Opublikowane przez konger w Bez kategorii, Podziemia.

Kilka dni temu dostałem maila od p. Mariana A. Po wymianie informacji doszliśmy do wniosku, że warto byłoby się spotkać i porozmawiać. Tym bardziej, że rejon naszego dzisiejszego wypadu to miejsce z lat dziecięcych p. Mariana. Blisko szpitala przez kilkanaście lat mieszkał.

Spotkanie, czwartek 27. maja 2004r. ul. Unii Lubelskiej…

I spotkanie doszło do skutku właśnie dzisiaj. Spotkaliśmy się z p. Marianem i jego synem – Pawłem – pod Lidlem w Zdrojach, po czym pojechaliśmy na parking przed szpitalem przy ul. Unii Lubelskiej. Tam czekali na nas Bruce oraz Hammer z Michau`em. Najpierw poszliśmy obejrzeć „Wzgórze Napoleońskie”, akurat gdy tam doszliśmy startował helikopter pogotowia lotniczego, którego nie omieszkał sfilmować Hammer (nasz klubowy dokumentalista filmowy ;] )…

Chwilę później byliśmy już w dole koło szpitala, gdzie kilka lat temu było jeszcze widoczne boisko, obecnie plac jest porośnięty trawą i służy okolicznym mieszkańcom jako miejsce imprez a ich czworonożnym przyjaciołom jako WC…

Wejść do podziemi było w tym zagłębieniu 3 -> 2 zbudowane z betonu oraz jedno ceglane. Do ceglanego nasz rozmówca nie wchodził, było za mało miejsca do przeciśnięcia się. Na rysunku poglądowym (bez zachowanej skali) wejście oznaczone jako „C”. Dodać trzeba, iż działo się to na początku lat 60. ubiegłego wieku… Wejście oznaczone jako B1 prawdopodobnie podczas wojny spełniało rolę wyjścia ewakuacyjnego ze szpitala, natomiast wiele lat później w dole lądowały helikoptery z pacjentami – być może wejściem tym wnoszono pacjentów do szpitala, wchodząc po zboczu byłoby to utrudnione… Sam tunel wygląda jakby był budowany na szybko, brak staranności w wylewaniu profili ścian, betonowanie byle jak, a my zostaliśmy przyzwyczajeni do niemieckiej solidności… Na poziomie zaraz za schodami w latach 60. nie było ściany po lewej stronie, nasz rozmówca wchodził tam, po drodze mijali rozwidlenia, doszli na pewno do miejsca oznaczonego na rysunku poglądowym jako okrąg z krzyżykiem (ciemny kolor) – zaraz za placem Norwida. Na zewnątrz z ziemi wystaje kawałek rury, który wygląda jak komin wentylacyjny, oczywiście obecnie jest zagruzowany. Wspominam akurat o tym miejscu, ponieważ nasz rozmówca będąc w tym miejscu pod ziemią, widział w suficie dziurę, a na ziemi stos kamieni (prawdopodobnie wrzucanych na górze). Obecnie podwójne drzwi metalowe są zaspawane, jednak 5 lat temu były otwarte, a nad nimi jeszcze nie było wybitej dziury. Na poziomie tym działało też oświetlenie. W 1999r. na ww. poziomie ściana po lewej już była, tak samo ściana z podwójnymi drzwiami; w latach 60. też jej nie było… Tunelami można dojść do piwnic szpitala; po drodze było jeszcze miejsce z drabinką metalową, który szła do góry. Po wejściu na górę wchodziło się do małego tuneliku i można nim było dotrzeć do jakby „pieców” (?) – nie wiemy dokładnie co to mogło być, być może kotłownia… (?) W każdym bądź razie wycieczki p. Mariana trwały nawet do 10 godzin… (!)

Wejście oznaczone jako B2 to tunel betonowy, bez rozgałęzień, nasz rozmówca wchodził tam na ok. 40 m w głąb, być może było to wyjście ewakuacyjne z pobliskiej fabryki, obecnie Polmo. Stawiamy taką tezę, ponieważ tunel szedł idealnie w kierunku na Polmo, wątpliwe by było to wyjście awaryjne z któregoś z domów na ul. Unii Lubelskiej, choć takiego rozwiązania nie możemy wykluczyć… Słyszało się o domach połączonych jednym przejściem podziemnym (Pogodno; inf. na razie „tajna”;) ). Już w latach 60. urządzono w tej części zagłębienia wysypisko śmieci i gruzu, co skutecznie umożliwiło ukrycie owego wejścia, być może niespecjalnie…

Aż ciśnie się po tym wszystkim pytanie na usta: dlaczego nikt z Urzędu Miasta nie pomyśli logicznie ? Przecież wystarczyłoby znaleźć inwestora, który za swoje pieniądze wyremontowałby te tunele i stworzyłby podziemną trasę turystyczną – oczywiście podziemia koło szpitala (przynajmniej teraz) nie wskazują na istnienie w tej części większego systemu (co nie oznacza, że go tam nie ma…) – przyniosłoby to korzyści miastu (turystyczne + podatki), inwestorowi (wpływy z biletów), gospodarce (zatrudnienie ludzi)… Wydanie odpowiednich decyzji to nie jest skomplikowana sprawa, prócz efektów wspomnianych wyżej, mogłoby to wyjaśnić sprawę szczecińskich podziemi, które wydają się być kulą u nogi włodarzy naszego miasta. W tej chwili nie wiem jak wygląda sprawa prawna owego przedsięwzięcia ani kto jest właścicielem podziemi lub za nie odpowiada, być może pomogłoby to w rozwiązaniu i tej kwestii… Być może kiedyś ktoś pogłówkuje, że na tym można zarobić pieniądze i podejmie działania zmierzające do stworzenia podziemnej trasy turystycznej… Czego sobie i wszystkim zainteresowanym życzę.

Galeria zdjęć z tej wyprawy