kurzastopka zagadka nr 1 grób Sydonii

Odgadywanie miejsc, postaci i wydarzeń ze zdjęć, opisów, itp. Każdy użytkownik, który chce zadać zagadkę, zakłada osobny wątek i tytułuje go: nazwa użytkownika + numer zagadki.
Awatar użytkownika
Bachinstitut
Expert
Posty: 11310
Rejestracja: 22 cze 2004, o 17:54

Postautor: Bachinstitut » 22 cze 2007, o 23:49

Ja czortów innych miałem na myśli, Lazi. :wink:
Erich-Falkenwalder-Gesellschaft
AnnaD
Posty: 1
Rejestracja: 21 gru 2007, o 15:02

Postautor: AnnaD » 21 gru 2007, o 15:05

dziękuje Wam za ten wątek. Jakoś rzeczywiście klątwa wisi w powietrzu - wystarczy spojżeć na stan nawierzchni Sowińskiego i Kusocińskiego :))))
Lambertus
Posty: 36
Rejestracja: 22 lut 2007, o 01:40
Lokalizacja: Szczecin

Postautor: Lambertus » 27 gru 2007, o 02:20

Witajcie Forumowicze


Z wielkim zainteresowaniem śledziłem działania zmierzające do
ustalenia miejsca pochówku doczesnych szczątków straconej w 1620 r.
Sydonii von Borck. Elementem inspirującym do takich dociekań był
odręczny szkic z 1863 roku, sporządzony (jak ustalono) przez
podoficera 1 pomorskiego batalionu pionierów ówczesnego Szczecina
-Gartnera, obrazujący miejsce domniemanego pochówku nieszczęsnej
Sydonii. Materiał ten w formie zagadki podsunięty został do
"rozgryzienia" forumowiczom przez Kurząstopkę-szkoda tylko, że bez
podania źródła tego materiału, bez której to informacji trudno jest
mówić o wiarygodności. Jednym słowem Kurzastopka "zabiła"
wszystkim uczestnikom tego wątku niezłego historycznego klina.
W świetle dokonanych ustaleń zagadka ta w pewien sposób przyczynia
się do oddzielenia legendy od historycznej prawdy materialnej dot.
okoliczności i miejsca stracenia tej niewątpliwie światłej kobiety i
dobrze się się stało, że materiał ten podsunięty został na Sedinowe
forum.

Teraz kiedy wątek ten powrócił poraz kolejny na pierwszą stronę Forum
pozwólcie, że i ja dorzucę trochę swoich przemyśleń bazujących na
bogatym materiale dokumentacyjnym w tej sprawie-zawartym w tym
tematycznym poście i sensu stricto własnych dociekań, albowiem
parafrazując powiedzenie BI "męczy mnie ta nasza Syndi" i przyjmując
pozytywny kontekst znaczenia tego zdania, mogę stwierdzić, że i
mnie Ona męczy. Jestem przekonany, że finalizujące ustalenia co do
miejsca pochówku (podsumowane przez Schulza i BI)
-zbliżone do siebie, wymagają moim zdaniem uwzględnienia pewnych
korekt namiarowych, które mogą przyczynić się do bardziej
precyzyjnego ustalenia tego miejsca. Aby jednak wprowadzić te
ewentualne korekty proszę o cierpliwe zapoznanie się z treściami
historycznymi, nie dla wszystkich powszechnie znanymi, rzucającymi
szersze światło na zagadnienie miejsca kaźni i prawdopodobnego
pochówku Sydonii von Borck (Borcke)

Zgodnie z obecnym stanem wiedzy-Sydonii z uwagi na wysokie
pochodzenie oszczędzono wykonania wyroku poprzez spalenie
żywcem na stosie, lecz w pierwszej kolejności została ścięta, potem
ciało jej rozczłonkowano i spalono. Istnieją dwie wersje miejsca gdzie
zostało to uczynione. Według wersji pierwszej reprezentowanej przez
historyków niemieckich i rodzinę osądzonej-stracona została dnia
30.07.1620 r. na placu egzekucyjnym "Rabenstein" (Kruczy Kamień) pod
ówczesnym Szczecinem i dopiero potem spalona (por. dr D. Alverman-
"Łabuź"-25/1998 i dr Wulf Dietrich Borcke-"Łabuź-25/1998 r.) W wersji
drugiej-przedstawianej przez polskich historyków-archiwistów,
egzekucja miała miejsce przed bramą Młyńską-w miejscu istnienia
dzisiejszego pl. Żołnierza-dnia 1.091620 r.

Przytaczam te istotne rozbieżności, albowiem korespondują one z
wątpliwościami Schulza co do miejsca kaźni wyrażonymi w omawianym
poście, który uważa również, że Sydonię stracono na Galgenbergu
(Szubienicze Wzgórze). Podkreślić należy, że Galgenberg to nazwa
ustanowiona przez prusaków z chwilą przeniesienia szubienicy na
wniosek wojska z terenu obecnej Portowej Straży Pożarnej w 1735 r,.
na teren placu kończącego obecną ulicę Potulicką. W roku 1620 miejsce
to było miejscem egzekucyjnym "Rabenstein"-nazwanym tak z racji
znajdowania się tu wtedy do czasów współczesnych, dużego głazu
granitowego o takiej samej nazwie, od której to nazwy przyjęła się
nazwa placu. Podzielam pogłąd Schulza co do miejsca kaźni Sydonii
Wykluczam też ewentualność spalenia poćwiartowanego ciała za
bramą Młyńską, albowiem racjonalizm postępowania obowiązywał
również przy wykonywaniu obowiązków katowskich, zwłaszcza w
zapewnieniu sobie bliskości miejsca kaźni w stosunku do miejsca
pochówku-jeżeli przyjąć za prawdopodobną wersję podaną przez
podoficera Gartnera, który lokalizuje to miejsce na Armen Kirchhof
(cmentarz dla ubogich).

W ramach poruszanego wątku istniały wątpliwości co do położenia i
rozległości cmentarza dla ubogich (Armen Kirchhof). Poszerzając
nieco tę problematykę podkreślić należy, że historia tego cmentarza
wiąże się z historią cmentarza-znanego nam i historycznie lokowanego
w miejscu obecnej pętli tramwajowej przy ul.Potulickiej i najstarszego
wojskowego cmentarza garnizonowego-zaewidencjonowego w aktach
cmentarnych miasta przy ul.Sowińskiego. Cmentarz ten (Garnison
Kirchhof) powstał z inicjatywy pruskiej w 1730 roku i jak się podkreśla,
usytuowany był po stronie południowo-wschodniej fortu Prusy.
Cmentarz ten z racji powstania w 1750 r. nowego cmentarza garnizonu
miejskiego (Alter Militär Kirchhof) przy obecnym pl. Andersa, został
zaniedbany i opuszczony przez wojsko-stając się cmentarzem dla
dla ubogich, a właściwie powracając do swojej starej funkcji jaką miał
od czasów średniowiecznych pod historycznie odnotowaną nazwą
Armen Kirchhof (cmentarz dla ubogich).Jedynym dokumentacyjnym
potwierdzeniem istnienia najstarszego cmentarza garnizonowego,
leżacego w obrębie cmentarza dla ubogich jest plan miasta z 1873 r.,
co wycinkowo obrazuje załączone zdjęcie nr 1.

Plan ten mało dokładny-nie uwzględnia istnienia cmentarza przy
ul. Potulickiej. Historycy przypisują temu cmentarzowi rodowód
średniowieczny datowany na rok 1300 i zakładają, że w pierwszym
swoim kształcie przechodził od obecnej pętli tramwajowej przez
wytyczoną później ulicę Potulicką po skosie (obok obecnego stadionu
"Pioniera" lub nawet na nim) na tereny zajmowane później przez
rezerwowy lazaret, aż pod mury obecnych koszar pionierów. Jego
ciągłość istniała prawdopodobnie i w roku 1620 z tym tylko, że jego
cześć zachodnia (licząc jako wyznacznik później wytyczoną ulicę)
była przeznaczona do grzebania ubogich. Geneza pochodzenia
cmentarza dla ubogich w powiązaniu z informacjami zawartymi w
szkicu Gartnera i efektami dociekań planistycznych na niniejszym
forum, uprawdopodabnia wersję pochówku Sydonii w tym miejscu.

Po tych uwagach ogólno-historycznych związanych z tematem
przechodzę do szczegółów.
Proste nałożenie na plan miasta z 1873 r. (nie stosowany w pracach
korelacyjno-namiarowych) wycinka planu pofortecznego z koszarami
z 1888-95, zawierającego jeszcze wozownię, traktowaną w badaniach
jako jeden z punktów stałych odniesienia określenia pochówku,
przekonało mnie osobiście, że prace korelacyjne użytych planów były
prawidłowe-przynajmniej co do kierunku prowadzonych obliczeń
odległościowych.
Widoczny zarys nasypów szańców obronnych miasta od strony
południowo-zachodniej na planie starszym (czerwona ramka-patrz:
zdjęcie nr 2 koresponduje zadawalająco z materiałem źródłowym
autorstwa Gartnera i mapami porównawczymi przedstawionymi przez
Schulza. Kontrowersyjne mogą być zaprezentowane lokalizacje, a to
głównie ze względu na brak pewności zastosowania właściwych
jednostek odległości (łokcie, pręty, stopy Itd.) i zastosowanie
właściwego-zgodnego z intencjami autora szkicu-stałego punktu
odniesienia do wymiarowania odległości (wozownia, wejście główne
do fortu Prusy). Przy pełnym zrozumieniu tych problemów, najbardziej
interesujące wydają się być lokalizacje finalne, podsumowane przez
Schulza i BI.

Pierwszy lokalizuje prawdopodobne miejsce pochówku przy
południowo-wschodnim narożniku obecnych koszar pionierów, a drugi
kilkadziesiąt metrów dalej po skosie przez ulicę Sowińskiego w
kierunku południowo-wschodnim (patrz: zdjęcie nr 3. W związku
z tym BI w odległym 2005 r. pisał: "Miejsce grobu Sydonii musi się
mieścić na chodniku lub trawniku między Liceum Piwoniego i salą
gimnastyczną"- dodając jednocześnie-"i raczej wątpliwe by tam po niej
coś zostało, gdyż przed wojną był tam budynek Körnerstraße 76".
Faktem jest, że budynek ten został zniszczony w trakcie nocnego
bombardowania prawdopodobnie z d. 20/21.04.1943 roku, ale fakt ten
nie eliminuje całkowicie tego terenu z ewentualnych śladów, mogących
mieć związek z grabstelle Sydonii.

Na cytowanym już zdjęciu nr 3 z oznaczeniem pochówku przez BI
na planie z 1930 roku widoczny jest oznaczony przeze mnie kolorem
zielonym tajemniczy zadrzewiony gaj, a właściwie gaik przecięty
drogą, na którego terenie nie ma żadnych zabudowań-graniczący
z barakowymi zabudowaniami Reserve Lazarettu. Charakterystyczne
jest to, że jest on nie zabudowany. Fakt istnienia tego gaiku i jego
nie zabudowanie potwierdzają również wcześniejsze zdjęcia z
początku XX w. i obrazujące skutki zniszczeń po bombardowaniach
tego rejonu-datowanych na koniec maja 1944(patrz:zdjęcie nr 4).

Dla przypomnienia rozważań toczonych w tym wątku i zaakcentowanych
przezemnie, teren tego gaiku może być jedyną nie zabudowaną
północną granicą starego cmentarza dla ubogich (Armen Kirchhof).
Niezabudowaną od conajmniej stu lat co wykazałem powyżej.

Dzisiaj teren ten-również nie zabudowany nosi nazwę Gaju Pokoju,
wyglądem swym ze starannie przystrzyżonym żywopłotem i trawnikiem
(patrz: zdjęcia nr 5 i 6 jaskrawo kontrastuje z terenem gdzie
znajdował się dom oznaczony nr 76 ulicy Körnerstrße-porośniętym
wysoką trawą i chaszczami. Za płotem gdzie stały baraki Reserve
Lazarettu, a wcześniej był cmentarz dla ubogich i pierwszy faktyczny
cmentarz garnizonowy-istna pustynia, aż do granic stadionu "Pioniera".
Jedyny chyba przykład w mieście istnienia tak dużej działki budowlanej,
o którą toczą się jałowe i nieefektywne boje co do jej wykorzystania.
Jednym słowem nieszczęsna ziemia przesycona ludzkim cierpieniem
i ludzkimi koścmi różnych nacji narodowych.

Kończąc chciałbym zadać pytanie nie retoryczne, czy nie w tym właśnie
miejscu tj. w przedstawionym Gaju Pokoju należałoby szukać śładów
grabstelle Sydonii von Borck (Borcke), tym bardziej, że Gaj Pokoju
znajduje się w miejscu które tak pracowicie namierzane było przez
wielu uczestników niniejszego postu.

P.S. Byłbym bardzo zobowiązany Kurzejstopce za ujawnienie źródla,
z którego zaczerpnęła szkic podoficera Gartnera (Gurtnera).

Pozdrawiam Lambertus.
Załączniki
gaj3.jpg
gaj2.jpg
gaj1.jpg
map_1873_2.jpg
map_1873_1.jpg
gaj4.jpg
Ten, kto życzliwie wskazuje drogę błądzącemu, jest jak człowiek ,który drugiemu pozwala zapalić pochodnię od swojej: wszak jego własna pochodnia nie będzie przez to świecić mniej jasno.
kurzastopka
Posty: 515
Rejestracja: 5 gru 2004, o 18:36
Lokalizacja: kurlandia

Postautor: kurzastopka » 27 gru 2007, o 23:08

:) Mapka zamieszczona jest w trzeciej części materiałów żródłowych do historii rodu Borków autorstwa dr Georga Sello - "Geschlechts von Borcke. II.Teil: Sidonia Borcke - Vermischte Urkunden." z 1910r. Co do opisanego przez Lambertusa skwerku - to jest idealny do odprawiania performansów - leży już tu nawet klimatyczny głazik.
Awatar użytkownika
Schulz
Expert
Posty: 1377
Rejestracja: 10 lis 2005, o 22:16
Lokalizacja: Stettin-Scheune, Berliner Chaussee

Postautor: Schulz » 28 gru 2007, o 01:42

Lambertus pisze:...Podkreślić należy, że Galgenberg to nazwa
ustanowiona przez prusaków z chwilą przeniesienia szubienicy na
wniosek wojska z terenu obecnej Portowej Straży Pożarnej w 1735 r,.
na teren placu kończącego obecną ulicę Potulicką...
Drobna poprawka, wg. C. Fredricha (Die Baugeschichte Stettins unter König Friedrich Wilhelm I [w:] BSt NF Bd. XXXI, Stettin 1929, s. 84), szubienica miejska usytuowana była od średniowiecza na krańcu obecnej ulicy Potulickiej („przy <szubienicznej górze>” [apud montem patibuli, 1311], „niedaleko <szubienicznej góry>” [negest dem galgenberg, 1597]. Na życzenie króla Fryderyka Wilhelma I została zlikwidowana w roku 1735 roku i przeniesiona w latach 1736/37 na rozwidlenie dróg prowadzących do Krzekowa i Tanowa, na miejsce starego „książęcego Kruczego Kamienia” (fürstliche Rabenstein, obecnie parcela przy Al. Wojska Polskiego 69). Z kolei wspomniana przez Lambertusa szubienica na terenie obecnej Portowej Straży Pożarnej, została tam przeniesiona na życzenie mieszczan w roku 1735 spod Hauptwache przy Rynku Siennym (wzniesiono ja wówczas przy Bramie Parnickiej, z lewej strony budynku odwachu).
Lambertus
Posty: 36
Rejestracja: 22 lut 2007, o 01:40
Lokalizacja: Szczecin

Postautor: Lambertus » 29 gru 2007, o 01:37

Witajcie Schulz i Kurzastopka

Wszystko co pisze Schultz-to prawda i kolejny przyczynek dla
przypomnienia zaistniałych w czasie przeprowadzek miejskiej
szubienicy od średniowiecza do I połowy XVIII wieku. Użyte przeze
mnie określenie" Galgenberg to nazwa ustanowiona przez prusaków"
- z pewnością jest niezbyt precyzyjne-mając na uwadze średniowieczne
pochodzenie tego miejsca.
Uwzględniając jednak historyczno-polityczne przeobrażenia
podległości tej ziemi i genezę powstania królestwa i państwa pruskiego
, wyrodzenie się tego tworu społeczno-politycznego z Brandenburgii-
można to strawić.

Co do kwestii przeniesienia szubienicy z pobliża bramy Parnickiej
(PSP), na wniosek wojska-wiadomości te czerpałem z artykułu R.Kukli.

Dziękuję Kurzejstopce za podanie źródła tych rewelacji. Teraz można
powiedzieć, że Georg Sello to nie bajkopisarz, tylko poważny historyk
i archiwista, a szkic podoficera Gartnera nie jest legendarną fanaberią
jakiegoś sfrustrowanego żołnierza.

Przyznajesz Kurzastopko poraz pierwszy i dobitny w swoim ostatnim
poście, że w opisywanym przezemnie skwerku (który mylnie nazwałem
Gajem Pokoju, a de facto jest to Gaj Przyjaźni), leży jak piszesz
"klimatyczny głazik". Treść wszystkich poprzednich Twoich postów
w omawianym wątku pozwala domniemywać, że wiedziałaś o nim od
samego początku i tylko z sobie wiadomych przyczyn, eliminowałaś
jakiekolwiek ewentualne powiązanie tego głazu z tak pracowicie
drążoną problematyką wielu osób, które w końcu nie musiały wiedzieć
o jego istnieniu.

Teraz kiedy istnienie tego "głazika"-bagatela granitowego głazu
pochodzenia narzutowego o wymiarach 1,20x1,20x0,90 m i szacunkowej
wadze około 700 kg przestało być tajemnicą poliszynela,
spróbujmy pospekulować, czy głaz ten może mieć ewentualny związek,
z grabstelle Sydonii von Borcke. Patrz: zdjęcia.

Głaz ten znajduje się na terenie skweru, a raczej zadrzewionego gaju
po stronie południowo-wschodniej ul. Sowińskiego, naprzeciwko
(po małym skosie) narożnika koszar pionierów, w strefie błędu-mając
na uwadze wyniki prowadzonych prac namiarowych i porównawczych,
zgodnych z sugestiami określonymi w szkicu przez podoficera
Gartnera. Usytułowany jest na terenie, który w przeszłości był północną
rubieżą istniejącego tu w przeszłości cmentarza dla ubogich, terenie
niezabudowanym od stu lat (a przypuszczalnie i wcześniej).

Gaj ten w chwili obecnej nosi nazwę Gaju Przyjaźni, o czym informuje
metalowa tabliczka umieszczona na tym głazie (którą wymiksowałem
z pierwszych 4 zdjęć dla zachowania klimatu rozważań, a której treść
obrazuje zdjęcie ostatnie).

Treść owa w języku polskim i niemieckim brzmi następująco:
"Gaj Przyjaźni założony 25.10.1985 r. przez BBS Rosa Luxemburg dla
uczczenia 5-lecia współpracy obu szkół".
Mając na uwadze gabaryty tego głazu i jego wagę, nasuwa się pytanie,
czy organizatorzy upamiętnienia tej współpracy głaz ten przywiezli w
to miejsce, co wiązałoby się z kilkakrotnym użyciem dźwigu lub koparki
z dość dużą "łyżką", czy też wykorzystali do tego celu znajdujący się
w tym miejscu głaz, opatrując go okolicznościową tabliczką.

W drodze przeprowadzonej rozmowy z ust zamieszkującej w tym
miejscu od lat 50-tych ubiegłego wieku pionierki, która chciała pozostać
anonimowa ustalono, że kamień ten obecny był w tym miejscu przed
rokiem 1985. Okoliczność ta uzasadnia przypuszczenie, że był w tym
miejscu od zarania, przetrwał wszystkie kataklizmy dziejowe, oblężenia
,wojny, niwelacje terenowe tj. może być tym poszukiwanym swoistym
pomnikiem nagrobnym Sydonii, postawionym przez rodzinę lub
popleczników, na terenie który konsekwentnie później nie był przez
Niemców zabudowywany i w stanie takim dotrwał do dnia dzisiejszego.

Zapewne trzeba byłoby tę wersję jeszcze zweryfikować, w pierwszej
kolejności przez wgląd do kronik szkół, które zajmowały bydynki koszar
w 1985 roku. Byłoby to wdzięczne zadanie z racji pracy w Liceum przy
ul.Sowińskiego dla Agatki-aktywnego uczestnika niniejszego
problemowego wątku.

Pozdrawiam Lambertus.
Załączniki
g5.jpg
g4.jpg
g3.jpg
g2.jpg
g1.jpg
Ten, kto życzliwie wskazuje drogę błądzącemu, jest jak człowiek ,który drugiemu pozwala zapalić pochodnię od swojej: wszak jego własna pochodnia nie będzie przez to świecić mniej jasno.
Awatar użytkownika
Schulz
Expert
Posty: 1377
Rejestracja: 10 lis 2005, o 22:16
Lokalizacja: Stettin-Scheune, Berliner Chaussee

Postautor: Schulz » 29 gru 2007, o 05:49

Lambertus pisze:...Co do kwestii przeniesienia szubienicy z pobliża bramy Parnickiej (PSP), na wniosek wojska-wiadomości te czerpałem z artykułu R.Kukli, zamieszczonego na stronie www: http://www.us.szc.pl/poznajszczecin2/?x ... &pid=12627 ...
Przeczytałem uważnie artykuł p. Kukli na stronie, do której adres podałeś drogi Lambertusie. Bardzo ciekawe opowiadanie, tyle tylko, że fakty przytoczone przez autora dotyczą jednego rynku, a nie dwóch różnych jak to opisuje. I tu znowu musimy wrócić do owych „prusaków”, którzy jak tylko przejęli Szczecin na początku XVIII wieku, to tak namieszali, że niektórzy do dzisiaj nie mogą pojąć, gdzie leży Rynek Rybny, a gdzie Rynek Warzywny, mimo, że to te same targowiska. W skrócie można by to tak ująć:
Rynek Warzywny to dawny Rynek Rybny (Fisch marck, 1594), którego nazwę władze pruskie zmieniły na początku XVIII wieku na Rynek Warzywny (Krautmarkt), gdyż prowadzony tu niegdyś zasadniczy handel rybami z czasem usytuowano wzdłuż Nabrzeża Portowego. W tym samym czasie rolę detalicznego targu rybnego przejął dawny Targ Warzywny położony obok kościoła św. Mikołaja, któremu władze pruskie nadały oficjalną nazwę Targu Rybnego. W miarę potrzeby, w latach 1720 – 1725, obok usytuowanego na dawnym Rynku Rybnym pręgierza stawiano szubienicę. Sam pręgierz, stojący tu od średniowiecza, został usunięty w roku 1769.
Można o tym poczytać także w moim cyklu o dawnych nazwach szczecińskich ulic, w odcinkach nr 6 i 15, ale widzę, że muszę targowiskom starego miasta Szczecina poświęcić osobny odcinek.
Awatar użytkownika
Agatka
Posty: 34
Rejestracja: 6 lip 2005, o 18:48
Lokalizacja: Gumieńce
Kontakt:

Postautor: Agatka » 29 gru 2007, o 15:55

Lambertus pisze:Witajcie Schulz i Kurzastopka

Zapewne trzeba byłoby tę wersję jeszcze zweryfikować, w pierwszej
kolejności przez wgląd do kronik szkół, które zajmowały bydynki koszar
w 1985 roku. Byłoby to wdzięczne zadanie z racji pracy w Liceum przy
ul.Sowińskiego dla Agatki-aktywnego uczestnika niniejszego
problemowego wątku.
Niestety na swoje szczęście już nie uczę w liceum... więc nie mam dostępu do dokumentów. Ale poproszę zaprzyjaźnione osoby o pomoc.
Pozdrawiam!
Agata
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
~~~_TT_TT___________________~~~~~
~~~\_www.kochamszczecin.com_/~~~~
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Awatar użytkownika
kadent
Posty: 253
Rejestracja: 5 gru 2004, o 00:39
Lokalizacja: Finkrewalderstrasse

Re: kurzastopka zagadka nr 1 grób Sydonii

Postautor: kadent » 19 lip 2012, o 15:07

Odświeżam mocno temat.

Link do gs24.pl
http://www.gs24.pl/apps/pbcs.dll/articl ... F120719414

Jest blisko miejsca dyskusji i miejsce jednej z pierwszych wycieczek.

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 22 gości

cron