Przepraszam, czy tu biją?
Na ulicach Szczecina pojawi się dziś patrol Milicji Obywatelskiej. W funkcjonariuszy wcielą się członkowie grupy Rekonstrukcji Historycznej MO, którzy z okazji 30 rocznicy sierpniowych wydarzeń będą rewidować i legitymować mieszkańców. Chcą przypomnieć szczecinianom klimat tamtego okresu.
- Rekonstrukcja będzie nietypowa, bo jeżdżąca ulicami miasta – wyjaśnia Wojtek Gaweł z Grupy Rekonstrukcji Historycznej MO. – Do tej pory te rocznice Sierpnia 80 czy Grudnia 70 w mieście były obchodzone bardzo skromnie, to znaczy zawsze ograniczało się to do złożenia wieńców, zapalenia zniczy pod stocznią. A mieszkańcy miasta tam nie przychodzili. My proponujemy im coś atrakcyjniejszego.
Jak zapewnia plutonowy, patrol milicji obywatelskiej będzie wierną kopią funkcjonariuszy sprzed 30 lat: – Jeżeli zobaczycie Państwo milicjanta w mieście, to nie będzie używał telefonu komórkowego, tylko będzie miał radiostację. Nie będzie pił coli, tylko oranżadę ze słynnej butelki z kapslem, w portfelu będzie miał stare pieniądze, kartkę na wódkę, kartkę na mięso, cukier. Zamierzamy też wyrywkowo kontrolować mieszkańców miasta, czyli “posiać trochę grozy” – opowiada Wojtek Gaweł.
Szczecinianie byli zaskoczeni: – A z jakiej to okazji? – zastanawiała się kierująca samochodem szczecinianka, zatrzymana do kontroli. Milicjanci byli pobłażliwi, kiedy okazało się, że jedzie do szpitala, szybką ją puścili.
- W PRL-u było inaczej – wspomina mieszkaniec Szczecina. – Każdego zaczepiali, legitymowali, szczególnie w stanie wojennym. W ogóle zachowywali się jak udzielni książęta.
Patrol Milicji Obywatelskiej będzie można spotkać na ulicach Szczecina od godz. 10.00. Milicjanci pojawią się miedzy innymi przed Urzędem Miasta, bramą Stoczni Szczecińskiej, na Jasnych Błoniach i Wałach Chrobrego.
Sandra Włodarczyk, Polskie Radio Szczecin, 19 VIII 2010 r.










Za moich studenckich czasów, 1975-1980, okazanie legitymacji studenckiej, od razu uspokajało temperamenty panów w niebieskich mundurkach. Ciekawe, czy mieli odgórnie przykazane być wobec nas grzeczni, czy było to "samoistne"?
Czasem jednak zdarzały się i takie incydenty: >klik<
Bodajże w roku 1983, po moim chwilowym postoju przed tablicą przy bramie stoczni, zza zaparkowanych samochodów wyszło dwóch miłych panów. Kazali się wylegitymować dowodem osobistym, po czym rzucili: "gdzie pracujesz?". Na to ja, że studiuję i daję im legitymację. "To już nie studiujesz" – usłyszałem w odpowiedzi.
A jak się zakończyła historia ?
Od kiedy ludzkość zna "służby porządkowe" (a to: wydzielone oddziały wojsk, pachołkowie miejscy, straże miejskie, marszałkowskie itp., milicje i policje) – to zawsze byli wśród nich "ludzcy ludzie" i "pałkarze". W latach 70-tych, o których wspomniał RychO, studentów oraz ludzi "poważnych" (starszych, mających pracę, z żonami itp.) GENERALNIE nie bito, choć zdarzały się wyjątki. Od pracujących w szczecińskiej policji wiem, że aż do STANU WOJENNEGO bito "kryminalistów" lub na nich wyglądających, a więc często ludzi młodych i Z DŁUGIMI WŁOSAMI oraz nieogolonnych lub zbyt ogolonych… Chłopaków w mundurach wojskowych przekazywano WSW, a tam w tzw. KOMENDZIE GARNIZONU to dopiero było… (m.in. wszystko i zawsze BIEGUSIEM!!!!).
Milicja i ZOMO (także wojsko, jesli wysłani byli na ulice i dawano im pały) – generalnie bili w okresie wszelkich rozruchów i "rozrób" (od "kryteriów ulicznych" po zwyczajne burdy karczemne). Starzy milicjanci twierdzili, że wbrew pozorom pewne "ucywilizowanie" używania tzw. środków przymusu (pały, kajdany itd.) wprowadził gen. Kiszczak, kiedy został szefem MSW – on był z bardziej elitarnych służb i poza "walkami ulicznymi" ścigał "pałowanie" (np. w czasie przesłuchań). Czy tak było rzeczywiście – nie wiem, nie doświadczyłem.
Na własnej skórze doświadczyłem natomiast, że legitymacja studencka w latach 70-tych rzeczywiście pomagała uniknąć pałowania, ale trzeba było "spokornieć i obiecać poprawę". Jeżeli nie – to znam 2 przypadki, kiedy koledzy studenci jednak pały zaliczyli, ale WIEDZIELI DLACZEGO (rozrabiali i uciekali, acz nie zdążyli).
——————————
Co zaś do studenckich wygłupów – znany jest przypadek, kiedy po grze w karty (jakaś dziwna gra, a zakładali się o wykonanie różnych "pomysłów") koleś wyszedł przed akademik i opadłszy na "4 łapy" w śnieg – zaczął szczekać. Pechowo przechodził patrol milicyjny (ZOMO???) i uznali to za prowokację. Koleś uciekł do akademika – oni za nim… ale portierka NIE WPUŚCIŁA milicji do środka, a oni NIE NARUSZYLI "uniwersyteckiej autonomii".
To by potwierdzało sugestię, że "władza ludowa" miała jakiś zakaz zbyt obcesowego traktowania studentów. Żadnych oficjalnych przepisów o tym jednak chyba nie było.
PS. Dopiero dzisiaj dowiedziałem się, że autonomię uczelni wywalczyli koledzy z NZS w latach 80-tych…
Tego samego dnia zrobiliśmy z rozpaczy wieczorem dużą imprezę na zakończenie przygody ze studiami
A potem, mimo oczekiwania na jakieś konsekwencje, nic do mnie nie dotarło. Możliwe, że jednak zadziałała autonomia uczelni.
Skomentuj !
Musisz być zalogowany by skomentować.
Translator nazw polsko-niemieckich
sedina.pl – Mecenat Miasta Szczecin
sedina.pl – Szczecin we wtorek
Archiwum audycji Szczecin we wtorek, tworzonej od 2006 r. przez portal sedina.pl i Polskie Radio Szczecin.
sedina.pl na Facebook
Jesteś anonimowym użytkownikiem
sedina.pl - Lista obecności
sedina.pl – Polecamy
Prawobrzeże Szczecina - prawobrzeze.eu
Partnerzy serwisu
sedina.pl – Kategorie artykułów
Licznik odwiedzin (test)
Unikalne
Strony|Odsłony |Unikalne