Kosmiczne opowiadania - Ściana Płaczu, Wały, TV w 1986?

Gród Gryfa na taśmie filmowej.
Awatar użytkownika
secessionlove
Posty: 396
Rejestracja: 13 cze 2009, o 16:27
Lokalizacja: Graudenz/Stettin
Kontakt:

Re: Kosmiczne opowiadania - Ściana Płaczu, Wały, TV w 1986?

Postautor: secessionlove » 8 lut 2010, o 15:45

Ja ich wszystkich znam i stawiam na równi. Chociaż trzeba przyznac, że każdy z tych wykonawców prezentuje zupełnie inną odmianę muzyki elektronicznej. Nie wymieniłeś jedynie Kraftwerku, a jest to bardzo istotny wykonawca, na którym wielu się wzoruje do dziś, nawet raperzy. Tangerine Dream był znany z tworzenia muzyki zwanej obecnie ambient, podobnie jak Mike Oldfield w latach 70. Również łątkę ambient przypinano niektórym utworom Jarre'a, szczególnie tym impresjom muzycznym z pierwszych płyt. Dla przykładu podam "Oxygene part 1", "Eqiunoxe part 2", "Etchnicolor", a przede wszystkim "Waiting for Costeau" - 45 minut ambientu. Vangelis ma na koncie tyle muzyki, że można by nimi zapełnic ponad 40 płyt, może i więcej, a i tak nie wszystko, co stworzył, zostało wydane na płytach. Szczeólnie podoba mi się "Heaven and Hell". A powracając do tematu wątku, Marek Biliński to taki "nasz" polski, szczeciński JMJ. Zresztą nie ja mu przypiołem taką łatkę - "polski Jean Michel Jarre". To zrobiły media. Ludzie potrzebują szufladek, określeń, żeby łatwiej im było skojarzyc, do muzyki jakiego wykonawcy tworzy nowy wykonawca. Jak np. Marillion w początkowym okresie był określany jako nowy Genesis, Queen jako nowy Led Zeppelin, Czerwone Gitary jako polscy Beatlesi, Marek Biliński jako polski Jean Michel Jarre i tak dalej...

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości

cron