<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>sedina.pl &#187; Publicystyka</title>
	<atom:link href="http://sedina.pl/index.php/category/publicystyka/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://sedina.pl</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Fri, 03 Feb 2012 23:24:08 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.9.2</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Marek Łuczak &#8220;Policja w walce o zabytki&#8221;</title>
		<link>http://sedina.pl/index.php/2012/01/16/marek-luczak-policja-w-walce-o-zabytki/</link>
		<comments>http://sedina.pl/index.php/2012/01/16/marek-luczak-policja-w-walce-o-zabytki/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 15 Jan 2012 23:05:04 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Busol</dc:creator>
				<category><![CDATA[Biblioteka]]></category>
		<category><![CDATA[Historia]]></category>
		<category><![CDATA[Publicystyka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://sedina.pl/?p=12532</guid>
		<description><![CDATA[Z nieukrywaną przyjemnością prezentujemy publikację, o której &#8211; mimo, iż niedostępna w sprzedaży &#8211; informowały już szczecińskie media. Dzięki uprzejmości Komendy Wojewódzkiej Policji zapraszamy do pobrania  (niedostępnej w publicznym obiegu) elektronicznej wersji publikacji  Marka Łuczaka &#8220;Policja w walce o zabytki. Zbiór zagadnień z  przeciwdziałania przestępczości przeciwko zabytkom. Katalog zabytków i  dzieł sztuki utraconych z województwa zachodniopomorskiego&#8221;.
Książka jest niedostępna w publicznym obiegu, my zapraszamy do jej pobrania w wersji elektronicznej.
Książkę w formacie PDF (66 MB) można pobrać klikając na jej okładkę u dołu artykułu. Zapraszamy do lektury ...]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Z nieukrywaną przyjemnością prezentujemy publikację, o której &#8211; mimo, iż niedostępna w sprzedaży &#8211; informowały już szczecińskie media. Dzięki uprzejmości Komendy Wojewódzkiej Policji zapraszamy do pobrania  (niedostępnej w publicznym obiegu) elektronicznej wersji publikacji  Marka Łuczaka &#8220;Policja w walce o zabytki. Zbiór zagadnień z  przeciwdziałania przestępczości przeciwko zabytkom. Katalog zabytków i  dzieł sztuki utraconych z województwa zachodniopomorskiego&#8221;.</strong><span id="more-12532"></span></p>
<p style="text-align: justify;">Książka jest niedostępna w publicznym obiegu, my zapraszamy do jej pobrania w wersji elektronicznej.</p>
<p style="text-align: justify;">Książkę w formacie PDF (66 MB) można pobrać klikając na jej okładkę u dołu artykułu. Zapraszamy do lektury i oddajemy głos Komendantowi Wojewódzkiemu Policji:</p>
<p style="text-align: justify;"><em>Szanowni Państwo,<br />
z przyjemnością oddajemy w Państwa ręce niniejszą publikację. Jest ona efektem pracy policjantów zajmujących się problematyką przestępczości przeciwko zabytkom. Wierzymy, że z czasem uda nam się wykreślić z katalogu utraconych zabytków kolejne pozycje. Publikacja powstała z inicjatywy Wydziału Kryminalnego Komendy Wojewódzkiej Policji w Szczecinie. Mamy nadzieję, że zebrana tu wiedza na tematy związane ze zwalczaniem przestępczości przeciwko zabytkom, wpłynie na szersze zrozumienie tej problematyki i wprowadzi nową jakość pracy policji w odzyskiwaniu skradzionych, zaginionych zabytków i dzieł sztuki. Musimy zrozumieć, że przedmioty te są dziedzictwem narodowym nas wszystkich&#8230;  A przecież jesteśmy tym, co chronimy.<br />
<strong>Komendant Wojewódzki Policji w Szczecinie</strong><br />
<strong>nadinsp. Wojciech Olbryś</strong></em></p>
<p style="text-align: center;"><em> <a href="http://sedina.pl/?wpfb_dl=274" target="_self"><img class="size-medium wp-image-12556 aligncenter" title="MLuczak_Policja_zabytki_250" src="http://sedina.pl/wordpress/wp-content/uploads/2012/01/MLuczak_Policja_zabytki_250-207x300.jpg" alt="" width="207" height="300" /></a></em></p>
<p style="text-align: center;"><strong>Marek Łuczak &#8211; Policja w walce o zabytki.<br />
(PDF 66 MB)</strong></p>
<p style="text-align: center;">Zbiór zagadnień z przeciwdziałania przestępczości przeciwko zabytkom.<br />
Katalog zabytków i dzieł sztuki utraconych z województwa zachodniopomorskiego.</p>
<p style="text-align: center;">
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://sedina.pl/index.php/2012/01/16/marek-luczak-policja-w-walce-o-zabytki/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Szczecin pod lupą – „Renowacje i Zabytki”</title>
		<link>http://sedina.pl/index.php/2012/01/05/szczecin-pod-lupa-%e2%80%93-%e2%80%9erenowacje-i-zabytki%e2%80%9d/</link>
		<comments>http://sedina.pl/index.php/2012/01/05/szczecin-pod-lupa-%e2%80%93-%e2%80%9erenowacje-i-zabytki%e2%80%9d/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 04 Jan 2012 23:05:09 +0000</pubDate>
		<dc:creator>sedina</dc:creator>
				<category><![CDATA[Biblioteka]]></category>
		<category><![CDATA[Historia]]></category>
		<category><![CDATA[Publicystyka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://sedina.pl/?p=12469</guid>
		<description><![CDATA[Ostatni numer ogólnopolskiego kwartalnika „Renowacje i Zabytki” prawie w całości poświęcono Szczecinowi. Miejscowi autorzy w 13 artykułach oraz wstępie przedstawili walory naszego miasta. Poniżej publikujemy obszerną recenzję wraz galerią i „oryginalnym” spisem treści do wglądu.
Pod koniec ubiegłego roku na rynku wydawniczym ukazał się kolejny (czwarty w 2011 roku) numer kwartalnika „Renowacje i Zabytki”. Większa część pisma została poświęcona naszemu miastu – Szczecinowi. Wiąże się to z inicjatywą redaktorów gazety, którzy zainicjowali jakiś czas temu cykl „Miasta polskie”, gdzie przedstawiają kolejne miejscowości Polski. Tym razem zdecydowano, iż tematem przewodnim będzie nasze ...]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Ostatni numer ogólnopolskiego kwartalnika „Renowacje i Zabytki” prawie w całości poświęcono Szczecinowi. Miejscowi autorzy w 13 artykułach oraz wstępie przedstawili walory naszego miasta. Poniżej publikujemy obszerną recenzję wraz galerią i „oryginalnym” spisem treści do wglądu.<span id="more-12469"></span></strong></p>
<p style="text-align: justify;">Pod koniec ubiegłego roku na rynku wydawniczym ukazał się kolejny (czwarty w 2011 roku) numer kwartalnika „Renowacje i Zabytki”. Większa część pisma została poświęcona naszemu miastu – Szczecinowi. Wiąże się to z inicjatywą redaktorów gazety, którzy zainicjowali jakiś czas temu cykl „Miasta polskie”, gdzie przedstawiają kolejne miejscowości Polski. Tym razem zdecydowano, iż tematem przewodnim będzie nasze miasto. We wstępie publikacji redaktor naczelny – Edward Hardt – podkreślił, iż w numerze <em>miejscowi autorzy starają się przybliżyć charakter i oddać klimat zachodniopomorskiej metropolii</em>. Redakcja pisma oddała bowiem „pole” osobom z regionu, których zadaniem było przedstawienie walorów miasta – w domyśle można dodać – tym, którzy nie znają dobrze Szczecina, a zarazem sięgną po samą publikację. Warto nadmienić, iż każda kolejna odsłona wspomnianego cyklu jest przygotowywana wspólnie z władzami samorządowymi.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Ponad 110 stron o Szczecinie</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Całość składa się ze 176 stron w formacie A4, z czego przeszło 110 stron poświęcono naszemu miastu. Warto podkreślić wysoki nakład pisma (5-8 tys. egzemplarzy) przy dobrej dystrybucji (publikacja jest do nabycia w sieci EMPIK) oraz niskiej cenie (zaledwie 15,75 zł brutto). Podając informacje techniczne należy dodać, iż pismo w całości zostało wydane „na kredzie” – z ogromną ilością rzucających się w oczy, bardzo ładnych – kolorowych zdjęć (część z nich można oglądnąć w galerii pod niniejszym tekstem).</p>
<p style="text-align: justify;">W sumie w numerze znalazło się 13 artykułów o Szczecinie kilku autorów (m.in. Miejskiego Konserwatora Zabytków – Małgorzaty Gwiazdowskiej, Macieja Słomińskiego czy kolekcjonera – Aleksego Pawlaka), do tego należy także doliczyć sam wstęp. <span style="text-decoration: underline;">Spis treści przedstawiamy do wglądu tutaj</span> – <a href="http://sedina.pl/wordpress/wp-content/uploads/2012/01/spis_4_2011.pdf" target="_blank">spis_4_2011</a>. Swoje spostrzeżenia na temat Szczecina, odnoszące się do zaprezentowanych teksów, w kilku zdaniach przedstawił przytaczany już Edward Hardt: <em>Stolica Pomorza Zachodniego zachwyca fasadami secesyjnych kamienic z balkonami fantazyjnie zdobionymi udaną metaloplastyką. Odrestaurowany Zamek Książąt Pomorskich góruje nad szczecińskim Starym Miastem, a 100-letni Urząd Wojewódzki wyróżnia się w nadbrzeżnej architekturze Odry Zachodniej. Miasto jest rozległe i przestrzenne, a ulice szerokie, z monumentalnymi często budynkami. </em></p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Od „szlaków” po wodociągi</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Przechodząc do analizy samych artykułów warto podkreślić, iż pisząc o Szczecinie – autorzy mieli na myśli jego lewobrzeżną część. Na temat prawobrzeża (chociażby kościała w Dąbiu) czy międzyodrza (co w tym wypadku tłumaczy charakter pisma) nie znajdzie się w publikacji ani słowa (tzn. autor niniejszego tekstu po wstępnej lekturze nic nie odnotował). Jak już było napisane, a co warto raz jeszcze podkreślić – wszystkie artykuły są bogato ilustrowane, co sprawia, iż nawet pobieżne przejrzenie pisma zachęca do głębszego zapoznania się z jego treścią. Dobrana tematyka – od klasycznego już „Miejskiego Szlaku Turystycznego”, obiektów wchodzących w skład „Europejskiego Szlaku Gotyku Ceglanego” poprzez śródmiejskie kamienice, Cmentarz Centralny po opis niedawno otwartych tras turystycznych Urzędu Wojewódzkiego – oraz raczej ogólnikowe informacje, raz jeszcze przekonują kto jest głównym adresatem pisma. Przedstawiono bowiem „reprezentacyjne szlaki spacerowe” Szczecina, co być może będzie wskazówką dla osób przyjezdnych, co w pierwszej kolejności warto zwiedzieć w mieście.</p>
<p style="text-align: justify;">W piśmie znajdują się także artykuły bardziej odwołujące się do historii Szczecina. W pierwszym z nich autorka – Małgorzata Jakóbik napisała na temat obecnego Placu Tobruckiego, wspominając m.in. o fontannie Manzla. W drugim – Aleksy Pawlak zajął się analizą fragmentu miasta na podstawie kilku ujęć, m.in. fotografii z 1864 roku. W artykule przedstawiono pokrótce samą historię fotografii oraz pewne różnice między tym samym obrazem utrwalonym na rysunku, litografii czy zdjęciu (podano przykład rejonu wokół dawnej Bramy Ślimaczej).</p>
<p style="text-align: justify;">Wśród artykułów prezentujących mniej „powszechne” zagadnienia uwagę zwraca tekst o chodnikach w Szczecinie – autorstwa Beaty Makowskiej oraz stacji wodociągowej Szczecin-Pilchowo (Elwiry Wolender). Naturalnie, nie zabrakło również artykułu o willach, specjalisty w tym zakresie, Macieja Słomińskiego. Co warto zaznaczyć, oprócz typowych przykładów tego typu zabudowy z rejonów Westendu, Neu Westend-u czy Braunsfelde (obecnego Pogodna i Łękna), pojawiła się w artykule także wzmianka o willach z innych obszarów miasta (m.in. wspomniano o obiekcie  przy Wyzwolenia 73 – gmachu będącego obecnie siedzibą PSL-u).</p>
<p style="text-align: justify;">W większości tekstów mniej miejsca poświęcono historii obiektów, tzn. opisom ich kolei dziejów na przestrzeni wieków czy lat. Pojawiają się raczej krótkie, „przewodnikowe” informacje, jak w przypadku Zamku Książąt Pomorskich: <em>Pierwsza siedziba książęca na wzgórzu zamkowym istniała na początku XII w. Przez wieki była wielokrotnie przebudowywana i powiększana, jednak w wyniku nalotów alianckich w 1944 roku uległa całkowitemu zniszczeniu</em>. Uwagę autorów przykuwa natomiast architektura obiektów, przeważają zatem ich opisy wewnętrzne i zewnętrzne – m.in. elewacji. Jako egzemplum może posłużyć fragment artykułu o poczcie mieszczącej się przy ulicy Dworcowej: <em>Nad dwukondygnacyjną przestrzenią sali znajduje się dekoracyjny płaski świetlik, konstrukcję którego w części oparto, poprzez system żeber, na smukłym, 10-metrowych, żeliwnych kolumnach. </em>Co zrozumiałe, w tekstach pojawia się również słownictwo, związane właśnie z tą dziedziną sztuki. Przed zgłębieniem artykułu warto je sobie przypomnieć bądź, w przypadku mniejszej wiedzy w tym zakresie, na bieżąco sprawdzać.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>„Nie myli się ten, kto nic nie robi”</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Zgodnie z maksymą „nie myli się ten, kto nic nie robi” – również w tej publikacji po pobieżnej lekturze można odnaleźć kilka błędów. Co by nie mówić – najbardziej rzuca się w oczy potknięcie z samego wstępu publikacji. Autorka – Małgorzata Gwiazdowska – pisze: <em>Szczecin miał wyraźnie ukształtowany układ miejski już w XIII wieku. Jego zasięg terytorialny wyznaczony został w wyniku nadania praw miejskich przez księcia Barnima I, 3 kwietnia 1245 roku</em>. Zapewne przez nieuwagę pomylono więc datę lokacji o dwa lata (powinno bowiem widnieć 1243). Podając inny przykład, można wspomnieć o niekonsekwentnie pisanej nazwie dzielnicy Westend. Co ciekawe, we wstępie artykułu o willach Maciej Słomiński już w leadzie tekstu wyjaśnia, iż szczecińska nazwa <em>bierze swój początek z Londynu. Tamtejszy West End, czyli zachodnia dzielnica… </em>Tymczasem w kolejnym artykule (o drewnianych domach) w tekście pojawia się zdanie: <em>Budynek przy ulicy Pola 4 […] w dzielnicy West End</em>…, które zawiera podwójny błąd. Po pierwsze, jak wspomniano powyżej, mylnie podano nazwę dzielnicy („przeniesiono” ją z Londynu), po drugie pomylono rejon miasta, bowiem dawna ulica Lindenhofer Weg mieściła się na Neu Westend-ie. Nie jest celem niniejszego artykułu szczegółowe badanie zdanie po zdaniu kolejnego tekstu w celu wyszukania każdej nieścisłości, a jedynie zasygnalizowanie, iż także tutaj można natrafić na pewne błędy, które nie mają jednak wpływu na ogólny przekaz tekstów.</p>
<p style="text-align: justify;">Wśród zebranych artykułów – większość wydaje się być na zbliżonym poziomie i jest napisana w przystępny dla osób nieznających Szczecina sposób. Nieco więcej skupienia (zwłaszcza od mniej obeznanych w historii miejskich fortyfikacji) wymaga na pewno tekst Aleksego Pawlaka – skrupulatnie analizującego i opisującego budynki ze zdjęcia oraz ówczesną twierdzę (rawelin 8-9, Brama Odrzańska) po włączeniu w jej obszar Nowego Miasta.</p>
<p style="text-align: justify;">Reasumując – lektura z pewnością godna polecenia. Niska cena oraz sam fakt, iż ogólnopolskie (wydawane w Krakowie)  pismo postanowiło przyglądnąć się Szczecinowi – tym bardziej zachęcają do sięgnięcia po publikację.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Jan Skolimowski [Stau]</strong></p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://sedina.pl/wordpress/wp-content/uploads/2011/12/4_2011_.jpg"><img class="size-medium wp-image-12496  aligncenter" title="4_2011_" src="http://sedina.pl/wordpress/wp-content/uploads/2011/12/4_2011_-209x300.jpg" alt="" width="209" height="300" /></a><strong><br />
</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="text-decoration: underline;">Galeria zdjęć:</span><strong><br />
</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><strong>
<a href='http://sedina.pl/index.php/2012/01/05/szczecin-pod-lupa-%e2%80%93-%e2%80%9erenowacje-i-zabytki%e2%80%9d/attachment/006/' title='006'><img width="150" height="99" src="http://sedina.pl/wordpress/wp-content/uploads/2012/01/006-150x99.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="" title="006" /></a>
<a href='http://sedina.pl/index.php/2012/01/05/szczecin-pod-lupa-%e2%80%93-%e2%80%9erenowacje-i-zabytki%e2%80%9d/attachment/155/' title='155'><img width="112" height="150" src="http://sedina.pl/wordpress/wp-content/uploads/2012/01/155-112x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="" title="155" /></a>
<a href='http://sedina.pl/index.php/2012/01/05/szczecin-pod-lupa-%e2%80%93-%e2%80%9erenowacje-i-zabytki%e2%80%9d/attachment/340/' title='340'><img width="150" height="99" src="http://sedina.pl/wordpress/wp-content/uploads/2012/01/340-150x99.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="" title="340" /></a>
<a href='http://sedina.pl/index.php/2012/01/05/szczecin-pod-lupa-%e2%80%93-%e2%80%9erenowacje-i-zabytki%e2%80%9d/attachment/348/' title='348'><img width="150" height="99" src="http://sedina.pl/wordpress/wp-content/uploads/2012/01/348-150x99.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="" title="348" /></a>
<a href='http://sedina.pl/index.php/2012/01/05/szczecin-pod-lupa-%e2%80%93-%e2%80%9erenowacje-i-zabytki%e2%80%9d/attachment/368/' title='368'><img width="99" height="150" src="http://sedina.pl/wordpress/wp-content/uploads/2012/01/368-99x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="" title="368" /></a>
<a href='http://sedina.pl/index.php/2012/01/05/szczecin-pod-lupa-%e2%80%93-%e2%80%9erenowacje-i-zabytki%e2%80%9d/attachment/383/' title='383'><img width="99" height="150" src="http://sedina.pl/wordpress/wp-content/uploads/2012/01/383-99x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="" title="383" /></a>
<a href='http://sedina.pl/index.php/2012/01/05/szczecin-pod-lupa-%e2%80%93-%e2%80%9erenowacje-i-zabytki%e2%80%9d/attachment/541/' title='541'><img width="150" height="99" src="http://sedina.pl/wordpress/wp-content/uploads/2012/01/541-150x99.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="" title="541" /></a>
<a href='http://sedina.pl/index.php/2012/01/05/szczecin-pod-lupa-%e2%80%93-%e2%80%9erenowacje-i-zabytki%e2%80%9d/attachment/559/' title='559'><img width="150" height="99" src="http://sedina.pl/wordpress/wp-content/uploads/2012/01/559-150x99.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="" title="559" /></a>
<a href='http://sedina.pl/index.php/2012/01/05/szczecin-pod-lupa-%e2%80%93-%e2%80%9erenowacje-i-zabytki%e2%80%9d/attachment/668/' title='668'><img width="150" height="99" src="http://sedina.pl/wordpress/wp-content/uploads/2012/01/668-150x99.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="" title="668" /></a>
<a href='http://sedina.pl/index.php/2012/01/05/szczecin-pod-lupa-%e2%80%93-%e2%80%9erenowacje-i-zabytki%e2%80%9d/attachment/707/' title='707'><img width="99" height="150" src="http://sedina.pl/wordpress/wp-content/uploads/2012/01/707-99x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="" title="707" /></a>
<a href='http://sedina.pl/index.php/2012/01/05/szczecin-pod-lupa-%e2%80%93-%e2%80%9erenowacje-i-zabytki%e2%80%9d/attachment/714/' title='714'><img width="150" height="99" src="http://sedina.pl/wordpress/wp-content/uploads/2012/01/714-150x99.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="" title="714" /></a>
<a href='http://sedina.pl/index.php/2012/01/05/szczecin-pod-lupa-%e2%80%93-%e2%80%9erenowacje-i-zabytki%e2%80%9d/attachment/757/' title='757'><img width="99" height="150" src="http://sedina.pl/wordpress/wp-content/uploads/2012/01/757-99x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="" title="757" /></a>
<a href='http://sedina.pl/index.php/2012/01/05/szczecin-pod-lupa-%e2%80%93-%e2%80%9erenowacje-i-zabytki%e2%80%9d/attachment/827/' title='827'><img width="99" height="150" src="http://sedina.pl/wordpress/wp-content/uploads/2012/01/827-99x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="" title="827" /></a>
<a href='http://sedina.pl/index.php/2012/01/05/szczecin-pod-lupa-%e2%80%93-%e2%80%9erenowacje-i-zabytki%e2%80%9d/attachment/852/' title='852'><img width="99" height="150" src="http://sedina.pl/wordpress/wp-content/uploads/2012/01/852-99x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="" title="852" /></a>
<a href='http://sedina.pl/index.php/2012/01/05/szczecin-pod-lupa-%e2%80%93-%e2%80%9erenowacje-i-zabytki%e2%80%9d/dsc_1002/' title='DSC_1002'><img width="99" height="150" src="http://sedina.pl/wordpress/wp-content/uploads/2012/01/DSC_1002-99x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="" title="DSC_1002" /></a>
<a href='http://sedina.pl/index.php/2012/01/05/szczecin-pod-lupa-%e2%80%93-%e2%80%9erenowacje-i-zabytki%e2%80%9d/dsc_1053/' title='DSC_1053'><img width="150" height="99" src="http://sedina.pl/wordpress/wp-content/uploads/2012/01/DSC_1053-150x99.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="" title="DSC_1053" /></a>
<br />
</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://sedina.pl/index.php/2012/01/05/szczecin-pod-lupa-%e2%80%93-%e2%80%9erenowacje-i-zabytki%e2%80%9d/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8220;Szczeciner&#8221; zaprasza do współpracy</title>
		<link>http://sedina.pl/index.php/2011/11/22/szczeciner-zaprasza-do-wspolpracy/</link>
		<comments>http://sedina.pl/index.php/2011/11/22/szczeciner-zaprasza-do-wspolpracy/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 21 Nov 2011 23:05:42 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Busol</dc:creator>
				<category><![CDATA[Biblioteka]]></category>
		<category><![CDATA[Kultura i Sztuka]]></category>
		<category><![CDATA[Publicystyka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://sedina.pl/?p=12028</guid>
		<description><![CDATA[Wszystkim, do których ta informacja jeszcze  nie dotarła, przypominamy, że tylko do końca roku redakcja &#8220;Szczecinera&#8221; czeka na teksty, które mogą trafić do drugiego numeru tego ciekawego wydawnictwa. 
Łamy „Szczecinera” otwarte są dla wszystkich miłośników stolicy Pomorza. Artykuły, felietony, reportaże i wywiady, proza i poezja, komiksy i rysunki – jeśli tylko nawiązują do przeszłości Szczecina, mają szansę na publikację a każdy ma szansę zostać autorem. Swoje propozycje należy przesyłać na adres pawel.knap(at)szczeciner.pl.
Szczeciner to czasopismo, którego tytuł to słowna hybryda, odwołująca się do pozytywnego stosunku do miasta, jego tożsamości i ...]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Wszystkim, do których ta informacja </strong><strong>jeszcze </strong><strong> nie dotarła, przypominamy, że tylko do końca roku redakcja &#8220;<a href="http://szczeciner.pl" target="_blank">Szczecinera&#8221;</a> czeka na teksty, które mogą trafić do drugiego numeru tego ciekawego wydawnictwa. </strong><span id="more-12028"></span></p>
<p style="text-align: justify;">Łamy „Szczecinera” otwarte są dla wszystkich miłośników stolicy Pomorza. Artykuły, felietony, reportaże i wywiady, proza i poezja, komiksy i rysunki – jeśli tylko nawiązują do przeszłości Szczecina, mają szansę na publikację a każdy ma szansę zostać autorem. Swoje propozycje należy przesyłać na adres <a href="mailto:pawel.knap@szczeciner.pl" target="_blank">pawel.knap(at)szczeciner.pl</a>.</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://szczeciner.pl" target="_blank">Szczeciner</a> to czasopismo, którego tytuł to słowna hybryda, odwołująca się do pozytywnego stosunku do miasta, jego tożsamości i historii. To określenie osoby silnie związanej ze Szczecinem, bez kompleksów akceptującej fakt, że w przeszłości miastem władały różne nacje, posługujące się różnymi językami.</p>
<p style="text-align: left;">Źródło: <a href="http://szczeciner.pl" target="_blank">http://szczeciner.pl</a>; <a href="http://www.facebook.com/szczeciner" target="_blank">http://www.facebook.com/szczeciner</a>.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://sedina.pl/wordpress/wp-content/uploads/2011/04/Szczeciner_reklama.jpg"><img class="size-medium wp-image-10125 aligncenter" title="Szczeciner_reklama" src="http://sedina.pl/wordpress/wp-content/uploads/2011/04/Szczeciner_reklama-187x300.jpg" alt="" width="187" height="300" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://sedina.pl/index.php/2011/11/22/szczeciner-zaprasza-do-wspolpracy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kierowca Pełnomocnika Rządu (epilog)</title>
		<link>http://sedina.pl/index.php/2011/10/24/kierowca-pelnomocnika-rzadu-epilog/</link>
		<comments>http://sedina.pl/index.php/2011/10/24/kierowca-pelnomocnika-rzadu-epilog/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 23 Oct 2011 23:05:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>sedina</dc:creator>
				<category><![CDATA[Historia]]></category>
		<category><![CDATA[Pamiętniki, Wspomnienia, Reportaże]]></category>
		<category><![CDATA[Publicystyka]]></category>
		<category><![CDATA[Wydarzenia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://sedina.pl/?p=11600</guid>
		<description><![CDATA[Z różnych przyczyn realizacja filmu o Leonardzie Borkowiczu trwała ponad cztery lata. Emisja gotowego materiału została przez Telewizję Polską odłożona na kolejne pół roku. Pełnomocnik Rządu zmarł w Warszawie w 1989 roku. Skromny pogrzeb odbył się na Cmentarzu Północnym w stolicy kraju&#8230;
Pierwsze cztery odsłony artykułu dostępne są pod tymi adresami:

cześć pierwsza
część druga
część trzecia
część czwarta

Produkcja filmu Pełnomocnik Rządu, w którym brał udział Aleksander Płaksiwy, z przyczyn niezależnych od autora, trwała bardzo długo – od maja 1983 roku do października 1987 roku. Godzinny film o Leonardzie Borkowiczu ukazał się na antenie programu ...]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Z różnych przyczyn realizacja filmu o Leonardzie Borkowiczu trwała ponad cztery lata. Emisja gotowego materiału została przez Telewizję Polską odłożona na kolejne pół roku. Pełnomocnik Rządu zmarł w Warszawie w 1989 roku. Skromny pogrzeb odbył się na Cmentarzu Północnym w stolicy kraju&#8230;</strong><span id="more-11600"></span></p>
<p>Pierwsze cztery odsłony artykułu dostępne są pod tymi adresami:</p>
<ul>
<li><a href="../../index.php/2011/09/26/kierowca-pelnomocnika-rzadu-1/" target="_blank">cześć pierwsza</a></li>
<li><a href="../../index.php/2011/10/02/kierowca-pelnomocnika-rzadu-2/" target="_blank">część druga</a></li>
<li><a href="../../index.php/2011/10/10/kierowca-pelnomocnika-rzadu-3/" target="_blank">część trzecia</a></li>
<li><a href="http://sedina.pl/index.php/2011/10/17/kierowca-pelnomocnika-rzadu-4/" target="_blank">część czwarta</a></li>
</ul>
<p style="text-align: justify;">Produkcja filmu Pełnomocnik Rządu, w którym brał udział Aleksander Płaksiwy, z przyczyn niezależnych od autora, trwała bardzo długo – od maja 1983 roku do października 1987 roku. Godzinny film o Leonardzie Borkowiczu ukazał się na antenie programu I TVP 2 maja 1988 roku, w bardzo dobrym paśmie oglądalności o godz. 21.35. Mimo wcześniejszych kategorycznych zastrzeżeń, wojewoda Borkowicz przed emisją filmu nie oglądał. Poinformował mnie telefonicznie, że bez przeglądu zgadza się na pokazanie filmu. Powiedział mi, jak wyczułem w głosie, trochę zrezygnowany (produkcja filmu trwała pięć lat): „Panie Andrzeju, ja mam do pana zaufanie i jestem przekonany, że pokaże mnie pan jako człowieka, któremu w życiu o coś chodziło”.</p>
<p style="text-align: justify;">Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że emisja filmu Pełnomocnik Rządu odbędzie się dopiero za pół roku, i w ten sposób Telewizja Polska odsuwa w czasie moment przypomnienia płk. Leonarda Borkowicza, pierwszego wojewody szczecińskiego, polityka, dyplomaty i działacza gospodarczego, którego z niezrozumiałych powodów, przed trzydziestu laty usunięto na daleki margines życia społecznego i praktycznie skazano na cywilną śmierć. Był człowiekiem rozgoryczonym i rozczarowanym, wtedy już poważnie chorym. Ten film go podbudował. Kiedy następnego dnia po emisji zadzwoniłem do niego, był w znakomitym nastroju, dziękował mnie i całej ekipie, właśnie o to mu chodziło. Z charakterystyczną dla niego skłonnością do przesady w wyrażaniu swoich opinii, Borkowicz już na wstępie powiedział: „Panie Andrzeju, pan jest reżyserem wybitnym”. Ponieważ wiedziałem z jakimi oporami zgodził się na realizację filmu, cieszyłem się, że go nie zawiodłem.</p>
<p style="text-align: justify;">Telewizja Polska uhonorowała zapomnianego wojewodę szczecińskiego,. płk. Leonarda Borkowicza, jeszcze powtórną emisją filmu Pełnomocnik Rządu w dniu wizyty w Szczecinie Michaiła Gorbaczowa 13 lipca 1988 roku. Film ukazał się w programie I TVP o godz. 15.20-16.20, między trwającą trzy godziny transmisją z wiecu przyjaźni w Stoczni im. A. Warskiego i uroczystością złożenia wieńców pod pomnikiem Braterstwa Broni w Szczecinie przez Michaiła Gorbaczowa i gen. Wojciecha Jaruzelskiego. W tym towarzystwie płk Leonard Borkowicz zaprezentował się na antenie znakomicie. To był dobry pomysł. Jego autorką była świetna dokumentalistka, szefowa Redakcji Filmu Dokumentalnego – Lucyna Smolińska, u której realizowałem film o Borkowiczu.</p>
<p style="text-align: justify;">Leonard Borkowicz zmarł w Warszawie 27 października 1989 roku. Zgodnie z jego wolą, nie został pochowany na cmentarzu wojskowym i z przysługującymi mu honorami wojskowymi. Nalegał, żeby nad jego trumną nikt nie przemawiał. Wykonawcą ostatniej woli zmarłego był syn, zamieszkały w Kanadzie, Piotr Borkowicz. Skromny pogrzeb odbył się 4 listopada 1989 roku na Cmentarzu Północnym w Warszawie.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://sedina.pl/wordpress/wp-content/uploads/2011/10/Dyplom_Kierowca.jpg"><img class="size-medium wp-image-11612  aligncenter" title="Dyplom_Kierowca" src="http://sedina.pl/wordpress/wp-content/uploads/2011/10/Dyplom_Kierowca-213x300.jpg" alt="" width="213" height="300" /></a></p>
<p><a href="http://encyklopedia.szczecin.pl/wiki/Pe%C5%82nomocnik_rz%C4%85du_%28film%29" target="_blank">PEŁNOMOCNIK RZĄDU</a></p>
<p>Scenariusz i realizacja – Andrzej Androchowicz<br />
Zdjęcia – Stanisław Brychcy<br />
Dźwięk – Antoni Kujawa, Jerzy Wiktorzak<br />
Montaż – Bogdan Kondratt<br />
Opracowanie muzyczne – Stanisław Modelski<br />
Komentarz czytał – Ksawery Jasieński<br />
Kier. produkcji – Andrzej Walenta<br />
Film 16 mm, negatyw, kolor. Czas – 60 min<br />
Produkcja – CWFiTV „Poltel” i OTV Szczecin 1983-1987 rok<br />
Emisja w programie I TVP – 2 V 1988 r. i 13 VII 1988 r.</p>
<p style="text-align: justify;"><em>Artykuł “Kierowca Pełnomocnika Rządu” jest fragmentem nieopublikowanej książki <a href="http://encyklopedia.szczecin.pl/wiki/Andrzej_Androchowicz" target="_blank">Andrzeja Androchowicza</a> “Poza kadrem”. Redakcja Portalu Miłośników Dawnego Szczecina sedina.pl      przeredagowała powyższy tekst, m.in. wstawiając śródtytuły i dzieląc      całość na poszczególne akapity.</em></p>
<p style="text-align: center;"><em><a href="http://sedina.pl/wordpress/wp-content/uploads/2011/10/Androchowicz.jpg"><img class="size-medium wp-image-11610  aligncenter" title="Androchowicz" src="http://sedina.pl/wordpress/wp-content/uploads/2011/10/Androchowicz-300x229.jpg" alt="" width="300" height="229" /></a><br />
</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://sedina.pl/index.php/2011/10/24/kierowca-pelnomocnika-rzadu-epilog/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dita Parlo &#8211; życie i filmografia</title>
		<link>http://sedina.pl/index.php/2011/10/19/dita-parlo/</link>
		<comments>http://sedina.pl/index.php/2011/10/19/dita-parlo/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 19 Oct 2011 07:00:47 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Busol</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kultura i Sztuka]]></category>
		<category><![CDATA[Patronat]]></category>
		<category><![CDATA[Publicystyka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://sedina.pl/?p=11549</guid>
		<description><![CDATA[Druga edycji Konstelacji poświęcona jest urodzonej w Szczecinie, słynnej aktorce przedwojennego kina &#8211; Dicie Parlo. Szybko rozwijająca się kariera Dity została przerwana wybuchem wojny i zawirowaniami politycznymi. Do dziś znana jest z gry w wielu filmach, m.in.  z &#8220;Atalanty&#8221; Jeana Vigo. 
Urodziła się 4 września 1908 roku w Szczecinie jako Gerda Olga Justine Kornstädt była córką urzędnika kolei żelaznych Maxa Kornstädta i Charlotte Konstance Klamann. Małżeństwo jej rodziców jednak nie trwało długo i szybko się rozpadło, a Charlotte z córką wyjechały do Berlina. Tam mała Gerdita uczęszczała na lekcje baletu, a gdy podrosła, matka posłała ją ...]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Druga edycji Konstelacji poświęcona jest urodzonej w Szczecinie, słynnej aktorce przedwojennego kina &#8211; Dicie Parlo. Szybko rozwijająca się kariera Dity została przerwana wybuchem wojny i zawirowaniami politycznymi. Do dziś znana jest z gry w wielu filmach, m.in.  z &#8220;Atalanty&#8221; Jeana Vigo.</strong><strong> </strong><span id="more-11549"></span></p>
<p style="text-align: justify;">Urodziła się 4 września 1908 roku w Szczecinie jako Gerda Olga Justine Kornstädt była córką urzędnika kolei żelaznych Maxa Kornstädta i Charlotte Konstance Klamann. Małżeństwo jej rodziców jednak nie trwało długo i szybko się rozpadło, a Charlotte z córką wyjechały do Berlina. Tam mała Gerdita uczęszczała na lekcje baletu, a gdy podrosła, matka posłała ją do szkoły przy słynnym studiu filmowym UFA. Młodziutką Ditę wypatrzył Erich Pommer, wpływowy producent ery kina niemego.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Początki kariery</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Jeśli wierzyć anegdocie, którą w 1930 roku przytoczył polski magazyn „Kino”, rezolutna dziewczyna nie mogąc się doczekać swojego filmowego debiutu sama postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce: kiedy Aleksander Wołkow zastanawiał się nad obsadą filmu „<em>Geheimnisse des Orients” </em>usłyszał za drzwiami krzyk i zamęt. Grupa dozorców szamotała się z jakąś dziewczyną. Wołkow kazał wpuścić niespodziewanego gościa. Stanęła przed nim śliczna dziewczyna z płonącymi oczami i ciemną czuprynką, która nie zważając na nic śmiało rzekła: „Musi mnie pan zaangażować do roli niewolnicy! Lepszej pan nie znajdzie, panie Wołkow!” Reżyser parsknął śmiechem, lecz przyjrzawszy się uważniej młodziutkiej aspirantce, spoważniał i… podpisał z nią kontrakt. To był pierwszy występ Gerdity, którą świat pozna i pokocha, jako Ditę Parlo. Potem obsadzono ją w „Heimkehr” gdzie grała główną rolę, w <em>„</em><em>Die Dame mit der Maske”</em><em> i</em> w <em>„</em><em>Manolescu &#8211; Der König der Hochstapler</em><em>”</em> zagrała role mniejsze.</p>
<p style="text-align: justify;">Największym triumfem Dity w jej „okresie niemieckim” były kreacje w <em>„</em><em>Ungarische rapsodie”</em> i „Melodie des Herzens”, dzięki którym zdobyła europejską renomę. Główną rolę żeńską w tym ostatnim, jednoczesnie pierwszym dźwiękowym filmie wytwórni UFA, zagrała, gdy miała zaledwie 21 lat. Partnerował jej najsłynniejszy amant niemieckiego kina Willy Fritsch. Rolą Juli Balog, głębią spojrzenia, cudownym uśmiechem oraz swoim niezwykle delikatnym i pięknym głosem Dita Parlo oczarowała widzów, producentów, reżyserów, nic więc dziwnego, że wkrótce pojawiły się nowe propozycje filmowe m.in. od Juliena Duvivera, (tego samego, który w 1948 wyreżyseruje „Annę Kareninę” z Vivien Leigh w roli tytułowej), Jeana Vigo, Jeana Renoira, Georga Wilhelma Pabsta, Dimitri Kirsanoffa. Ditą zainteresował się też sam Orson Welles, który pracował nad scenariuszem według książki Josepha Conrada „Jądro ciemności” („Heart of Darkness”) i widział ją w roli narzeczonej Kurza, Elsy. Niestety, film ten nigdy nie został zrealizowany pomimo poważnego zaawansowania prac.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Przerwana droga po sławę </strong></p>
<p style="text-align: justify;">Szczęśliwy lot ku sławie i aktorskiemu spełnieniu nieoczekiwanie przerwała wojna. Władzie hitlerowskie zażądały, aby Niemcy powracali do kraju. Dita postanowiła podporządkować się rozkazowi i wróciła… do Francji. Tu w 1939 roku zagra po raz ostatni w filmie przygodowym „L’or du Cristobal”. Kiedy 3 września 1939 r. Francja wyda wojnę Niemcom, obywatele wrogiego państwa zostali internowani, taki los spotkał też Ditę, która została osadzona w obozie w Grus. Przebywała tam do czerwca 1940 roku, do zajęcia Francji przez Niemcy.</p>
<p style="text-align: justify;">Po uwolnieniu z obozu udała się do Paryża, ale teraz z kolei jej profrancuska postawa wzbudziła „zainteresowanie” Gestapo i w rezultacie zesłano ją do obozu „reedukacyjnego” (Polizeihaft- und Erziehungslager) w Niemczech. Po pewnym czasie została z tego obozu zwolniona i znów wróciła do Francji, gdzie zastało ją wyzwolenie. Dla niej, zakochanej we Francji i w jej kulturze, moment ten oznaczał początek… nowego koszmaru. Dita tym razem jako Niemka, została objęta akcją „oczyszczenia” (L’epuration), oznaczało to dla niej aresztowanie i zamknięcie w obozach w: Drancy, potem w Tourelles, w Romanville, koło Noisy-le-Sec i w Chauvinerie koło Poitiers. Proces, który jej wytoczono w pełni dowiódł jej niewinności i absurdalności zarzutów, ale pobyt w obozach załamał ją zupełnie. Ratunkiem okazała się miłość. Szczęśliwie wyszła za mąż za pastora Franka Geuetal.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Czas powojenny<br />
</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Po wojnie przestała grać w filmach, ale czasami udawało się ją namówić by stanęła przed kamerą. W 1950 r. zagrała w filmie „Sprawiedliwości stało się zadość” („Justice est faite”) w reż. André Cayatte, a w 1965 r. w „Pikowej Damie” („La Dame de Pique”), w reżyserii Leonarda Keigela, według opowiadania Aleksandra Puszkina.</p>
<p style="text-align: justify;">W nocy z 11 na 12 grudnia 1971 roku Dita Parlo przeminęła. Jej ciało spoczęło w małej, trudno dostępnej francuskiej wiosce Montécheroux. Jest legendą kina, jej rolami w „Atalancie” Jeana Vigo zachwycają się najważniejsze osobistości współczesnego świata filmu m.in. Helen Mirren, Andrej Tarkovsky czy Jim Jarmusch. Powszechne uznanie budzi wielka kreacja w arcydziele Jeana Renoira „Towarzysze broni”. Inspiruje po dziś dzień: Dita von Teese przejęła jej imię, to samo zrobiła Madonna, gdy pracowała nad płytą „Erotica”.</p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong>Autor: Joanna A. Kościelna, </strong><strong>tekst opublikowany w serwisie </strong><strong>wszczecinie.pl</strong></p>
<p style="text-align: center;"><strong><a href="http://sedina.pl/wordpress/wp-content/uploads/2011/10/dita1.jpg"><img class="size-medium wp-image-11716 aligncenter" title="dita" src="http://sedina.pl/wordpress/wp-content/uploads/2011/10/dita1-300x201.jpg" alt="" width="300" height="201" /></a> </strong></p>
<p style="text-align: center;"><strong><br />
</strong></p>
<p><strong>FILMOGRAFIA DITY PARLO</strong></p>
<p><strong> </strong></p>
<p>1928 <strong>Geheimnisse des Orients</strong>/ Tajemnice orientu/Secrets of the Orient/</p>
<p>reż/dir Alexandre Volkoff</p>
<p>jako Niewolnica księżniczki/ as Slave of the Princess</p>
<p>1928 <strong>Die Dame mit der Maske</strong>/ Kobieta w masce/</p>
<p>reż/dir Wilhelm Thiele</p>
<p>jako/as Kitty</p>
<p>1928 <strong>Heimkehr</strong>/ Powrót do ojczyzny/ Homecoming</p>
<p>reż/dir Joe May</p>
<p>jako/as Anna</p>
<p>1928 <strong>Ungarische Rapsodie</strong>/ Węgierska rapsodia/ Hungarian Rhapsody</p>
<p>reż/dir Hanns Schwarz</p>
<p>jako/as Marika</p>
<p>1929 <strong>Manolescu &#8211; Der König der Hochstapler</strong>/ Manolescu &#8211; król oszustów</p>
<p>reż/dir Viktor Tourjansky</p>
<p>jako/as Jeanette</p>
<p>1929 <strong>Melodie des Herzens/ </strong>Melodia serc</p>
<p>reż/dir Hanns Schwarz</p>
<p>jako/as Julia Balog</p>
<p><strong> </strong></p>
<p>1930<strong> Au bonheur des dames/ </strong>Wszystko dla pań/</p>
<p>reż/dir Julien Duvivier</p>
<p>jako/as Denise Baudu</p>
<p>1931 <strong>Kismet</strong></p>
<p>reż/dir William Dieterle</p>
<p>jako/as</p>
<p>1931 <strong>Tänzerinnen für Süd-Amerika gesucht</strong>/ Danseuses pour Buenos-Aires</p>
<p>reż/dir Jaap Speer</p>
<p>jako tancerka Inge  /as Inge Dancer</p>
<p>1931 <strong>Die heilige Flamie/</strong></p>
<p><strong> </strong>reż/dir William Dieterle, Berthold Viertel</p>
<p>jako/as</p>
<p>1931 <strong>Tropennächte</strong>/</p>
<p>reż/dir Leo Mittler</p>
<p>jako/as Alma</p>
<p>1931 <strong>Menschen hinter Gittern</strong>/</p>
<p>reż/dir Pál Fejös</p>
<p>jako/as Annie Marlow</p>
<p>1931 <strong>Honor of the Family</strong>/</p>
<p>reż/dir Lloyd Bacon</p>
<p>jako/as Roszi</p>
<p>1933 <strong>Mr. Broadway</strong>/</p>
<p>reż/dir Johnnie Walker</p>
<p>jako Dziewczyna / as The Girl</p>
<p>1934 <strong>L</strong><strong>&#8216;atalante/ </strong>Atalanta/  Le Chaland qui passe</p>
<p>reż/dir Jean Vigo</p>
<p>jako/as Juliette</p>
<p>1934 <strong>Rapt:</strong><em> </em><strong>la séparation des races</strong>/  The Kidnapping</p>
<p>reż/dir Dimitri Kirsanoff</p>
<p>jako/as Elsi</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://sedina.pl/index.php/2011/10/19/dita-parlo/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kierowca Pełnomocnika Rządu (4)</title>
		<link>http://sedina.pl/index.php/2011/10/17/kierowca-pelnomocnika-rzadu-4/</link>
		<comments>http://sedina.pl/index.php/2011/10/17/kierowca-pelnomocnika-rzadu-4/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 16 Oct 2011 23:05:52 +0000</pubDate>
		<dc:creator>sedina</dc:creator>
				<category><![CDATA[Historia]]></category>
		<category><![CDATA[Pamiętniki, Wspomnienia, Reportaże]]></category>
		<category><![CDATA[Publicystyka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://sedina.pl/?p=11587</guid>
		<description><![CDATA[Leonard Borkowicz po wyjeździe ze Szczecina w 1949 roku ponownie odwiedził nasze miasto dopiero w 1983 roku. Na ten fakt złożyło się wiele przyczyn, m.in. pozostawiony bez odpowiedzi list do sekretarza Komitetu Wojewódzkiego w sprawie Aleksandra Płaksiwego. Wówczas Pełnomocnik Rządu zobaczył Szczecin po raz ostatni&#8230;
Pierwsze trzy odsłony artykułu dostępne są pod tymi adresami:

cześć pierwsza
część druga
część trzecia

(&#8230;) Z Borkowiczem bardzo długo nie widzieliśmy się. Później napisałem do niego list. Odpisał, prosił żeby do niego przyjechać. Pojechałem i opowiedziałem mu o swoich kłopotach. Bardzo się tym przejął. Bo ja, proszę pana, jestem ...]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Leonard Borkowicz po wyjeździe ze Szczecina w 1949 roku ponownie odwiedził nasze miasto dopiero w 1983 roku. Na ten fakt złożyło się wiele przyczyn, m.in. pozostawiony bez odpowiedzi list do sekretarza Komitetu Wojewódzkiego w sprawie Aleksandra Płaksiwego. Wówczas Pełnomocnik Rządu zobaczył Szczecin po raz ostatni&#8230;</strong><span id="more-11587"></span></p>
<p>Pierwsze trzy odsłony artykułu dostępne są pod tymi adresami:</p>
<ul>
<li><a href="../../index.php/2011/09/26/kierowca-pelnomocnika-rzadu-1/" target="_blank">cześć pierwsza</a></li>
<li><a href="../../index.php/2011/10/02/kierowca-pelnomocnika-rzadu-2/" target="_blank">część druga</a></li>
<li><a href="http://sedina.pl/index.php/2011/10/10/kierowca-pelnomocnika-rzadu-3/" target="_blank">część trzecia</a></li>
</ul>
<p style="text-align: justify;">(&#8230;) Z Borkowiczem bardzo długo nie widzieliśmy się. Później napisałem do niego list. Odpisał, prosił żeby do niego przyjechać. Pojechałem i opowiedziałem mu o swoich kłopotach. Bardzo się tym przejął. Bo ja, proszę pana, jestem chory na zawodową chorobę kierowców. Jestem uczulony na etylinę. Dlatego musiałem pójść na rentę. Pracowałem jako kierownik garaży samochodowych w Komitecie Wojewódzkim. I stamtąd w 1968 roku odesłali mnie na rentę. Miałem bardzo małą rentę. Powiedziałem o tym Borkowiczowi. A on powiedział: „– Panie Aleksandrze, niech pan się nie martwi, ja mam jeszcze mniejszą”. Ja o tym nie wiedziałem, a Borkowicz napisał list do Brycha, sekretarza Komitetu Wojewódzkiego. Ale nie dostał żadnej odpowiedzi. Ja mam tu odpis tego listu.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Szanowny Towarzyszu Sekretarzu,</p>
<p style="text-align: justify;">uprzejmie proszę o zajęcie się sprawą Aleksandra Płaksiwego. W latach 1945-1949 był on moim kierowcą (byłem wtedy wojewodą szczecińskim) poczem, kiedy zostałem ambasadorem PRL w Pradze, wyjechał wraz ze mną, a po powrocie do Szczecina został kierownikiem garaży, później także stacji obsługi KW PZPR w Szczecinie. W latach wspólnej pracy, w trudnych warunkach pierwszego okresu na Ziemi Szczecińskiej, Aleksander Płaksiwy wielokrotnie z narażeniem życia, zawsze nie szczędząc sił i czasu, wykonywał wszystkie zlecone mu obowiązki.</p>
<p style="text-align: justify;">W 1968 roku, Aleksander Płaksiwy zatruty etyliną, cierpi na chorobę zawodową i otrzymuje bardzo skromną rentę (1600 zł). Wystawiłem towarzyszowi Płaksiwemu odpowiednie, uwierzytelnione zaświadczenie (jestem zweryfikowanym członkiem partii z zaliczeniem stażu partyjnego od 1928 r. w KPP). Zdaję sobie sprawę z nawału prac, które Was towarzyszu Sekretarzu obciążają, ale gorąco proszę o zajęcie się sprawą Płaksiwego zarówno z uwagi na osobę, jak i szerszy i chyba negatywny oddźwięk społeczny, który z konieczności budzić musi niesprawiedliwość w stosunku do człowieka powszechnie znanego z przyzwoitości i rzetelności.</p>
<p style="text-align: justify;">Byłbym bardzo wdzięczny za poinformowanie mnie, czy istnieje szansa na załatwienie wyższej renty dla Płaksiwego.</p>
<p style="text-align: justify;">Łączę wyrazy szacunku<br />
L. Borkowicz</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Fakt, że Leonard Borkowicz nie otrzymał odpowiedzi na ten list, był zapewne jednym z powodów, że nie chciał nigdy przyjechać do Szczecina. Wyjątek uczynił w 1983 roku.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Wizyta po latach</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Otóż, po długo trwających zabiegach, udało się namówić go na udział w filmie dokumentalnym o pierwszych latach państwowości polskiej na Pomorzu Zachodnim i związany z tym, przyjazd do Szczecina. Przyjechał wprawdzie na oficjalne zaproszenie Telewizji Szczecińskiej, ale zgodnie z jego życzeniem, wizyta miała charakter prywatny. Przyleciał samolotem z Warszawy, w poniedziałek 23 maja 1983 roku. Według scenariusza filmu, który zatytułowałem Pełnomocnik Rządu, na lotnisku w Goleniowie Borkowicza miał powitać nie kto inny, tylko jego kierowca, Aleksander Płaksiwy.</p>
<p style="text-align: justify;">Dla oczekiwanego gościa z Warszawy, miała to być niespodzianka, dla mnie, element zaskoczenia, który utrwali kamera. Poza tym, pierwszego wojewodę po latach nieobecności w Szczecinie, do miasta przywozi samochodem jego dawny, długoletni kierowca! Niestety (i tego nie przewidziałem), tego dnia pan Aleksander był tak przejęty, tak emocjonalnie przeżywał oczekiwane spotkanie z wojewodą Borkowiczem, że żona, pani Helena, w obawie o jego serce, kategorycznie zabroniła mi zabrania męża na lotnisko. Spotkali się następnego dnia w domu przy ulicy Tetmajera. Padli sobie w ramiona, uściskali się, Borkowicz ucałował panią Helenę. „Świetnie pani wygląda, pan też panie Aleksandrze, a jak dzieci? Bo ja już zapisałem się do klubu dziadków …”.</p>
<p style="text-align: justify;">I tak potoczyła się długa rozmowa, ożyły wspomnienia. Na zdjęciach do filmu Pełnomocnik Rządu, Leonard Borkowicz przebywał w Szczecinie pięć dni. To było jego ostatnie spotkanie z tym miastem. Kiedy zapytałem Aleksandra Płaksiwego, czy zna bliższe powody dla których Borkowicz „unikał” Szczecina, odpowiedział krótko: – On wyjaśnił w tym liście do mnie. Tam jest wszystko zapisane. Sprawa załatwiona. A to dalszy ciąg listu cytowanego na wstępie:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Nie muszę Państwu tłumaczyć, jak bardzo miasto to wrosło w moje serce, bo były to przecież czasy, kiedy i ja byłem człowiekiem wierzącym w to, że robimy coś dla Polski. Jestem dziś zupełnie innym człowiekiem i jeśli na mój list w Pańskiej, Panie Aleksandrze, sprawie, pan sekretarz nawet nie uznał za wskazane odpowiedzieć np. „…nie mogę załatwić i proszę mi nie zawracać głowy…”, to ja w Szczecinie w żadnym charakterze nie chcę być. Po prostu nie chcę dać komuś okazji do „uświetnienia” jakiejś uroczystości (to nie jest zarozumiałość, ale ja ludzi i sytuację znam), ale z Państwem i innymi, którzy nic z „pionierstwa” nie skorzystali, zawsze chętnie się spotykam i zawsze towarzyszą mnie moje serdeczne i życzliwe myśli.</p>
<p style="text-align: justify;">Nie przeczę, że mam i inne powody. Cieszę się, że mogę powiedzieć, że nie mam samochodu, telewizora, niczego na PRL się nie dorobiłem, ale na podróże mnie nie stać. Ponadto mam ciężką sytuację rodzinną, która nie pozwala na mój wyjazd z Warszawy. Proszę więc bardzo przekazać wszystkim, którzy na to zasługują, moje serdeczne, z głębi serca płynące pozdrowienia i życzenia zdrowia i szczęścia.</p>
<p style="text-align: justify;">Wasz Leon Borkowicz</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;"><strong>Ostatnie spotkanie</strong></p>
<p style="text-align: justify;">– Ostatni raz widziałem się z wojewodą Borkowiczem w 84 roku. To już było po tym, jak tu w Szczecinie film z nami kręciliście. Pamiętam, jak pan chciał żebym pojechał na lotnisko i jego przywitał, ale byłem bardzo chory. No więc jak zadzwoniłem do niego, że jestem w Warszawie z żoną, to się bardzo ucieszył. Wyszedł po nas na ulicę. On mieszkał na Angorskiej, przedtem na Mokotowskiej. Patrzę, a on leci do nas, jak zawsze żywy, żwawy. Przywitał się serdecznie. Obiad to nam sam zrobił. Nie pozwolił nikomu się dotknąć, ani żonie, ani gosposi. Przywiozłem buteleczkę Napoleona, wypiliśmy, był bardzo wesoły i zadowolony, bo akurat syn dzwonił z Kanady, że wszystko w porządku, ale to już był nie ten człowiek. Jak wyglądał Borkowicz, to pan wie. Zmarszczył brwi, nasrożył wąsy, huknął basem i sprawa załatwiona.</p>
<p style="text-align: justify;">Nadal zastanawiam się, dlaczego nikt oficjalnie nigdy nie zaprosił pierwszego wojewody do Szczecina? W swoich, zresztą bardzo niepełnych, wspomnieniach Leonard Borkowicz napisał: &#8220;Na Pomorze Zachodnie przyjechałem pierwszy raz w marcu 1945 roku, a w marcu 1949 roku stamtąd wyjechałem. W ciągu tych czterech lat nigdy nie miałem nominacji na wojewodę&#8221;. Może właśnie dlatego, nikt go nie zaprasza do Szczecina?</p>
<p><strong>Ciąg dalszy (epilog) za tydzień&#8230;</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><em>Artykuł “Kierowca Pełnomocnika Rządu” jest fragmentem nieopublikowanej książki <a href="http://encyklopedia.szczecin.pl/wiki/Andrzej_Androchowicz" target="_blank">Andrzeja Androchowicza</a> “Poza kadrem”. Redakcja Portalu Miłośników Dawnego Szczecina sedina.pl     przeredagowała powyższy tekst, m.in. wstawiając śródtytuły i dzieląc     całość na poszczególne akapity.</em></p>
<p style="text-align: center;"><em><a href="http://sedina.pl/wordpress/wp-content/uploads/2011/10/Pplk_Leonard_Borkowicz.jpg"><img class="size-medium wp-image-11597  aligncenter" title="Pplk_Leonard_Borkowicz" src="http://sedina.pl/wordpress/wp-content/uploads/2011/10/Pplk_Leonard_Borkowicz-300x208.jpg" alt="" width="300" height="208" /></a><br />
</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://sedina.pl/index.php/2011/10/17/kierowca-pelnomocnika-rzadu-4/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kierowca Pełnomocnika Rządu (3)</title>
		<link>http://sedina.pl/index.php/2011/10/10/kierowca-pelnomocnika-rzadu-3/</link>
		<comments>http://sedina.pl/index.php/2011/10/10/kierowca-pelnomocnika-rzadu-3/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 09 Oct 2011 23:05:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>sedina</dc:creator>
				<category><![CDATA[Historia]]></category>
		<category><![CDATA[Pamiętniki, Wspomnienia, Reportaże]]></category>
		<category><![CDATA[Publicystyka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://sedina.pl/?p=11479</guid>
		<description><![CDATA[Pełnomocnik Rządu wraz ze swoim kierowcą mieszkali przy ulicy Przerwy-Tetmajera. Podczas wykonywania zajęć służbowych Aleksander Płaksiwy miał okazję&#8230; wypić wódkę z premierem Polski. W marcu 1949 roku wyjechał z Leonardem Borkowiczem do Czechosłowacji, gdy ten ostatni złożył urząd wojewody, aby zostać ambasadorem&#8230;
Pierwsze dwie odsłony artykułu dostępne są pod tymi adresami:

cześć pierwsza
część druga

W dniu 11 lutego 1946 roku Aleksander Płaksiwy przyjechał z wojewodą Leonardem Borkowiczem do Szczecina. Cadillakiem. Zabrali z sobą też BMW. Urząd Wojewódzki był już przeniesiony do budynku na Jasnych Błoniach. Dopiero później urzędowali na Wałach Chrobrego.
W Szczecinie wojewoda ...]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Pełnomocnik Rządu wraz ze swoim kierowcą mieszkali przy ulicy Przerwy-Tetmajera. Podczas wykonywania zajęć służbowych Aleksander Płaksiwy miał okazję&#8230; wypić wódkę z premierem Polski. W marcu 1949 roku wyjechał z Leonardem Borkowiczem do Czechosłowacji, gdy ten ostatni złożył urząd wojewody, aby zostać ambasadorem&#8230;<span id="more-11479"></span></strong></p>
<p>Pierwsze dwie odsłony artykułu dostępne są pod tymi adresami:</p>
<ul>
<li><a href="http://sedina.pl/index.php/2011/09/26/kierowca-pelnomocnika-rzadu-1/" target="_blank">cześć pierwsza</a></li>
<li><a href="http://sedina.pl/index.php/2011/10/02/kierowca-pelnomocnika-rzadu-2/" target="_blank">część druga</a></li>
</ul>
<p style="text-align: justify;">W dniu 11 lutego 1946 roku Aleksander Płaksiwy przyjechał z wojewodą Leonardem Borkowiczem do Szczecina. Cadillakiem. Zabrali z sobą też BMW. Urząd Wojewódzki był już przeniesiony do budynku na Jasnych Błoniach. Dopiero później urzędowali na Wałach Chrobrego.</p>
<p style="text-align: justify;">W Szczecinie wojewoda Borkowicz zamieszkał w piętrowej willi przy ul. Tetmajera 7, a Płaksiwy w domku naprzeciwko, pod numerem 3. Sprowadził z Łodzi rodzinę, żonę i dwóch synów. W ten sposób został szczecinianinem. Stabilizacja zapowiadała się również w życiu wojewody Borkowicza. Tu w 1946 roku, w willi przy ul. Tetmajera 7, urodził się jego syn Piotr. Ten dom był zawsze pełen ludzi. Borkowicz przyjmował u siebie wszystkich gości, którzy przyjeżdżali z Warszawy. Był tu Bierut, Gomułka, Cyrankiewicz, tu odwiedzali go pisarze Andrzejewski, Gałczyński. Spośród ważniejszych pasażerów, których woził w Szczecinie, obok Bieruta, Gomułki i Cyrankiewicza, pan Aleksander wymienia jeszcze Stanisława Mikołajczyka:</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Dwie szklanki z premierem</strong></p>
<p style="text-align: justify;">– Podczas uroczystości „Trzymamy Straż nad Odrą”, w kwietniu 1946 roku, to był Bierut, Osóbka-Morawski, Żymierski, ale wszyscy wznosili okrzyki na cześć Mikołajczyka. Na Jasne Błonia Borkowicz jechał z Bierutem, a ja wiozłem Mikołajczyka. Ledwie tam dojechałem, tak ludzie samochód mi obstąpili. Na zakręcie to chyba dziesięciu z samochodu zrzuciłem. Jak były Dni Morza w 1948 roku, to znowu Cyrankiewicza woziłem. Po defiladzie i uroczystościach na Wałach Chrobrego, Borkowicz przyjmował u siebie w willi Bieruta, a mnie powiedział, żebym był do dyspozycji Cyrankiewicza.</p>
<p style="text-align: justify;">Premier chciał, żeby go zawieźć do Przetacznika, sekretarza PPS-u, tu niedaleko, na Prusa. To ja go zawiozłem i czekam. Aż w końcu przypomnieli sobie, że mają szofera i mnie do siebie zabrali. Wypiłem szklankę, czy dwie, schodzę do samochodu, a ja się przewracam. Jak trzymam kierownicę, to jestem w porządku. Posiedziałem trochę i w końcu pojechałem do domu. Stawiam samochód w garażu, a stary mnie woła: „– Gdzie pan był, panie Aleksandrze? Pięć razy przejeżdżał pan ulicą Tetmajera i nie mógł pan trafić do domu? Przecież pan jest pijany”. „– Tak, bo mi dwie szklanki wódki premier dał”. „– Niech pan idzie spać” – powiedział – „i sprawa załatwiona”.</p>
<p style="text-align: justify;">Dopiero następnego dnia stary dał mi w skórę. Miał pretensję, że piłem i nie mogłem trafić do domu. Ale ja byłem uparty i mówię jak w końcu było naprawdę: „– Panie wojewodo, pan Przetacznik z premierem, nie wiem czy pięć, ale parę razy kazali się wozić z Prusa na Kochanowskiego, do wojewody Kaniewskiego. A ja specjalnie tą ulicą jeździłem, żeby pan widział, że jestem i jeszcze żyję”.</p>
<p style="text-align: justify;">Śmiał się. Był sprawiedliwy i uczynny. Kiedyś przyjeżdżamy z Urzędu Wojewódzkiego na obiad, a moja żona krzyczy z balkonu, że dziecko zachorowało. To Borkowicz mnie pchnął do domu, a sam pojechał po lekarza. Akurat nie było nic groźnego. Chłopak jadł ciepłego pączka i zakrztusił się. Wziąłem tego smarkacza za nogi, potrząsnąłem, i jak stary przyjechał z lekarzem, to już było po wszystkim. Wojewoda Borkowicz nigdy nie dał mi odczuć, że on jest ważnym wojewodą, a ja tylko zwykłym kierowcą.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Paryż &#8211; Praga &#8211; Mazury &#8211; Gdańsk</strong></p>
<p style="text-align: justify;">W lecie 1948 roku Leonard Biorkowicz był na urlopie w Paryżu, u ambasadora Jerzego Putramenta. W drodze powrotnej zatrzymał się na kilka dni u ambasadora Józefa Olszowskiego w Pradze. Stamtąd wysłał list do swojego kierowcy.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Drogi Panie Aleksandrze!<br />
Proszę uprzejmie przygotować Chevroleta i BMW i dnia 24 albo 25 lipca być obu wozami we Wrocławiu. Z Wrocławia Michalskiego, który przywiezie BMW, odeślemy do Szczecina, a sami dwoma samochodami pojedziemy dalej. Dlatego proszę zabrać dostateczną ilość benzyny i talony. We Wrocławiu proszę zgłosić się u wojewody Piaskowskiego i ja Pana już w ten sposób odnajdę.<br />
Serdeczne pozdrowienia<br />
L. Borkowicz<br />
Praga, 21 VII 48 r.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Pan Aleksander, jak zwykle, polecenie szefa wykonał precyzyjnie. We Wrocławiu okazało się, że z Borkowiczem jest Putrament i jego żona. Jak nie trudno się domyślić, celem dalszej podróży były Mazury. Borkowicz prowadził Chevroleta, a Płaksiwy BMW. Po drodze do towarzystwa dołączył jeszcze minister Sokorski. Mazury to była końcówka pierwszego po wojnie urlopu wojewody Borkowicza. Po kilku dniach przez Gdańsk wrócił do Szczecina, a Putramenta i Sokorskiego, jak powiada pan Aleksander, „odesłał” do Międzyzdrojów.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Kierunek &#8211; Czechosłowacja</strong></p>
<p style="text-align: justify;">W marcu 1949 roku Leonard Borkowicz, w związku z mianowaniem go ambasadorem w Czechosłowacji, złożył urząd wojewody. Do dziś nikt nie wie, czy tego chciał, czy zadecydowano za niego. W każdym razie Aleksander Płaksiwy twierdzi, że do Pragi jechał tylko na rok: – Tak było ustalone. On w Czechosłowacji miał wymienić Józefa Olszewskiego, który musiał wrócić do Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Po nim przyszedł Wiktor Grosz. W Pradze byliśmy rok i trzy tygodnie.</p>
<p style="text-align: justify;">Do Czechosłowacji Borkowicz pojechał z żoną i dzieckiem wcześniej, a ja jechałem taką salonką. Zabrałem stąd, z Tetmajera, jego meble i parę skrzyń z książkami. Bo to był mól książkowy, panie. Z powrotem, z Pragi to już chyba wiozłem dwanaście skrzyń książek. Jak tylko dostał pieniądze, to już był na Vaclawskim Namesti w księgarni. On czytał panie, interesujące książki, po niemiecku również. Bardzo lubił chodzić na filmy. To były takie zamknięte pokazy dla dyplomatów: „– Panie Aleksandrze” – mówił – „idziemy do kina, dzisiaj będą trzy trupy”.</p>
<p style="text-align: justify;">Lubił kryminały. Brałem samochód, pod kinem stawiało się go w takim podziemnym garażu i szliśmy oglądać film. Bez niczego, bez biletu. Na przyjęciu to już człowiek na boku stał. Ale jak jechaliśmy na przyjęcie, to pod Amerykanem czy Anglikiem, ja nigdy nie stałem: „– Niech pan jedzie do domu” – mówił – „i za godzinę wróci”. Nieraz kierowcy wołają, żebym poszedł do nich: „– Polsko, Polsko”. A „Polsko” sobie siedzi w domu i za godzinę podjeżdża, stary wychodzi i sprawa załatwiona. Jak powiedziałem, rok i trzy tygodnie tam byliśmy. Ja nawet miałem tam zostać. Borkowicz mówi: „– Panie Aleksandrze, jak pan chce, to ja panu to załatwię”. Przyboś chciał żebym z nim do Szwajcarii pojechał. Ale ja powiedziałem, że palaczem, ogrodnikiem i kierowcą nie będę. Bo tak pani Przybosiowa sobie zażądała.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>&#8220;Ja się na tym nie znam&#8221;</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Jak przyjechaliśmy z Czechosłowacji, to Borkowicz został dyrektorem departamentu w Ministerstwie Komunikacji. Ja też miałem iść do tego Ministerstwa, do Rabanowskiego, miałem już prawie kontrakt podpisany, ale zrezygnowałem. Wróciłem do Szczecina. A Borkowcza później dali na dyrektora Huty Warszawa. On mi powiedział: „– Panie Aleksandrze, przecież to nie jest dla mnie posada. Ja się na tym kompletnie nie znam. Przyszedł do mnie taki inżynier, mówi, i kręci siedmiokolorowym ołówkiem. »- Panie inżynierze« – mówi Borkowicz – »niech pan siada na moje miejsce, bo ja się na tym nie znam«&#8221;.</p>
<p style="text-align: justify;">Był tam krótko. Później zachorował. Miał operację żołądka, zaczął też głuchnąć. Na koniec Borkowicz był już zupełnie głuchy. Jego syn, który był elektronikiem i wyjechał do Kanady po naukę, to zrobił ojcu taki aparat, że ten wszystko słyszał, panie. Nauczył też psa, jak dzwonił telefon, to pies leciał do niego i prowadził go do telefonu. Jak był dzwonek do drzwi, to pies leciał do drzwi.</p>
<p><strong>Ciąg dalszy nastąpi (za tydzień)&#8230;</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><em>Artykuł “Kierowca Pełnomocnika Rządu” jest fragmentem nieopublikowanej książki <a href="http://encyklopedia.szczecin.pl/wiki/Andrzej_Androchowicz" target="_blank">Andrzeja Androchowicza</a> “Poza kadrem”. Redakcja Portalu Miłośników Dawnego Szczecina sedina.pl    przeredagowała powyższy tekst, m.in. wstawiając śródtytuły i dzieląc    całość na poszczególne akapity.</em></p>
<p style="text-align: center;"><em><a href="http://sedina.pl/wordpress/wp-content/uploads/2011/10/Borkowicz1.jpg"><img class="size-medium wp-image-11491  aligncenter" title="Borkowicz1" src="http://sedina.pl/wordpress/wp-content/uploads/2011/10/Borkowicz1-300x198.jpg" alt="" width="300" height="198" /></a><br />
</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://sedina.pl/index.php/2011/10/10/kierowca-pelnomocnika-rzadu-3/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kierowca Pełnomocnika Rządu (2)</title>
		<link>http://sedina.pl/index.php/2011/10/02/kierowca-pelnomocnika-rzadu-2/</link>
		<comments>http://sedina.pl/index.php/2011/10/02/kierowca-pelnomocnika-rzadu-2/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 01 Oct 2011 23:05:51 +0000</pubDate>
		<dc:creator>sedina</dc:creator>
				<category><![CDATA[Historia]]></category>
		<category><![CDATA[Pamiętniki, Wspomnienia, Reportaże]]></category>
		<category><![CDATA[Publicystyka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://sedina.pl/?p=11453</guid>
		<description><![CDATA[Aleksander Płaksiwy został kierowcą Borkowicza w miejsce radzieckiego żołnierza &#8211; sierżanta Gawieli. Wojewoda nie pozwalał jeździć swojemu podopiecznemu w godzinach nocnych. Sam Pełnomocnik Rządu również nie stronił od prowadzenia samochodu &#8211; &#8220;jeździł często, nawet na długie trasy&#8221;.
Pierwsza część niniejszego artykułu dostępna jest pod tym adresem.
[...] Po powrocie do Warszawy, trzy samochody przekazali do dyspozycji Ministerstwa, a dla siebie zatrzymali Mercdesa. Współpraca Płaksiwego z dyr. Krochmalskim zapowiadała się więc atrakcyjnie. Niestety, wyżsi rangą urzędnicy ministerstwa zabrali im tego Mercedesa i pan Aleksander musiał przesiąść się na małego Opla. Tym Opelkiem w ...]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Aleksander Płaksiwy został kierowcą Borkowicza w miejsce radzieckiego żołnierza &#8211; sierżanta Gawieli. Wojewoda nie pozwalał jeździć swojemu podopiecznemu w godzinach nocnych. Sam Pełnomocnik Rządu również nie stronił od prowadzenia samochodu &#8211; &#8220;jeździł często, nawet na długie trasy&#8221;.</strong><span id="more-11453"></span></p>
<p>Pierwsza część niniejszego artykułu dostępna jest pod <a href="http://sedina.pl/index.php/2011/09/26/kierowca-pelnomocnika-rzadu-1/" target="_blank">tym adresem</a>.</p>
<p style="text-align: justify;">[...] Po powrocie do Warszawy, trzy samochody przekazali do dyspozycji Ministerstwa, a dla siebie zatrzymali Mercdesa. Współpraca Płaksiwego z dyr. Krochmalskim zapowiadała się więc atrakcyjnie. Niestety, wyżsi rangą urzędnicy ministerstwa zabrali im tego Mercedesa i pan Aleksander musiał przesiąść się na małego Opla. Tym Opelkiem w lipcu 1945 roku Aleksander Płaksiwy pojechał, oczywiście z dyr. Krochmalskim, w delegację do Koszalina. Tu, od końca maja urzędował już ppłk Leonard Borkowicz, Pełnomocnik Rządu Tymczasowego R.P na Okręg Nr 3 Pomorze Zachodnie. Ten przydługi tytuł dla współpracowników Borkowicza oznaczał, że jest po prostu wojewodą. I tak do niego zwracali się. Adiutantem wojewody był por. Witold Daniłłowicz, a kierowcą żołnierz radziecki, sierżant Gawiela.</p>
<p style="text-align: justify;">– Jak przyjechaliśmy do Koszalina, akurat tego Gawielę zwalniali do cywila. On pochodził z Moskwy i wojewoda obiecał mu, że wyśle go do Moskwy samolotem, ale musi znaleźć zastępcę. I sierżant Gawiela, z tym adiutantem, mnie sobie upatrzyli. Powiedziałem, dajcie mi spokój, ja przyjechałem w delegacji, jestem zaangażowany w Ministerstwie Aprowizacji i nie ma mowy, sprawa załatwiona. Ale Gawiela przez cały tydzień, jak tam byłem, nie dawał mi spokoju, chodził za mną, prosił – Aleksander, Aleksander pomyśl tylko, pułkownik mnie do Moskwy samolotem odeśle… Znudziło mi się to wreszcie i powiedziałem – a leć sobie do tej Moskwy.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>&#8220;Teren prawie pod Gdańsk&#8221;<br />
</strong></p>
<p style="text-align: justify;">W ten sposób Aleksander Płaksiwy został kierowcą pułkownika Leonarda Borkowicza, pierwszego wojewody szczecińskiego. Znalazł się u boku człowieka wielkiego formatu, człowieka o niekonwencjonalnym sposobie bycia i działania. Z pozoru srogi, w rzeczywistości był człowiekiem bezpośrednim, niezwykle uczynnym, wrażliwym na ludzką krzywdę i delikatnym. Wymagał od ludzi, ale też troszczył się o nich. Najwięcej jednak wymagał od siebie.</p>
<p style="text-align: justify;">– Borkowicz nigdy się nie oszczędzał, zawsze w ruchu, wśród ludzi w rozjazdach. Nie było tygodnia żebyśmy nie jechali do Warszawy. Czasami dwa, trzy razy. Najczęściej jeździliśmy do Ministerstwa Ziem Odzyskanych, do Gomułki, po pieniądze. Jak przyjeżdżaliśmy Borkowicz mówił: panie Aleksandrze niech pan czeka cierpliwie, to może potrwać długo, ale ja stamtąd nie wyjdę dopóki nie załatwię pieniędzy na wasze pobory, później pojedziemy na obiad. Bywaliśmy też w Ministerstwie Aprowizacji, w Ministerstwie Administracji Publicznej i u wiceministra spraw zagranicznych Józefa Olszewskiego. Oczywiście musowo u Bieruta i Cyrankiewicza.</p>
<p style="text-align: justify;">Ale przede wszystkim musieliśmy jeździć po województwie na zebrania, narady, spotkania. A to był teren panie, od Gorzowa do Szczecina, aż prawie pod Gdańsk. Często jeździliśmy nocami. Jak wiadomo, czasy nie były bezpieczne. Po drogach grasowały różne bandy, maruderzy z jednostek radzieckich. No, ale myśmy mieli obstawę swoich żołnierzy, nie od Kotowskiego z bezpieki, czterech żołnierzy i sierżanta. Razem zajmowaliśmy willę. Obok willi Borkowicza na Gdańskiej w Koszalinie, w pobliżu Urzędu Wojewódzkiego. W podróż braliśmy zawsze jednego żołnierza z pepeszą. Jechał też adiutant wojewody por. Daniłłowicz, z pistoletem ma się rozumieć. Stary i ja, też mieliśmy pistolety, tak że nie było źle. Ale mnie samemu nigdy nie pozwalał jeździć w nocy.</p>
<p style="text-align: justify;">Raz pojechałem po niego do Szczecina w nocy, to mnie zbeształ jak smarkacza: „– Panie Aleksandrze, ja panu zabroniłem jeździć w nocy, niech pan tego więcej nie robi, to się mogło źle skończyć, przecież pan widzi co się na drogach dzieje”. Bardzo się troszczył i dbał o mnie. Nigdy nie byłem głodny i nigdy bez potrzeby nie czekałem w samochodzie. Jak zajeżdżaliśmy gdzieś do starostwa, to pamiętał żeby mi dali obiad. Pamiętam, to było w Słupsku czy gdzieś. W starostwie, w stołówce był na obiad kapuśniak. Wszyscy urzędnicy już jedli. Wchodzi wojewoda i jak zobaczył, że mnie przy stole nie ma, to tak obrobił starostę, że ten skakał koło mnie, że panie …</p>
<p><strong>Trzy zdania = dwie godziny<br />
</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Jak była okazja, zawsze mnie ze sobą zabierał na obiad. W Wałczu to zawsze wstępowaliśmy do takiej porządnej restauracji, którą prowadził pan Socha. Wcześniej on miał knajpę w Szczecinie na rogu Śląskiej i Ledóchowskiego. On zawsze organizował bankiety w Urzędzie Wojewódzkim. Jak Borkowicz przejeżdżał przez Wałcz, to musiał obowiązkowo zjeść obiad u pana Sochy i sprawa załatwiona. A Socha mówił: „– Panie ja takiego człowieka jak wojewoda w życiu nie widziałem”.</p>
<p style="text-align: justify;">Jak jechaliśmy w teren, na zebranie, to Borkowicz miał zeszyt i tam były zapisane trzy zdania, takie podpunkty tylko, a on potrafił mówić dwie godziny. Skąd u niego się to brało panie, skąd? I mówił prawdę. Ja często siedziałem na tych zebraniach i słuchałem go. Po nim to już nikt nie miał nic do gadania. Ci sekretarze, czterech ich było, od PPR-u, PPS-u, PSL-u i jeszcze demokraci, to chodzili koło niego jak koło jajka. Borkowicz przyciągał do siebie ludzi, miał wielki autorytet, był uważany. Ludzie go lubili.</p>
<p style="text-align: justify;">W Połczynie Zdroju mieszkała matka Borkowicza i on tam często dojeżdżał na wypoczynek. Razem tam sobie wypoczywaliśmy. Borkowicz mieszkał w jednej willi, a obstawa, czterech żołnierzy, sierżant i ja w drugiej. Kiedyś przyjechałem z Borkowiczem na obiad. I przyszedł burmistrz Połczyna. Żołnierzowi, który stał przed willą na posterunku, powiedział żeby go zameldował. Stary wychodzi na ganek:<br />
„– A pan co?”<br />
A burmistrz stanął na baczność i mówi:<br />
„ – Będąc w puszczy, nie wpaść w paszczę lwa? Melduje się Benedykt Polak, burmistrz miasta Połczyna”.</p>
<p style="text-align: justify;">Pamiętam to jak dzisiaj. Borkowicz zaprosił go do siebie, pogadali i proszę sobie wyobrazić, że za kilka dni od burmistrza Benedykta Polaka dostałem Mercedesa 230. On miał koło zapasowe z boku, przykręcone na śruby. Kiedyś śruba się odkręciła i koło uciekło mi w pole, gdzieś w trawie zginęło.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>&#8220;Dajcie samochód wojewodzie&#8221;</strong></p>
<p style="text-align: justify;">W Koszalinie miałem kilka samochodów, Chevroletę, Cadillaca, BMW, no i tego Mercedesa. Najlepiej jeździło się nam małym BMW. Jak ktoś przyjeżdżał z Warszawy i chciał jechać w teren, to się brało Cadillaca. Kiedyś wiozłem jakiegoś wicepremiera ze Szczecina do Koszalina. Premier jechał dalej do Gdańska, a Borkowicz musiał wracać. Ponieważ ten Cadillac był już wyrobiony, pojechałem do warsztatu, do znajomego. Janicki się nazywał, żeby go obejrzał. Na podwórku wjechałem w taki dołek, zabezpieczenie tulei pękło i koło się położyło. Trzeba było toczyć tuleję. A Borkowicz zaraz musiał wracać do Szczecina.</p>
<p>Jak się dowiedział, że wóz się rozkraczył, przyleciał, zbeształ mnie:<br />
„– Jak pan mógł taki samochód w podróż brać?”.<br />
„– Czy ja jestem winien, panie wojewodo, to jest marka Cadillac, ośmiocylindrowy, panie”.<br />
„– Ale ja muszę dostać się do Szczecina”.<br />
„– Niech pan się nie martwi, załatwię”.<br />
Poleciałem do znajomych, do spółki samochodowej i mówię:<br />
„– Dajcie samochód wojewodzie”.</p>
<p style="text-align: justify;">Dostałem Chevroletę odkrytą, taką zwykłą śmieciarę, jak się to mówiło. Borkowicz wsiadł i sam pojechał do Szczecina. On jeździł samochodem często, nawet na długie trasy. Jak trzeba było jechać w dwa samochody, to jeden on zawsze prowadził. Był dobrym kierowcą. Spostrzegawczy był jak diabli&#8230;</p>
<p><strong>Ciąg dalszy nastąpi (za tydzień)&#8230;</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><em>Artykuł “Kierowca Pełnomocnika Rządu” jest fragmentem nieopublikowanej książki <a href="http://encyklopedia.szczecin.pl/wiki/Andrzej_Androchowicz" target="_blank">Andrzeja Androchowicza</a> “Poza kadrem”. Redakcja Portalu Miłośników Dawnego Szczecina sedina.pl   przeredagowała powyższy tekst, m.in. wstawiając śródtytuły i dzieląc   całość na poszczególne akapity.</em></p>
<p style="text-align: center;"><em><a href="http://sedina.pl/wordpress/wp-content/uploads/2011/10/Borkowicz2.jpg"><img class="size-medium wp-image-11459  aligncenter" title="Borkowicz2" src="http://sedina.pl/wordpress/wp-content/uploads/2011/10/Borkowicz2-300x197.jpg" alt="" width="300" height="197" /></a><br />
</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://sedina.pl/index.php/2011/10/02/kierowca-pelnomocnika-rzadu-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kierowca Pełnomocnika Rządu (1)</title>
		<link>http://sedina.pl/index.php/2011/09/26/kierowca-pelnomocnika-rzadu-1/</link>
		<comments>http://sedina.pl/index.php/2011/09/26/kierowca-pelnomocnika-rzadu-1/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 25 Sep 2011 23:05:57 +0000</pubDate>
		<dc:creator>sedina</dc:creator>
				<category><![CDATA[Historia]]></category>
		<category><![CDATA[Pamiętniki, Wspomnienia, Reportaże]]></category>
		<category><![CDATA[Publicystyka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://sedina.pl/?p=11399</guid>
		<description><![CDATA[Leonard Borkowicz poznał swojego przyszłego kierowcę w Katowicach. Na Śląsk Aleksander Płaksiwy, bo o nim mowa, pojechał po wojnie  &#8220;na zabezpieczanie magazynów z aprowizacją&#8221;. Wcześniej pracował w wielu miejscach, m.in. w Urzędzie Celnym w Łodzi.


Drogi Panie Aleksandrze, drodzy Państwo,
bardzo mnie wzruszył Pański, Panie Aleksandrze, telefon. Często o Was myślę, zawsze robiąc sobie wyrzuty, że w trudnych dla Was chwilach, nic dla Was pozytywnego zrobić nie mogłem. Ale właśnie do tego chcę nawiązać w związku z propozycją przyjazdu do Szczecina. Nie muszę Państwu tłumaczyć jak bardzo miasto to wzrosło w moje ...]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Leonard Borkowicz poznał swojego przyszłego kierowcę w Katowicach. Na Śląsk Aleksander Płaksiwy, bo o nim mowa, pojechał po wojnie  &#8220;na zabezpieczanie magazynów z aprowizacją&#8221;. Wcześniej pracował w wielu miejscach, m.in. w Urzędzie Celnym w Łodzi.<span id="more-11399"></span><br />
</strong></p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Drogi Panie Aleksandrze, drodzy Państwo,<br />
bardzo mnie wzruszył Pański, Panie Aleksandrze, telefon. Często o Was myślę, zawsze robiąc sobie wyrzuty, że w trudnych dla Was chwilach, nic dla Was pozytywnego zrobić nie mogłem. Ale właśnie do tego chcę nawiązać w związku z propozycją przyjazdu do Szczecina. Nie muszę Państwu tłumaczyć jak bardzo miasto to wzrosło w moje serce, bo były to przecież czasy, kiedy i ja byłem człowiekiem wierzącym w to, że robiliśmy coś dla Polski […]</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Tak zaczyna się list pierwszego wojewody szczecińskiego, ppłk. Leonarda Borkowicza do swojego kierowcy Aleksandra Płaksiwego. List jest odpowiedzią na zaproszenie do przyjazdu do Szczecina. Legendarnego Wojewodę zaprasza nie pierwszy prezydent prof. Piotr Zaremba, nie aktualnie urzędujący wojewoda, czy sekretarz Komitetu Wojewódzkiego PZPR, tylko kierowca – Aleksander Płaksiwy.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>&#8220;Coś więcej&#8221; niż służba</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Treść i styl listu wskazują na to, że tych dwóch ludzi, kierowcę i wysokiej rangi urzędnika państwowego, łączyło coś więcej niż tylko stosunki służbowe. Takie listy pisze się do przyjaciół. Jeśli równocześnie się zważy, że Leonard Borkowicz po złożeniu urzędu wojewody szczecińskiego w marcu 1949 roku, nigdy nie odwiedził miasta, które, jak pisze, „wrosło w jego serce”, sprawa staje się intrygująca. Aleksander Płaksiwy był kierowcą Leonarda Borkowicza od lipca 1945 do kwietnia 1950 roku. Był z nim w Koszalinie, Szczecinie i w Pradze. Później ich drogi się rozeszły, ale zawsze byli ze sobą w kontakcie.</p>
<p style="text-align: justify;">Aleksander Płaksiwy ma 84 lata. Ten niezwykle sympatyczny pan, wysoki, szczupły, z siwym wąsikiem, uśmiechnięty i bardzo ruchliwy, sprawia wrażenie najwyżej siedemdziesięciolatka. Opowiada barwnie, robi przy tym długie dygresje, ale nigdy nie gubi wątku. Każdy akapit swojej opowieści kończy niezmiennie słowami: „i sprawa załatwiona”. Jest człowiekiem szczerym i wrażliwym. W sposobie mówienia i zachowania jest w nim coś z wojskowego. Ale też wojsko nie jest mu obce.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Urzędnik przyszłym kierowcą</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Pierwsze w życiu prawo jazdy otrzymał właśnie w wojsku w 1932 roku, podczas służby w 5 Dywizjonie Samochodowym w Krakowie. W zachowanym dokumencie, z jego zdjęciem w mundurze i dużą okrągłą pieczęcią jednostki, można przeczytać: „Na mocy egzaminu złożonego przed Komisją Egzaminacyjną w myśl Dziennego Rozkazu  Nr 3/23 pkt. 36”, kpr. Aleksander Płaksiwy otrzymał pozwolenie na prowadzenie wojennych pojazdów mechanicznych osobowych, ciężarowych i motocykli. Prawo jazdy podpisał „D-ca 5 Dywizjonu Samochodowego – Madejski, podpułkownik”.  Kiedy 21 maja 1932 roku na uroczystym apelu, Aleksander Płaksiwy odbierał prawo jazdy z rąk dowódcy parku samochodowego kapitana Zawiły, nie wiedział jeszcze, że zostanie zawodowym kierowcą. Nic na to nie wskazywało zresztą, bo po wyjściu z wojska parę lat pracował jako zastępca kierownika Ekspozytury Urzędu Celnego w Łodzi. Dopiero krótko przed wybuchem wojny, w fabryce włókienniczej „Mazo i Lemfert” zasiadł za kierownicą osobowego Chevroleta.</p>
<p style="text-align: justify;">Zmobilizowany w 1939 roku, w szeregach 10 Dywizji Piechoty brał udział w obronie Warszawy. Po kapitulacji dostał się do niewoli i przebywał w obozie jenieckim w Pruszkowie. Ponieważ zachorował na dyzynterię, Niemcy wydali mu zaświadczenie w języku niemieckim i polskim pozwalające na bezpieczny powrót do domu: „Aleksander Płaksiwy jako były niemiecki jeniec wojenny, odprawia się w ojczyste strony na terenie zajętym przez władze niemieckie. Podpisał – Komendant 8. Armii”.</p>
<p style="text-align: justify;">Te „ojczyste strony” Płaksiwego, nazywały się teraz Litzmannstadt. Tam w firmie „Bugen Schleicher” – Spedycja Towarowa, dostał pracę kierowcy. Prowadził samochody ciężarowe – Fiata, Citroena i Forda. Na tym ostatnim jeździł najdłużej. Auto było szczególne, co zresztą w niemieckim zezwoleniu na jego prowadzenie, które pan Aleksander zachował i pokazał jako osobliwość tamtych czasów, wyraźnie odnotowano: „durch Anthracit und Holzgas”.</p>
<p style="text-align: justify;">– To był taki stary trzytonowy Ford. Z boku między szoferką i skrzynią miał kocioł, w którym paliło się drzewem. Naprzód sypało się troszeczkę węgla drzewnego, jak się rozpalił ładowało się w kocioł klocki suchego drewna. Robił się gaz, spuszczało się wodę z baniaka i jechało się, panie, sprawa załatwiona. Jeździłem najczęściej do Łaska, Sieradza, Zduńskiej Woli, Pabianic i Ozorkowa. Rozwoziłem po różnych sklepach brukiew, marchew, buraki, kartofle i naftę. Ostatni raz jechałem tym „Holzgasem”, jak już Niemcy uciekali, do Ostrowa. Kazali mi wieźć żandarmów czy gestapowców, cholera ich wie, w każdym bądź razie byli w czarnych mundurach. Tam ich zostawiłem i do Łodzi wracałem już na piechotę. To był dla mnie koniec wojny.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Samochód nie do wzięcia</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Po wojnie od razu zawołali mnie, żeby koniecznie przyjść do pracy w Urzędzie Wojewódzkim w pałacu Poznańskiego. Tam był pełnomocnik Rządu do Spraw Rzeczowych i Wojskowych – Henryk Krochmalski, z Ministerstwa Aprowizacji i Handlu. Zaangażował mnie do siebie i powiedział, że ma samochód Aero. Poszedłem zobaczyć. No jest w szopie, stoi, ale zamarznięty. Znalazłem płyn „Karbo”, zalałem silnik i zostawiłem. Na drugi dzień rano przyszedłem, poruszałem kołem zamachowym, obrócił mi się. Wytarłem raz, drugi, poruszyłem, obraca się. Ale nie ma akumulatora. Zacząłem szukać. Znalazłem jakiś, leżał w kącie garażu. Zalałem kwasem, podładowałem i następnego dnia jak mi zapalił, panie! To był sportowy wóz. Jak nim podjechałem na Ogrodową, to panie, cały Urząd wytoczył mi się na podwórko. I każdy chce samochód. Powiedziałem – nie. Tylko dyrektor Krochmalski i nikt więcej, sprawa załatwiona.</p>
<p style="text-align: justify;">Pan Aleksander rozwija temat w szczegółach, opowiada o tym sportowym Aero jak o własnym dziecku, a ja nie mogę się doczekać kiedy będzie o Borkowiczu.<br />
– Właśnie do tego zmierzam – uspokaja mnie i proponuje kieliszek orzechówki.<br />
– Malutki kieliszeczek, panie redaktorze. To nam dobrze zrobi. Dostałem właśnie od pana profesora buteleczkę takiego soku, wyciągu z orzechów i przygotowałem na nasze spotkanie orzechówkę. Niech pan spróbuje, jest bardzo dobra, nie zaszkodzi. Pan profesor wie co robi.</p>
<p style="text-align: justify;">Pan „profesor” to stomatolog dr Włodzimierz Kuligowski, długoletni sąsiad pana Aleksandra z ulicy Tetmajera. Mieszkali obok siebie w jednorodzinnych domkach. Odwiedzali się często, świadczyli sobie drobne sąsiedzkie usługi. Pan Aleksander zaglądał od czasu do czasu pod maskę samochodu pana doktora, a pan doktor w rewanżu, sprawdzał czy wszystkie plomby sąsiada są w porządku. W połowie lat osiemdziesiątych, po śmierci żony, pan Aleksander przekazał dom na Tetmajera synowi, a sam przeprowadził się do jego mieszkania, tutaj przy ul. Filaretów. Stąd na Tetmajera jest kawałek drogi, ale przy każdej okazji kiedy odwiedza syna i wnuki, wpada na pogawędkę do pana doktora.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Spotkanie w Katowicach</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Próbuję kieliszek (wcale nie jest taki „malutki”) orzechówki z rzeczywiście doskonałą przyprawą doktora Kuligowskiego i słucham dalej opowieści gościnnego gospodarza. Dlaczego o tym „Aero” i dyrektorze Krochmalskim mówi? Otóż dlatego, ponieważ właśnie z nim, tym sportowym autem w marcu, jak dobrze pamięta, pojechali na Śląsk, „na zabezpieczenie magazynów z aprowizacją”:</p>
<p style="text-align: justify;">– W Katowicach Krochmalski mi mówił, że pojedziemy, nie pamiętam teraz, na jaką ulicę, i wprowadzimy na urząd śląskiego wojewodę. No, niech pan powie kogo? Generała Aleksandra Zawadzkiego, proszę pana! A kto go wprowadzał? Właśnie Borkowicz wprowadzał wojewodę Zawadzkiego, tak proszę pana! On był najpierw zastępcą Komendanta Głównego Policji i nawet przez krótki czas był w Łodzi, a później Bierut dał mu polecenie, żeby w Katowicach wprowadził wojewodę. I tam, w Katowicach, poznałem pułkownika Borkowicza. Ja nawet nie wiedziałem, że trafię do niego, bo ja byłem w Ministerstwie Aprowizacji i Handlu, u Krochmalskiego. Już się do niego przywiązałem.</p>
<p style="text-align: justify;">Jakby do wyjaśnienia powodu tego „przywiązania”, pan Aleksander serwuje mi śliczną opowieść, jak to z dyrektorem Krochmalskim – przypomnijmy, Pełnomocnikiem Rządu do Spraw Rzeczowych i Wojskowych (!) – pojechali do Sopotu i za dwa kanistry spirytusu, który wzięli z piwnicy urzędującego w tym mieście znajomego prokuratora, kupili od radzieckich żołnierzy, cztery samochody osobowe – Citroena, Renault, małego Opla i Mercedesa, który miał na liczniku zaledwie 40 km!</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Ciąg dalszy nastąpi (za tydzień)&#8230;</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><em>Artykuł “Kierowca Pełnomocnika Rządu” jest fragmentem nieopublikowanej książki <a href="http://encyklopedia.szczecin.pl/wiki/Andrzej_Androchowicz" target="_blank">Andrzeja Androchowicza</a> “Poza kadrem”. Redakcja Portalu Miłośników Dawnego Szczecina sedina.pl  przeredagowała powyższy tekst, m.in. wstawiając śródtytuły i dzieląc  całość na poszczególne akapity.</em></p>
<p style="text-align: center;"><em><a href="http://sedina.pl/wordpress/wp-content/uploads/2011/09/Borkowicz3.jpg"><img class="size-medium wp-image-11417  aligncenter" title="Borkowicz3" src="http://sedina.pl/wordpress/wp-content/uploads/2011/09/Borkowicz3-300x190.jpg" alt="" width="300" height="190" /></a><br />
</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://sedina.pl/index.php/2011/09/26/kierowca-pelnomocnika-rzadu-1/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Pomorskie papierowe pieniądze zastępcze</title>
		<link>http://sedina.pl/index.php/2011/09/16/pomorskie-papierowe-pieniadze-zastepcze/</link>
		<comments>http://sedina.pl/index.php/2011/09/16/pomorskie-papierowe-pieniadze-zastepcze/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 15 Sep 2011 23:05:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>sedina</dc:creator>
				<category><![CDATA[Historia]]></category>
		<category><![CDATA[Publicystyka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://sedina.pl/?p=11235</guid>
		<description><![CDATA[Kryzys spowodowany wybuchem I wojny światowej doprowadził do deficytu oficjalnego pieniądza w ówczesnych Prusach. Z tego powodu do odbiegu wprowadzono m.in. banknoty zastępcze. Zachowały się wyemitowane w tym okresie pieniądze przez magistrat Szczecina, które udostępnił portalowi sedina.pl Janusz Zawadziński.
&#8220;Istnienie pieniędzy zastępczych znane jest już od starożytności, ale ze względu na zasięg i rozmach, z jakim zjawisko  to wystąpiło w latach 1914–1923 po prostu nie miało sobie równych ani we wcześniejszym, ani w późniejszym okresie. Pieniądze zastępcze stanowiły środki, których emitentami były nieuprawnione do emisji pieniądza podmioty, najczęściej, aby uzupełnić niewystarczającą ...]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Kryzys spowodowany wybuchem I wojny światowej doprowadził do deficytu oficjalnego pieniądza w ówczesnych Prusach. Z tego powodu do odbiegu wprowadzono m.in. banknoty zastępcze. Zachowały się wyemitowane w tym okresie pieniądze przez magistrat Szczecina, które udostępnił portalowi sedina.pl Janusz Zawadziński.<span id="more-11235"></span></strong></p>
<p style="text-align: justify;">&#8220;Istnienie pieniędzy zastępczych znane jest już od starożytności, ale ze względu na zasięg i rozmach, z jakim zjawisko  to wystąpiło w latach 1914–1923 po prostu nie miało sobie równych ani we wcześniejszym, ani w późniejszym okresie. Pieniądze zastępcze stanowiły środki, których emitentami były nieuprawnione do emisji pieniądza podmioty, najczęściej, aby uzupełnić niewystarczającą na rynku ilość pieniądza oficjalnego.</p>
<p style="text-align: justify;">Paniczne nastroje w całych ówczesnych Prusach po wprowadzeniu mobilizacji 1 sierpnia 1914 roku sprawiły pośpieszne wycofanie depozytów bankowych przez ludność. Popularne dotychczas na rynku monety miedziane, srebrne i złote błyskawicznie zniknęły. Emisje papierowych pieniędzy zastępczych zwanych bonami lub notgeldami, które pojawiły się najpierw w Prusach i Austrii, objęły swym zasięgiem także ziemie zaboru rosyjskiego. Stało się tak, gdyż wycofujące się władze rosyjskie zabrały z terenów Królestwa depozyty oraz gotówkę wartości ok. pół miliarda rubli. W obiegu najzwyczajniej zabrakło pieniędzy.</p>
<p style="text-align: justify;">Własne pieniądze zastępcze we wspomnianym okresie wprowadzały do obiegu prawie wszystkie instytucje. Były to władze powiatowe i gminne, banki, rożne zakłady przemysłowe, przedsiębiorstwa komunikacyjne i tak dalej. Centralne władze pruskie tolerowały to zjawisko, bo nie widziały w tym okresie innego wyjścia z sytuacji. Emitenci byli zobowiązani w określonym czasie wykupić notgeldy za pieniądze państwowe, jednak atrakcyjna często szata graficzna, także walory poznawcze wręcz zachęcały do kolekcjonowania kolejnych drukowanych serii. Ta praktyka przynosiła emitentom spore dochody.</p>
<p style="text-align: justify;">Poza papierowymi bonami były także metalowe. Rzadka dziesięciofenigowa moneta miasta Gostyń z 1917 roku posiada dodatkowo napis informujący w otoku „KLEINGELDERSATZMARKE”. Występowały na rynku także pieniądze zastępcze wykonane z porcelany miśnieńskiej, kartonu, materiału np. lnu.</p>
<p style="text-align: justify;">Prezentuję ze swojego zbioru dwie serie pomorskich pieniędzy zastępczych wyemitowanych przez magistrat miasta Szczecina. Pierwsza seria składa się z trzech bonów przedstawiających znane w tamtym czasie osobistości zasłużone dla Szczecina. Są to panowie: R. Brusse, K. Loewe &#8211; organista od św. Jakuba oraz burmistrz Haken. Odmiany tej serii emitowanej w 1921 i 1922 roku zawierają także nadruki. Kolejna seria to kilkanaście bonów wielokolorowych, ukazujących rożne dzielnice miasta Szczecina i okolicy.</p>
<p style="text-align: justify;">Niniejszą pracę i prezentację dedykuję i poświęcam pamięci mojego klubowego kolegi z Polskiego Towarzystwa Numizmatycznego w Szczecinie &#8211; Czesława Hołuba, autora broszurki na ten sam temat. Czesław Hołub, sporo starszy ode mnie, wzbudzał uznanie wśród nas, zrzeszonych w Towarzystwie osób. Duża wiedza historyczna, numizmatyczna i nienaganne obycie kolekcjonerskie przysparzały mu autorytetu. Za działalność podziemną w okresie okupacji otrzymał liczne odznaczenia. W uznaniu udziału w zdobyciu więzienia w Pińsku i uwolnieniu więźniów otrzymał krzyż Virtuti Militari. Tuż po wojnie był prześladowany i więziony. Do wyroku więzienia zasądzono mu przepadek mienia, wraz z cennym zbiorem numizmatycznym. Po uwolnieniu zaczynał wszystko od nowa&#8221;.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Janusz Zawadziński</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Portal Miłośników Dawnego Szczecina sedina.pl składa serdeczne podziękowania autorowi za artykuł oraz udostępnienie swoich zbiorów.</p>
<p><strong>
<a href='http://sedina.pl/index.php/2011/09/16/pomorskie-papierowe-pieniadze-zastepcze/szczecin-geld0012b/' title='Szczecin GELD0012b'><img width="150" height="103" src="http://sedina.pl/wordpress/wp-content/uploads/2011/09/Szczecin-GELD0012b-150x103.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="" title="Szczecin GELD0012b" /></a>
<a href='http://sedina.pl/index.php/2011/09/16/pomorskie-papierowe-pieniadze-zastepcze/szczecin-geld0013/' title='Szczecin GELD0013'><img width="150" height="112" src="http://sedina.pl/wordpress/wp-content/uploads/2011/09/Szczecin-GELD0013-150x112.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="" title="Szczecin GELD0013" /></a>
<a href='http://sedina.pl/index.php/2011/09/16/pomorskie-papierowe-pieniadze-zastepcze/szczecin-geld0013b/' title='Szczecin GELD0013b'><img width="150" height="117" src="http://sedina.pl/wordpress/wp-content/uploads/2011/09/Szczecin-GELD0013b-150x117.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="" title="Szczecin GELD0013b" /></a>
<a href='http://sedina.pl/index.php/2011/09/16/pomorskie-papierowe-pieniadze-zastepcze/szczecin-geld0014/' title='Szczecin GELD0014'><img width="150" height="112" src="http://sedina.pl/wordpress/wp-content/uploads/2011/09/Szczecin-GELD0014-150x112.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="" title="Szczecin GELD0014" /></a>
<a href='http://sedina.pl/index.php/2011/09/16/pomorskie-papierowe-pieniadze-zastepcze/szczecin-geld0014b/' title='Szczecin GELD0014b'><img width="150" height="112" src="http://sedina.pl/wordpress/wp-content/uploads/2011/09/Szczecin-GELD0014b-150x112.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="" title="Szczecin GELD0014b" /></a>
<a href='http://sedina.pl/index.php/2011/09/16/pomorskie-papierowe-pieniadze-zastepcze/szczecin-geld-b/' title='Szczecin GELD b'><img width="150" height="105" src="http://sedina.pl/wordpress/wp-content/uploads/2011/09/Szczecin-GELD-b-150x105.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="" title="Szczecin GELD b" /></a>
<a href='http://sedina.pl/index.php/2011/09/16/pomorskie-papierowe-pieniadze-zastepcze/szczecin-geld/' title='Szczecin GELD'><img width="150" height="105" src="http://sedina.pl/wordpress/wp-content/uploads/2011/09/Szczecin-GELD-150x105.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="" title="Szczecin GELD" /></a>
<a href='http://sedina.pl/index.php/2011/09/16/pomorskie-papierowe-pieniadze-zastepcze/szczecin-geld0001/' title='Szczecin GELD0001'><img width="150" height="105" src="http://sedina.pl/wordpress/wp-content/uploads/2011/09/Szczecin-GELD0001-150x105.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="" title="Szczecin GELD0001" /></a>
<a href='http://sedina.pl/index.php/2011/09/16/pomorskie-papierowe-pieniadze-zastepcze/szczecin-geld0001b/' title='Szczecin GELD0001b'><img width="150" height="106" src="http://sedina.pl/wordpress/wp-content/uploads/2011/09/Szczecin-GELD0001b-150x106.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="" title="Szczecin GELD0001b" /></a>
<a href='http://sedina.pl/index.php/2011/09/16/pomorskie-papierowe-pieniadze-zastepcze/szczecin-geld0002/' title='Szczecin GELD0002'><img width="150" height="104" src="http://sedina.pl/wordpress/wp-content/uploads/2011/09/Szczecin-GELD0002-150x104.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="" title="Szczecin GELD0002" /></a>
<a href='http://sedina.pl/index.php/2011/09/16/pomorskie-papierowe-pieniadze-zastepcze/szczecin-geld0002b/' title='Szczecin GELD0002b'><img width="150" height="104" src="http://sedina.pl/wordpress/wp-content/uploads/2011/09/Szczecin-GELD0002b-150x104.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="" title="Szczecin GELD0002b" /></a>
<a href='http://sedina.pl/index.php/2011/09/16/pomorskie-papierowe-pieniadze-zastepcze/szczecin-geld0003/' title='Szczecin GELD0003'><img width="150" height="111" src="http://sedina.pl/wordpress/wp-content/uploads/2011/09/Szczecin-GELD0003-150x111.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="" title="Szczecin GELD0003" /></a>
<a href='http://sedina.pl/index.php/2011/09/16/pomorskie-papierowe-pieniadze-zastepcze/szczecin-geld0003b/' title='Szczecin GELD0003b'><img width="150" height="112" src="http://sedina.pl/wordpress/wp-content/uploads/2011/09/Szczecin-GELD0003b-150x112.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="" title="Szczecin GELD0003b" /></a>
<a href='http://sedina.pl/index.php/2011/09/16/pomorskie-papierowe-pieniadze-zastepcze/szczecin-geld0004/' title='Szczecin GELD0004'><img width="150" height="109" src="http://sedina.pl/wordpress/wp-content/uploads/2011/09/Szczecin-GELD0004-150x109.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="" title="Szczecin GELD0004" /></a>
<a href='http://sedina.pl/index.php/2011/09/16/pomorskie-papierowe-pieniadze-zastepcze/szczecin-geld0004b/' title='Szczecin GELD0004b'><img width="150" height="110" src="http://sedina.pl/wordpress/wp-content/uploads/2011/09/Szczecin-GELD0004b-150x110.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="" title="Szczecin GELD0004b" /></a>
<a href='http://sedina.pl/index.php/2011/09/16/pomorskie-papierowe-pieniadze-zastepcze/szczecin-geld0005/' title='Szczecin GELD0005'><img width="150" height="112" src="http://sedina.pl/wordpress/wp-content/uploads/2011/09/Szczecin-GELD0005-150x112.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="" title="Szczecin GELD0005" /></a>
<a href='http://sedina.pl/index.php/2011/09/16/pomorskie-papierowe-pieniadze-zastepcze/szczecin-geld0005b/' title='Szczecin GELD0005b'><img width="150" height="111" src="http://sedina.pl/wordpress/wp-content/uploads/2011/09/Szczecin-GELD0005b-150x111.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="" title="Szczecin GELD0005b" /></a>
<a href='http://sedina.pl/index.php/2011/09/16/pomorskie-papierowe-pieniadze-zastepcze/szczecin-geld0006/' title='Szczecin GELD0006'><img width="150" height="115" src="http://sedina.pl/wordpress/wp-content/uploads/2011/09/Szczecin-GELD0006-150x115.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="" title="Szczecin GELD0006" /></a>
<a href='http://sedina.pl/index.php/2011/09/16/pomorskie-papierowe-pieniadze-zastepcze/szczecin-geld0006b/' title='Szczecin GELD0006b'><img width="150" height="101" src="http://sedina.pl/wordpress/wp-content/uploads/2011/09/Szczecin-GELD0006b-150x101.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="" title="Szczecin GELD0006b" /></a>
<a href='http://sedina.pl/index.php/2011/09/16/pomorskie-papierowe-pieniadze-zastepcze/szczecin-geld0007/' title='Szczecin GELD0007'><img width="150" height="115" src="http://sedina.pl/wordpress/wp-content/uploads/2011/09/Szczecin-GELD0007-150x115.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="" title="Szczecin GELD0007" /></a>
<a href='http://sedina.pl/index.php/2011/09/16/pomorskie-papierowe-pieniadze-zastepcze/szczecin-geld0007b/' title='Szczecin GELD0007b'><img width="150" height="111" src="http://sedina.pl/wordpress/wp-content/uploads/2011/09/Szczecin-GELD0007b-150x111.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="" title="Szczecin GELD0007b" /></a>
<a href='http://sedina.pl/index.php/2011/09/16/pomorskie-papierowe-pieniadze-zastepcze/szczecin-geld0008/' title='Szczecin GELD0008'><img width="150" height="93" src="http://sedina.pl/wordpress/wp-content/uploads/2011/09/Szczecin-GELD0008-150x93.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="" title="Szczecin GELD0008" /></a>
<a href='http://sedina.pl/index.php/2011/09/16/pomorskie-papierowe-pieniadze-zastepcze/szczecin-geld0008b/' title='Szczecin GELD0008b'><img width="150" height="112" src="http://sedina.pl/wordpress/wp-content/uploads/2011/09/Szczecin-GELD0008b-150x112.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="" title="Szczecin GELD0008b" /></a>
<a href='http://sedina.pl/index.php/2011/09/16/pomorskie-papierowe-pieniadze-zastepcze/szczecin-geld0009/' title='Szczecin GELD0009'><img width="150" height="109" src="http://sedina.pl/wordpress/wp-content/uploads/2011/09/Szczecin-GELD0009-150x109.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="" title="Szczecin GELD0009" /></a>
<a href='http://sedina.pl/index.php/2011/09/16/pomorskie-papierowe-pieniadze-zastepcze/szczecin-geld0009b/' title='Szczecin GELD0009b'><img width="150" height="108" src="http://sedina.pl/wordpress/wp-content/uploads/2011/09/Szczecin-GELD0009b-150x108.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="" title="Szczecin GELD0009b" /></a>
<a href='http://sedina.pl/index.php/2011/09/16/pomorskie-papierowe-pieniadze-zastepcze/szczecin-geld0010/' title='Szczecin GELD0010'><img width="150" height="106" src="http://sedina.pl/wordpress/wp-content/uploads/2011/09/Szczecin-GELD0010-150x106.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="" title="Szczecin GELD0010" /></a>
<a href='http://sedina.pl/index.php/2011/09/16/pomorskie-papierowe-pieniadze-zastepcze/szczecin-geld0010b/' title='Szczecin GELD0010b'><img width="150" height="105" src="http://sedina.pl/wordpress/wp-content/uploads/2011/09/Szczecin-GELD0010b-150x105.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="" title="Szczecin GELD0010b" /></a>
<a href='http://sedina.pl/index.php/2011/09/16/pomorskie-papierowe-pieniadze-zastepcze/szczecin-geld0011/' title='Szczecin GELD0011'><img width="150" height="114" src="http://sedina.pl/wordpress/wp-content/uploads/2011/09/Szczecin-GELD0011-150x114.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="" title="Szczecin GELD0011" /></a>
<a href='http://sedina.pl/index.php/2011/09/16/pomorskie-papierowe-pieniadze-zastepcze/szczecin-geld0011b/' title='Szczecin GELD0011b'><img width="150" height="108" src="http://sedina.pl/wordpress/wp-content/uploads/2011/09/Szczecin-GELD0011b-150x108.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="" title="Szczecin GELD0011b" /></a>
<a href='http://sedina.pl/index.php/2011/09/16/pomorskie-papierowe-pieniadze-zastepcze/szczecin-geld0012/' title='Szczecin GELD0012'><img width="150" height="111" src="http://sedina.pl/wordpress/wp-content/uploads/2011/09/Szczecin-GELD0012-150x111.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="" title="Szczecin GELD0012" /></a>
<a href='http://sedina.pl/index.php/2011/09/16/pomorskie-papierowe-pieniadze-zastepcze/pieniadze/' title='pieniądze'><img width="150" height="98" src="http://sedina.pl/wordpress/wp-content/uploads/2011/09/pieniądze-150x98.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="" title="pieniądze" /></a>
</p>
<p></strong></p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong> </strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://sedina.pl/index.php/2011/09/16/pomorskie-papierowe-pieniadze-zastepcze/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jak to z tym Mierzynem było?</title>
		<link>http://sedina.pl/index.php/2011/09/08/jak-to-z-tym-mierzynem-bylo/</link>
		<comments>http://sedina.pl/index.php/2011/09/08/jak-to-z-tym-mierzynem-bylo/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 07 Sep 2011 23:05:01 +0000</pubDate>
		<dc:creator>sedina</dc:creator>
				<category><![CDATA[Historia]]></category>
		<category><![CDATA[Miejsca]]></category>
		<category><![CDATA[Publicystyka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://sedina.pl/?p=11177</guid>
		<description><![CDATA[Mierzyn w 1939 roku został włączony w granice administracyjne Szczecina na 6 lat, podczas tworzenia tzw. Wielkiego Szczecina (niem. Großstadt Stettin). Pierwsza wzmianka pisana o tym miejscu sięga średniowiecza, a pierwsze ślady osadnictwa pochodzą sprzed blisko 7 000 lat&#8230;

Dzięki przeprowadzonym w roku 2010 w Mierzynie wykopaliskom archeologicznym wiemy, że pierwsze ślady osadnictwa na terenie dzisiejszego Mierzyna pochodzą z młodszej epoki kamienia, a więc sprzed blisko 7 000 lat. Początki znanego nam obecnie Mierzyna datuje się jednak na czasy zdecydowanie późniejsze &#8211; XI i XII wiek n.e. Pierwszą wzmiankę pisaną o ...]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Mierzyn w 1939 roku został włączony w granice administracyjne Szczecina na 6 lat, podczas tworzenia tzw. Wielkiego Szczecina (niem. Großstadt Stettin). Pierwsza wzmianka pisana o tym miejscu sięga średniowiecza, a pierwsze ślady osadnictwa pochodzą sprzed blisko 7 000 lat&#8230;<span id="more-11177"></span><br />
</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Dzięki przeprowadzonym w roku 2010 w Mierzynie wykopaliskom archeologicznym wiemy, że pierwsze ślady osadnictwa na terenie dzisiejszego Mierzyna pochodzą z młodszej epoki kamienia, a więc sprzed blisko 7 000 lat. Początki znanego nam obecnie Mierzyna datuje się jednak na czasy zdecydowanie późniejsze &#8211; XI i XII wiek n.e. Pierwszą wzmiankę pisaną o istnieniu wsi o nazwie Möringen, znaleźć można w dokumencie z 1261 roku mówiącym o Ulrichu z Möringen &#8211; rycerzu na dworze księcia Barnima I. W tamtych czasach wieś była lennem biskupa kamieńskiego, a jej mieszkańcami byli głównie Sasi i Frankowie, którzy przybyli na te ziemie celem kolonizacji.</p>
<p style="text-align: justify;">W roku 1305 biskup kamieński przekazał młyn w Mierzynie w lenno burmistrzowi Szczecina – Johanesowi Brackel. Jeszcze w XIV wieku wielokrotnie zmieniali się lennicy wsi, która przechodziła kolejno w ręce panów ziemskich von Wussow, Schadebacke, von Reberg. W 1397 roku Mierzyn został sprzedany zakonowi kartuzów („Łaski Pańskiej”) na Grabowie. 34 lata później ziemie te przeszły na własność biskupa Siegfrieda, aby po sekularyzacji w pierwszej połowie XVI wieku, stać się domeną książęcą.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://sedina.pl/wordpress/wp-content/uploads/2011/09/2.jpg"><img class="size-medium wp-image-11179  aligncenter" title="2" src="http://sedina.pl/wordpress/wp-content/uploads/2011/09/2-300x192.jpg" alt="" width="300" height="192" /></a></p>
<p style="text-align: justify;">Co ciekawe, w trakcie wojny 30-letniej (lata 1618 – 1648) cała osada została spalona, a jej ludność wymarła w wyniku zarazy. Wieś dość szybko jednak została odbudowana, aby przez kolejne lata ponownie stawać się miejscem wielu bitew. Nie wszyscy zdają sobie także sprawę z faktu, że w dniu 29 października 1806 roku, to właśnie w Mierzynie, w domu pastora został podpisany akt kapitulacji Szczecina kończący zmagania wojsk cesarza Napoleona Bonaparte z garnizonem pruskim stacjonującym w Szczecinie.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://sedina.pl/wordpress/wp-content/uploads/2011/09/3.jpg"><img class="size-medium wp-image-11180  aligncenter" title="3" src="http://sedina.pl/wordpress/wp-content/uploads/2011/09/3-300x192.jpg" alt="" width="300" height="192" /></a></p>
<p style="text-align: justify;">Warto wiedzieć, że właśnie we wspomnianym okresie, Mierzyn był jedną z większych wsi w okolicy Szczecina. Na początku XIX wieku we wsi znajdowało się bowiem 15 zagród chłopskich z dwoma zagrodnikami, szesnastoma chałupnikami i dwoma chałupnikami kościelnymi. We wsi znajdowała się również karczma, młyn oraz kościół parafialny z zagrodą plebańską złożoną z pastorówki, domu wdów, 3 stajni i stodoły.</p>
<p style="text-align: justify;">Szybko rozwijająca się wieś już w roku 1862 liczyła łącznie 724 mieszkańców! Mierzyn składał się wtedy z 55 domów mieszkalnych oraz 93 budynków gospodarczych. W miejscowości działał wtedy wiatrak, a młodzież uczyła się w dwuklasowej szkole. Wybudowano także dom dla najuboższych mieszkańców. Co ciekawe wieś zamieszkiwało w tym czasie wielu rzemieślników, którzy zatrudnienie znajdowali głównie w Szczecinie.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://sedina.pl/wordpress/wp-content/uploads/2011/09/4.jpg"><img class="size-medium wp-image-11181  aligncenter" title="4" src="http://sedina.pl/wordpress/wp-content/uploads/2011/09/4-300x119.jpg" alt="" width="300" height="119" /></a></p>
<p style="text-align: justify;">Z tego okresu do dziś zachował się układ ruralistyczny wsi, który odzwierciedlał wtedy obecność we wsi różnych kategorii ludności chłopskiej. Do 1919 roku wieś należała do Królestwa Prus,  natomiast w okresie dwudziestolecia międzywojennego znajdowała się w granicach powiatu Randow, należącego do Rzeszy Niemieckiej. W 1939 roku, w wyniku tworzenia tzw. Wielkiego Szczecina (niem. Großstadt Stettin), włączono ją w obręb miasta. Po przejęciu Szczecina przez administrację polską Mierzyn ponownie został samodzielną wsią. Po wojnie nazwę zmieniono na Mierzęcino, a z czasem na Mierzyn.</p>
<p style="text-align: justify;">Historia obecnie nam znanego Mierzyna sięga blisko tysiąca lat, w czasie których wieś wielokrotnie zmieniała właścicieli, a także była polem wielu znacznych bitew. Duża liczba starych mieszkańców Mierzyna, nie mówiąc już o tych nowych, nawet nie przypuszcza jak bogata i przy tym ciekawa jest historia miejsca, w którym przyszło im zamieszkać.<a href="http://sedina.pl/wordpress/wp-content/uploads/2011/09/5.jpg"></a></p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://sedina.pl/wordpress/wp-content/uploads/2011/09/5.jpg"><img class="size-medium wp-image-11182  aligncenter" title="5" src="http://sedina.pl/wordpress/wp-content/uploads/2011/09/5-207x300.jpg" alt="" width="207" height="300" /></a></p>
<p style="text-align: justify;">Tekst oparty na: W. Witek, C. Nowakowski, Skrócone Studium Ruralistyczne Gminy Dobra Szczecińska, Szczecin 1994 roku.</p>
<p style="text-align: justify;">Zobacz portal poświęcony Mierzynowi &#8211; <a href="http://www.mierzyn24.pl" target="_blank">www.mierzyn24.pl</a>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://sedina.pl/index.php/2011/09/08/jak-to-z-tym-mierzynem-bylo/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Grunwald po szczecińsku</title>
		<link>http://sedina.pl/index.php/2011/07/15/grunwald-po-szczecinsku-3/</link>
		<comments>http://sedina.pl/index.php/2011/07/15/grunwald-po-szczecinsku-3/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 14 Jul 2011 23:55:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>sedina</dc:creator>
				<category><![CDATA[Historia]]></category>
		<category><![CDATA[Pamiętniki, Wspomnienia, Reportaże]]></category>
		<category><![CDATA[Publicystyka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://sedina.pl/?p=10844</guid>
		<description><![CDATA[Pierwsza uroczystość po przejęciu Szczecina przez polską administrację odbyła się 15 lipca 1945. Nieliczni Polacy świętowali wówczas rocznicę bitwy pod Grunwaldem. Obchody miały na celu m.in. zintegrować ludność. Do dzisiaj śladem po tych wydarzeniach  jest nazwa samego placu…
Powojenny prezydent Piotr Zaremba pierwszy raz przyjechał do Szczecina 28 kwietnia 1945 roku. Wówczas w  ruinach znajdowało się zaledwie około 6 tysięcy ludzi (z czego raptem kilkunastu mieszkających tutaj przed wojną Polaków). 5 lipca 1945 roku administracja polska oficjalnie przejęła władzę w mieście. Zawirowania wokół ostatecznego przekazania Szczecina Polsce, dwukrotna ewakuacja władz czy ...]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Pierwsza uroczystość po przejęciu Szczecina przez polską administrację odbyła się 15 lipca 1945. Nieliczni Polacy świętowali wówczas rocznicę bitwy pod Grunwaldem. Obchody miały na celu m.in. zintegrować ludność. Do dzisiaj śladem po tych wydarzeniach  jest nazwa samego placu…<span id="more-10844"></span></strong></p>
<p style="text-align: justify;">Powojenny prezydent Piotr Zaremba pierwszy raz przyjechał do Szczecina 28 kwietnia 1945 roku. Wówczas w  ruinach znajdowało się zaledwie około 6 tysięcy ludzi (z czego raptem kilkunastu mieszkających tutaj przed wojną Polaków). 5 lipca 1945 roku administracja polska oficjalnie przejęła władzę w mieście. Zawirowania wokół ostatecznego przekazania Szczecina Polsce, dwukrotna ewakuacja władz czy równoległe funkcjonowanie (5 V – 5 VII 1945) Niemieckiego Zarządu Miejskiego sprawiły, iż mimo podejmowanych prób osadniczych do tego czasu w Szczecinie osiedliło się na stałe stosunkowo niewielu Polaków. Natomiast mieszkający tutaj przed wojną Niemcy, wierząc w pozytywne rozwiązanie dla nich sprawy przynależności miasta, co zrozumiałe, tłumnie wracali do dawnych domów. Według oficjalnych danych, 4 lipca 1945 przebywało w Szczecinie 83 765 Niemców. Dzień później odnotowano, że stan liczebny Polaków wynosi 1578 osób.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Integracja poprzez obchody</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Głównymi zadaniami ekipy Piotra Zaremby stały się: odbudowa podstawowych struktur oraz szybkie zasiedlenie miasta polskimi osadnikami. Równie ważne dla władz było zintegrowanie, zespolenie ze sobą rodaków przybyłych już bądź ciągle nadjeżdżających do zniszczonego w dużym stopniu Szczecina. Informacja o oficjalnym przyznaniu miasta przyspieszyła ten powolny dotąd proces, dzięki czemu w samym lipcu odnotowano przyjazd 6395 nowych osadników. Pierwsza okazja do wspólnego świętowania nadarzyła się jeszcze w połowie wspomnianego miesiąca. Władze wykorzystały w tym celu 535 rocznicę zwycięskiej bitwy pod Grunwaldem i z tej okazji zaplanowały na 15 lipca 1945 specjalną uroczystość. O wydarzeniu na pierwszych stronach informowała lokalna prasa. Obszerne artykuły umieściły na swoich łamach zarówno „Wiadomości Szczecińskie” (pierwszy ich numer ukazał się 7 lipca 1945, drugi właśnie we wspomnianą rocznicę), jak i „Głos Nadodrzański” (pierwszy numer ukazał się w Szczecinie 16 V 1945 roku, cztery kolejne w Koszalinie, szósty również z 15 lipca 1945 ponownie w Szczecinie).</p>
<p style="text-align: justify;">W tekstach podkreślano wagę wiktorii z XV wieku nad „odwiecznym” wrogiem narodu (cytując -  &#8220;największego w dziejach naszych triumfu militarnego nad zachłannym sąsiadem germańskim&#8221;) oraz zapraszano na oficjalne obchody. Początek uroczystości zaplanowano na godzinę 10.00. Wówczas rozpoczęła się msza św. polowa przed Gmachem Zarządu Miejskiego (niemiecki Landeshaus) na Jasnych Błoniach. Z tej części jubileuszu zachowało się zdjęcie, na którym widoczne są tradycyjnie ustawione rzędy krzeseł. Jak zawsze w przypadku  takich okazji, miejsca z przodu przeznaczono dla najznamienitszych  gości. Pozostali uczestnicy musieli na stojąco obserwować przebieg  wydarzeń.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://sedina.pl/wordpress/wp-content/uploads/2011/07/Grunwald-ludzie-610.jpg"><img class="size-medium wp-image-10830  aligncenter" title="Grunwald - ludzie 610" src="http://sedina.pl/wordpress/wp-content/uploads/2011/07/Grunwald-ludzie-610-300x174.jpg" alt="" width="300" height="174" /></a></p>
<p style="text-align: center;">siedzą od prawej: Edmund Czyż, I sekretarz KM PPR, Franciszek Jamroży &#8211; wiceprezydent miasta, żona komendanta wojennego Szczecina, Barbara Zaremba, prezydent miasta, mjr Gorczakow &#8211; komendant wojenny Szczecina</p>
<p style="text-align: justify;">Następnie wszyscy zgromadzeni przemaszerowali na największy plac w śródmieściu Szczecina – Kaiser  Wilhelm Platz (Plac Cesarza Wilhelma), gdzie odbyły się główne obchody. Zarówno tutaj, jak i  na samym początku uroczystości doszło do oficjalnych przemówień oraz wystąpień. Z odezwą do ludności zwrócili się włodarze miasta oraz przedstawiciele ugrupowań politycznych. Rocznicę bitwy zakończyła popołudniowa zabawa z tańcami w restauracji p. Strugały.</p>
<p style="text-align: justify;">W swoich wspomnieniach Jerzy Brinken (geograf i pedagog – założyciel pierwszej biblioteki w mieście) poświęcił manifestacji kilka słów, opisując spacer, który miał miejsce tydzień po uroczystości. Uwagę pioniera zwróciły wówczas liczne flagi narodowe, znajdujące się w pobliżu miejsca, gdzie zorganizowano główne obchody: <em>Siostra wyjaśniła mi, że ubiegłej niedzieli odbyła się na tym placu patriotyczna manifestacja ludności polskiej, poświęcona rocznicy zwycięstwa pod Grunwaldem. Ludzie pomni niedawnych przeżyć płakali ze wzruszenia, były krótkie, ale piękne, proste i serdecznie przemówienia </em>[…]. <em>Odśpiewano Rotę i Hymn Narodowy. Nieliczna jeszcze ludność zamanifestowała w ten sposób polskość Szczecina.</em></p>
<p style="text-align: justify;">W czasie jubileuszu doszło wreszcie do spontanicznego wydarzenia. Uczestnicy usunęli niemieckie tabliczki z nazwą placu i na niewielkim kawałku drewna napisali odręcznie – Plac Grunwaldzki, a następnie przybili w odpowiednio widocznym miejscu. <em>Wzruszająco wyglądał ten polski napis wśród powodzi nieusuniętych jeszcze tabliczek niemieckich </em>– zaznaczył Jerzy Brinken. Choć władze zapowiadając uroczystość pisały o przybyciu na &#8220;Plac Grunwaldu&#8221; to  ludność pod wpływem emocji sama dokonała  &#8220;aktualizacji&#8221; nazwy. W trzecim numerze &#8220;Wiadomości Szczecińskich&#8221; z 21 lipca 1945 z dumą podkreślono fakt &#8220;przemianowania nazwy&#8221;, zaznaczając przy tym jednak przede wszystkim rolę  administracji miejskiej (a konkretnie wiceprezydenta Jamrożego). Całe obchody lakonicznie podsumował w swoich pamiętnikach także Piotr Zaremba – <em>Uroczystość ta była epizodem potrzebnym dla dalszej naszej pracy nad uporządkowaniem szczecińskich spraw.</em></p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Nazwa nazwie nierówna</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Jedną z pierwszych decyzji po oficjalnym przejęciu władzy w mieście było oficjalne przemianowanie w szybkim tempie nazw ulic, placów i dzielnic Szczecina. W tym celu powołano komisję, w której skład weszli m.in. Helena Kurcyusz, Kazimierz Świetliński czy Józef Kijowski. Nieznana jest dokładna data powołania tego ciała, natomiast wiadomo, iż we wspomnianym już 2 numerze „Wiadomości Szczecińskich” (z 15 lipca 1945 roku) podano pierwsze informacje z przebiegu jej prac. 24 VIII 1945 w nr 16 wspomnianej gazety Polscy mieszkańcy dowiedzieli się o nowych nazwach głównych arterii miejskich (m.in. Barnimstrasse otrzymała nazwę Alei Piastów). W zestawieniu pojawił się także „naznaczony” przez samych mieszkańców plac Grunwaldzki. Na oficjalny i pełny wykaz przyszło czekać do października 1945, kiedy to ukazał się „Spis nazw ulic, placów, wysp, rzek i kanałów miasta portowego Szczecina”.</p>
<p style="text-align: justify;">Co warto podkreślić, w codziennym obiegu przez cały czas używane były jednak głównie dawne nazwy niemieckie. Na samym początku zarządzania zrujnowanym miastem nie mogło być bowiem mowy o prozaicznej zamianie tabliczek czy jakimkolwiek innym, polskim oznakowaniu miejsc. Nowe nazwy – nadane sztucznie – musiały się także rozprzestrzenić oraz okrzepnąć wśród niewielkiej liczby polskich mieszkańców. Na tym tle oficjalnie przyjęta nazwa, będąca pokłosiem wydarzeń związanych z wcześniejszymi obchodami rocznicy bitwy pod Grunwaldem z 15 lipca 1945, stanowiła wyjątek, jako prawne usankcjonowanie zainicjowanej przez władze, ale jednak w dużej mierze spontanicznej akcji polskich osadników.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Jan Skolimowski [Stau] </strong></p>
<div id="_mcePaste" style="position: absolute; left: -10000px; top: 532px; width: 1px; height: 1px; overflow: hidden;">Następnie zaplanowano przemarsz na główną część postanowiono  zorganizować na największym placu w śródmieściu Szczecina – Kaiser  Wilhelm Platz (Plac Cesarza Wilhelma).</div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://sedina.pl/index.php/2011/07/15/grunwald-po-szczecinsku-3/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>17</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Przystanek Grüneberg</title>
		<link>http://sedina.pl/index.php/2011/01/05/przystanek-gruneberg/</link>
		<comments>http://sedina.pl/index.php/2011/01/05/przystanek-gruneberg/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 04 Jan 2011 23:05:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Busol</dc:creator>
				<category><![CDATA[Architektura i Urbanistyka]]></category>
		<category><![CDATA[Publicystyka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://sedina.pl/?p=9282</guid>
		<description><![CDATA[Zapraszamy do wysłuchania ciekawego reportażu Agaty Rokickiej pt. &#8220;Przystanek Grüneberg&#8221; poświęconego sytuacji powstałej wokół willi budowniczego organów znajdującej się (prawie) na trasie projektowanego Szczecińskiego Szybkiego Tramwaju.
[Plik dźwiękowy: otwórz artykuł aby odsłuchać]
Premiera materiału miała miejsce 13 grudnia 2010 na antenie Polskiego Radia Szczecin.
]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Zapraszamy do wysłuchania ciekawego reportażu Agaty Rokickiej pt. &#8220;Przystanek Grüneberg&#8221; poświęconego sytuacji powstałej wokół willi budowniczego organów znajdującej się (prawie) na trasie projektowanego Szczecińskiego Szybkiego Tramwaju.</p>
<p>[Plik dźwiękowy: otwórz artykuł aby odsłuchać]</p>
<p>Premiera materiału miała miejsce 13 grudnia 2010 na antenie Polskiego Radia Szczecin.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://sedina.pl/index.php/2011/01/05/przystanek-gruneberg/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
<enclosure url="http://sedina.pl/wordpress/wp-content/uploads/download/Audio/grunberg.mp3" length="22962576" type="audio/mpeg" />
		</item>
		<item>
		<title>Deptak Rayskiego?</title>
		<link>http://sedina.pl/index.php/2010/08/27/deptak-rayskiego/</link>
		<comments>http://sedina.pl/index.php/2010/08/27/deptak-rayskiego/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 27 Aug 2010 11:00:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>sedina</dc:creator>
				<category><![CDATA[Architektura i Urbanistyka]]></category>
		<category><![CDATA[Publicystyka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://sedina.pl/?p=7897</guid>
		<description><![CDATA[Stowarzyszenie Estetycznego i Nowoczesnego Szczecina proponuje koncepcję zamknięcia ul. Rayskiego na odcinku od pl. Zamenhofa do pl. Grunwaldzkiego dla ruchu samochodowego oraz stworzenie w tym miejscu strefy pieszej. Byłaby to kontynuacja Deptaku Bogusława, który podczas tegorocznych wakacji pękał w szwach, co oznacza, że szczecinianie chcą spędzać na nim swój wolny czas. Teraz, jak podkreślają członkowie stowarzyszenia, nadszedł czas na podjęcie kolejnego kroku. 
Historia jedynego z prawdziwego zdarzenia deptaku w Szczecinie pokazuje, że szczecińskie Śródmieście dysponuje ogromnym, niewykorzystanym potencjałem. Dziś, po dziesięciu latach od zamknięcia ul. Księcia Bogusława X na odcinku ...]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Stowarzyszenie Estetycznego i Nowoczesnego Szczecina proponuje koncepcję zamknięcia ul. Rayskiego na odcinku od pl. Zamenhofa do pl. Grunwaldzkiego dla ruchu samochodowego oraz stworzenie w tym miejscu strefy pieszej. Byłaby to kontynuacja Deptaku Bogusława, który podczas tegorocznych wakacji pękał w szwach, co oznacza, że szczecinianie chcą spędzać na nim swój wolny czas. Teraz, jak podkreślają członkowie stowarzyszenia, nadszedł czas na podjęcie kolejnego kroku. <span id="more-7897"></span></p>
<p style="text-align: justify;">Historia jedynego z prawdziwego zdarzenia deptaku w Szczecinie pokazuje, że szczecińskie Śródmieście dysponuje ogromnym, niewykorzystanym potencjałem. Dziś, po dziesięciu latach od zamknięcia ul. Księcia Bogusława X na odcinku od al. Wojska Polskiego do pl. Zamenhofa, wspomniany deptak jest miejscem wielu wydarzeń kulturalnych w mieście. Duża liczba lokali gastronomicznych, a także ponadprzeciętna uroda odrestaurowanych kamienic, przyciągają w to miejsce rzesze zarówno szczecinian, jak i turystów.</p>
<p><strong>Ulica, która stała się deptakiem</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Gdy w 2000 r. utworzono pierwszą strefę pieszą w Śródmieściu, nikt nie spodziewał się, że przez następne 10 lat będzie to jedyne takie miejsce w tej części miasta. Deptak Bogusława miał być jedynie niewielką, 200-metrową częścią ambitnego planu stworzenia „serca Szczecina” wokół pl. Zamenhofa. Ciąg pieszy obejmować miał również ulice: Jagiellońską (na odcinku od pl. Lotników do al. Wojska Polskiego), Monte Cassino (od pl. Odrodzenia do pl. Zamenhofa), a także <span style="text-decoration: underline;">Generała Rayskiego</span> (od pl. Grunwaldzkiego do pl. Zamenhofa). Do dziś żadna z tych ulic nie została wyłączona z ruchu kołowego.</p>
<p style="text-align: justify;">Do 2003 r. deptak dzierżawiło Szczecińskie Centrum Renowacyjne, które było jednocześnie właścicielem przyległych do deptaku kwartałów. Następnie został przejęty przez Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego. Przyczyniło się to do rezygnacji organizatorów imprez, którzy za postawienie ogródka, bądź namiotu musieli płacić stawki odpowiednie dla drogi powiatowej. Od 2006 r. deptak zarządzany jest ponownie przez SCR. W tym samym roku kulturalną ofertę deptaka wzbogaciła nowa scena Teatru Współczesnego – Teatr Mały.</p>
<p><strong>Najwyższy czas na kolejny krok</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Deptak Rayskiego byłby nie tylko przedłużeniem Deptaku Bogusława, lecz również połączeniem go ze szczecińskim Złotym Szlakiem. Jednym ze słabych punktów Deptaku Bogusława jest brak połączenia komunikacji miejskiej, prowadzącej bezpośrednio do strefy pieszej. Otwarcie strefy na pl. Grunwaldzki, który jest jednym z ważniejszych węzłów komunikacyjnych miasta, umożliwiłoby mieszkańcom Szczecina, a także turystom, bezpośrednie dostanie się do ciągu Rayskiego-Bogusława komunikacją miejską.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://sedina.pl/wordpress/wp-content/uploads/2010/08/deptak_rayskiego_2.jpg"><img class="size-full wp-image-7899  aligncenter" title="deptak_rayskiego_2" src="http://sedina.pl/wordpress/wp-content/uploads/2010/08/deptak_rayskiego_2.jpg" alt="" width="504" height="378" /></a></p>
<p style="text-align: center;">Fot. Piotr Czypicki</p>
<p style="text-align: justify;">Stworzenie kolejnej strefy pieszej wpisuje się doskonale w założenia nowej marki miasta <em>Szczecin Floating Garden 2050</em>. Szczecin – nowoczesne miasto przyjazne mieszkańcom oraz stawiające na ekologię – ma szansę zyskać kolejną przestrzeń w Śródmieściu, na której można wprowadzić elementy zieleni oraz uwolnić ją od spalin samochodowych.</p>
<p style="text-align: justify;">Wyłączanie śródmiejskich ulic z ruchu kołowego niesie ze sobą ryzyko tworzenia się korków. Tego ryzyka nie podjęto do tej pory, obawiając się komunikacyjnych skutków zamknięcia dla samochodów ul. Jagiellońskiej, która stanowi istotny ciąg komunikacyjny w Śródmieściu. Z tego powodu nie doszło do realizacji tzw. „deptaku gwiaździstego”. Ulica Rayskiego pełni najmniej istotną – z punktu widzenia ruchu kołowego – rolę ze wszystkich ulic objętych planem utworzenia strefy pieszej wokół pl. Zamenhofa. Jej zamknięcie już dziś nie utrudniłoby życia kierowcom, ponieważ ulica ta – w przeciwieństwie do sąsiadującej z nią ul. Jagiellońskiej – nie służy i nigdy nie będzie służyć do ruchu międzydzielnicowego.</p>
<p style="text-align: justify;">Forum Polskich Wieżowców oraz Stowarzyszenie Estetycznego i Nowoczesnego Szczecina zrzesza lokalnych patriotów oraz entuzjastów, którym na sercu leży dobro stolicy Pomorza. Ich członkowie od lat wspierają wszelkie inicjatywy, które przyczyniają do rozwoju miasta. Najnowszym projektem, wokół którego stowarzyszenie chce skupić jak największą liczbę szczecinian, jest Deptak Rayskiego. Wspólnie możemy zmieniać nasze miasto – pokażmy więc, że zależy nam na Szczecinie … naszym Szczecinie.</p>
<p><strong>Jak możesz pomóc?</strong></p>
<p>Swoje poparcie dla inicjatywy można wyrazić już teraz:</p>
<p>- podpisując się pod <a href="http://www.petycje.pl/5712" target="_blank">petycją elektroniczną</a>;</p>
<p>- na portalu społecznościowym <a href="http://www.facebook.com/group.php?gid=111248362263848" target="_blank">Facebook</a>.</p>
<p style="text-align: right;">Stowarzyszenie Estetycznego i Nowoczesnego Szczecina</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://sedina.pl/index.php/2010/08/27/deptak-rayskiego/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jagiellonowie? Po co?</title>
		<link>http://sedina.pl/index.php/2010/07/28/jagiellonowie-po-co/</link>
		<comments>http://sedina.pl/index.php/2010/07/28/jagiellonowie-po-co/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 27 Jul 2010 23:05:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Publicystyka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://sedina.pl/?p=7575</guid>
		<description><![CDATA[W ramach dyskusji nad pomysłem nazwania jednego ze śródmiejskich kwartałów „Starówką Jagiellonów” warto postawić kilka pytań. Pytanie pierwsze: po co? Dlaczego mamy do przestrzeni miejskiej i świadomości mieszkańców wprowadzać nową nazwę, do tego tak oderwaną od kontekstu miejsca i czasu jak Jagiellonowie? Władze Szczecińskiego Centrum Renowacyjnego tłumaczą to zabiegiem marketingowym, ale czy tego typu marketing jest w stanie kogoś przekonać? Pytanie drugie: kogo i do czego ma przekonać tego typu nazwa? Inwestorów? Mieszkańców? 
Jeśli ktoś uzna, że remont Śródmieścia to dobry interes niewątpliwie zainwestuje swoje pieniądze niezależnie od tego czy ...]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">W ramach dyskusji nad pomysłem nazwania jednego ze śródmiejskich kwartałów „Starówką Jagiellonów” warto postawić kilka pytań. Pytanie pierwsze: po co? Dlaczego mamy do przestrzeni miejskiej i świadomości mieszkańców wprowadzać nową nazwę, do tego tak oderwaną od kontekstu miejsca i czasu jak Jagiellonowie? Władze Szczecińskiego Centrum Renowacyjnego tłumaczą to zabiegiem marketingowym, ale czy tego typu marketing jest w stanie kogoś przekonać? Pytanie drugie: kogo i do czego ma przekonać tego typu nazwa? Inwestorów? Mieszkańców? <span id="more-7575"></span></p>
<p style="text-align: justify;">Jeśli ktoś uzna, że remont Śródmieścia to dobry interes niewątpliwie zainwestuje swoje pieniądze niezależnie od tego czy kamienica będzie nosiła dumne imię Anny Jagiellonki czy żadnego imienia mieć nie będzie. Nie ma też sensu przekonywać mieszkańców do protezowanego nazewnictwa, ponieważ język miasta określa już znakomicie wspomnianą przestrzeń.</p>
<p style="text-align: justify;">Obecne dokonania SCR można nazwać imieniem katastrofy, dowolnej katastrofy. Przy tym tempie renowacji kolejne królowe będą patronowały już hałdom gruzów lub pustym placom, a przecież mówimy jedynie o niewielkim fragmencie Śródmieścia, którego remont bez specjalnych efektów trwa kilkanaście lat.</p>
<p style="text-align: justify;">Jeśli już coś musi nosić nazwę, to może warto odwołać się do świadomości społecznej. Młodzi ludzie, jeśli już udają się w te okolice mówią, że idą „na deptak”, albo „na Bogusława”. Zapewnie tak to w języku szczecinian pozostanie, niezależnie od idiotycznych koncepcji marketingowych. To społeczeństwo same buduje swoją tożsamość sługując się własnymi określeniami. Tak też powstała nazwa, o której wspominał Paweł Knap „Nowe Stare Miasto” Nazwa przewrotna i zabawna, z roku na rok coraz bardziej ugruntowana w świadomości mieszkańców. Chociaż i tu można by zapytać: co to za Stare Miasto z parkingiem na środku (to także ewenement w tej części globu)? Co prawda można by ten parking nazwać imieniem pierwszych Piastów albo kogoś z błogosławionych, ale nie zmienia to nic poza biurokracją. Sprawa pokazuje także pewien szczeciński problem: tutaj remont kamienicy nie może być zwykłym remontem, to musi być epokowe wydarzenie, któremu muszą patronować całe dynastie i wszyscy święci.</p>
<p style="text-align: justify;">Jak rozumiem wspomniany marketing jest jedynym uzasadnieniem sięgnięcia po Jagiellonów. Abstrahując od absurdalności pomysłu, trzeba powiedzieć, że stan, w jakim znajdują się obecnie kamienice w tej okolicy, jedynie będzie uwłaczał pamięci swoich patronów. Co stałoby się gdyby Anna Jagiellonka postanowiłaby pospacerować po ul. Śląskiej nocą? Książę Bogusław patronujący najgorszemu deptakowi w Europie? Jagiellonowie patronujący hektarom slumsów? Wszystko to jest drwiną, nędzną protezą przykrywającą szczecińskie kompleksy.</p>
<p style="text-align: justify;">Sprawa nazewnictwa kwartału jest biciem piany. Potrzeba poważnej dyskusji o tym w jaki sposób dokonać sprawnej renowacji Śródmieścia, jak rozwiązać problemy społeczne dzielnicy, jak zmienić obraz Szczecina – miasta brudnego, nieciekawego, prowincjonalnego z ogromnym, nigdy niewykorzystanym potencjałem. Obecne szczecińskie Śródmieście tylko w niewielkim stopniu pełni swoje funkcje. Markowe sklepy raczej przenoszą się do galerii handlowych, firmy swoich siedzib poszukują poza tym obszarem, a rodząca się klasa średnia woli mieszkać z daleka od centrum. Szczecińskie Śródmieście nie pełni także funkcji rozrywkowej. Ubywanie mieszkańców, zniechęconych głównie poziomem estetyki i bezpieczeństwa okolicy owocuje pustkami w nielicznych lokalach i brakiem życia nocnego. To nie jest miejsce, w którym dobrze jest mieszkać, pracować lub się bawić.</p>
<p style="text-align: justify;">Rozpoczynanie prac i dyskusji od „jagiellońskiego show” świadczy o tym, że obecne kierownictwo SCR prawdopodobnie nie posiada pomysłu na przeprowadzenie sprawnego remontu chylących się ku upadkowi kamienic. A przecież szczecinianie będą czuli się znacznie bardziej „u siebie”, gdy będą mogli przebywać w zadbanej, tętniącej życiem i bezpiecznej okolicy, bez sięgania do górnolotnych nazw.</p>
<p style="text-align: right;">Radosław Ptaszyński</p>
<p style="text-align: justify;">Autor jest politologiem, socjologiem, historykiem, adiunktem w Instytucie Historii i Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Szczecińskiego.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://sedina.pl/index.php/2010/07/28/jagiellonowie-po-co/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zdeformowana recenzja. W odpowiedzi dr. Michałowi Paziewskiemu</title>
		<link>http://sedina.pl/index.php/2010/02/11/zdeformowana-recenzja-w-odpowiedzi-dr-michalowi-paziewskiemu/</link>
		<comments>http://sedina.pl/index.php/2010/02/11/zdeformowana-recenzja-w-odpowiedzi-dr-michalowi-paziewskiemu/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 11 Feb 2010 08:00:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Biblioteka]]></category>
		<category><![CDATA[Publicystyka]]></category>
		<category><![CDATA[Wydarzenia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://sedina.pl/?p=3644</guid>
		<description><![CDATA[O przygotowaniach do wydania albumu poświęconego szczecińskiemu Grudniowi 1970 r. informowaliśmy już w 2006 r. Za naszym pośrednictwem czytelnicy „Gazety Wyborczej” oraz miłośnicy Szczecina mogli przekazać fotografie przeznaczone do publikacji. Później zapraszaliśmy na promocję gotowego już albumu, a poruszona w nim tematyka gościła na antenie Polskiego Radia Szczecin w ramach audycji „Szczecin we wtorek”. 
Dziś oddajemy głos autorom (dr Małgorzacie Machałek z Muzeum Narodowego w Szczecinie, dr. Erykowi Krasuckiemu z Uniwersytetu Szczecińskiego i Pawłowi Miedzińskiemu z Instytutu Pamięci Narodowej Oddział w Szczecinie), by na łamach naszego portalu mogli ustosunkować się ...]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">O przygotowaniach do wydania albumu poświęconego szczecińskiemu Grudniowi 1970 r. <a href="http://sedina.pl/index.php/2006/12/29/powstanie-ksika-o-szczeciskim-grudniu-70/" target="_blank">informowaliśmy już w 2006 r.</a> Za naszym pośrednictwem czytelnicy „Gazety Wyborczej” oraz miłośnicy Szczecina mogli przekazać fotografie przeznaczone do publikacji. Później <a href="http://sedina.pl/index.php/2008/01/23/zbuntowane-miasto-szczeciski-grudzie-70-stycze-71/" target="_blank">zapraszaliśmy na promocję</a> gotowego już albumu, a poruszona w nim tematyka <a href="http://sedina.pl/index.php/2009/02/09/szczecin-we-wtorek-10-ii-2009-grudzie-70-stycze-71/" target="_blank">gościła na antenie Polskiego Radia Szczecin</a> w ramach audycji „Szczecin we wtorek”. <span id="more-3644"></span></p>
<p style="text-align: justify;">Dziś oddajemy głos autorom (dr Małgorzacie Machałek z Muzeum Narodowego w Szczecinie, dr. Erykowi Krasuckiemu z Uniwersytetu Szczecińskiego i Pawłowi Miedzińskiemu z Instytutu Pamięci Narodowej Oddział w Szczecinie), by na łamach naszego portalu mogli ustosunkować się do <a href="http://www.sedinum.stetinum.pl/pl/wiadomosci/historia_Szczecina_po_1945_roku/O_zdeformowanym_portrecie_Szczecina_70" target="_blank">internetowego debiutu dr. Michała Paziewskiego</a> (przy okazji &#8211; serdeczne gratulacje Szanownemu Debiutantowi składa redakcja sedina.pl!). Jego recenzja opublikowana została w Szczecińskim Dwumiesięczniku Kulturalnym „Pogranicza”, a przypomniana przez Portal Regionalny stetinum.pl, redakcja którego odmówiła jednak przyjęcia odpowiedzi autorów albumu.</p>
<p style="text-align: right;">Redakcja Portalu Miłośników Dawnego Szczecina sedina.pl</p>
<p style="text-align: center;">***</p>
<p style="text-align: justify;">Odpowiadając na recenzję albumu <em>Zbuntowane miasto. Szczeciński Grudzień ’70-Styczeń ’71</em> autorstwa dr Michała Paziewskiego<em>,</em> zamieszczoną w numerze 4 „Pograniczy”, wypada zacząć od stwierdzenia, wydarzenia Grudnia ’70 i Stycznia ’71 mają znaczenie przełomowe dla całej powojennej historii Polski, a szczególnie Pomorza Zachodniego. Właśnie wówczas, jak pisze we wstępie do albumu dr Eryk Krasucki, <em>szczecińskie społeczeństwo […] zdało sobie sprawę z tego, że stanowi wspólnotę. Mówiąc wprost, Szczecin zyskał szczecinian […]. Grudzień stał się metaforą, niosącą w sobie wieloznaczność<strong>,</strong></em> <em>jakiej brak innym wydarzeniom w powojennej historii miasta </em>(E. Krasucki, <em>Grudzień’70 i jego konsekwencje</em> [w:] <em>Zbuntowane miasto. Szczeciński Grudzień ’70 – Styczeń ’71</em>, red. M. Machałek, P. Miedziński, Szczecin 2008, s. 9).</p>
<p style="text-align: justify;">W wymiarze ponadregionalnym wydarzenia szczecińskiego Grudnia ’70 nie zdołały przebić się do świadomości ponadregionalnej. Jedną z przyczyn takiego stanu rzeczy była mniejsza niż w innych ośrodkach ilość opracowań o charakterze naukowym i popularnonaukowym. Z tego też powodu w 2006 r. ówcześni pracownicy Oddziałowego Biura Edukacji Publicznej IPN w Szczecinie uznali, że należy tą lukę wypełnić, a najlepiej to uczynić przygotowując album adresowany do szerokiego odbiorcy.</p>
<p style="text-align: justify;">Przygotowanie albumu to jednak zadanie bardzo trudne, zwłaszcza w odniesieniu do tak złożonego, wielowymiarowego i trudnego do jednoznacznej oceny wydarzenia, jakim był Grudzień ’70. Wymaga on przemyślanej koncepcji, czasami dodatkowych wyjaśnień, a czasem okazuje się, że po prostu nie ma zdjęć, które mogłyby zilustrować jakiś fragment wydarzeń. Zebranie i opracowanie kilkuset zdjęć, z których do albumu wybrano 445 trwało kilkanaście miesięcy. Jednym z najtrudniejszych zadań było zlokalizowanie miejsc i zidentyfikowanie postaci utrwalonych na zdjęciach. Po latach zawodzi pamięć bohaterów wydarzeń, niektórych nie ma już między żywymi.</p>
<p style="text-align: justify;">Znając dotychczasowe zainteresowania historyczne dr. Michała Paziewskiego, ówczesny dyrektor Oddziału IPN, dr Kazimierz Wóycicki, złożył mu propozycję współredagowania albumu. Obecny Recenzent zgodził się napisać tekst wprowadzający oraz uczestniczyć w trudnych pracach redakcyjnych polegających na identyfikacji, selekcji oraz decydowaniu o układzie fotografii. Zadeklarował również, że sam dostarczy kilka cennych fotografii dokumentujących tamte wydarzenia. Zaproponował nawet tytuł albumu <em>Zbuntowane miasto</em> i uczestniczył w kilku spotkaniach redakcyjnych. Miał wówczas okazję przekonać się, jak trudno jest po latach identyfikować postacie i miejsca – wielokrotnie wskazana przez niego lokalizacja okazywała się błędna po dokonaniu wizji lokalnej. Niewykonalnym zadaniem okazała się również podjęta przez niego próba zidentyfikowania wszystkich uwiecznionych na zdjęciu członków komitetu strajkowego ze stycznia 1971 r. – o tym w recenzji dr Paziewski nie napisał. Tak samo jak o tym, że zarówno układ albumu, jak i podpisy pod zdjęciami poznał przed jego publikacją i miał też możliwość przedstawienia własnej wizji wydarzeń. Niestety, przygotowany przez niego tekst wprowadzenia był zbyt obszerny. Został poproszony o naniesienie korekt, jednak poprawionego tekstu nie dostarczył. Mijały kolejne miesiące i zamknięcie prac nad albumem wydawało się coraz mniej realne (IPN wiązała umowa wydawnicza i zobowiązania finansowe, a nie kolejna rocznica wydarzeń). Jedynym rozwiązaniem tej patowej sytuacji było przejęcie całkowitej odpowiedzialności za opracowanie części fotograficznej przez pracowników IPN, a przygotowanie wstępu powierzenie innemu autorowi, co też się stało.</p>
<p style="text-align: justify;">Opisana wyżej sytuacja sprawia, że szczególnie dotkliwy staje się postawiony przez dr Paziewskiego zarzut fałszowania obrazu przedstawionych w albumie wydarzeń. Czy to rzekome fałszowanie polega na przedstawieniu maksymalnie pełnego i zróżnicowanego, na tyle, na ile pozwolił na to zgromadzony materiał fotograficzny – obrazu? Czy może Recenzentowi chodzi o to, że w albumie znalazły się oceny, z którymi on sam się nie zgadza?</p>
<p style="text-align: justify;">Szczeciński Grudzień ’70 i Styczeń ’71 niewątpliwie zasłużyły na rzetelne, udokumentowane źródłowo opracowanie. Mam nadzieję, że nie będziemy długo czekać. Być może napisze je jakiegoś młody historyk zainspirowany naszym albumem. A błędy i usterki, które znalazły się w albumie zostaną usunięte w jego drugim wydaniu.</p>
<p style="text-align: right;">(MM)</p>
<p style="text-align: center;">***</p>
<p style="text-align: justify;">Dzięki temu, że żyjemy w wolnym kraju możemy krytykować i być poddawani krytyce. I ja się tej krytyki absolutnie nie boję. I nie dlatego, że uważam, że album nie ma błędów ani wad. Oczywiście, takowe posiada. Pytanie tylko, czy jedynie wady? Może ma też jakieś zalety? Gdyby dr Paziewski zechciał skorzystać z zaproszenia i przybyć na promocję albumu do historycznej świetlicy w stoczni (tam, gdzie w 1971 r. miało miejsce spotkanie strajkujących stoczniowców z Edwardem Gierkiem) to usłyszałby, jak wspominałem o mankamentach albumu. I słyszałby dlaczego do nich doszło. I wiedziałby również, że apelowałem do szczecinian, a szczególnie uczestników tamtych dramatycznych chwil, o pomoc w badaniach nad Grudniem, o pomoc w rozwikłaniu „białych plam”.</p>
<p style="text-align: justify;">Niestety, Recenzent z zaproszenia nie skorzystał.</p>
<p style="text-align: justify;">Pozwolę się zatem odnieść do zarzutów, jakie dotyczyły przede wszystkim fotograficznej strony albumu, pozostawiając ewentualną polemikę z Recenzentem pozostałym autorom wydawnictwa.</p>
<p style="text-align: justify;"><em>Przynajmniej setka odbitek z tej fotodokumentacji wcześniej była już prezentowana, nierzadko wielokrotnie, w różnych wydawnictwach zarówno krajowych (cenzurowanych), jak i pozacenzuralnych, a także emigracyjnych czy w prasie zachodniej</em>. To zarzut? Album to pierwsza tak kompleksowa publikacja dotycząca 1970 r. w Szczecinie. Trudno, aby nie znalazły się w niej ikony tamtych dni. Może powinienem był nie zamieszczać zdjęcia płonącego komitetu partii? Przecież to znane zdjęcie. Albo zdjęcia z wizyty Gierka w stoczni? Też były wielokrotnie publikowane. Ba. Nawet ich autor zdobył za nie nagrodę w konkursie fotograficznym.</p>
<p style="text-align: justify;">Pomijając fakt, że nie „przynajmniej setka” a zaledwie kilkadziesiąt zdjęć było publikowanych to przecież pozostałych kilkaset było publikowanych po raz pierwszy! To dla Recenzenta zapewne nieważne. Chociaż pamiętam jak ze zdumieniem spoglądał na zdjęcia, jakie udało mi się zeskanować z materiału filmowego, który kilkadziesiąt lat przeleżał w archiwum MSW w Warszawie.</p>
<p style="text-align: justify;">Michał Paziewski ma swoją wizję Grudnia. Autorzy swoją. Jak pisze <em>Osiem fotograficznych części wypacza rzeczywisty obraz i przebieg zdarzeń</em> <em>[...]</em> <em>Przyjęta koncepcja doboru i prezentacji fotografii tworzy w istocie fałszywy obraz tego najważniejszego rozdroża w dziejach Polski Ludowej</em>. Bardzo mocne słowa. Wolałbym, aby to ocenili Czytelnicy. Myślę, że album obroni się sam.</p>
<p style="text-align: justify;"><em>Fotki te w większym stopniu odzwierciedlają mentalność esbeków i inspirowanych oraz kontrolowanych przez bezpiekę żurnalistów, aniżeli rzeczywistość społeczną późnego Gomułki czy wczesnego Gierka</em>. A moim zdaniem połączenie zdjęć życia codziennego miasta w zestawieniu z fotografiami sygnalitycznymi doskonale ilustruje tamte dni. Z jednej strony ludzie, którzy szykują się do Świąt Bożego Narodzenia a z drugiej ci, którzy siedzą zatrzymani w areszcie. Ale może Recenzent zna lepsze zdjęcia opisujące epokę późnego Gomułki czy wczesnego Gierka.</p>
<p style="text-align: justify;">O tym jak trudno opisać fotografię sprzed kilkudziesięciu lat wie dobrze sam dr Paziewski. Wszak jako konsultant został poproszony o przyporządkowanie nazwisk do postaci na zbiorowym zdjęciu członków komitetu strajkowego (fotografia 425). Próba ta nie udała mu się. Zatem nie dziwię się, że akurat ten zarzut nie znalazł się w rzeczonej recenzji.</p>
<p style="text-align: justify;">Jako swoiste kuriozum uważam uwagę o zamieszczeniu przedruku „Kuriera Szczecińskiego” z 18 stycznia 1971 r. Ten przedruk ukazuje, jak ówczesna władza potraktowała ofiary tamtych dni. O dziwo nie dostrzega tego Michał Paziewski.</p>
<p style="text-align: justify;">Lucjan Adamczuk rozmawiał ze mną na temat Grudnia. Oglądał próbny wydruk albumu. Poproszony został przeze mnie o pomoc w interpretacji i podpisie zdjęć ze styczniowego strajku. Na promocję albumu przyjechał specjalnie z Warszawy. Jeżeli naprawdę tak powiedział, jak przytacza Recenzent to czuję się niesprawiedliwie skrzywdzony. Bywa i tak.</p>
<p style="text-align: justify;">Faktycznie. Jedno (a nie dwa) zdjęcia mają lustrzane odbicia. To błąd. Zasugerowałem się oryginałem odbitki. To prawda, że fotografia numer 47 nie została wykonana przez funkcjonariusza Wydziału „B”. Pomyliłem się. Ale udało mi się ustalić poprawnie autorstwo setek innych zdjęć. I to pomimo ich zagmatwanych losów. Przecież te zdjęcia były ukrywane, kopiowane, reprodukowane. Zmieniali się właściciele odbitek, po latach liczne zdjęcia krążyły wśród kolekcjonerów. A nawet były przywłaszczane. Ale jednak&#8230; Jedno zostało błędnie podpisane. Mea culpa.</p>
<p style="text-align: justify;">Za żenujące uważam argumentowanie, iż dokonano „zaniechań i niedpowiedzeń”. Recenzent uważa, że należało dodać kolejne zdjęcie z „Żałobnej manifestacji” 1 maja 1971 r. 15 fotografii to za mało? Na wstępie swej recenzji utyskiwał, że zbyt dużo miejsca poświecono walkom ulicznym&#8230;</p>
<p style="text-align: justify;">Na zakończenie dodam jeszcze, że album, i to zauważył Recenzent, <em>ma częściowo uzupełnić wiedzę o tych ważnych wydarzeniach z naszej przeszłości i przypomnieć, jak doniosłą rolę odegrał wówczas Szczecin</em>. Nie rości sobie praw do bycia monografią, nie stanowi kompendium wiedzy. Nie takie były intencje autorów. Mam nadzieję, że każdy, kto chce wyrazić swą opinię najpierw album zobaczył, przeczytał, a później ją formułował. Natomiast zdaje się, że dr Paziewski zastosował w tym przypadku radę prezesa KS „Tęcza” kierowaną do wyjeżdżających na Zachód: „rozchodzi się jednak o to, aby te plusy nie przesłoniły wam minusów”.</p>
<p style="text-align: right;">(PM)</p>
<p style="text-align: center;">***</p>
<p style="text-align: justify;">Małgorzata Machałek i Paweł Miedziński powiedzieli niemal wszystko, co niezbędne. Chciałbym przeto zwrócić uwagę na jedną rzecz, która w ich odpowiedzi się nie pojawiła. Chodzi o niezrozumienie przez dr. Paziewskiego różnicy między pisaniem „naukowym” a „popularnym”. Tekst do albumu <em>Zbuntowane miasto</em> miał być z założenia esejem, próbą przybliżenia wydarzenia w sposób lekki i łatwo przyswajalny. Nie chodziło o epatowanie czytelnika mnóstwem przypisów, odnośników, mnożeniem wątków i szczegółowymi informacjami. Autor recenzji zdaje się tej prostej prawdy nie rozumieć, przywiązany do źle pojętego akademizmu. Forma eseistyczna narzuca również daleko posunięty subiektywizm wypowiedzi. To nie jest tekst pisany na zamówienie czy pod założenia jakiejś „idei pamięci narodowej”, o której wspomina, i o którą upomina się dr Paziewski, ale wyraz osobistych przemyśleń na temat wydarzeń z roku 1970 i 1971. Mogę zrozumieć, że mojego punktu widzenia recenzent nie podziela, ma do tego pełne prawo, ale zarzucanie komuś „powielania stereotypów ukształtowanych jeszcze przez peerelowską propagandę” jest lekką przesadą. A cóż to znaczy? Czy nie jest to aby element symbolicznego naznaczenia kogoś? Swego rodzaju splunięcia mu pod nogi i okazania swojej moralnej wyższości, zwłaszcza teraz gdy czarno-biały obraz historii powojennej staje się obowiązującą normą.</p>
<p style="text-align: justify;">No, ale załóżmy, że dr Paziewski nie to ma na myśli i chodzi mu o rzeczy „wyższe”. Szczególnie oburzyło go bowiem wspomnienie o agresywnym tłumie demonstrantów, czemu dał wyraz w przytoczeniu i skomentowaniu kilku wyrwanych z kontekstu zdań. Recenzent podsunął też własną interpretację, wedle której 17 grudnia 1970 r. mieliśmy w Szczecinie do czynienia z pokojową demonstracją robotników. Jeśli tak, to rzeczywiście jestem spadkobiercą propagandy poprzedniego systemu. Mogę się tego wstydzić, ale nie opuszcza mnie myśl, że nie jestem sam; co więcej, że znajduję się w całkiem ciekawym gronie. Dobrze widać to w publikacjach prof. Jerzego Eislera (nota bene, recenzenta wydawniczego albumu), również w tej ostatniej &#8211; <em>Grudzień ’70 – pamiętamy</em> &#8211; wydanej przy okazji gdańskiej konferencji, o której dr Paziewski w swoim tekście wspominał. Czytelnik znajdzie w niej mnóstwo, częstokroć drastycznych, przykładów, ukazujących rosnącą z minuty na minutę agresję demonstrantów, przerażenie sił porządkowych i wojska. Nie cofa się również, przed opisem tego, co stało się w mieszkaniu zabitej Jadwigi Kowalczyk, które zostało obrabowane w momencie kiedy znajdowało się w nim ciało martwej dziewczynki. Profesor Eisler niczego nie pomija i nie ukrywa. Czy zatem i on powiela stereotypy peerelowskiej propagandy? Wspomnieć warto również, że i sam dr Paziewski w swoich artykułach nie stronił od ukazywania tego ciemnego, ale przecież też prawdziwego oblicza Grudnia. Nie nazywał może spraw wprost, posługując się eufemizmami, ale uważny czytelnik jego tekstów mógł się wielu rzeczy domyślić. Szkoda, że dziś zapomniał o tym, a może po prostu dla potrzeb recenzji to świadomie przemilczał. O poklask, z tezą o „pokojowym wymiarze demonstracji robotników”, wszak nie trudno.</p>
<p style="text-align: justify;">Jest w tekście dr. Paziewskiego jeszcze coś – frustracja. Uczucie ludzkie, ale i niskie, które bywa z reguły złym doradcą. To ona chyba w największym stopniu podyktowała mu taki, a nie inny ton recenzji. Jak wiele złej woli potrzeba, aby w omawianej książce nie dostrzec ani jednego pozytywnego elementu. Niczego, co mogłoby złagodzić w jakiś sposób wydźwięk wskazanych błędów, zarówno tych rzeczywistych, jak i wydumanych. To w pełni ilustruje skalę rozżalenia autora, który od kilku lat zapowiada książkę na temat rewolty grudniowej i jak do dziś się takowej nie doczekaliśmy. Tak po ludzku, rozumiem ten stan, wszak pierwsza duża, efektownie wydana i wychodząca daleko poza akademicki obieg publikacja na temat wydarzeń z 1970 i 1971 r. została przygotowana przez kogoś innego. Ale to tak naprawdę problem tylko jednej osoby. Jeśli więc możemy mówić o jakiejś „zmarnowanej szansie” to chyba właśnie w przypadku dr. Paziewskiego.</p>
<p style="text-align: right;">(EK)</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://sedina.pl/phpBB3/viewtopic.php?f=24&amp;t=11364&amp;start=0" target="_blank">Komentarze można zamieszczać na forum</a>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://sedina.pl/index.php/2010/02/11/zdeformowana-recenzja-w-odpowiedzi-dr-michalowi-paziewskiemu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Odpowiedź MKZ ws. odkrycia reliktów pofortecznych</title>
		<link>http://sedina.pl/index.php/2008/07/31/odpowied-mkz-ws-odkrycia-reliktw-pofortecznych/</link>
		<comments>http://sedina.pl/index.php/2008/07/31/odpowied-mkz-ws-odkrycia-reliktw-pofortecznych/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 31 Jul 2008 08:00:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Publicystyka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">d4a74f2d9bc50b57e68cd638b64716c7/?p=2067</guid>
		<description><![CDATA[Prezentujemy odpowiedź Małgorzaty Gwiazdowskiej, Miejskiego Konserwatora Zabytków, na list otwarty sedina.pl ws. odkrycia reliktów pofortecznych na terenie budowy CH &#8220;Kaskada&#8221;.

Dot.: odsłonięcia fragmentu muru dawnego systemu fortecznego przy budowie Centrum Kaskada:
Odsłonięte podczas prac przy budowie centrum handlowego Kaskada, relikty dawnej zabudowy to fragment dawnego systemu fortecznego Szczecina, pochodzącego najprawdopodobniej z fazy pruskiej realizowanej w polowie XVIII wieku. W związku z tym, że istnialo prawdopodobieństwo zachowania reliktów systemu fortecznego w tej części miasta, od początku inwestycji prace prowadzone są pod nadzorem archeologicznym, jak również wykonywane są badania architektoniczne, dokumentujące poszczególne fazy.
Do powyższego ...]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Prezentujemy odpowiedź Małgorzaty Gwiazdowskiej, Miejskiego Konserwatora Zabytków, na list otwarty sedina.pl ws. odkrycia reliktów pofortecznych na terenie budowy CH &#8220;Kaskada&#8221;.<br />
<span id="more-2067"></span><br />
Dot.: odsłonięcia fragmentu muru dawnego systemu fortecznego przy budowie Centrum Kaskada:</p>
<p>Odsłonięte podczas prac przy budowie centrum handlowego Kaskada, relikty dawnej zabudowy to fragment dawnego systemu fortecznego Szczecina, pochodzącego najprawdopodobniej z fazy pruskiej realizowanej w polowie XVIII wieku. W związku z tym, że istnialo prawdopodobieństwo zachowania reliktów systemu fortecznego w tej części miasta, od początku inwestycji prace prowadzone są pod nadzorem archeologicznym, jak również wykonywane są badania architektoniczne, dokumentujące poszczególne fazy.<br />
Do powyższego zobowiązuje inwestora zapis w uzgodnionej, we wrześniu 2007 roku ze służbą konserwatorską, dokumentacji projektowej.<br />
W dokumentacji projektowej znajduje się także zapis o ekspozycji ewentualnego znaleziska w istniejącym obiekcie.<br />
Gdyby tak nie bylo pewnie nikt by nie wiedział o istnieniu cennych reliktów dawnego systemu fortecznego Szczecina a odsłoniety mur zamiast odkryty zapewne byłby zniszczony.<br />
Przewidziane jest spotkanie z Inwestorem i projektantami, by wspólnie podjąć decyzję o sposobie ekspozycji znaleziska.<br />
Małgorzata Gwiazdowska<br />
Miejski Konserwator Zabytków</p>
<p>(od redakcji &#8211; list prezentujemy w oryginalnej formie)</p>
<p>Komentarze prosimy zamieszczać w <a href="http://sedina.pl/index.php?name=PNphpBB2&amp;file=viewtopic&amp;t=9754">tym wątku</a>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://sedina.pl/index.php/2008/07/31/odpowied-mkz-ws-odkrycia-reliktw-pofortecznych/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>List otwarty sedina.pl ws. odkrycia reliktów pofortecznych</title>
		<link>http://sedina.pl/index.php/2008/07/22/list-otwarty-sedinapl-ws-odkrycia-reliktw-pofortecznych/</link>
		<comments>http://sedina.pl/index.php/2008/07/22/list-otwarty-sedinapl-ws-odkrycia-reliktw-pofortecznych/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 30 Nov -0001 00:00:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Publicystyka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">d4a74f2d9bc50b57e68cd638b64716c7/?p=2061</guid>
		<description><![CDATA[List otwarty Portalu Miłośników Dawnego Szczecina sedina.pl do służb konserwatorskich Szczecina w sprawie odkrycia reliktów pofortecznych na placu budowy Centrum Handlowego &#8220;Kaskada&#8221;.

Szczecin, 22 lipca 2008 r.     

sedina.pl
Portal Miłośników Dawnego Szczecina
Miejski Konserwator Zabytków &#8211; mgr Małgorzata Gwiazdowska     
Szanowna Pani,
kilka dni temu na placu budowy centrum handlowego &#8220;Kaskada&#8221; odkryty został mur będący ceglaną okładziną fosy, tzw. stok fosy kurtyny między Bastionami V i VI. Mury obronne w tym miejscu zostały wzniesione podczas pierwszego szwedzkiego okresu wznoszenia nowożytnej twierdzy szczecińskiej. Do naszych czasów nie zachował ...]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>List otwarty Portalu Miłośników Dawnego Szczecina sedina.pl do służb konserwatorskich Szczecina w sprawie odkrycia reliktów pofortecznych na placu budowy Centrum Handlowego &#8220;Kaskada&#8221;.<br />
<span id="more-2061"></span></p>
<p align="right">Szczecin, 22 lipca 2008 r.     </p>
<p>
sedina.pl<br />
Portal Miłośników Dawnego Szczecina</p>
<p align="right">Miejski Konserwator Zabytków &#8211; mgr Małgorzata Gwiazdowska     </p>
<p>Szanowna Pani,</p>
<p>kilka dni temu na placu budowy centrum handlowego &#8220;Kaskada&#8221; odkryty został mur będący ceglaną okładziną fosy, tzw. stok fosy kurtyny między Bastionami V i VI. Mury obronne w tym miejscu zostały wzniesione podczas pierwszego szwedzkiego okresu wznoszenia nowożytnej twierdzy szczecińskiej. Do naszych czasów nie zachował się żaden fragment murów obronnych z tego etapu rozwoju fortyfikacji miejskich, odkrycie jest więc unikatowe, a niepozorny mur jedynym reliktem pofortecznym. </p>
<p>Z informacji w lokalnych mediach wynika, że odkryty mur, po inwentaryzacji archeologicznej, zostanie najprawdopodobniej rozebrany, co sprawi, że jedyna pamiątka z okresu, gdy miasto było fortecą, zostanie bezpowrotnie zniszczona. Redakcja i użytkownicy Portalu Miłośników Dawnego Szczecina sedina.pl, grupującego pasjonatów tak dawnej, jak i najnowszej historii miasta, stanowczo sprzeciwiają się wyrażeniu przez Służby Konserwatorskie zgody na likwidację zabytkowego muru i eliminacji jedynych śladów szwedzkich umocnień z tkanki miejskiej. Ich zachowanie, przy jednoczesnym kontynuowaniu prac nad centrum handlowym, zależy od Inwestora, ale przede wszystkim od dobrej woli Służb Konserwatorskich miasta Szczecina.</p>
<p align="right">W imieniu redakcji i użytkowników portalu     </p>
<p>Arkadiusz Bis &#8211; administrator Portalu Miłośników Dawnego Szczecina sedina.pl     <br />
Paweł Knap &#8211; redaktor naczelny &#8220;sedina.pl magazyn. Rocznik Miłośników Dawnego Szczecina&#8221;     <br />
dr Izabela Kozłowska &#8211; autorka pracy doktorskiej dotyczącej szczecińskich fortyfikacji nowożytnych     </p>
<p>Otrzymują:<br />
- Miejski Konserwator Zabytków &#8211; Małgorzata Gwiazdowska.<br />
- Prezydent Szczecina &#8211; Piotr Krzystek.<br />
- Redakcje &#8211; Gazeta Wyborcza, Głos Szczeciński, Kurier Szczeciński, Moje Miasto, Polskie Radio Szczecin, TVP Historia, TVP3 Szczecin.<br />
</br></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://sedina.pl/index.php/2008/07/22/list-otwarty-sedinapl-ws-odkrycia-reliktw-pofortecznych/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>W odpowiedzi Adamowi Zadwornemu</title>
		<link>http://sedina.pl/index.php/2008/06/10/w-odpowiedzi-adamowi-zadwornemu/</link>
		<comments>http://sedina.pl/index.php/2008/06/10/w-odpowiedzi-adamowi-zadwornemu/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 30 Nov -0001 00:00:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Publicystyka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">d4a74f2d9bc50b57e68cd638b64716c7/?p=2008</guid>
		<description><![CDATA[Szanowny Panie Redaktorze,
dziękuję bardzo za zainteresowanie czasopismem &#8220;sedina.pl magazyn. Rocznik Miłośników Dawnego Szczecina&#8221; i za słowa krytyki, zamieszczone na łamach szczecińskiego wydania &#8220;Gazety Wyborczej&#8221;. W większości odnoszą się one do autora artykułu, toteż, co naturalne,  pozostawię mu wolną rękę w kwestii ewentualnej repliki. Ponieważ jednak zostałem wywołany do odpowiedzi, kieruję niniejszy list do Pana.

Nie wiem, czy komentarz, który zamieściła redakcja szczecińskiej &#8220;Gazety Wyborczej&#8221;, ma charakter incydentalny, czy też planowane są kolejne, dotyczące pozostałych artykułów zamieszczonych w trzecim numerze. Taki cykl &#8211; załóżmy jeden komentarz na tydzień &#8211; miałby rację ...]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Szanowny Panie Redaktorze,</p>
<p>dziękuję bardzo za zainteresowanie czasopismem &#8220;sedina.pl magazyn. Rocznik Miłośników Dawnego Szczecina&#8221; i za słowa krytyki, zamieszczone na łamach szczecińskiego wydania &#8220;Gazety Wyborczej&#8221;. W większości odnoszą się one do autora artykułu, toteż, co naturalne,  pozostawię mu wolną rękę w kwestii ewentualnej repliki. Ponieważ jednak zostałem wywołany do odpowiedzi, kieruję niniejszy list do Pana.</p>
<p><span id="more-2008"></span><br />
Nie wiem, czy komentarz, który zamieściła redakcja szczecińskiej &#8220;Gazety Wyborczej&#8221;, ma charakter incydentalny, czy też planowane są kolejne, dotyczące pozostałych artykułów zamieszczonych w trzecim numerze. Taki cykl &#8211; załóżmy jeden komentarz na tydzień &#8211; miałby rację bytu z kilku powodów. Ani ja, ani autorzy publikowanych przez nas artykułów, nie mamy nic przeciwko konstruktywnej krytyce, a takowa, zamieszczona na łamach jednego z najbardziej liczących się dzienników, przyczyniłaby się na pewno do dalszego wzrostu doświadczenia osób odpowiedzialnych za wydawnictwo i poziomu merytorycznego prezentowanych tekstów. Stanowiłaby również niewątpliwą promocję rocznika, objętego wszak patronatem medialnym &#8220;Gazety Wyborczej&#8221;, i swego rodzaju zadośćuczynienie za brak jakiegokolwiek dziennikarza tejże 20 maja 2008 r. na promocji w Studiu S-1 Polskiego Radia Szczecin, a co za tym idzie &#8211; brak relacji z tego wydarzenia na jej łamach.</p>
<p><b>Artykuł, który był Pan łaskaw omówić, powstał w oparciu o akta dywizji zgromadzone w Centralnym Archiwum Wojskowym i kroniki jej jednostek, a także o publikacje z lat 60., 70. i 80. XX w., z czasów, jak mówi tytuł jednego z artykułów, &#8220;udziału żołnierzy w zabezpieczaniu ładu i porządku&#8221;. Siłą rzeczy prezentuje zatem opisy i komentarze rozbieżne z tymi, które zawierają teksty opisujące &#8220;na nowo&#8221; historię tak szczecińskiej &#8220;dwunastki&#8221;, jak i PRL. Przyznaję, że z mojej strony zabrakło wyraźnego słowa wprowadzającego, informującego czytelników, że artykuł prezentuje historię 12 Dywizji właśnie z punktu widzenia dokumentacji i literatury sprzed 1990 r. Również tytuł artykułu powinien być skonstruowany inaczej. Dane zawarte w bibliografii okazały się niewystarczające. Chciałbym z tego miejsca przeprosić wszystkich Czytelników &#8220;sedina.pl magazyn&#8221;, których tytuł ów i tekst artykułu wprowadziły w błąd. Zobowiązuję się, że w kolejnych numerach czasopisma dołożę jeszcze większych starań, by podobne sytuacje nie miały miejsca.</b></p>
<p>Wspomniane wywołanie do odpowiedzi było niespodziewane o tyle, że przy trzech lapidarnych zapowiedziach publikacji, zamieszczonych w &#8220;Gazecie Wyborczej&#8221; w ramach wspomnianego patronatu, moje nazwisko nie pojawiło się ani razu. Nie pojawiło się nie tylko w kontekście działalności społeczno-hobbystycznej, jaką są każdego roku prace nad redakcją &#8220;sedina.pl magazyn&#8221;, ale i mojego miejsca pracy. Pytanie o lekturę tekstu przed publikacją, wynikające zapewne z Pana doświadczeń dziennikarskich, tylko początkowo mnie zaskoczyło. Później przypomniałem sobie, że całkiem niedawno (17 kwietnia 2008 r.), pisząc tekst o agenturalnej przeszłości Andrzeja Kamrowskiego, nie raczył Pan zajrzeć do artykułu omawiającego Wolne Związki Zawodowe na Pomorzu Zachodnim (M. Marcinkiewicz, <i>&#8220;Czasy nieracjonalnej jedności&#8221;. Rzecz o Wolnych Związkach Zawodowych Pomorza Zachodniego</i>, &#8220;Biuletyn Instytutu Pamięci Narodowej&#8221; 2008, nr 4, s. 37-47), zadowalając się określeniem &#8220;nieoficjalnie wiemy&#8221; &#8211; o czymś, co czterokrotnie podkreśla w przypisach autorka. Nie zapytam, czy świadczy to o braku wcześniejszej lektury Pana tekstu ze strony redaktora naczelnego. </p>
<p><b>Młody wiekiem i doświadczeniem wciąż uczę się na pomyłkach swoich i innych (tak historyków, jak dziennikarzy). Wszak nie myli się ten, kto nic nie robi. Liczę na dalszą, owocną współpracę z &#8220;Gazetą Wyborczą&#8221;, choćby w kwestii patronatu medialnego nad naszymi publikacjami.</p>
<p>Z poważaniem.</p>
<p>Paweł Knap<br />
Redaktor naczelny<br />
sedina.pl magazyn<br />
Rocznik Miłośników Dawnego Szczecina</b><br />
</br><br />
<i>Odpowiedź została przesłana do dziennikarzy &#8220;Gazety Wyborczej Szczecin&#8221;: Adama Zadwornego, autora komentarza pt. <a href="http://miasta.gazeta.pl/szczecin/1,34939,5295324,Czechoslowacja_w_1968_r__sama_sie_najechala__Komentarz.html">&#8220;Czechosłowacja w 1968 r. sama się najechała?&#8221;</a>, Wojciecha Jachima, redaktora naczelnego, i Moniki Adamowskiej, pełniącej dziś redakcyjny dyżur. </p>
<p>Redaktor naczelny odmówił publikacji całości odpowiedzi, sugerując pozostawienie fragmentów, które powyżej zostały wytłuszczone.</i><br />
</br></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://sedina.pl/index.php/2008/06/10/w-odpowiedzi-adamowi-zadwornemu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Widok z tarasów</title>
		<link>http://sedina.pl/index.php/2007/09/21/widok-z-tarasw/</link>
		<comments>http://sedina.pl/index.php/2007/09/21/widok-z-tarasw/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 30 Nov -0001 00:00:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Publicystyka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">d4a74f2d9bc50b57e68cd638b64716c7/?p=1737</guid>
		<description><![CDATA[Dumny z sukcesu finału Tall Ships Races Szczecin coraz szerzej otwiera się na pomysły swoich obywateli. Już nie tylko przywrócenie Sediny na jej pierwotny cokół, ale pomysły znacznie odważniejsze, nawet próbujące wpisać się w gospodarczy rozwój miasta. Najśmielsze z nich to kompleksowa rewitalizacja Łasztowni oraz niejako przedłużenie tego pomysłu &#8211; sposób zagospodarowania Wyspy Grodzkiej, który zaproponował w sierpniu nasz kolega, Piotr-Stettin. Z takim &#8222;zagospodarowaniem widoku bliższego&#8221; Wałów Chrobrego świetnie koresponduje pomysł ważny nie tylko dla naszego miasta, lecz o znacznie szerszym zasięgu: budowa Muzeum Morskiego na Starówce. Jeśli te śmiałe ...]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dumny z sukcesu finału Tall Ships Races Szczecin coraz szerzej otwiera się na pomysły swoich obywateli. Już nie tylko przywrócenie Sediny na jej pierwotny cokół, ale pomysły znacznie odważniejsze, nawet próbujące wpisać się w gospodarczy rozwój miasta. Najśmielsze z nich to kompleksowa rewitalizacja Łasztowni oraz niejako przedłużenie tego pomysłu &#8211; sposób zagospodarowania Wyspy Grodzkiej, który zaproponował w sierpniu nasz kolega, Piotr-Stettin. Z takim &#8222;zagospodarowaniem widoku bliższego&#8221; Wałów Chrobrego świetnie koresponduje pomysł ważny nie tylko dla naszego miasta, lecz o znacznie szerszym zasięgu: budowa Muzeum Morskiego na Starówce. Jeśli te śmiałe wizje uda się zrealizować &#8211; Wały Chrobrego naprawdę mogą stać się największa polską atrakcją turystyczną, naszym Pierwszym Cudem.<br />
<span id="more-1737"></span><br />
Już za rok &#8211; dwa przewiduje się &#8222;uwolnienie&#8221; Łasztowni od ciężaru portu przemysłowego. Zgodnie z logiką rozwoju współczesne przeładunki odsuwa się coraz dalej od miasta, w kierunku Regalicy, bo tam można pogłębiać kanały i budować nabrzeża godne nowoczesnych kolosów morskich. Stary port stanie się już tylko pamiątką czasów, w których Szczecin przeżywał najszybszy w swoich dziejach rozwój, gdy działała tu strefa wolnocłowa i na Łasztownię skierowano pierwsze pociągi. </p>
<p>	Znane są plany &#8222;konsorcjum waterfrontu Łasztowni&#8221;, w myśl których w zachodniej części Międzyodrza powstać mają nowoczesne, atrakcyjne budynki, często nie tylko z widokiem na wodę, ale i z bezpośrednim do niej dostępem. W ramach tej koncepcji rozważano wybudowanie tam filharmonii&#8230; <br />
	Podjęto już decyzję o budowie nowoczesnego gmachu poświęconego Polihymnii &#8211; przy Placu Solidarności. Może nie wszystko stracone? Dopóki pierwsza łopata nie zostanie wbita w ziemię &#8211; wszystko jest możliwe. Oby Łasztownia nie stała się tylko kolejnym osiedlem mieszkaniowym, ale także miejscem o &#8222;bogatym życiu wewnętrznym&#8221; &#8211; jeśli tak można powiedzieć o dzielnicy miejskiej.  Powinny zadbać o to nie tylko władze miejskie, ale także potencjalni inwestorzy.</p>
<p>	Jest taki pomysł, który doskonale wpisuje się w logikę ciągu kulturalno-turystycznego Łasztowni i Wyspy Grodzkiej, niejako podsumowujący starania o zachowanie i wykorzystanie magicznego klimatu Rzeźni Miejskich. To projekt utworzenia Muzeum Morskiego przy Nabrzeżu Starówka, włącznie z wykorzystaniem tej właśnie kei. Co prawda Szczecin ma już takie muzeum &#8211; ale to tylko i wyłącznie namiastka tego, czego brak naszemu regionowi. Gmach, który stoi na Wałach Chrobrego jest zbyt mały, aby nie tylko eksponować, ale  nawet pomieścić już posiadane zbiory. W szczególności stare łodzie i fragmenty maszyn okrętowych zgromadzone na zapleczu coraz głośniej wołają o lepsze warunki &#8211; jeśli nie zapewnimy im ochrony, w niedługim czasie ulegną degradacji. Podobnych eksponatów na pewno znalazłoby się więcej w naszym regionie, nie wspominając już o tym, że Nabrzeże Starówki mogłoby stać się portem macierzystym statku noszącego imię naszego miasta. Ciekawie byłoby też zobaczyć tam choćby kutry rybackie, które przeżyły wojnę światową i dobrze służyły rybakom od Świnoujścia po Gdynię, aż do początków wieku XXI. Podobnie ciekawe mogłyby być ostatnie zachowane łodzie rybaków z Zalewu Szczecińskiego oraz naszych rzek i jezior. Zostało zlikwidowanych wiele spółdzielni i przedsiębiorstw rybackich &#8211; i chyba zbyt dużo ich majątku poszło na złom lub zostało spalonych, zniszczonych&#8230;</p>
<p>	Rozszerzenie możliwości &#8222;zbierackich&#8221; naszego Muzeum Morskiego jest bardzo ważną sprawą, ponieważ w przeszłość odchodzą dawne metody połowów oraz towarzyszące im narzędzia i tylko szybka inicjatywa związana z ich pozyskiwaniem i realnymi możliwościami zabezpieczenia może spowodować, że odchodzący od zawodu rybacy przekażą swój stary sprzęt połowowy Szczecinowi. W przeciwnym razie zostanie na zawsze utracony ogromny fragment kultury materialnej naszego regionu, którego Szczecin mieni się być stolicą. </p>
<p>	Podobnie dzieje się z przetwórstwem rybnym i szkutnictwem, z szybko zmieniającymi się sposobami ratowania życia ludzkiego na morzu i wodach śródlądowych. Domaga się &#8222;ujawnienia&#8221; ogromna kolekcja modeli statków, które powstawały w stoczniach nie tylko Szczecina. Poza tym Szczecin ma niemałe osiągnięcia w badaniach oceanograficznych, podwodnych, w badaniach polarnych. Szczecinianie mają się czym pochwalić i mają wiele do pokazania swoim gościom &#8211; potrzeba na to &#8222;tylko&#8221; dużo miejsca.</p>
<p>	Adaptacja zachowanych budynków oraz wybudowanie dodatkowej &#8222;powierzchni ekspozycyjnej&#8221; Muzum Morskiego &#8222;Szczecin Nabrzeże Starówka&#8221; na pewno nie tylko wzbogaci ofertę turystyczną i poprawi widok z Wałów Chrobrego &#8211; podniesie również atrakcyjność inwestycyjną Międzyodrza. W przeciwnym wypadku pozbawiona atrakcji dzielnica mieszkaniowa okaże się wyłącznie kolejną &#8222;sypialnią&#8221;, a do apartamentu w &#8222;sypialni&#8221; nie będzie chciał wprowadzić się żaden majętny właściciel jachtu, zaś hotelarze nie będą mogli liczyć na godziwe zyski. Nie zdecydują się tu przywozić swych gości ogromne statki wycieczkowe. A przecież można inaczej &#8211; możliwość obejrzenia na miejscu atrakcyjnych pamiątek związanych z morzem i jego ludźmi może stać się silnym magnesem przyciągającym zamożnych klientów! </p>
<p>	Plany budowy Muzeum Morskiego w Szczecinie już powstają. Ba, jest znacznie więcej &#8211; ta inicjatywa znalazła poparcie władz naszego województwa i  obietnice daleko idącej pomocy na szczeblu rządowym. Mogą być więc na to duże pieniądze. &#8222;Już się widzę&#8221; pokazującego swoim znajomym &#8222;z interioru&#8221; otwarty warsztat szkutniczy, monitory komputerowe demonstrujące aktualne pozycje statków&#8230; Następnie proponuję im zwiedzanie &#8222;na żywo&#8221; statków lekko kołyszących się na Duńczycy &#8211; i znów wracamy do pawilonów, ot, choćby po to, aby obejrzeć dioramę prezentującą &#8222;życie morza od dna po powierzchnię&#8221;. To wszystko jest możliwe. </p>
<p>Wojciech Banaszak<br />
</br></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://sedina.pl/index.php/2007/09/21/widok-z-tarasw/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

