sedina.pl » Blog Archive » (1 VI 2010) Dzieci (PRL-u) w Szczecinie
Główna » Szczecin we wtorek

(1 VI 2010) Dzieci (PRL-u) w Szczecinie

31 maja 2010 532 odsłon 8 komentarzy

Być dzieckiem w PRL-u znaczyło: marzyć o czekoladzie, jedząc wyrób czekoladopodobny, czekać z wypiekami na twarzy na Kaczora Donalda w telewizji, który pojawiał się tylko w święta i to – tak się dziwnie składało – w godzinach mszy św., brać udział w akcji Niewidzialna ręka, usiłować naśladować Adama Słodowego i jego Zrób to sam, spędzać mnóstwo czasu na świeżym powietrzu, grając w piłkę nożną albo siatkówkę, skacząc w gumę… A co znaczyło być dzieckiem PRL-u w Szczecinie? O tym 1 czerwca po 21. Zapraszamy na kolejne wspólne poszukiwanie minionego czasu w radiowym archiwum.

Audio clip: Adobe Flash Player (version 9 or above) is required to play this audio clip. Download the latest version here. You also need to have JavaScript enabled in your browser.



8 komentarzy »

  • irs6 napisał:

    porównianie drugiej opołowy XX wieku z pierwszą XXI jest nie na miejscu.Inne czasy i możliwości.Smie twierdzxić że tamte czasy były BE a taraz CACY,Nie psujmy wspomnień dzieciństwa.A określenie dzieci PRL-u trąca nutką polityki a to żle,

  • Avatar użytkownika
    Schulz napisał:
    Busol napisał(a):…Być dzieckiem w PRL-u znaczyło: marzyć o czekoladzie, jedząc wyrób czekoladopodobny, czekać z wypiekami na twarzy na Kaczora Donalda w telewizji, który pojawiał się tylko w święta i to – tak się dziwnie składało – w godzinach mszy św.,…

    Tak się składa, ze w pewnym okresie sam byłem dzieckiem PRL, jak również moje starsze dzieci. I wierzcie mi, czekolada nie zawsze była czekoladopodobna… A jeżeli chodzi o Kaczora Donalda, oglądałem go co niedzielę wspólnie z dzieciakami, leżąc wygodnie w łóżku. Dzieci, by być w zgodzie z sumieniem, do kościoła biegały na ósmą rano, i to z własnej inicjatywy, nikt nikogo nie poganiał, ani nie miał pretensji. Nie przypominam sobie, by któryś z księży zarzucał nam rodzicom w okresie komunijnym, że nie widzieli dzieciaków o dziewiątej w kościele. Może dlatego, że katecheza była na terenie kościoła i … Jak to było u innych? Wiem, że u naszych bliskich znajomych podobnie. Co do reszty, to prawda, świeże powietrze, wspólne zabawy na podwórku, itp. Jednak wiek XX zdecydowanie różnił się od tego obecnie. Szczerze współczuję obecnemu pokoleniu młodzieży…

  • Avatar użytkownika
    Busol napisał:

    Ciekawe głosy – czekam na następne…

    Audycja z przyczyn technicznych pojawi sie na sedina.pl w terminie późniejszym

  • retro napisał:
    irs6 napisał(a): określenie dzieci PRL-u trąca nutką polityki a to żle,

    Ale dzieci PRL-u istnieją. Urodziły się grubo przed 1989 rokiem, a im wcześniej się urodziły, tym większą dawkę trucizny przyjęły. To nie polityka, to historia.
    Pisze to ktoś, kto jest dzieckiem PRL-u: urodziłam się w PRL-u, wykształciłam w PRL-u, nawet pierwsze miłości przeżywałam w PRL-u ;-)

  • bromberg napisał:

    No i za darmochę(może prawie za darmochę)zjeździło się całą Polskę.Mam na myśli kolonie,obozy,wycieczki itp.imprezy.Oczywiście byli i tacy co zwiedzili i demoludy…

  • Avatar użytkownika
    Słoń_77 napisał:
    retro napisał(a):… a im wcześniej się urodziły, tym większą dawkę trucizny przyjęły. To nie polityka, to historia.
    ….

    :shock: To bardzo gruba przesada, chyba, że wielu było bardzo odpornych. 8)

  • Avatar użytkownika
    Busol napisał:

    Już można posłuchać zaległej audycji

Skomentuj !

Musisz być zalogowany by skomentować.

97 queries in 4,113 seconds.