Miejsca których juz nie ma - lista

Dyskusje na temat powojennego Szczecina.
Awatar użytkownika
Lazi
Posty: 1335
Rejestracja: 18 sty 2005, o 13:41
Lokalizacja: Szczecin

Postautor: Lazi » 6 lut 2006, o 20:24

Zdroje:
-kino Szmaragdowe, sklep na rogu Batalionów Chłopskich i Jaracza "Pisak", vis a vis pisaka knajpa chyba Szmaragdówka się nazywała
Podjuchy:
-w okolicach zjazdu z "autostrady" Poznańskiej była restauracja z szafą grającą :-)

Dalej na Gdańskiej przy elektrowni zasypali kanał, teraz składują tam węgiel. A w miejscu dzisiejszego podzamcza było wesołe miasteczko, a na początku lat 90tych Cricoland - sieć znana w Polsce ;-).
Awatar użytkownika
Lazi
Posty: 1335
Rejestracja: 18 sty 2005, o 13:41
Lokalizacja: Szczecin

Postautor: Lazi » 6 lut 2006, o 20:43

woti pisze:1/Kto jeszcze pamięta łaźnie i długo jedyny BASEN na Pl. Orła?
Jest kilk zdjęć w galerii:
Strona główna > Pozostałości i ślady przedwojennego Szczecina > To pozostało... > Łaźnia przy Końskim Kieracie
woti pisze:2/ Na szczęście nie znikła restauracja "U Wyszaka" - jednak: dlaczego? kto? zabrano jej taką fajną nazwę i teraz nazywa się, całkiem bez sensu:"Brasserie Margot".
A teraz się nazywa Camarillo Jazz Cafe, więc może niedługo historia zatoczy koło ;-)
Awatar użytkownika
Lazi
Posty: 1335
Rejestracja: 18 sty 2005, o 13:41
Lokalizacja: Szczecin

Postautor: Lazi » 6 lut 2006, o 20:46

konger pisze:
Busol pisze:Przebijam elementem popkultury szczecińskiej:
Mic Mac !!!
czyli McDonald po polsku
najpierw na rogu WojPol i Jagiellońskiej potem oczywiście na Bramie Portowej (obecnie KFC)
I mimo legendach o atomowych mrówkach faraonkach które potrafiły przetrwać kuchenkę mikrofalową ukryte w ziarenkach sezamu to jadałem tam :twisted:
I od tego zaczęto nazywać pajaców w dresikach, najlepiej świecących się, z kilkoma paskami - Mik Makami... Teraz to są po prostu dresiarze...
Wychodzi na to, że nasz admin jest/był mik makiem ;-). OK, przyznam się sam tam chadzałem po seansie w Kosmosie na milkshake.
Awatar użytkownika
Bartosz
Expert
Posty: 8809
Rejestracja: 7 cze 2004, o 17:56
Lokalizacja: Stettin

Postautor: Bartosz » 6 lut 2006, o 21:37

Busol pisze:Przebijam elementem popkultury szczecińskiej:
Mic Mac !!!
czyli McDonald po polsku
najpierw na rogu WojPol i Jagiellońskiej potem oczywiście na Bramie Portowej (obecnie KFC)
I mimo legendach o atomowych mrówkach faraonkach które potrafiły przetrwać kuchenkę mikrofalową ukryte w ziarenkach sezamu to jadałem tam :twisted:
A wiesz, gdzie mieszkali właściciele Mic Maca?
Erich-Falkenwaldergesellschaft
Awatar użytkownika
Busol
Admin
Posty: 9621
Rejestracja: 21 kwie 2004, o 01:42
Lokalizacja: Szczecin
Kontakt:

Postautor: Busol » 6 lut 2006, o 22:19

Bartosz pisze:A wiesz, gdzie mieszkali właściciele Mic Maca?
Braunsfelde Juranda :-)

A chodziłęm chodziłem czasmi choc ceby byly zabójcze...

Kolezanki ktore tam pracowały opowiadały natomiast o mrówkach atomówkach, któe nic nie robiły sobie z kuchenek mikrofalowych i po takiej kuracji na 800W spokojnie opuszczly sezam na bulce szukajac kolejnych przygód...
Awatar użytkownika
Bartosz
Expert
Posty: 8809
Rejestracja: 7 cze 2004, o 17:56
Lokalizacja: Stettin

Postautor: Bartosz » 6 lut 2006, o 22:35

Busol pisze:
Bartosz pisze:A wiesz, gdzie mieszkali właściciele Mic Maca?
Braunsfelde Juranda :-)
No brawo :). Trochę mi szkoda tych rozebranych schodów kilka budynków dalej.
Erich-Falkenwaldergesellschaft
Awatar użytkownika
spimac
Posty: 808
Rejestracja: 12 cze 2004, o 21:50
Lokalizacja: Szczecin/Birmingham UK

Postautor: spimac » 7 lut 2006, o 09:32

Bartosz pisze:
Busol pisze:
Bartosz pisze:A wiesz, gdzie mieszkali właściciele Mic Maca?
Braunsfelde Juranda :-)
No brawo :). Trochę mi szkoda tych rozebranych schodów kilka budynków dalej.
Na Juranda czy koło Mic Maca dawnego??
_________________
Erich-Falkenwaldergesellschaft
Awatar użytkownika
spimac
Posty: 808
Rejestracja: 12 cze 2004, o 21:50
Lokalizacja: Szczecin/Birmingham UK

Postautor: spimac » 7 lut 2006, o 09:36

Bartosz pisze:
Busol pisze:
Bartosz pisze:A wiesz, gdzie mieszkali właściciele Mic Maca?
Braunsfelde Juranda :-)
No brawo :). Trochę mi szkoda tych rozebranych schodów kilka budynków dalej.
Na Juranda czy koło Mic Maca dawnego??
_________________
Erich-Falkenwaldergesellschaft
Awatar użytkownika
Bartosz
Expert
Posty: 8809
Rejestracja: 7 cze 2004, o 17:56
Lokalizacja: Stettin

Postautor: Bartosz » 7 lut 2006, o 12:19

Na Juranda.
Erich-Falkenwaldergesellschaft
Awatar użytkownika
Natalac
Posty: 78
Rejestracja: 25 gru 2005, o 22:27

Postautor: Natalac » 19 lut 2006, o 16:34

Poniważ jestem dość młoda, to moje "miejsca, których już nie ma" zniknęły całkiem niedawno. Ściana płaczu- zawsze latem wybierałam się tam razem z mamą i jej kolezanką, obok fontanny sprzedawali przepyszne lody (może jeszcze tam są?). Mama mogła spokojnie poplotkować ze znajomą, a ja z lodem w ręce bawiłam się przy fontannie. Ciekawe, dlaczego ja zniszczyli? Boiskno Pionier (tzw. pionierek)- najlepsze miejce do grania w "noge", w "kosza", mnóstwo drzew do zaliczenia, świetnie się bawilo w berka i chowanego, a zimą poprostu super miejsce do zjerzdżania na sankach. Niektóre skarpy były tak strome (na dodatek dzieciaki polewały je wodą), że na samym tyłku możnabyło szybko i daleko zajechać (a potem mieć podarte spodnie i wielkie siniaki). Lucynka i Paulinka- miejsce to nadal jest, ale straciło swój "dawny" klimat, to już nie to samo. Stara fabryka w miejscu dzisiejszego Heliosa- zawsze jadąc tranwajem zastanawiałam się, co tam jest i planowałam swoje zwiedzanie (niestety nie zdążyłam). Skarpa- piekary-potulicka-dworzec główny- to dopiero była trasa spacerowa! wracając ze szkoły (sp 61) razem z koleżankami i kolegami spacerowaliśmy nią od wejścia za garażami niedaleko dworca głownego. wychodziliśmy na podwórku za kamienicami przy potulickiej (trzy stare kamienice, w jednej jest teraz punk ksero). To była nieprawdopodobna podróż, przez te wszystkie zarośla! Teraz sobie przypominam, że był tam ogromny schron, zimą fajnie się z niego zjerzdżało na "jabłuszkach". Chyba ostatnio delegacja sediny zwiedzała ten schron. Dalej na tej skarpie było jakieś wejście do skarpy, tam chyba woda płynęła o ile mnie pamięć niezawodzi (chyba będę musiała się tamtędy znowu przejść). A jak się nudziło po szkole to wybierało się niebezpieczniejszą trasę. Podróż zaczynała się na końcu ulicy piekary, przy skrzyżowaniu z dąbrowskiego. Wchodzilo się na podwórko za 2 budynkami (jedna poniemiecka kamienica, drugi blok wybudowany w latach 90). Wchodziło się za śmietnik i lądowało się w dżungli. Na początku podróż podnurzem skarpy, później (bliżej dawnego CPNu) wspinało się wyżej i przedzierało się przez krzaki i drzewa. Później spacer po murku wspierającym skarpę i lądowało sie przy schodach (kończącymi ul. potulicką, schodząc nimi dochodziło się do dąbrowskiego). Przechodziło się przez schody, schodziło się po skarpie, troszeczkę bardziej w dół (kierunek tory kolejowe). I teraz najbardziej niebezpiecza trasa, po murze wspierającym skarpę przy torach prowadzących do dworca glównego. Z każdym metrem mur był coraz wyższy, jeden zły ruch i spadasz skrecając kark :twisted: (jako dziecko byłam beztroska). Długi spacer murem, później za malym budeneczkiem przy torach u podnurza skarpy, schodzilo się na ziemię i teraz "bezpieczniejsza" podróż wzdłuż torów. Trasa kończyła się przy schodkach, którymi wychodziło się na podwórze bydynku chyba potulicka 54 (obok wieży ciśnień). Naprawdę niezapomniane wrażenie po takiej wycieczce. Wyobrażałam sobie, że jestem w amazońskiej dżungli i poszukuję jakiś skarbów. Teraz CPN (przy dąbrowskiego) zlikwidowano, a na jego miejsce wybudowano 2 budynki mieszkalne. Skarpa w tamtym miejscu zostala wyrównana i nie da się już przejść tą trasą. Szkoda :(
Awatar użytkownika
Busol
Admin
Posty: 9621
Rejestracja: 21 kwie 2004, o 01:42
Lokalizacja: Szczecin
Kontakt:

Postautor: Busol » 19 lut 2006, o 16:41

Fajny tekst natalac :-)
Awatar użytkownika
Natalac
Posty: 78
Rejestracja: 25 gru 2005, o 22:27

Postautor: Natalac » 19 lut 2006, o 17:24

Dzięki :)
Miło jest sobie od czasu do czasu powspominać
Awatar użytkownika
Iwonka
Posty: 5888
Rejestracja: 16 sie 2004, o 10:32
Lokalizacja: Bollinken-Frauendorf

Postautor: Iwonka » 19 lut 2006, o 17:57

Bardzo ładnie napisane. :D
Wielu z nas ma podobne wspomnienia z dzieciństwa, w którym nie było komputerów, a najciekawsze pomysły przychodziły podczas zabawy na podwórku. Podchody organizowane na pobliskich terenach przy domu. Tajemnicze miejsca, niedostepne a tak przyciągające dzieciarnię z pobliskich podwórek. Niespożyta energia, ciekawość i chęć poznawania. Te miejsca istieją nadal, ale nam już nie wypada przekradać się przez płot na działkę i przyjść do domu z podrapanymi kolanami.
Awatar użytkownika
niewdziosek
Posty: 817
Rejestracja: 6 gru 2005, o 15:14
Lokalizacja: Zachodni Kraniec

Postautor: niewdziosek » 19 lut 2006, o 17:59

A mnie przyszły do glowy dwa wspomnienia z dawnych lat (chyba koniec lat sześcdziesiątych):

1. Wiele razy jako dziecko jeździłem w niedzielę tramwajem do kina Kosmos (wsiadałem na skrzyżowaniu Boh. Warszawy, Mickiewicza i Wawrzyniaka). Miałem do wyboru "5" i "7". Przed Kosmosem stawała "siódemka". Jak się zagapiłem i wsiadłem w "piątkę", która na placu Zgody skręcała w Obrońców Stalingradu, spóźniałem się na "Kronikę", wyświetlaną przed filmem.

2. Na terenie obecnej Stacji Krwiodawstwa był kiedyś stary ogród, a właściwie pamiętam jego resztki - zarośla, jakieś murki, gruz. Ale rósł tam prawdziwy kasztan jadalny!

Pozdrawiam
Awatar użytkownika
Busol
Admin
Posty: 9621
Rejestracja: 21 kwie 2004, o 01:42
Lokalizacja: Szczecin
Kontakt:

Postautor: Busol » 19 lut 2006, o 18:15

Iwonka pisze:ale nam już nie wypada przekradać się przez płot na działkę i przyjść do domu z podrapanymi kolanami.
Iwonka - kto jak kto ale ty nie powinnas tak pisac...
mam dowody i nie zawaham sie ich użyc :-)

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 5 gości

cron