Piękna Helena – polska królowa twista (3)
Kolejnym sukcesem w karierze Heleny Majdaniec okazały się występy w Paryżu z 1963 roku. Polska prasa, oprócz opisu artystycznych dokonań szczecinianki we Francji, sporo miejsca poświęciła kontrowersyjnej fotografii… Helena w kolejnych latach koncertowała m.in. w Szwecji i Związku Radzieckim, lansując wówczas wiele swoich przebojów.
Pierwsze dwie odsłony artykułu dostępne są pod tymi adresami:
(…) Koncerty odbywać się miały od 12 do 25 grudnia, przy czym pierwszy z nich, co było już tradycją, odbywał się w innym lokalu. Chodziło o to, by wykonawcy oswoili się z nowymi warunkami i z nową publicznością. Polakom przypadł w udziale występ w sali kina Cyrano w Wersalu. Występy poprzedziły nocne próby. Odzianych na co dzień dość swobodnie członków zespołu postanowiono na wyjazd ubrać w garnitury i smokingi. To, co uchodziło za szczyt elegancji w Polsce, nie mogło się podobać w stolicy mody, Paryżu. Tu panował luz i królował kolor. Tak więc Coquatrix jako pierwsze oprotestował stroje gości z Polski. Na szczęście Helenie w zmianie wizerunku pomogła córka dyrektora Olympii, Patrycja. Obie młode damy z zapałem buszowały następnego dnia po paryskich salonach mody i sklepach.
Paryski sukces
Kiedy Helena pojawiła się na scenie w nowej fryzurze i gustownej sukience, oczarowała wszystkich. Przyglądający się próbie Gilbert Becaud, do tego stopnia zachwycił się urodą Heleny, że zdecydowany był pojechać następnego dnia do Polski, do kraju , gdzie „mieszkają najpiękniejsze dziewczyny na świecie”. Tę deklarację natychmiast wykorzystał dyrektor Jakubowski z Pagartu i zaprosił piosenkarza do Polski. Wielki Gilbert przyjął zaproszenie bez wahania. Do Warszawy wprawdzie nie pojechał zaraz, lecz rok później. Witany w Polsce entuzjastycznie, natychmiast pokochał Kraj na Wisłą i odtąd wielokrotnie tu przyjeżdżał, zawsze wzbudzając niekłamany zachwyt. W przyszłości opinię Gilberta o urodzie Heleny – kiedy ta już mieszkała we Francji na stałe – podchwyciła prasa, nazywając Polkę „Najpiękniejszymi oczami Lazurowego Wybrzeża”.
Druga rzecz, którą także oprotestował Coquatrix, również wiązała się z Heleną. Chodziło o jej repertuar. Dyrektorowi wprawdzie podobały się piosenki, ale uznał, że ich styl i wykonanie są nieco staromodne. Przez całą noc przy udziale nowych przyjaciół, francuskich muzyków, aranżowano szlagiery Heleny na modny w tym czasie rytm surfa. Ze względu na dużą liczbę wykonawców w show, Helena zaśpiewała jednak tylko jedną piosenkę, Happy End.
W Olympii Niebiesko-Czarni występowali przez najbliższe dni u boku znakomitej, wtedy będącej u progu kariery, Dionne Warwick, którą lansował jej przyjaciel, nie mniej znakomity kompozytor i muzyk, Burt Bacharach, okrzyknięty „nowym Gershwinem”. W programie „Idole młodych” wystąpił też zespół The Eagles z Anglii, który poza nazwą nie miał nic wspólnego z „Orłami”, które wylansowały przebój Hotel California, a także żeńska grupa The Shirelles z szesnastoosobowym big bandem. Entuzjazm publiczności wzbudzał jednak trzynastoletni, ociemniały czarnoskóry Little Stevie Wonder, dziś mega gwiazda światowej estrady, a przy tym arcygenialny kompozytor.
Helena Majdaniec z Johnnym Hallydayem i Sylvie Vartan
Niebiesko-Czarni odnieśli w Paryżu sukces. Przynajmniej tak nagłaśniała ich występ prasa polska. Polacy spotkali się z życzliwym przyjęciem zarówno na widowni, jak i za kulisami czy w garderobach. Tam gratulowali im sukcesu wspomniany Gilbert Becaud, a także słynna para Sylvie Vartan i Johnny Hallyday, ówcześni idole paryskich scen i dyskotek. Warto wspomnieć, że w 1962 roku Sylvie uczestniczyła we wcześniejszej edycji „Idoli”. Majdaniec, Burano i Niemen udzielili swoich pierwszych wywiadów dla Radia Europa 1, Radia Madryt, a przede wszystkim dla otoczonego w Polsce kultem Radia Luksemburg. Zespół ze swoimi solistami nagrał też swoją pierwszą płytę na Zachodzie. Była to tzw. „czwórka” Les noir et blue – Les idoles de Pologne (Decca 460.811 M). Majdaniec śpiewała na niej Happy End.
Kontrowersyjna fotografia
Dla Heleny Majdaniec pobyt w Paryżu miał nieoczekiwanie skutki pozaartystyczne. Otóż w tygodniku „Cinemonde” ukazało się jej zdjęcie w stroju, rzec można, niedbałym. Podczas sesji zdjęciowej zleconej przez dyrektora Olympii, gdy piosenkarka czekała na zmianę kostiumu, zrobiono jej fotografię, gdy siedziała na kanapie owinięta tylko ręcznikiem. Publikacja tego zdjęcia we Francji nie miała żadnego znaczenia. Była jedynie chwytem reklamowym, do którego bezpruderyjni paryżanie byli przyzwyczajeni, i na który w większości nie zwracali uwagi. W Gomułkowskiej Polsce ten „występek” Heleny miał jednak przykre następstwa. Nadgorliwi dziennikarze nie pozostawili na artystce przysłowiowej suchej nitki. Bliżej o tym paryskim incydencie pisał Franciszek Walicki, ówczesny manager Niebiesko-Czarnych, w swojej książce Szukaj, burz, buduj.
Mimo tego ekscesu – a może „sekscesu” – polscy sympatycy urodziwej gwiazdy okrzyknęli ją „Królową Polskiej Piosenki”. Równie wysokie notowania otrzymała w plebiscycie popularnego tygodnika „Dookoła Świata” – w ankiecie pisma na Wielką Piątkę Roku 1963 znalazła się obok m.in. Ireny Dziedzic, Lucjana Kydryńskiego i Barbary Kraftówny. Co ciekawe, Helenie nie zabroniono także kolejnych zagranicznych wyjazdów (prawdopodobnie zadecydowały o tym dewizy, które za sprawą artystki wpływały na konto Pagartu). Dzięki temu lata sześćdziesiąte stały się pasmem sukcesów artystki nie tylko w kraju. Uczestniczyła ona w wielu ważnych wydarzeniach muzycznych Polski i Europy.
Sala Kongresowa, Szwecja, Związek Radziecki…
W 1964 roku na występy do warszawskiej Sali Kongresowej przyleciała legenda srebrnego ekranu, Marlena Dietrich. Ta znakomita aktorka była także uznaną i cenioną piosenkarką. Podczas wizyty towarzyszył artystce zespół Edwarda Czernego, na czele którego stał wspomniany wcześniej Burt Bacharach. Recital Marleny Dietrich w dniach 18 i 19 stycznia poprzedził występ Niebiesko-Czarnych z Heleną Majdaniec, Michajem Burano i Czesławem Niemenem. O wyborze zespołu zadecydowała Marlena, która widziała występ Niebiesko-Czarnych w Olympii. To podczas tego warszawskiego koncertu Dietrich zachwyciła się piosenką Niemena Czy mnie jeszcze pamiętasz?, którą potem z własnym tekstem jako Mutter, kannst du mir vergeben (Matko, czy mi przebaczyłaś) włączyła do swojego repertuaru. Z recitalu artystki w Sali Kongresowej zachowało się zdjęcie Marleny z Niebiesko-Czarnymi, na którym Helena stoi nieopodal gwiazdy.
Pierwsza zachodnia płyta z nagraniem piosenki Happy End w wykonaniu Heleny Majdaniec
W tym samym 1964 roku Helena Majdaniec śpiewała w Szwecji. Rok później, w sierpniu, ponownie wzięła udział w sopockim festiwalu. W koncercie „Na płytach całego świata” przy akompaniamencie Zespołu Andrzeja Kurylewicza zaśpiewała swój wielki przebój Zakochani są wśród nas Jerzego Matuszkiewicza i Janusza Kondratowicza, który wcześniej zdobył tytuł Radiowej Piosenki Miesiąca lutego 1965 roku (wykonanie wspólne z zespołem NOVI Singers). Z zespołem odbyła także dwukrotne tournée po Węgrzech (1965 i 1966) i Jugosławii (1966). W roku 1966 śpiewała na festiwalu Bratysławska Lira.
Niezwykle ważny w karierze estradowej Heleny Majdaniec był rok 1967. Koncerty rozpoczęła od Jeleniej Góry, gdzie 16 stycznia zaśpiewała pięć piosenek: Chciałeś wszystko zmienić, Żegnaj, karnawale, Już raz było tak oraz You can have him i High Time. Na niektórych koncertach wykonywała utwór Przyjdź w taką noc Mateusza Święcickiego i Krzysztofa Dzikowskiego. Tę piosenkę w nowej wersji nagrał na swojej trzeciej płycie długogrającej Czy mnie jeszcze pamiętasz, serdeczny przyjaciel Heleny, Czesław Niemen. Pod patronatem Pagartu, z dużą grupą muzyków i piosenkarzy przez kilka miesięcy Helena Majdaniec koncertowała w Związku Radzieckim. Śpiewała m.in. w Czeczenii, a także w Soczi, gdzie uczestniczyła w I Festiwalu Młodych Piosenkarzy. Zdobyła wówczas II nagrodę za piosenkę wykonywaną po rosyjsku. Po koncercie gratulacje składał jej kosmonauta Jurij Gagarin. Wytwórnia Melodia wydała dwie składanki z festiwalu, na których zamieszczono nagrania w wykonaniu Heleny – Zakochani są wśród nas i Piosenkę o kapitanie. W tym samym roku odbyła piosenkarka także trasy koncertowe po Bułgarii i Czechosłowacji.
Rok 1967 przyniósł Helenie Majdaniec czwarte miejsce w ankiecie „Rytm i Piosenka” na najlepszą wokalistkę roku. Szczeciniankę wyprzedziły Ada Rusowicz, Ewa Demarczyk i Kasia Sobczyk.
Pożegnanie z „Niebiesko-Czarnymi”, przeboje gwiazdy
Po kilkuletniej współpracy, w lipcu 1967 roku Majdaniec postanowiła pożegnać się z Niebiesko-Czarnymi. Na krótko związała się z zespołem Tajfuny, który towarzyszył piosenkarce podczas tras koncertowych. Trudno nie wspomnieć także o solowych występach piosenkarki. Jeszcze śpiewając z Czerwono- i Niebiesko-Czarnymi, Helena równolegle nagrywała piosenki z innymi zespołami muzycznymi, z grupą Piotra Figla, zespołami Ricercar 64 i Studio Rytm Andrzeja Korzyńskiego oraz ze Studiem M2 Bogusława Klimczuka.
Ten ostatni był twórcą popularnych przebojów Heleny – Długiego Billa, Czarnego Ali Baby (teksty obu piosenek Tadeusz Urgacz) i Rudego Rydza (tekst Adam Hosper). Piosenkę tę włączyła do swojego repertuaru znana doskonale polskiej publiczności Tamara Miansarowa ze Związku Radzieckiego. Z zespołami Klimczuka i Figla nagrała artystka swoje dwie, zresztą jedyne polskie płyty. Były to „czwórki’ wydane w latach 1963 i 1964 przez Muzę. Późniejsze nagrania publikowane na płytach długogrających lub kompaktach były zazwyczaj składankami z koncertów różnych wykonawców lub nagraniami archiwalnymi z zasobów Polskiego Radia. Część z nich ukazała się dopiero po śmierci Heleny Majdaniec.
Helena Majdaniec we fryzurze ala Helen Shapiro
W Polsce szczecinianka wylansowała kilkanaście wielkich przebojów. Oprócz wymienionych były to także Wesoły twist, Nic ci nie przyrzekam, Nie żegnaj mnie, Chciałeś wszystko zmienić, Nie otworzę drzwi nikomu, a także Wakacje z deszczem z repertuaru Ludmiły Jakubczak. Ponadto Helena nadal śpiewała światowe przeboje, m.in. Ventiquattromila baci Adriano Cellentano, Walking Back to Hapiness Helen Shapiro czy słynną radziecką piosenkę Wieczier na rejdie. Na przestrzeni zaledwie kilku lat repertuar artystki ewoluował od szybkich dynamicznych rock and rolli, twista i surfa, do nastrojowych piosenek i ballad, w których niebagatelną rolę odgrywał także tekst.
Zmianie uległ także image piosenkarki. Z dynamicznej gwiazdy rock and rolla stała się ułożoną gwiazdą estrady w elegancko skrojonych kreacjach. Dla wielu dawnych sympatyków Helena jednak na zawsze pozostała „Królową Twista”, osobą na której w szalonych latach sześćdziesiątych wzorowały się polskie dziewczęta zarówno w sposobie ubierania, jak i czesania – Helena jako jedna z pierwszych w Polsce odważyła się występować w sukience mini, a idąc śladem swojej angielskiej idolki i imienniczki, Helen Shapiro, wprowadziła modę na tapirowane włosy.
Andrzej Androchowicz
Ciąg dalszy za tydzień…
Artykuł umieszczony dzięki uprzejmości Średzkiego Kwartalnika Kulturalnego. Redakcja Portalu Miłośników Dawnego Szczecina sedina.pl przeredagowała powyższy tekst, m.in. wstawiając śródtytuły i dzieląc całość na mniejsze akapity.

















Skomentuj !
Musisz być zalogowany by skomentować.