że polskie akcenty w zabudowie Szczecina są najczęściej zasługą lokalnych działaczy-patriotów, a nie inicjatywą włodarzy.
W 1998 r. staraniem mieszkańców miasta umieszczono na bazylice archikatedralnej św. Jakuba Apostoła tablicę poświęconą „Pięciu Prawdom Polaków”. Dzięki społecznej mobilizacji w 1999 r. na Bramę Królewską trafiła tablica ku czci gen. Dezyderego Chłapowskiego. Jednocześnie w ostatnich latach miasto wydało wielkie pieniądze na renowację zabytków niemieckich czy choćby na zmianę zagospodarowania placu Lotników w związku ze sprowadzeniem pomnika Colleoniego, który nie miał nic wspólnego ze Szczecinem. Przeszło 100 tys. zł kosztowało miasto odnowienie terenów wokół skweru Friedricha Ackermana, przedwojennego nadburmistrza Szczecina.
Nie ma natomiast środków na publikacje o przedwojennej Polonii szczecińskiej, na upamiętnienie miejsc związanych z jej działalnością w przedwojennym Szczecinie, np. Domu Polskiego na pl. Lotników czy Państwowego Urzędu Repatriacyjnego przy ul. Jagiellońskiej. Nie ma funduszy na renowację i zagospodarowanie terenu wokół lwowskiego pomnika Kornela Ujejskiego. Szczecinianie coraz częściej obserwują, że to, co polskie w mieście, jest zaniedbywane, a to, co niemieckie – hołubione. Najprawdopodobniej poprawność polityczna i lęk władz przed niemieckim sąsiadem leżały u podstaw skandalicznego napisu, jaki trafił na pomnik upamiętniający kilkadziesiąt tysięcy ofiar niemieckich obozów pracy w szczecińskiej gminie Police. Na częściowo odrestaurowanym w ostatnim okresie pomniku widnieje napis „Polickie Obozy Pracy”. Dla ludzi ze słabą znajomością historii, a zwłaszcza dla obcokrajowców, taki napis może sugerować tylko jedno – że były to obozy zbudowane przez Polaków.
Zbliża się 65. rocznica napaści Niemiec na Polskę, która rozpoczęła II wojnę światową, podczas której zginęło kilka milionów Polaków. Po wojnie terror i śmierć siał reżim komunistyczny. Ziemie Polski są przesiąknięte krwią jej obywateli. Cmentarze i pomniki to miejsca pamięci narodowej, które podlegają szczególnej ochronie prawnej i winny być szanowane. Prawdy o przeszłości nie można zakłamywać w imię fałszywie pojętego pojednania polsko-niemieckiego.

Beata Andrzejewska, Nasz Dziennik, 27 VIII 2004 r.