Fotografia lotnicza z 1937 r. (7)
Schiffbaulastadie
U wylotu mostu, po prawej stronie, szereg wąskich kamieniczek stanowi początek ulicy Schiffbaulastadie, a widoczna obok krótka ulica to Baumbrückstraße. Przed rozbiórką Alte Baumbrücke (starego Mostu Kłodnego), stanowiła ona jego przedłużenie, tworząc bezpośrednią komunikację z usytuowaną na tyłach widocznych parcel Parnitzstraße (ul. Władysława IV).
Wcześniej jednak w tym miejscu, na szerokości widocznej jezdni, stały stare zabudowania należące do ulicy Schiffbaulastadie o numerach porządkowych 1, 2 i 3. Kiedy zaprojektowano nową ulicę, w 1895 r. domy rozebrano. Od tego momentu ulica Schiffbaulastadie nosiła adresy zaczynające się od numeru 4.
Fragment fotografii lotniczej z 1937 r. z widokiem na zabudowę Schiffbaulastadie.
Schiffbaulastadie 4
Pierwszy (po prawej stronie) budynek, o jasnej elewacji, w widocznym zespole wąskich kamienic to Schiffbaulastadie 4. Kamienica czterokondygnacyjna, o fasadzie bezstylowej, zaledwie trzyosiowa, o szerokości 6,20 m, posiadała w skrajnej, północnej osi wysokie wejście. Na zwężającej się ku Parnitzstraße zabudowanej parceli, oprócz kamienicy, stała oficyna oraz budynki warsztatowe i stajnia. Od 1838 r. właścicielem kamienicy oznaczanej jako Schiffbaulastadie 39, był tokarz C. Kühl. Mieszkał tam z żoną oraz dziećmi. Wśród lokatorów wymienia się wówczas szewca A. Tabberta oraz nożowniczego J. Hartkopfa. Po śmierci Kühla w 1871 r. dom należał do wdowy W. Kühl z domu Seelenbinder. Znajdujący się tutaj kantor na I piętrze w kamienicy oraz warsztat tokarski prowadzili prawdopodobnie synowie zmarłego tokarza. W 1877 r. dom nabył szynkarz oraz późniejszy dzierżawca Mostu Kłodnego – Julius Fietzke. Wówczas mieszkania zajmowali głównie drobni rzemieślnicy oraz ludzie związani z portem, m.in. zamieszkały na III piętrze mistrz rybacki C. Höpfner, a na II piętrze August Wendt – kapitan statku oraz właściciel promu. W 1893 r. dokonano powiększenia jednego z dwóch znajdujących się tutaj budynków warsztatowych. Od tego samego roku na parterze działała lokalna restauracja, którą prowadził Karl Dahms. Wówczas na II piętrze mieszkał pracownik portu, kucharz i restaurator Michael Wilke, natomiast mieszkanie na III piętrze zajmował Ernst Krause – okrętowy majster. Wymieniany jest również zamieszkały na I piętrze, wraz z Juliusem Fietzke, mistrz ślusarski Richard Fietzke (prawdopodobnie syn), który był właścicielem firmy „Lehmann und Fietzke”. W głębi parceli, za budynkiem oficyny, w pomieszczeniach warsztatowych mieścił się jego zakład, w którym na parterze umieszczono warsztat naprawy maszyn i kuźnię, natomiast na I piętrze – zakład ślusarski. Kiedy w 1895 r. zostały rozebrane sąsiadujące budynki przy Schiffbaulastadie nr 1, 2 i 3, właściciel zwrócił się z prośbą o wydanie pozwolenia na wybicie okien w ścianie szczytowej od strony nowoutworzonej ulicy Neue Baumbrückstraße, aby doświetlić naturalnym światłem znajdujące się tutaj tzw. „ślepe” kuchnie.
Widok na wewnętrzne zabudowania przy Schiffbaulastadie 4 od strony Baumbrückstraße, na którą składały się głównie budynki drewniane lub szachulcowe.
Jak wynika ze złożonego do Policji Budowlanej donosu, w kamienicy, w suterenie znajdował się szynk. Mimo tego, że pomieszczenie nie nadawało się do użytku, przyjmowano tutaj gości. Opisane zostało jako niewielki lokal o niskim, na wyciągniecie ręki, stropie. Był brudny i zawilgocony, w którym cały dzień gotowało się na żelaznym piecu, bez braku możliwości otwierania okien. Rosnący grzyb na ścianach oraz stojąca woda na podłodze, niezdrowe powietrze, to kolejne potwierdzenia panujących tam warunków, które mogą wskazywać, jakiej kategorii to był lokal. Szynk prowadzony był przez właściciela kamienicy, który po wpłynięciu donosu, wkrótce zamknięto. W tym samym czasie w kamienicy na parterze, działał bufet należący do C. Buchholza.
W niespełna dwa lata później szynkarz postanowił wznieść nowy zajazd od strony Parnitzstraße, na wolnej części tylnego podwórza. O projekt poprosił znanego wówczas architekta Siegfrieda Pawela. Zaprojektował dla niego niski, jednokondygnacyjny budynek z poddaszem o mansardowym dachu, który nigdy nie został wzniesiony. W sierpniu 1909 r. nieruchomość, na którą składały się wówczas następujące zabudowania: dom mieszkalny – frontowy z bocznym skrzydłem oficyny po prawej stronie i małym dziedzińcem, budynek fabryczny wraz z przybudówką również po prawej stronie, oraz usytuowanym bardziej w tyle budynkiem stajni, a także łąkę w odlegle położonej dzielnicy Kratzwieck (Kraśnica), poddano przymusowej licytacji. W listopadzie 1909 r. nieruchomość nabyły siostry, panna Klara Schwandeck oraz Katharina Schwandeck, zamieszkałe wówczas przy Kaiser Wilhelm Straße 26 (al. Papieża Jana Pawła II). Kilka dni później grunt z zabudowaniami został odsprzedany. Za sumę 10 tys. marek nabyła go wdowa po Emilu Hartwigu, Anna Hartwig z domu Schmidt, która zamieszkiwała wówczas przy Altdammerstraße (ul. Gdańska). W 1915 r. jako kolejni i już ostatni właściciele wymieniani są Luise Müller z domu Hartwig (córka Anny i Emila) oraz jej mąż, Franz Müller kupiec, który zajmował się sprowadzaniem i sprzedażą hurtową czekolady, wina oraz wyrobów spirytusowych. Nowi właściciele postanowili w 1917 r. przeznaczyć na gospodę pomieszczenia parterowe w domu frontowym oraz skrzydle oficyny.
Jak się okazuje, nowych gospodarzy też nie oszczędzano. Bruno Zühlke, hurtownik i posiadacz palarni kawy „Java”, właściciel sąsiednich kamienic przy Schiffbaulastadie 5 i 6, złożył skargę przeciwko Franzowi Müllerowi. Nieruchomość od narożnika z Schiffbaulastadie do narożnika z Parnitzstraße, ogrodzona była drewnianym parkanem, jak się okazuje niekompletnym. Dziurawe ogrodzenie przyciągało w dzień i w nocy „wszelki możliwy motłoch”, a płot nie tylko szpecił obraz ulicy, ale i narażał na niebezpieczeństwo przechodniów. Po wydanym nakazie natychmiastowej naprawy, właściciel skierował prośbę o wydanie zezwolenia na wykonanie murowanego ogrodzenia. Prośbę motywował tym, że naprawa nie ma sensu, ponieważ z drewnianego parkanu notorycznie kradną deski. Z budową nowego chciał zdążyć jeszcze przed nadchodzącymi mrozami oraz dewaluacją pieniądza. Projekt powstał w listopadzie 1923 r., a gotowe ogrodzenie odebrano w marcu 1924 r.
Od 1933 r., po śmierci Franza, dom należał do wdowy Luise Muller, a zarządzał nim do 1935 r. K. Ludtke. Następcą jego, a zarazem ostatnim zarządcą był W. Schramm, pośrednik w sprawach kupna i sprzedaży nieruchomości. W latach trzydziestych i czterdziestych XX w. (do 1943 r.) kamienicę zamieszkiwali głównie robotnicy portowi i wdowy. Ostatnia, zachowana dokumentacja, dotycząca budynku, pochodzi ze stycznia 1945 r.
Schiffbaulastadie 5
Przy Schiffbaulastadie 5 (przed 1856 r. oznaczana jako nr 38) mieściła się niska, trzykondygnacyjna kamienica. Jej skromna fasada, o szerokości 6,58 m, posiadała tylko trzy osie okienne. W dwuspadowym dachu w środkowej części znajdowała się lukarna w prostej formie, która doświetlała niewielkie poddasze. Na parterze z lewej strony znajdowało się wejście do sieni, poprzedzone kilkoma schodkami. Tuż obok znajdowało się drugie wejście, prowadzące do wyszynku. Po północnej stronie (lewej) w podwórzu przylegało do budynku frontowego boczne skrzydło oficyny, a za nią stała stajnia (wzniesiona w 1866 r.) oraz wychodek. Głębiej w podwórzu stała tylna oficyna i kolejny budynek gospodarczy.
Kamieniczki przy Schiffbaulastadie, po prawej stary Most Kłodny.
Od 1833 r. kamienica należała do kapitana statku J. Stoffrengena. Wówczas w przeciągu kilku lat mieszkał tam kancelista Stadion, kupcy Maske i C. Tertor, właściciele firmy handlującej drewnem „A. Maske & Comp.” oraz wyprawiacz skór C. Süß. W 1842 r., kiedy Stoffrenger wyprowadził się na Mönchenstraße (ul. Grodzka) prawdopodobnie właścicielem został Kroll, handlarz artykułów spożywczych. Od 1847 r. posiadaczem kamienicy był handlarz wapnem i kamieniami, podmajstrzy murarski F. Süß wraz z rodziną, a po jego śmierci w latach 1849–1858 stanowiła własność jego żony Marii. W 1859 r. pojawił się szynkarz F. Trost, który jednocześnie prowadził znajdujący się tutaj wyszynk. Kiedy szynkarz zmarł, knajpkę prowadziła (od 1871 r.) jego żona, wdowa L. Trost z domu Peters. Pod koniec XIX w., wdowa zrezygnowała z wyszynku, a pomieszczenia na parterze wynajęła kolejnym restauratorom. Od 1906 r. do około 1923 r. właścicielami kamienicy pozostali kolejni spadkobiercy rodziny Trost. Rodzina postanawia powrócić do rodzimego interesu, w związku z czym wystąpiła w październiku 1914 r. o pozwolenie adaptacji kolejnego pokoju na potrzeby otwieranej tutaj oberży. Dotychczas oberża zajmowała dwa pomieszczenia w niewielkiej kamienicy o układzie dwutraktowym. W tym celu powiększono powierzchnię lokalu o kolejne pomieszczenie pochodzące z przylegającej oficyny. Obie izby połączono poprzez nowo utworzone przejście w dotychczas dzielącej ich ścianie. W 1923 r. nieruchomość nabył hurtownik – Bruno Zühlke, który w tym samym czasie nabył sąsiednią kamienicę przy Schiffbaulastadie 6 oraz zabytkowy, późnogotycki spichlerz przy Speicherstrasse 20, w którym otworzył swoją palarnię kawy „Java”.
W lipcu 1926 r. świeżo upieczona właścicielka Bertha Goetzke z domu Schlutz, po likwidacji szynku postanowiła otworzyć tutaj swój sklep z towarem tytoniowym. Jedyne znajdujące się okno na parterze domu, zastąpiono wówczas dużą szybą wystawową. Prace remontowe w lokalu handlowym ukończono w sierpniu. Od 1932 r. Bertha Goetzke prowadziła kramik z gorącą kawą na targu (Marktplatz) przy pl. Tobruckim. Była ostatnią właścicielką tej nieruchomości.
Rynek przy Marktplatz.
Schiffbaulastadie 6
Kolejny budynek, to narożnikowa kamienica nr 6, która od lat trzydziestych XIX w. (wówczas jako Schiffbaulastadie nr 37) należała do wdowy Schiffer. Długa i zawężająca się w kierunku Parnitzstraße parcela zabudowana była od strony frontowej domem mieszkalnym o szerokości 6,90 m, tuż za nim mieściło się pierwsze podwórze, które oddzielało ją od tylnej oficyny. Za oficyną na drugim dziedzińcu występowała już tylko w ciągłości drobna, w konstrukcji szachulcowej lub drewnianej, zabudowa. Były to budynki stajenne oraz pomieszczenie pralni. Końcowa szerokość działki wynosiła zaledwie 2,5 m. Trzypiętrowy, na rzucie prostokąta, frontowy budynek z poddaszem, posiadał skromną fasadę. Okna fasady oraz otwór wejściowy zamknięto łukiem odcinkowym. W elewacji dominował podział horyzontalny poprzez zastosowanie gzymsów międzykondygnacyjnych oraz boniowania na wszystkich kondygnacjach. Wejście główne do kamienicy umieszczono w bocznej elewacji (od strony północnej) umiejscowione w głębi ulicy. Fasada od strony frontowej posiadała tylko trzy osie. Na parterze znajdowało się skromne wejście do znajdującego się tam lokalu, w którym od 1847 r. mieściła się gospoda „Zum Preuß. Adler” (Pod Pruskim Orłem), prowadzona przez oberżystę W. Schmidta. Nowy właściciel, od 1895 r., rentier Ernst Schmidt, zamieszkały wówczas przy Königstor 10 (pl. Hołdu Pruskiego), wystąpił w 1905 r. o wydanie zezwolenia na prace związane z wykonaniem nowej witryny, którą planowano umieścić od strony frontowej budynku. Likwidacji uległy dwa okna, a w ich miejscu przepruto duży otwór na wystawę, wejście do restauracji zamurowano, a nowe usytuowano w ściętym narożniku, które poprzedzone zostało kilkoma schodkami. Prace odebrano w maju tego samego roku. W 1910 r. za sumę 550 tys. marek właścicielką stała się Anna Bohne, która od 1912 r. figurowała pod nazwiskiem swojego męża, Martina Leuschnera – sekretarza Konsystorium. Od 1923 r. ostatnim właścicielem był Bruno Zühlke kupiec i posiadacz palarni kawy „Java” przy Speicherstraße 20.
Wszystkie trzy kamienice zamieszkiwały ubogie rodziny, prości rzemieślnicy, robotnicy lub wdowy. W latach trzydziestych XX w. właściciele wielokrotnie wzywani do przeprowadzenia prac remontowych swoich domów, nierzadko określanych jako ruiny, uchylali się od wykonania niezbędnych prac, czasem nawet przez lata, tłumacząc się ciężką sytuacją finansową czy brakiem odpowiednich pracowników. Nie tylko elewacje zewnętrzne czy dachy, ale i stan mieszkań w takich przypadkach pozostawiał wiele do życzenia, o czym świadczy przedstawiony poniżej fragment opisu mieszkania przy Schiffbaulastadie 6.
1 lipca 1935 r.
Dziś zastałem mieszkanie posprzątane. W komórce były posłane dwa czyste łóżka dla Lieselotty i Elfriedy. Wskutek dobrego przewietrzenia pokój, wydawał się być suchy. Sam w sobie jest bardzo jasny za sprawą dużego okna, i wystarczy on na pobyt dzieci w miesiącu letnim. (Pranie, które w nim dookoła wisiało, należało do wdowy pracującej w pomieszczeniu gospodarczym). Na zimę trzeba coś koniecznie zaradzić, wtedy bowiem, w komórce będzie za zimno do spania, a jedyny pokój znajduje się w następującym stanie: okna są nieszczelne, a do tego drzwi się nie zamykają. Przy piecu znajdują się potłuczone kafle. Tynk z sufitu odpada grubymi kawałkami, dlatego też łóżka nie mogą stać postawione przy ścianie, ponieważ istnieje ryzyko niebezpieczeństwa, że dzieci mogą zostać trafione i w wyniku uderzenia odpadającymi częściami tynku, doznać cielesnych obrażeń. Piec kuchenny nie posiada drzwiczek od paleniska, co stwarza ciągłe niebezpieczeństwo pożaru (brak urządzenia do podgrzewania gazem), w związku z czym policja budowlana uznała już przed dwoma laty, że mieszkanie nadaje się do gruntownego remontu, jednak do tej pory gospodyni domu nie przedsięwzięła żadnych kroków w tym celu. Cała rodzina leżała w łóżkach, chora na odrę, teraz są już całkowicie zdrowi. Pan dr Müller zapisał dzieciom Elfridzie i Ricie lekarstwa wzmacniające. Liselotta przypuszczalnie na ferie pojedzie do domu wypoczynkowego w Eckeberg. […] Odnośnie nędznego stanu mieszkania proszę, o powiadomienie policji budowlanej, żeby przed nadejściem zimnej pory roku została przedsięwzięta jakaś pomoc z ich strony.
To niezwykle malownicze miejsce, naznaczone mocno przez biedę, okazało się inspiracją dla niemieckiego malarza i grafika Otto Adolfa Brasse, urodzonego w 1901 r. w Szczecinie. Utrwalił je na akwareli w 1930 r., która nosi tytuł Strassenecke in Stettin (Uliczny narożnik w Szczecinie).
Małgorzata Wrzosek (Gonia)
Fotografie pochodzą ze zbiorów archiwum Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Szczecinie, portalu sedina.pl oraz albumu Szczecin w malarstwie niemieckim i polskim XIX i XX wieku. Wykorzystanie materiałów oraz zdjęć (w tym także zdjęcia lotniczego) do jakichkolwiek celów bez zgody właścicieli zabronione.














Moje jedyne życzenie to aby ten cykl trwał i trwał. Majstersztyk!
dzierżawca Mostu Kłodnego – Julius Fietzke – po co i na jakiej zasadzie dzierżawił ?
Trudno mi coś dokładniej powiedzieć. Źródło nie podaje aż tak dokładnych informacji.
Czym się na ogół zajmował dzierżawca mostu? Myślę, że pobierał opłaty za podnoszenie mostu zwodzonego podczas przepływu statków, zapewne do jego obowiązków należało też dokonywanie napraw czy remontów i utrzymanie mostu w należytym porządku.
Ewentualnie mnie ktoś poprawi.
Prawdopodobnie obowiązki Juliusa Fietzke, jako dzierżawcy mostu, niewiele się różniły od zawartych w umowie pomiędzy burmistrzem miasta Makowa a niejakim Janem Barszczewskim, porównaj dokument:
http://dziedzictwo.polska.pl/katalog/sk … ?body=desc
Jeżeli chodzi o Richarda Fietzke to musiał być jego syn, gdyż w 1914 roku obaj mieszkają przy Große Oderstraße 8, na II piętrze, Julius występuje tu jako rencista, a Richard jako właściciel dźwigu masztowego. Podejrzewam, że podobnego jak ten, który stał na nabrzeżu Bollwerk w okolicy poczty przy Grüne Schanze 20 (który widnieje zresztą już na rysunku F. Tredera, Am Schneckentor, 1876):
http://sedina.pl/cpg14x/displayimage.ph … fullsize=1
Gonia, jak zwykle szacun
Fenomenalne jest dla mnie po pierwsze to, ile informacji można znaleźć na temat mieszkańców sprzed tylu lat. A po drugie ile pracy musisz włożyć w to, aby do tych informacji dotrzeć i je spisać dla każdej kamienicy oddzielnie. Myślę, że Ci ludzie czuliby się wyróżnieni, tym że ktoś po stu i więcej latach będzie dociekał ich losów.
Nasuwa mi się jeszcze jedno pytanie. Czy byłaby możliwość odtworzenia takiej historii któregoś z lokali po roku ‘45?
Jak wynika z załączonej tabelki możemy się cofnąć jeszcze kilka dziesiątek lat wstecz… .W części dotyczącej mieszkańców z roku 1707 jest także dokładny opis każdej parceli.
Jeszcze chwilkę i dojdziemy do jakiegoś właściciela o imieniu Mieszko
No nie sądzę, nazwa Łasztowni Stoczniowej pojawiła się w tym miejscu ok. 1500 roku (der Schippbuwer lastadie [1500] ). Jeżeli ktoś z sedinowców ma możliwość dotarcia do ksiąg sądu ławniczego na Łasztowni (Schöffenbuche des Lastadischen Gerichtes) z lat 1541 – 1570, to kto wie, może cofniemy się jeszcze o jakieś kolejne 150 lat. O sądach ławniczych w Szczecinie można poczytać u Paula v. Niessena w jego opracowaniu pt. "Über die Schöffen im ältesten Stettin [w:] BSt NF XXXIV, Stettin 1932. Nie sprawdzałem jeszcze, ale może tam są jakieś wskazówki co do mieszkańców Łasztowni
Kiedyś też się nad tym zastanawiałam. Nie drążyłam tematu, ponieważ moje zainteresowania głównie dotyczą Stettina. Myślę, że jest to możliwe. Pytanie na ile takie dokumentacje są dostępne i czy podawanie takich danych nie wiązało by się z dodatkowymi kłopotami. Doskonale wiemy, że uzyskanie zgody na użycie takich danych, dokumentów czy fotografii dotyczących Stettina jest dużo łatwiejsze niż materiałów i fotografii po 1945 r.
A ja nigdy nie słyszałam o czymś doskonalszym niż Adressbuchy. Niemieckie książki adresowe są encyklopedią wiedzy o dawnych mieszkańcach.
Jeśli chodzi o czasy powojenne to jeszcze pozostają wspomnienia mieszkańców, ale z tymi wspomnieniami też bywa różnie.
Informacji można znaleźć wiele, gdybym jednak podawała wszystko niezwykle szczegółowo zapewne zanudziłabym cały portal

Schulzowi dziękuję za uzupełnienie informacji.
Skomentuj !
Musisz być zalogowany by skomentować.
Translator nazw polsko-niemieckich
sedina.pl – Szczecin we wtorek
Archiwum audycji Szczecin we wtorek, tworzonej od 2006 r. przez portal sedina.pl i Polskie Radio Szczecin.
sedina.pl na Facebook
Jesteś anonimowym użytkownikiem
sedina.pl - Lista obecności
sedina.pl – Polecamy
Partnerzy serwisu
sedina.pl – Kategorie artykułów
Licznik odwiedzin (test)
Unikalne
Strony|Odsłony |Unikalne