Opublikowane przez Busol w Bez kategorii, Miejsca.

Zameczek w lesie warszewskim dwie wojny nawet nie tknęły. A jednak ponad pół wieku po wojnie nie została po nim nawet jedna cegła. Zapomniane miejsce w Szczecinie. Na mapie plama zieleni Podbórz. Tymczasem przed wojną Waldschlösschen bei Buchholz (Leśny Zameczek koło Bukowa) był uroczym malutkim osiedlem zbudowanym z myślą o wypoczynku szczecinian.

W dziesięciu budynkach mieszkalnych żyło 35 szczecinian. Najstarszą jego część stanowiła XIX-wieczna gospoda przebudowana na początku ubiegłego stulecia na restaurację. Była jeszcze kawiarnia, piwiarnia i nieduży hotel. Przed wojną był tu też ekskluzywny ośrodek wypoczynkowy dla bogatej młodzieży.

Wojnę Leśny Zameczek przetrwał nienaruszony. Jednak potem nie znalazł się nikt, kto chciał zamieszkać w tym zakątku.

Pół wieku wystarczyło, żeby złodzieje rozkradli to miejsce do fundamentów z polnych kamieni.

Dziś w zdziczałym zadrzewieniu można jeszcze dopatrzyć się dawnego układu alei spacerowych, placów do gier. W ruinach dawnej restauracji wciąż walają się skorupki starej bawarskiej porcelany. W pozostałościach budynków gospodarczych setki przedwojennych kapsli od butelek z mlekiem z dawnej mleczarni Dr. Gollnowa na Bukowie. Złodziejom nie udało się wyrwać mostka z żelbetu i fontanny. Świeże ślady wskazują, że zabrali się teraz do wybierania kostki z drogi dojazdowej.

Dla gazety:

Marek Łuczak,

miłośnik historii Szczecina

Opowiedział mi o tym miejscu stary ksiądz w Pasewalku, który był tam wychowawcą pensjonatu dla chłopców. Mieszkał tam do 1943 r. Pod koniec 1944 albo na początku 1945 Niemcy wyprowadzili się z osiedla. Wspominał, że było to jedno z najpiękniejszych i najbardziej ekskluzywnych miejsc wypoczynkowych w Szczecinie. Znalazłem to osiedle na starych mapach Szczecina, a potem wystarczyło tylko odnaleźć je w terenie.

Po wojnie wszystkie budynki Polacy rozebrali na cegłę. Teraz rozkradana jest stara droga z kostki, przysypana ziemią, przypuszczalnie nawet nie zewidencjonowana przez zarząd dróg. Ale jak ścigać złodziei drogi, której oficjalnie nie ma? Ulica Wkrzańska kończy się tam, gdzie kończą się działki, czyli około kilometra stąd.

Jednak może ktoś kiedyś spróbuje odtworzyć restaurację i dawny park krajobrazowy?

Ewa Podgajna 30-07-2004 Gazeta Wyborcza