Artykuły w kategorii: Pamiętać Szczecin
Pamiętać Szczecin »
Mimo, że od końca wojny minęło już kilkanaście lat, w Szczecinie nie budowano jeszcze nowych domów, a Zamek Książąt Pomorskich oraz gmach opery leżały w gruzach. Później zamek odbudowano, a gruzy gmachu opery (przy ul. Małopolskiej) uprzątnięto.
Już wtedy w naszym mieście działały trzy teatry: Polski, Współczesny i operetka przy ul. Potulickiej. Tu babcia oglądała pierwsze przedstawienia. Najbardziej w pamięci utkwiły jej ,,Romeo i Julia” oraz ,,Sen nocy letniej”.
Pamiętać Szczecin »
Przyjechał do Szczecina z Wyższej Szkoły Lotniczej w Dęblinie, w 1947 roku. Szkołę musiał opuścić tuż przed samą promocją, bo dowiedziano się, ze walczył w szeregach Armii Krajowej. Gdy pojawił się w Szczecinie, chodził od instytucji do instytucji, poszukując pracy. Gdy jednak dowiedziano się, że należał do Armii Krajowej, zawsze mu odmawiano. W końcu pułkownik Steczkowski, po wysłuchani całej historii – mimo wszystko przyjął mojego dziadka do pracy.
W 1950 roku dostał propozycję pracy – jako fotoreporter w „Kurierze Szczecińskim”, gdzie przepracował 20 lat. Następne 30 lat – w „Głosie Szczecińskim”. …
Pamiętać Szczecin »
9 lipca 1945 roku ukazała się pierwsza w mieście polska gazeta – „Wiadomości Szczecińskie”, natomiast na początku października 1945 roku ukazał się „Kurier Szczeciński”, który ukazuje się do dnia dzisiejszego.
Pierwszym powojennym kinem otwartym w mieście było kino „Pionier”, a pierwszym odbudowanym kościołem był kościół pod wezwaniem Serca Pana Jezusa.
Przez pierwsze miesiące komunikacji miejskiej nie było. Gdy ruszyły pierwsze tramwaje, ludzie zatrzymywali je machając rękami, ponieważ jeszcze nie zbudowano przystanków.
Pamiętać Szczecin »
Był rok 1952. Z małej wioski Holendry w województwie kieleckim wyruszyła w świat 16 letnia Janina Karczewska. Chciała szukać lepszego życia w bardzo odległym od swoich rodzinnych stron Szczecinie. Pełna nadziei, ale też i pełna obaw, przybyła do Szczecina. Zastała miasto bardzo zniszczone, w którym najtrudniej było znaleźć mieszkanie nadające się do zamieszkania.
Mój dziadek przybył do Szczecina w 1952 roku z małej wsi Wierzbna. Miał zaledwie 21 lat. Jego dziecięcym marzeniem było pływanie na dużych statkach i wyjścia w dalekie rejsy, aby poznać świat. Podjął pracę w Dalekomorskich Bazach Rybackich. …
Pamiętać Szczecin »
W klasie uczyli się chłopcy w wieku od 13 do 24 lat. Nauczycielami byli zarówno zwykli nauczyciele, jak i profesorowie szkół wyższych. Wujek pamięta, że jednym z jego nauczycieli był profesor Małczanow, który wcześniej wykładał na Uniwersytecie Lwowskim.
Po skończeniu szkoły, w latach 1955 – 1962, wujek Jurek pracował jako kinooperator. Najpierw w kinie „Młoda Gwardia” na Golęcinie, później w kinie „Delfin”, a następnie w kinie „Pierwszy Maj” w Żydowcach. Dorośli mogli wieczorami oglądać filmy powojenne, np. „Koszary”, „Front”, „Kapitulacja”.
Pamiętać Szczecin »
Pewnego dnia do drzwi zapukało NKWD. Kazali mojemu pradziadkowi przyjąć obywatelstwo rosyjskie. Pradziadkowie odmówili, byli Polakami. Za odmowę otrzymali nakaz wydalenia z terytorium Związku Radzieckiego. Rodzina miała jeden dzień na spakowanie całego dobytku.
Babcia Jadwiga przyjechała do Szczecina w 1952 roku, w poszukiwaniu pracy. Każdy chciał pracować, uczyć się i mieć gdzie mieszkać. Po pracy można było zjeść goloneczkę w knajpie „U Leona”, u zbiegu ulic Piastów i Jagiellońskiej.
Ciężko było żyć w tamtych czasach, ale nigdy nie przyszło babci do głowy, żeby wracać na Białoruś. Cała jej rodzina była tu – …
Pamiętać Szczecin »
Wraz z rodzicami przyjechała do Szczecina 07 lipca 1945 roku. Jechali w wagonach towarowych. Zanim jednak znaleźli się w Szczecinie, kilka tygodni oczekiwali w okolicach miasta na moment, kiedy polska administracja przejęła miasto.
Miasto Szczecin wyglądało jak wymarłe, wokół był widok ruin i dopalających się zgliszczy. Było bardzo niebezpiecznie, łatwiej było o śmierć, niż o żywność. Zniszczenie Szczecina sięgało 50-60 %.
W owym trudnym czasie jedna z ulic w Szczecinie, ul.Wieniawskiego, posiadała oświetlenie w postaci lamp gazowych.
Pamiętać Szczecin »
Albo: „Potem żołnierze SS pędzili mieszkańców pod niemiecką granicę. Zdarzało się, że dzieci płaczem wzbudzały litość w żołnierzach, którzy dawali im twarde suchary, a mojej babci opatrzono ranę na głowie.”
Albo: „Otrzymali powiadomienie od sołtysa wsi, że powinni opuścić zamieszkiwane tereny w ciągu 5 dni i wyjechać na “Ziemie Odzyskane” na zachodzie Polski. Pozostanie na miejscu oznaczałoby zmianę narodowości na radziecką.”
Pamiętać Szczecin »
Mieszkańcy sami odbudowywali miasto, zbierali cegły i wysyłali do Warszawy, a w miejscach oczyszczonych powstawały bloki mieszkalne. Organizowano tak zwane „niedziele czynu partyjnego”, które polegały na bezpłatnej pracy społecznej.
Toczono walkę z analfabetyzmem, w której brał udział między innymi mój dziadek i babcia. Otrzymali dyplomy i wyróżnienia.
Pamiętać Szczecin »
Ta historia opowiada o małym chłopcu, który na przekór ciężkim czasom optymistycznie patrzył w przyszłość. Miał swoje cele, zainteresowania, marzenia. Żył w przekonaniu, że nadejdą lepsze czasy, dlatego mimo ruin, gruzów, bunkrów i poniemieckich pozostałości wierzył w istnienie kwitnących drzew, ładnych alei, zielonych boisk do gry w piłkę i…prawdziwych przyjaźni, które przetrwały do dziś. Taki był Jerzyk. Chłopiec, który w listopadzie 1946 roku z rodzicami i dwójką rodzeństwa przyjechał do Szczecina.




