Problem czy symbol (24.kurier.pl)

Odbudowa Sediny, renowacje budynków, itp.
Awatar użytkownika
Schulz
Expert
Posty: 1367
Rejestracja: 10 lis 2005, o 22:16
Lokalizacja: Stettin-Scheune, Berliner Chaussee

Re: Problem czy symbol (24.kurier.pl)

Postautor: Schulz » 3 lut 2011, o 19:39

Siristru pisze:@ Schulz: czy wszystko co pozostało po poprzednikach należy szanować, wyczyścić i z dumą prezentować?
Wywołany do odpowiedzi właściwie już się wypowiedziałem. Ale nie mogłem się powstrzymać i napisałem coś, co dedykuję p. S.:

„Duży spacerek”
Początek lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku. Mały Jasio, chłopak z Królowej Jadwigi, idzie na „duży spacerek”, trzymając za rękę swojego Ojca. Dlaczego „duży spacerek”? Bo „mały”, to był codzienny spacer po deptaku Alei Wojska Polskiego. Razem z Ojcem dochodzą do słowiańskiej Bramy Portowej, do bramy, która, jak wiemy, prowadziła z miasta do szczecińskiego portu słowiańskiego, o którym Jasio jeszcze niewiele wie, nawet nie wie, że mieścił się w dawnej fosie zamkowej. Ale wszystko przed nim. Na razie Jasio wraz z Ojcem zaglądają do wnętrza bramy, która, póki co, nie ma tych szkaradnych pruskich ozdóbek. Jasio bardzo lubi tam zaglądać. Wewnątrz może podziwiać makietę miasta, w którym od niedawna żyje i chodzi do szkoły, a także umieszczone na niej ujście Odry, Zalew Szczeciński i wyjście na morze, słowiańskie morze. Tak słyszy codziennie w szkole, do której pilnie uczęszcza. Jasio podziwia wewnątrz bramy jeszcze coś, starą słowiańską łódź, która dzisiaj, o czym dorosły już Jan wielokrotnie się przekonał, jest ozdobą jednej z sal szczecińskiego Muzeum Narodowego na słowiańskich Wałach Chrobrego. Jasio z Tatą idą dalej, nad rzekę, zobaczyć port. Wybierają drogę przez słowiańską ulicę Wielką. Idą wśród zrujnowanych budynków, zwałów gruzu. Z lewej mijają ruiny słowiańskiego kościoła. Jasio jeszcze nie wie, że jest to kościół św. Jakuba, i że wybudowali go niemieccy mieszkańcy tego słowiańskiego miasta. Zresztą jego Ojciec też jeszcze nie wie, mimo, że jeszcze niedawno przeglądał stojący na półce domowej biblioteczki przewodnik po Szczecinie p. Czesława Piskorskiego. Idą dalej. Kończy się ulica Wielka, przed nimi morze ruin, do rzeki tędy nie dojdą. A oto wąska ścieżka ulicy Mściwoja, która przez plac Rzepichy doprowadza ich do słowiańskiej ulicy Syreny. Mijają ruiny starego ratusza i ostrożnie obchodząc zwały gruzu, które piętrzą się po obu stronach ulicy do wysokości pierwszego piętra, dochodzą na wysokość Zamku Piastów. Zamek na szczęście nie jest już otoczony wysokimi czynszówkami postawionymi tu przez Niemców, którzy „nie chcieli, by zamek słowiańskich książąt był widoczny z portu”. Jasio o tym też jeszcze nie wie, gdyż oficjalnie wszystko co działo się w tym miejscu przed 1945 rokiem, to tzw. „czarna dziura” sięgająca do czasów, gdy żyli tu prawdziwi gospodarze tych ziem, Słowianie. Nieopodal podziwiają przepiękną Bramę Mariacką, co prawda pozostała po niej tylko Baszta Mariacka, ale wreszcie pozbawiona sąsiedztwa tych okropnych poniemieckich czynszówek. Niestety tak się spieszyli do podziwiania portu, że po drodze, o zgrozo, nie zauważyli ruin Domu Łoziców, bankierów słowiańskich Jagiellonów. Ale oni już wspinają się na słowiańskie Wały Chrobrego. Przed nimi rzeka pełna barek i statków parowych, dalej port i las ruchliwych dźwigów. Tata Jasia opowiada synowi, jak to na Wołyniu w Rymaczach, skąd pochodził, mimo, że morza nigdy nie widzieli, w pobliskim Dorohusku obchodzili Dni Morza:
http://www.rymacze.pl/galerie/rymacze/r ... morza.html ,
http://www.rymacze.pl/galerie/rymacze/r ... morza.html
Jasio prosi Tatę, by zeszli na dół, nad rzekę. Ojciec prowadzi go na nabrzeże, odcięte od ruin starego miasta przepięknym bulwarem Weleckim. Na szczęście nabrzeże służy jeszcze do celów, dla jakich wybudowali go mieszkańcy owej „czarnej dziury”. Jasio podziwia barki, dźwigi pływające, stosy węgla kamiennego na nabrzeżu, a także rudy żelaza. Bierze sobie na pamiątkę kilka kulek tego dziwnego surowca. Pochwali się kolegom, z których niektórzy jeszcze portu nie widzieli, bo ich rodzicom było za daleko z miasta. Jasio nie widzi po drugiej stronie dawnych kupieckich spichlerzy na Łasztowni, bo ich już po prostu nie było. Obecni mieszkańcy skrupulatnie je rozebrali, zresztą nie były przecież słowiańskie… Ale za to na ich miejscu dojrzał lokomotywę i wagony pełne towarów z rozładowanych statków, a dalej dźwigi, dźwigi, cały las dźwigów. O dziwo, wszystkie w ruchu. Tata pokazał jeszcze Jasiowi zwalone mosty na rzece. Resztki mostu Poniatowskiego, który jeszcze dzisiaj niektórzy nazywają Kłodnym, a nawet Kładnym, a dalej zanurzony jednym przęsłem w rzece most Sobieskiego, dawny i dzisiejszy Most Długi. Potem wrócili do wylotu ulicy Słonecznej (później nazwanej imieniem kupca słowiańskiego Jana Wyszaka, a obecnie, ponieważ nasi rajcowie nie bardzo gustują w przeszłości, o czym Jasio jeszcze nie wiedział, ulicy Zygmunta Duczyńskiego). I tak Jasio z Ojcem wdrapali się ulicą Słoneczną na Plac Żołnierza Polskiego. Minęli resztki ruin Teatru Miejskiego, który słusznie rozebrano, gdyż zasłaniał nam widok na słowiański przecież port. Przez moment podziwiali przepiękny kościół św. Piotra i Pawła, w przeszłości przeznaczony dla szczecińskich Słowian. Potem doszli do kolejnej bramy, prowadzącej z miasta do szczecińskiego zamku Piastów. Jasiowi wyrwało się: „o Brama Portowa!”. Tata natychmiast go poprawił, albowiem pamiętał co nieco z przewodnika p. Piskorskiego, „nie synu, to Brama Piastów”. I poszli dalej Placem Żołnierza Polskiego. Tata Jasia, stary frontowy oficer, przechodząc tędy co jakiś czas, nigdy nie miał pewności, czy nazwa ta upamiętniała Jego jako żołnierza, który przyszedł na te ziemie ze wschodu, czy tych, których przywieziono z zachodu, jak już nie byli tam potrzebni. Na swoje szczęście nie dożył do początku XXI wieku, gdyż i tych ze wschodu, jak i tych z zachodu współcześni historycy potraktowali po równo. Ale o tym Jasio dowiedział się, gdy jako Jan biegle nauczył się obsługiwać komputer i kliknął na stronę
http://www.przelomy.wzp.pl/muzeum/panst ... cyjny.html,
gdzie powracających w pełnym oporządzeniu z bronią żołnierzy gen Maczka określono mianem osadników i tylko osadników. Jasio wraz z Ojcem „duży spacerek” skończyli jak zwykle na pobliskiej Alei Wojska Polskiego, skąd zresztą (gdyż Tata Jasia, jak wszyscy Wołyniacy, był bardzo religijny), jak zwykle udali się do dawnego kościoła garnizonowego, a obecnie pw. Serca Jezusowego, o czym wówczas Jasio nie miał zielonego pojęcia. Nie wiedział również, że w tym betonowym kościele zarówno on, jak i jego starsze dzieci, a także jego wnuki, zaliczy I komunię, jak również własny ślub kościelny.
Dwadzieścia lat później dorosły już Jan podtrzymując rodzinną tradycję kontynuował zarówno „mały” jak i „duży spacerek” trzymając za rękę swoje już dzieci. Niestety do słowiańskiej Bramy Portowej już nie zaglądał, bo po pierwsze pokryła się już pruskimi rzeźbami, a makietę dorzecza Odry i łódź w międzyczasie wykwaterowano oddając bramę celom bardziej przyziemnym, czyli kupcom, oczywiście handlujących słowiańskimi pamiątkami. Idąc dalej w kierunku portu szedł wraz z dziećmi odbudowaną już ulicą Wielką, nie przeczuwając, że wkrótce zmieni patrona na bardziej miłego prawdziwym Polakom. Mijał z lewej odbudowywany już kościół św. Jakuba, o którym wiedział już, że dawniej służył kolonistom niemieckim gnębiących pradawnych mieszkańców tych ziem. Ulica Wielka już nie wstydziła się pobliskiej rzeki Odry. Można było nią znowu, jak za słowiańskich czasów dotrzeć do przeprawy i dalej dawną groblą dojechać do kolebki słowiańskości na dalekim wschodzie. A Jan mógł z tego miejsca wraz z dziećmi szerokim bulwarem dojść do słowiańskich Wałów Chrobrego, po drodze podziwiając rzeźby zawieszone na ścianie bulwaru, a także wdychając niezapomniany zapach rzeki, oraz podziwiając ruch statków i barek na rzece. Nabrzeże już było wolne od zwałów węgla i rudy. Co prawda nie można było stąd podziwiać dawnej kolebki słowiańskości usytuowanej pod zamkiem, teraz już Zamku Książąt Pomorskich. Ale wydaje się, że to nawet dobrze. Mimo, ze teren słowiańskiego podzamcza uwolniono już z poniemieckich gruzów, to zdążył już zarosnąć pokrzywami i innymi burzanami, spomiędzy których wystawały tablice dumne z napisu, które nosiły: „Byliśmy, Jesteśmy, Będziemy”. Między tablicami i wspomnianymi pokrzywami snuli się klienci pobliskich drewnianych bud, zwanych dalej piwiarniami, którzy podtrzymywali tradycje picia słowiańskiego piwa. Dalej stały samotne wyspy – ratusz, który miano odbudować, cały czas zdobiący plac Rzepichy, Dom już Lojców, ale za to odbudowany przy ulicy Kurkowej, oraz przepiękne kamienice mieszkalne przy ulicy Księcia Mściwoja I, a także przy ulicy nazwanej na powrót Panieńską. A na wzgórzu pysznił się odbudowywany Zamek. Zresztą jego też nie było widać za wysokiej ściany nadodrzańskiego bulwaru. Jan z dziećmi podążał dalej położoną pod tarasami Wałów ulicą Jana z Kolna. Podziwiali ruch na rzece, a także stojące po kilka do kei i przy dalbach statki morskie. Na wysokości Dworca Morskiego oglądali statki pasażerskie pływające po Odrze, a także dalej w kierunku Świnoujścia i Międzyzdrojów. Wsłuchiwali się w huk młotów i innych urządzeń na nabrzeżu wyposażeniowym stoczni Warskiego. Wałami Chrobrego wracali do miasta. „Małego spacerku” już nie zaliczali, bo mieszkali przy ulicy Bogusława, który wiedział co robi, żeniąc się z córką słowiańskiego króla Polski. Wszedł z marszu do naszej historii, historii słowiańskiego miasta Szczecin. Nie znalazł się nikt, kto bez drżenia rąk wymazałby go ze spisu ulic. Zresztą na wszelki wypadek dodano mu do nazwy rzymską dziesiątkę.
Minęło kolejne dwadzieścia lat. Jan już nie chodzi na „małe” i „duże spacerki”, ani z dziećmi, bo dorosły, ani z wnukami, bo ich rodzice wyjechali z tej kolebki słowiańskości. Wyjechali do pobliskiego Hamburga. tam chodzą nad rzekę, która może nie przypomina do końca rzeki Odry, ale przynajmniej przywołuje widoki z czasów szczecińskiego „dużego spacerku”. Za to Jan ma do dyspozycji czyste, krystaliczne powietrze, bo przecież Szczecin zajmuje już teraz jedno z czołowych miejsc w jego czystości. Wszystko to, o czym wspomniał powyżej, zlikwidowano, by lepiej nam się żyło. Ruch na rzece, w porcie i na pochylniach stoczni zamarł. Mamy ciszę, jak wówczas przed tysiącem lat.
Mimo, że wszedł już w XXI wiek, pan Jan jednak nie rezygnuje. Od czasu do czasu uświadamia Szczeciniakom w miejscu obecnej pracy, gdzie położone jest Dolne i Górne stare miasto. Przybliża młodym sediniakom dzieje najstarszych nazw szczecińskich ulic. Żywo reaguje na artykuły jednego z redaktorów najstarszego dziennika Pomorza Zachodniego, który roni łzy nad bezpowrotnie straconym widoku z tarasu Zamku Książąt Pomorskich. Słowiańskiego zamku, który wg p. redaktora "z genialną intuicją w pierwszych latach po wojnie nazywano Zamkiem Piastowskim". I do tego, jakby tego było mało, obecnie próbuje się zasłonić jedyny punkt widokowy na Odrę i port, planując dobudowę do już istniejących kamienic kolejne, jak zwykle nie poddając tego pod publiczną dyskusję.
Na Odrę i port, o którym wszyscy wiemy, że dawno już stracił ducha czasu sprzed laty, gdy Jasio i Jan podążali szlakiem „dużego spacerku”.
Przy okazji na prośbę koleżanek żony, do których zaglądają ich koleżanki z głębi kraju, chcące poznać bliżej nasze piękne słowiańskie miasto, pełne zabytków przeszłości, pan Jan ponownie rusza na trasę „dużego spacerku” i dzieli się z przyjezdnymi wiadomościami, które poznał studiując publikacje o historii naszego miasta rzadko cytowane w wydawanych wówczas dziełach, starannie unikając dowodów jego słowiańskości. Tego nie musiał badać, tego doświadczył na kolejnych spacerkach trzymając Ojca za rękę.
Awatar użytkownika
RY5ZARD
Posty: 28
Rejestracja: 23 wrz 2010, o 19:21

Re: Problem czy symbol (24.kurier.pl)

Postautor: RY5ZARD » 3 lut 2011, o 22:28

z niesmakiem przeczytałem te kpiny. Po co te wypracowanie?
Ryszard
5lipca
Posty: 224
Rejestracja: 5 lip 2010, o 11:18

Re: Problem czy symbol (24.kurier.pl)

Postautor: 5lipca » 3 lut 2011, o 23:18

wiem
Ostatnio zmieniony 26 cze 2014, o 22:05 przez 5lipca, łącznie zmieniany 2 razy.
irs6
Posty: 98
Rejestracja: 19 mar 2010, o 19:53
Lokalizacja: Szczecin-Stargard Szcz.

Re: Problem czy symbol (24.kurier.pl)

Postautor: irs6 » 4 lut 2011, o 00:11

Dla jednych kpina a dla drugich winna być lekcją histori,histori miasta Szczecina od 26.04.1945 do czasów dzisiejszych.Pokazałeś jak w tym okresie zmieniały się Szczecińskie określenia nazw i miejs.Ten spaser ma swoje wartości.Smie twierdzić że nie jeden odbywał takie spacery.Obecnie zadaje pytanie dlaczego tak było,co się zmieniło w naszych duszach słowiańskich.Jak pogodzić te okresy- tamten lat 40-tych z obecnym.Co jest dobre a co złe.Czerwone było czerwone a białe białym.Przecież to nasze barwy narodowe. Kolego Schulz popieram twoje jak to niektóre osoby oceniają jako kpiny. To nie kpiny ale my sami na przestrzeni XX i XXI wieku. Tak trzymać.
Awatar użytkownika
Schulz
Expert
Posty: 1367
Rejestracja: 10 lis 2005, o 22:16
Lokalizacja: Stettin-Scheune, Berliner Chaussee

Re: Problem czy symbol (24.kurier.pl)

Postautor: Schulz » 4 lut 2011, o 00:28

Dla jednych kpiny, dla innych rzeczywistość.
Przecież to kawał życia małego Jasia, a potem Jana. Pewne jest jedno, ani Jasio, ani młody Jan nie musieli naginać tej rzeczywistości. Byli nią karmieni na bieżąco i przyjmowali bez niepotrzebnych emocji. Za to pan Jan bardzo szybko przejrzał na oczy. Być może dlatego pozwolił sobie na owe kpiny. Nie wiem jednak, czy zauważyliście, zadedykował je jednej osobie, userowi S., który jest z nami od 22 sierpnia 2005 i nie takie w nas wzbudził emocje.
Awatar użytkownika
Siristru
Posty: 42
Rejestracja: 22 sie 2005, o 20:31
Lokalizacja: Szczecin
Kontakt:

Re: Problem czy symbol (24.kurier.pl)

Postautor: Siristru » 4 lut 2011, o 10:11

Schulz pisze: Co do Zatoni Dolnej:
"Obok wzniesionego dla turystów drewnianego "grzybka" stoi kamienna budowla w kształcie stołu (lub ołtarza) z wyrytą frazą hymnu "Deutschland, Deutschland über alles, über alles in der Welt" (Niemcy, Niemcy ponad wszystko, ponad wszystko w świecie). W romantycznym parku ta świątynia niemieckości wydaje się obcym ciałem."
Być może, ale co mieli wyryć, "Jeszcze Polska nie zginęła"?
Wykuć mogli sobie cokolwiek. Chodzi o coś innego - wykopano ten kamień, z takim napisem i zastanawiano się czy go pozostawić, eksponować. Chodzi o podejście współczesnych do tego typu "artefaktów". W "Siedlisku" piszą o odtwarzaniu posągów Bismarcka itp. Czy w Niemczech wyeksponowano by ten kamień? Z pewnością nie.
mirekjot pisze:Przynajmniej dlatego, bys sobie uswiadomil, ze z Twoich wypowiedzi bije rzadko wystepujaca na tym forum pewnosc siebie i wiara w slusznosc wlasnych sadow. Chodzi mi o dystans do wlasnych dokonan, zwlaszcza ze inni tez probuja cos dla tego miasta robic.
Nie schlebiaj sobie - ni brateś mi ni swat. Na tym forum rzadko występuje "pewność siebie i słuszność własnych sądów". Wolne żarty. W wielu sprawach jesteście śmiertelnie przekonani o własnej racji. Wypowiedzi typu "Sedina musi wrócić" i tym podobne o tym świadczą niezbicie. A już nie mówiąc o wypowiedziach w innych miejscach z rodzaju "Sedina uber alles". Przekonanie, że Sedina jest potrzebna Szczecinowi zaślepia co niektórych z Was.
mirekjot pisze:Wiesz, my tu w wiekszosci na tym forum jestesmy milosnikami dawnego Szczecina i juz chocby z tego wzgledu mamy skrzywione spojrzenie na dzisiejsza, niepiekna niestety, rzeczywistosc naszego miasta. Uwazamy zwyczajnie, ze dawniej bylo piekniejsze i choc nigdy juz takie nie bedzie, to przynajmniej jego niektore fragmenty bylyby tego piekna namiastka. Fontanna Manzla nie jest dla mnie osobiscie symbolem czegokolwiek lecz jedynie zjawiskiem estetycznym. Taki mam gust po prostu. Chwala Ci za to, ze dopuszczasz mozliwosc manifestowania przez zwolennikow odbudowy fontanny ich pragnien. Jednak zdumienie moje budzi glosno artykulowane przez Ciebie prawo do podjecia kontrinicjatywy, by do odbudowy nie dopuscic . Dalibog, nie przyszloby mi do glowy kontrmanifestowac przeciwko probie zorganizowania przez Ciebie festiwalu muzyki gotyckiej tylko dlatego, ze wole barokowa. Wkladac komus kij w szprychy i jeszcze sie z tego cieszyc - jakiez to typowo polskie... I wiedz, Twoje poglady sa nie tylko Twoja sprawa, ale takze tylko o Tobie swiadcza.
Masz racje, wielu z Was ma skrzywione podejście i do tego oderwane od rzeczywistości. Sentyment do przeszłości jest powszechny - z różnych powodów. Style architektoniczne bardziej podobają się niż te nowoczesne (osobiście wolę te dawne), moda dawna uznawana jest za ładniejszą niż obecna... sentymenty do czasów romantycznych, do rzeczywistości i życia innego niż dzisiejsze. To tak jak ci z Wolina, nawet w zimę potrafią chodzić w dawnych ubraniach i mieszkać w chatach. Nie mówię, że to jest złe. Sam jestem za odnowieniem kamienic poniemieckich, jestem za odbudową Wieży Quistorpa... Problemem jest gdy fascynacja staje się niebezpieczna. Sam możesz nie zauważyć, że wchodzisz w błoto.

Nie powinieneś się dziwić. Jeśli w moim przekonaniu coś jest złe to podnoszę protest. Przecież Ty robisz podobnie. Zastanów się - nie znam Ciebie i nie potrafię przytoczyć odpowiedniego przykładu. Taki nieco oderwany ale aktualny: sprawa dopalaczy. jest grono zwolenników dopalaczy - bo legalne, bo nie szkodzą, bo są przyjemne i nikomu krzywdy nie czynią. A tutaj nagle akcja przeciwko dopalaczom. No jak? Przecież legalne, toć wódka gorsza. A pojawiają się szarzy obywatele którzy pochwalają akcję przeciwko dopalaczom. jedni nie rozumieją drugich - każdy ma swoje argumenty.

Jak widać punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia. Mnie dziwi akcja odbudowy pomnika - Was dziwi sprzeciw części społeczeństwa.

Szpanować nie zamierzałem - bo nie ma czym. Moją mentalność raczej trudno będzie ocenić po kilku wypowiedziach. Zresztą przecież ona nikogo nie interesuje. Męczą mnie wycieczki personalne i nie będę na nie odpowiadał.
mirekjot pisze: A rob sobie, ale nie odmawiaj tego prawa innym. A jak juz fontanna Manzla bedzie tryskac woda, zawsze mozesz ominac ja wielki lukiem :)
Może będzie tryskać a może i nie. Na pewno jeśli kiedyś powstanie to się pod nią nie wysadzę :) Potrafię się przyznać do porażki. Póki nasze zmagania mają charakter zmagań na argumenty - wszystko jest w porządku.

@Schulz: przyznaję, że z trudem przebrnąłem przez Twoje (?) opowiadanie. Ale przeczytałem przez uczciwość. Oczywiście odczułem drwinę w opowiadaniu. Nigdy nie byłem w sytuacji pionierów Szczecińskich i dlatego trudno na pewno mówić co mogli czuć. Oni sami to mogą zrobić - mi się tylko może wydawać co ja bym czuł. Wszyscy doskonale wiemy jak wygadały stosunki polsko-niemieckie na przełomie XIX i XX, w pierwszej połowie XX wieku. Czym dla Polaków była Hakata, BIsmarck, Hitler. Wiemy dobrze co się stało z ziemiami na wschód od Buga i w jakiej atmosferze Polacy przyjeżdżali na te tereny. Czy wiedząc to wszystko wciąż potrafisz kpić z zachowania i postrzegania otaczającej ich rzeczywistości dzisiaj?

Czy kiedykolwiek w historii tych ziem nastąpiła tak radykalna zmiana grupy etnicznej. Nawet ruch Germanów na zachód i południe nie odbywał się tak gwałtownie.

Czy dziwi zatem, że starano się oswoić rzeczywistość. Szukać historycznych podstaw umacniających prawo do mieszkania na tej ziemi. Wspierających tożsamość lokalną - budujących ją. Niemcy w dobie jednoczenia Niemiec robili tak samo - odwoływali się do historii (nawet czasami ją naginając vide Kantzow) by dać podwaliny do jednego narodu Niemieckiego. Sięgając jeszcze dalej wstecz do czasów zajmowania terenów Słowian Połabskich i Wieletów - nazwy miejscowości zostały przekształcone by układały się lepiej na niemieckim języku. Zwyczajnym jest, że kiedy przybywasz na nowe ziemie przynosisz swoje nazwy i to nie tylko na sprzęty codziennego użytku ale na wszystko co Cię otacza. To oswajanie otaczające rzeczywistości. Już Genesis opisuje tą praktykę.

Czy nazwiecie to zakłamywaniem historii?

Nikt nie przeczy, że Szczecin nazywany był kiedyś Stettin. Że był niemiecki. Że był szwedzki, pomorski, brandenburski czy francuski. Taki lost tej ziemi i tego miasta. Ale na litość Bogów, nie przeceniajmy wartości tego co było nad to co jest. Nie przekreślajmy tego co zostało tutaj zrobione przez tyle lat.

Zastanówcie się co daje opluwanie pomnika Czynów Polaków na rzecz Sediny. Twierdzenia, że Sedina jest ważniejsza dla Szczecina niż Trzy Orły. Tylko przez chwilę zastanówcie się...

Jeśli zaprzeczymy temu co jest, jeśli podważymy istniejące dzisiaj granice... będziemy na prostej drodze do wojny. Zarówno wschodnie granice (wybaczcie Kresowiacy) jak i Zachodnie (przepraszam Niemcy i autochtoni) powinny zostać zachowane. Każdy z nas, czy Polak czy Niemiec powinien z pokorą przyjąć obecny stan rzeczy. Każdy w wojnie coś stracił czy to w wymiarze osobistym czy terytorialnym.

Czy teraz trochę jaśniejsze stało się dlaczego Wasza fascynacja Dawnym Szczecinem może budzić strach lub złość?
Piotr-Stettin
Posty: 466
Rejestracja: 3 sie 2006, o 20:03

Re: Problem czy symbol (24.kurier.pl)

Postautor: Piotr-Stettin » 4 lut 2011, o 16:02

A który to z Was założył stronę stop-sedinie i bezczelnie kłamie, że blokuje waszego człowieka na forum SSC? Nikogo nie blokowałem i radzę usunąć te oszczerstwa. Jeżeli wasz sprzeciw ma polegać na wymyślaniu takich bajeczek, to ręce opadają. Jesteście niepoważni.
Awatar użytkownika
Schulz
Expert
Posty: 1367
Rejestracja: 10 lis 2005, o 22:16
Lokalizacja: Stettin-Scheune, Berliner Chaussee

Re: Problem czy symbol (24.kurier.pl)

Postautor: Schulz » 4 lut 2011, o 16:12

Siristru pisze: @Schulz: przyznaję, że z trudem przebrnąłem przez Twoje (?) opowiadanie.
O co tu chodzi? Jesteś kolejnym, który z trudem przebija się przez tekst, który wydaje się napisano w języku polskim. W języku, którego uczą nas w szkole, a nie na ulicy, czy na krótkim kursie komputerowym. Problem ze zrozumieniem tego, co czytam? Akurat Ciebie o to nie podejrzewam. A opowiadanie jest moje, mówi o mnie i moim Ojcu, a także dzieciach i ich dzieciach. Jest autentyczne, bez przekłamań. Pokazuje czasy w jakich przyszło mi żyć i moim bliskim. Nie obchodziło mnie, a raczej nie zdawałem sobie z tego sprawy, że komuś zależało na tym, by oswoić otaczającą mnie rzeczywistość, na siłę wciskając nam kit, który teraz musimy odkręcać. Przyjmowałem to z całym dobrodziejstwem inwentarza. A jaki miałem powód myśleć inaczej w czasach, jak byłem „małym Jasiem”, a potem „Janem”. Co innego gdy zostałem „p. Janem”. Teraz mogę pozwolić sobie i na krytykę i na kpinę. I nie dlatego, że teraz wszystko wolno. Po prostu dojrzałem. Wiem więcej i nikt mi już wody z mózgu nie zrobi, choćby nie wiem, jakby się starał. Ty też.
Siristru pisze: Nikt nie przeczy, że Szczecin nazywany był kiedyś Stettin. Że był niemiecki. Że był szwedzki, pomorski, brandenburski czy francuski.
Tu akurat się mylisz. Jak był nazywany kiedyś, to możemy się tylko domyśleć analizując dawne przekazy. Spór o to toczyło tak wielu, że zabrakłoby nam miejsca, a mój wywód znowu byłby za długi. Pewne jest, że forma o której wspominasz pojawiła się na piśmie na początku XII wieku. Co do tego czyj Szczecin był, to ująłbym to w takiej kolejności: słowiański, pomorski, tj. w ramach samodzielnego państwa pomorskiego, potem już szwedzki, brandenburski, pruski, przez krótki okres pod okupacją francuską, ponownie pruski, następnie w ramach Rzeszy Niemieckiej i obecnie polski. Mam nadzieję, że to już się nie zmieni, gdyż nie widzę takiej potrzeby. Jedyne, czego żałuję, to tego, że państwo polskie dostając szansę przesunięcia swoich granic bardziej na zachód, nie oparło ich na wysokości Szczecina na rzece Randow, stanowiącej zachodnią granicę Księstwa Pomorskiego.
Siristru pisze: Czy teraz trochę jaśniejsze stało się dlaczego Wasza fascynacja Dawnym Szczecinem może budzić strach lub złość?
I wyszło szydło z wora, boicie się, bo wzbudzamy strach, a nawet złość?
Zatem my także powinniśmy się zacząć bać. Gdzieś to już słyszałem…
Piotr-Stettin
Posty: 466
Rejestracja: 3 sie 2006, o 20:03

Re: Problem czy symbol (24.kurier.pl)

Postautor: Piotr-Stettin » 4 lut 2011, o 18:01

Ale widzę, że wyspecjalizowali się w wpisaniu bzdur, kłamstw i przeinaczaniu prawdy.

kolejny kwiatuszek:

Zacytuje tekścik z ich strony
"Zwolennicy odbudowy pomnika Sediny wyszli z ciekawą inicjatywą – postanowili zebrać się 12 lutego (sobota) by zapalić znicz dla Sediny. Jak sami piszą: "Postawmy symboliczny znicz dla utraconej idei, która wreszcie mogła stać się rzeczywistością po tylu latach zabiegania o nią.". Bardzo pięknie i szlachetnie. Ciekawe o jakiej idei mówią? Idea o którą starano się przez tyle lat i już, już mogła być rzeczywistością. Zastanawiające...

Właściwie trochę spóźnili się z tą akcją. Jak wiemy Sedina poszła na złom w latach wojny... ale wtedy nie było ich na świecie by mogli nad Sediną zapłakać.

Ciekawe by było dotarcie do gazet z tamtego okresu by dowiedzieć się jak ówcześni Stettinianie zareagowali na rozbiórkę pomnika. Prawdopodobnie nikt nawet znicza nie postawił bo dzisiaj apologeci Sediny powoływali by się na te artykuły.

Popieramy akcję. Zachęcamy wszystkich do wzięcia udziału w tej akcji. Prosimy przynieść znicze i wieńce z czarnymi szarfami. Po zapaleniu zniczy cała grupa pójdzie uczcić nieistniejący pomnik Fryderyka Wielkiego i Wilhelma I."
źródło:
http://www.stop-sedina.szczecin.pl/reakcje.html

Skąd znamy takie techniki? Gdzieś to już widziałem...
mirekjot
Posty: 1033
Rejestracja: 17 gru 2004, o 12:32

Re: Problem czy symbol (24.kurier.pl)

Postautor: mirekjot » 4 lut 2011, o 22:56

Siristru pisze:Nie schlebiaj sobie - ni brateś mi ni swat.
Ani mi to przez mysl nie przeszlo. Preferuje inne sposoby zawierania znajomosci.

Siristru pisze:W wielu sprawach jesteście śmiertelnie przekonani o własnej racji. Wypowiedzi typu "Sedina musi wrócić" i tym podobne o tym świadczą niezbicie. A już nie mówiąc o wypowiedziach w innych miejscach z rodzaju "Sedina uber alles". Przekonanie, że Sedina jest potrzebna Szczecinowi zaślepia co niektórych z Was.
Fanatycy zapewne sa po obu stronach barykady. Jednak problemy zwiazane z jakakolwiek odmiana fanatyzmu mnie akurat nie dotycza. Mam natomiast niechec do jalowych dyskusji. Gdzie dwoch Polakow, tam trzy rozne zdania. A nie brak takich, co nawet sami ze soba nie moga sie zgodzic.
mirekjot pisze:Wiesz, my tu w wiekszosci na tym forum jestesmy milosnikami dawnego Szczecina i juz chocby z tego wzgledu mamy skrzywione spojrzenie na dzisiejsza, niepiekna niestety, rzeczywistosc naszego miasta. Uwazamy zwyczajnie, ze dawniej bylo piekniejsze i choc nigdy juz takie nie bedzie, to przynajmniej jego niektore fragmenty bylyby tego piekna namiastka. Fontanna Manzla nie jest dla mnie osobiscie symbolem czegokolwiek lecz jedynie zjawiskiem estetycznym. Taki mam gust po prostu. Chwala Ci za to, ze dopuszczasz mozliwosc manifestowania przez zwolennikow odbudowy fontanny ich pragnien. Jednak zdumienie moje budzi glosno artykulowane przez Ciebie prawo do podjecia kontrinicjatywy, by do odbudowy nie dopuscic . Dalibog, nie przyszloby mi do glowy kontrmanifestowac przeciwko probie zorganizowania przez Ciebie festiwalu muzyki gotyckiej tylko dlatego, ze wole barokowa. Wkladac komus kij w szprychy i jeszcze sie z tego cieszyc - jakiez to typowo polskie... I wiedz, Twoje poglady sa nie tylko Twoja sprawa, ale takze tylko o Tobie swiadcza.
Siristru pisze:Masz racje, wielu z Was ma skrzywione podejście i do tego oderwane od rzeczywistości. Sentyment do przeszłości jest powszechny - z różnych powodów. (...) Problemem jest gdy fascynacja staje się niebezpieczna. Sam możesz nie zauważyć, że wchodzisz w błoto.
Ale na szczescie sa Obywatele, ktorzy nie dopuszcza do tego, by sie takowy fascynat powalal blotem :)
Siristru pisze:Szpanować nie zamierzałem - bo nie ma czym. Moją mentalność raczej trudno będzie ocenić po kilku wypowiedziach. Zresztą przecież ona nikogo nie interesuje. Męczą mnie wycieczki personalne i nie będę na nie odpowiadał.
Nie zamierzales, ale tak to wyszlo. Dobieraj lepiej slowa, lepiej bedziesz rozumiany. A wycieczki personalne to nie moja specjalnosc.

Siristru pisze:Nie powinieneś się dziwić. Jeśli w moim przekonaniu coś jest złe to podnoszę protest. Przecież Ty robisz podobnie.
Jesli masz na mysli protest wobec odbudowy fontanny Manzla, to pozwolisz, ze jednak sie zdziwie. Mieszkam w Szczecinie ladny szmat czasu, na tyle ladny, ze pozbylem sie juz kompleksow wobec osiagniec poprzednich gospodarzy tego miasta, a nawet bez strachu z tych, ktore jeszcze po nich pozostaly, korzystalem i korzystam. Jakos nie przyszlo mi nigdy na mysl, by nie wsiadac do poniemieckiego tramwaju lecz w protescie przeciwko jego obecnosci isc piechota. Malo tego, korzystalem z niego z ochota, pelen triumfalizmu, ze jest moj. Zapewne z checia zagralbym na nosie tamtym mieszkancom, ze oto jade ich tramwajem, gdyby mogli mnie zobaczyc :) Z podobnie niskich pobudek, by zrobic im na zlosc, jestem za odbudowa fontanny. Przeciez to oni ja rozebrali i przetopili, by jej nie ogladac. No to ja mowie - odbudujmy, niech na nia znowu patrza :D Prawda, ze niskie? A ja wygodnie rozparty na lawce, z satysfakcja popatrze na ciurkajaca po tej kompozycji figuralnej nasza polska wode. A szczegolnie po jednym fragmencie tej kompozycji, ale po ktorym, to moja slodka tajemnica :D

Wiecej luzu Bracie, wiecej luzu...
Awatar użytkownika
Lazi
Posty: 1335
Rejestracja: 18 sty 2005, o 13:41
Lokalizacja: Szczecin

Re: Problem czy symbol (24.kurier.pl)

Postautor: Lazi » 4 lut 2011, o 23:03

Siristru pisze: Zastanówcie się co daje opluwanie pomnika Czynów Polaków na rzecz Sediny. Twierdzenia, że Sedina jest ważniejsza dla Szczecina niż Trzy Orły. Tylko przez chwilę zastanówcie się...
A kto tu opluwa pomnik Czynu Polaków? Mi się ten pomnik bardzo podoba na równi z jego symboliką.
Na siłę chcesz rozdzielić My=Sedina=Niemcy=Zło i Wy=prawdziwi Polacy patrioci=Dobro, a tego się niestety tak nie da.
Awatar użytkownika
zibip47
Posty: 47
Rejestracja: 7 mar 2010, o 01:26

Re: Problem czy symbol (24.kurier.pl)

Postautor: zibip47 » 5 lut 2011, o 08:43

Popieram w całej rozciągłości tezy zawarte w wyważonych i spokojnch postach Schulza, mirkajot, laziego. Niezrozumiała zupełnie jest dla mnie zaciekła zapalczywość siristru. Fontana Manzla ma dla mnie i prawodopodobnie wielu innych wymiar tylko i wyłącznie estetyczny
Awatar użytkownika
Siristru
Posty: 42
Rejestracja: 22 sie 2005, o 20:31
Lokalizacja: Szczecin
Kontakt:

Re: Problem czy symbol (24.kurier.pl)

Postautor: Siristru » 7 lut 2011, o 09:23

Schulz pisze:O co tu chodzi? Jesteś kolejnym, który z trudem przebija się przez tekst, który wydaje się napisano w języku polskim. W języku, którego uczą nas w szkole, a nie na ulicy, czy na krótkim kursie komputerowym. Problem ze zrozumieniem tego, co czytam?
Ależ nie chodzi o język. To raczej dwie sprawy: 1) źle się czyta zwarty tekst z monitora 2) (nie obraź się) style jest... trudny.
Schulz pisze:Teraz mogę pozwolić sobie i na krytykę i na kpinę. I nie dlatego, że teraz wszystko wolno. Po prostu dojrzałem. Wiem więcej i nikt mi już wody z mózgu nie zrobi, choćby nie wiem, jakby się starał. Ty też.
Schulz, zastanawia mnie czy potrafił byś tak kpić w twarz ludziom, którzy umierali w walkach o Kołobrzeg? Lub tym, którzy przyjechali tutaj - pionierom a później repatriantom. Sam wybierasz sposób w jaki interpretujesz fakty i swoje wspomnienia. Jeśli one dają Ci podstawę do kpin to nie dziw się reakcjom.

Raczej nie ma wątpliwości, że Niemcy nazywali Szczecin Stettin - chyba, że się mylę. Wątpliwości dotyczyły na prawdę dawnych nazw i pochodzenia samej nazwy. Ale to inna dyskusja.
Schulz pisze:I wyszło szydło z wora, boicie się, bo wzbudzamy strach, a nawet złość? Zatem my także powinniśmy się zacząć bać. Gdzieś to już słyszałem…
Nie boję się bo wzbudzacie strach - to raczej nie to:) To raczej obawa jak może zostać wykorzystana fascynacja dawnym (niemieckim) Szczecinem. Z wielu wypowiedzi można wnioskować, że chcecie powrotu niemieckiego Szczecina. Jeśli nie rozumieć tej obawy to trudno.

Zobrazuję to przykładem z mojego ulubionego tematu studiów. Kiedy w 1991 roku Chorwacja odrywała się od Jugosławii i tworzyła swoją państwowość w oparciu o symbole do złudzenia podobne do znaków tworu zwanego Nezavisna Država Hrvatska (Niezależne Państwo Chorwackie) to Serbowie chwycili za broń. Dlaczego? Z obawy do nawiązań do NDH. W pamięci wciąż mieli Jasenovac. Zresztą dużo się nie pomylili. HOS przejął pałeczkę po Ustaszach.
Piotr-Stettin pisze:A który to z Was założył stronę stop-sedinie i bezczelnie kłamie, że blokuje waszego człowieka na forum SSC? Nikogo nie blokowałem i radzę usunąć te oszczerstwa. Jeżeli wasz sprzeciw ma polegać na wymyślaniu takich bajeczek, to ręce opadają. Jesteście niepoważni.
Nie wiem kto założył stronę stop-sedinie a temat o blokowaniu znam tylko z tej strony. To, że w 2008 roku mieliście tutaj najazd rodzimowierców wcale nie musi znaczyć, że to ktoś z Nas. Jak ty mi radzisz (coś na co nie mam wpływu) tak też ja tobie radzę nie posuwać się do oskarżeń Rodzimej Wiary. Jesteśmy legalnie działającym związkiem wyznaniowym i jako taki możemy dochodzić wycofania pomówień. Ja na tym forum nie reprezentuję Rodzimej Wiary (nie mam takich upoważnień). A mój sprzeciw wobec odtworzenia Sediny nie ma charakteru religijnego. Już twoja ksywka świadczy jakim zelotą jesteś - nie dam się sprowokować. Od tej pory cię ignoruję.
mirekjot pisze:Mieszkam w Szczecinie ladny szmat czasu, na tyle ladny, ze pozbylem sie juz kompleksow wobec osiagniec poprzednich gospodarzy tego miasta, a nawet bez strachu z tych, ktore jeszcze po nich pozostaly, korzystalem i korzystam. Jakos nie przyszlo mi nigdy na mysl, by nie wsiadac do poniemieckiego tramwaju lecz w protescie przeciwko jego obecnosci isc piechota. Malo tego, korzystalem z niego z ochota, pelen triumfalizmu, ze jest moj. Zapewne z checia zagralbym na nosie tamtym mieszkancom, ze oto jade ich tramwajem, gdyby mogli mnie zobaczyc :) Z podobnie niskich pobudek, by zrobic im na zlosc, jestem za odbudowa fontanny. Przeciez to oni ja rozebrali i przetopili, by jej nie ogladac. No to ja mowie - odbudujmy, niech na nia znowu patrza :D Prawda, ze niskie? A ja wygodnie rozparty na lawce, z satysfakcja popatrze na ciurkajaca po tej kompozycji figuralnej nasza polska wode. A szczegolnie po jednym fragmencie tej kompozycji, ale po ktorym, to moja slodka tajemnica :D
Przyznaję, nie pomyślałem by móc podejść do sprawy w ten sposób. Dość pokrętny sposób myślenia... ale szanuję go. Ciekawe jest to, że ze zbliżonych pobudek mamy odmienne zdanie :) . Przypomina mi się rozmowa z moim bratem o narkotykach - te same pobudki - odmienne zdanie.Ehhh.

Przynajmniej rysuje się bardziej zróżnicowany obraz powodów dla których chce się odbudowy Sediny.
Lazi pisze:A kto tu opluwa pomnik Czynu Polaków? Mi się ten pomnik bardzo podoba na równi z jego symboliką. Na siłę chcesz rozdzielić My=Sedina=Niemcy=Zło i Wy=prawdziwi Polacy patrioci=Dobro, a tego się niestety tak nie da.
Kto opluwa? Ot chociażby z wypowiedzi na forach internetowych robią to zwolennicy odbudowy Sediny. Ot chociażby w sondzie MM. Są osoby, które robią Wam wiele złego swymi skrajnymi postawami i wypowiedziami.

Nie posługiwałbym się pojęciami "dobro" i "zło". Tutaj wartościowanie polega raczej na sposobie odczytywania symboliki pomnika. Z waszej strony pomnik posiada wyłącznie wymiar estetyczny (co potwierdza powyżej użytkownik zibip47) a symbolika sprowadza się do figur Hermesa oraz apoteozy portowego miasta w postaci rybaczki. Problem w tym, że mało kto posuwa się w interpretacji dalej. Na portalu Sedina.pl czytałem artykuł o "Tarczy Manzla". Autor rozważa co mogła symbolizować ta tarcza. Czy nikogo z Was nie uderza brak symboliki szczecińskiej takiej jak gryf?

Poza tym pomijacie historię przypisania nazwy Sedina do pomnika. Kto i kiedy to zrobił, skoro oficjalnie to była Manzelbrunnen"? Jeśli nadano nazwę Sedina to już niestety trzeba iść za ciosem - skąd ta nazwa. Czy przypisanie jej do germańskiego plemienia to pomyłka historyka czy celowe zagranie. Jak takie "fakty" wykorzystywano później?

Często zarzucacie przeciwnikom odbudowy Sediny, że są przeciwko wszystkiemu co niemieckie. A to jest nie prawda. Sugerujecie, że powinniśmy być za wyburzeniem Wałów Chrobrego i poniemieckich kamienic. Istnieje wielka różnica między Wałami Chrobrego a Sediną - Wały przetrwały wojnę a Sedina nie. Wały są budowlą użyteczną - funkcjonalną, Sedina nie. Wały nie posiadają symboliki lub jeśli u kogoś posiadają to nie jest to symbolika kontrowersyjna - Sedina ma przeciwników ze względu na symbolikę. Przykład fontanny "Potop" w Bydgoszczy jest zupełnie inny - ona ma symbolikę tylko i wyłącznie biblijną. Nie ma znaczenia dla mnie, że jest poniemiecka. Mógłbym sarkać na charakter religijny fontanny ale to już inna sprawa.

@zibip47: "zaciekła zapalczywość" czym zasłużyłem na te słowa? :) Ja w swoich wypowiedziach nie kpię sobie do czego przyznaje się Schulz.
Awatar użytkownika
Busol
Admin
Posty: 9621
Rejestracja: 21 kwie 2004, o 01:42
Lokalizacja: Szczecin
Kontakt:

Re: Problem czy symbol (24.kurier.pl)

Postautor: Busol » 7 lut 2011, o 09:28

Siristru pisze:. Z wielu wypowiedzi można wnioskować, że chcecie powrotu niemieckiego Szczecina.
Tak z czystej ciekawości poproszę o przykłady bo jak ktos sie przyczepi to mnie - z racji funkcji - bedą po sądach ciągać...
Zapraszam na TrocheInaczej.pl.
"Niemcy kiedyś byli źli, a teraz są dobrzy. Ktoś mi tak opowiadał". Franek Bis.
Awatar użytkownika
Siristru
Posty: 42
Rejestracja: 22 sie 2005, o 20:31
Lokalizacja: Szczecin
Kontakt:

Re: Problem czy symbol (24.kurier.pl)

Postautor: Siristru » 7 lut 2011, o 10:35

Jak napisałem "można wywnioskować" z wypowiedzi typu: "a my i tak ją odbudujemy. Sedina jest piekna. Sedina ueber alles!", "Sedinę zaliczam do nieszkodliwej ramotki, którą z sentymentu mozna sobie zafundować, lejąc tym samym miód na serce enerdowskich emerytów, a jednocześnie podkreślając, że to miasto nie zaczęło się wraz z polską ludową. Zawsze przekonywał mnie bardziej patriotyzm lokalny;)", "A ja bym chcial, aby moja ulica znow nazywala sie ul.Henrietty.Szczecin zasluguje na powrot do kultury europejskiej.", "Czy cos nowego i wartosciowego zostalo dodane do szczecinskiej infrastruktury po 1945 roku?", "Może niech sprawy Szczecina pozostaną w rękach Szczecinian. I pamiętajmy, że szczecin to nie tylko historia Polski, ale również (a może przede wszystkim) historia naszych sąsiadów. Sedina nie pasuje? - To Pan nie pasuje"

Powyższe teksty skopiowałem ze strony Stop Sedina. Napisali tam, że są to wypowiedzi z forum Gazety Wyborczej.

Z tych wypowiedzi wyłania się nurt deprecjonowania wszystkiego co miał tutaj miejsce po 1945 roku. Jak może być odebrana chęć powrotu niemieckich nazw ulic? Uporczywe używanie niemieckich nazw?

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości

cron