Fotografia lotnicza z 1937 r. (1)
Prezentujemy zdjęcie lotnicze, pochodzące z 1937 r., przedstawiające widok fragmentu Starego Miasta. Wykonane zostało na kilka lat przed bombardowaniami 1943 i 1944 r. Na fotografii została ujęta część obszaru tzw. Górnego i Dolnego Miasta (których granicę stanowiła tutaj ul. Panieńska), schodzącego tuż do brzegu Odry, oraz pięknej panoramy na Łasztownię, a za nią – widok na rozbudowane tereny portowe.
Zdjęcie lotnicze z 1937 r.
Widoczna na zdjęciu gęsta zabudowa jest efektem miasta szybko rozwijającego się na niewielkim obszarze zamkniętym w mocnych okowach twierdzy. To także efekt stale wzrastającej liczby mieszkańców, m.in. poprzez napływ ludności z okolic miasta. Mając możliwość zatrudnienia, nawet za niewielkie wynagrodzenie, masowo osiedlali się w mieście.
Początek XIX w. dominował jeszcze w niską zabudowę, najczęściej jedno- lub dwupiętrową. Wznoszone wówczas nowe domy posiadały klasycystyczne fasady o harmonijnych proporcjach z zastosowaniem różnych motywów zdobniczych. Jednak w niedługim czasie nastąpiła fala drastycznych przebudowań, także średniowiecznych gotyckich czy barkowych kamienic. Szczytowe niskie domy nadbudowywano o kolejnych kilka kondygnacji, zmieniając ich układ na kalenicowy, z fasadami o skromnym, neorenesansowym detalu. Miasto zdominowała architektura dużych kamienic czynszowych, o uproszczonych fasadach, które powstawały na miejscu niewielkich domów przy wąskich uliczkach. Ich wysokość sięgała od czterech do pięciu kondygnacji, tym samym uzyskiwano sporo dodatkowej powierzchni mieszkalnej. Celem budowy było osiągnięcie jak największych zysków z wynajmowanych mieszkań. Do kamienic dobudowywano równie wysokie oficyny. Teraz na niewielkiej powierzchni podwórek, oprócz budynków przeznaczonych na mieszkania, dodatkowo stały w drewnianej lub szachulcowej konstrukcji budynki gospodarcze i pomocnicze. Były to stajnie i wozownie, przeróżne składy i magazyny, spichrze, komórki, pralnie, latryny. Wewnątrz podwórek hodowano zwierzęta, więc pojawiały się tutaj również zagrody i chlewiki. Dodatkowo między budynkami wznoszono specjalne ściany ogniowe, które zapobiegać miały szybkiemu rozprzestrzenianiu się pożaru. Ta niesamowicie stłoczona zabudowa zabierała właściwie każdą wolną przestrzeń, w wyniku czego niektóre podwórka bywały w całości zakryte dachami pomieszczeń gospodarczych i ich dodatkowych dobudówek.
Podwórko na Starym Mieście.
Tutaj żyli urzędnicy, bogaci mieszczanie i ci średnio zamożni, wytwórcy, kupcy i rzemieślnicy oraz najbiedniejsza warstwa społeczna – robotnicy. W tym ciasnym gorsecie Starego Miasta, w miejscach zamieszkania, w piwnicach kamienic oraz maleńkich podwórkach mieściły się budynki warsztatowe różnych rzemieślników, nie tylko szewców, ślusarzy, piekarzy, rzeźników czy krawców, ale i smolarzy, garbarzy, gorzelników, kowali, rzeźników czy giserów. Tutaj również składowano towary, paszę oraz beczki z piwem i winem, dokonywano uboju zwierząt. W kilkupiętrowych kamienicach znajdowały się nie tylko mieszkania, ale i sklepiki drobnych kupców, kantory i biura różnych firm, powiększane często kosztem pokoi sypialnych czy kuchni. Lokale na parterach zajmowały również szynki, karczmy i gospody, często niskiej renomy. Właścicielami domów byli w większości kupcy i rzemieślnicy, kilkadziesiąt domów należało do restauratorów i właścicieli firm przewozowych.
XVIII-wieczne zabudowania gospodarcze wewnątrz podwórza przy Große Domstraße 22 (ul. Farna).
Już od połowy XIX w., coraz częściej przy głównych ulicach Dolnego i Górnego Miasta, pojawiać się zaczęły duże, eleganckie sklepy, magazyny handlowe z konfekcją, artykułami spożywczymi, meblami. Często zajmowały one więcej niż jedną kondygnację, a ich przestronne witryny sklepowe wyjątkowo przyciągały i zachęcały do zakupów. Kamienice zajmowały eleganckie hotele, kawiarnie czy banki, a także siedziby szczecińskich dzienników i biur urzędów wojskowych. Na Dolnym Mieście, ze względu na bliskość portu, przeważały siedziby firm żeglugowych, spedycyjnych czy ubezpieczeniowych oraz przedstawicielstwa szczecińskich fabryk.
W połowie XIX w., z uwagi na tak liczne przeludnienie i ciasnotę, podjęto decyzję o rozebraniu południowych umocnień fortyfikacyjnych oraz ich przesunięciu, rozszerzając tym samym tereny miasta pod zabudowę miejską, w nowej dzielnicy – Nowym Mieście. Wówczas to część zamożniejszych szczecinian opuściła Stare Miasto. A kiedy w Szczecinie zniesiono mury twierdzy i nastąpił intensywny rozwój miasta, zamożniejsza część społeczeństwa przeprowadziła się do nowych, ładniejszych dzielnic. Pozostali rzemieślnicy, kupcy, biedniejsi mieszkańcy. Ci zamożniejsi, właściciele dużych firm czy fabryk, po opuszczeniu domów, prowadzili tutaj tylko swoje biura, sklepy i kantory. W kolejnych latach zaczęły powstawać niewielkie zakłady przemysłowe, które były źródłem emisji hałasu czy wielu innych uciążliwości, a znajdujące się w nich urządzenia i ciężkie maszyny przemysłowe swoją pracą notorycznie zakłócały spokój okolicznym mieszkańcom. Z uwagi na intensywny rozwój miejskiej infrastruktury, a w szczególności komunikacji miejskiej, coraz częściej pojawiali się robotnicy, którzy zamieszkiwali głównie rejony Dolnego Miasta. Na początku XX w. warunki mieszkaniowe, zwłaszcza na terenie Dolnego Miasta, gdzie dominował najniższy standard, nie uległy poprawie. Wciąż wzrastało zagęszczenie w mieszkaniach, brakowało wystarczającej ilości lokali, a z drugiej strony wysokie czynsze były powodem tego, że część mieszkań stało pustych.
Z uwagi na ciężką sytuację finansową kamienice, które nie były remontowane przez swoich właścicieli, popadały w fatalny stan techniczny. Mieszkania to na ogół ciasne pomieszczenia o niskim standardzie, nie wyposażone w toalety czy kuchnie, z odpadającymi tynkami i zagrzybionymi ścianami, nieszczelnymi oknami, złą kanalizacją. Katastrofalny brak mieszkań przyczynił się do tego, że z czasem zasiedlano również pomieszczenia strychowe i piwniczne. Mieszkania piwniczne składały się na ogół z dwóch izb, z czego jedna była ciemną komórką służącą za kuchnię. Niskie i ciemne, zawilgocone z betonowymi podłogami i najczęściej bez ogrzewania. Powyższe warunki przyczyniały się do rewizji władz budowlanych oraz wydawanych nakazów natychmiastowego opuszczenia takich pomieszczeń.
Z obrazem tych najbiedniejszych zaułków, ciasnych, krętych i wyboistych uliczek, na których stały domy nieremontowane od dziesięcioleci, z małymi podwórkami, które ciasno wypełniały niebezpiecznie pochylone, stare budynki i przybudówki, stanowiły niezwykle intensywny kontrast mieszczące się tuż obok eleganckie, handlowe ulice z reprezentacyjnymi kamienicami.
Widok na malowniczą Pelzerstraße (ul. Kuśnierska). Fotografia wykonana została z okien kamienicy przy Frauenstraße 35 (ul. Panieńska) w kierunku zachodnim.
Na tym historycznym obszarze Starego Miasta pod koniec XIX w. rozpoczął się proces przekształceń i przebudów części zabudowy, który nadał mu charakter tętniącego życiem centrum handlowego. Jednak dotyczyło to głównie rejonów najbardziej uczęszczanych ulic i placów. Na ulicach, które pełniły rolę reprezentacyjnych pasaży handlowych, część kamienic przebudowano, poszerzono lub wznoszono nowe. Powstał nowy rodzaj kamienic o typowych funkcjach handlowo-usługowych. Poprzez swoją elegancką architekturę o nowoczesnych rozwiązaniach architektonicznych, wzbogaciły oblicze i zmodernizowały znacząco wizerunek Starego Miasta z historyczną zabudową. Powstające nowe budynki otrzymywały bogaty wystrój sztukatorski, przeszklone fasady oraz obszerne wnętrza. Występowała różnorodność stylów – od neogotyku poprzez neobarok, renesans niemiecki do wczesnego modernizmu z elementami secesji.
Skrzyżowanie Schuhstraße, Große Domstraße i Kohlmarkt. Między innymi tutaj, w sąsiedztwie starej zabudowy, stały dwa budynki o nowoczesnej konstrukcji i wysmakowanych detalach. Na fotografii widzimy zarówno po stronie prawej, jak i lewej, wejścia do obu obiektów.
Po stronie lewej, przy Kohlmarkt 11, mieścił się dom towarowy z konfekcją oraz materiałami obiciowymi, należący do Paula Letscha (z czasem przekształcony w urząd, załatwiający operacje w pocztowym obrocie czekowym). Bogaty secesyjny detal, lekko zaokrąglony narożnik, który dodatkowo został zwieńczony wieżyczką, charakteryzował budynek z 1900 r. Niezwykle silnie i zdecydowanie przeszklona fasada, wynikała nie tylko z nowoczesności i trendów w architekturze, ale także z dążenia do zapewnienia odpowiedniego oświetlenia pomieszczeń sklepowych z powodu występującej tutaj gęstej zabudowy.
Po stronie prawej, przy Kohlmarkt 10, stał dom handlowo-biurowy (od 1937 r. nazywany „Wrangelhaus”). Monumentalna budowla, jak na tę część Starego Miasta, przyciągała uwagę. Zrezygnowano tutaj z bogatej oprawy sztukatorskiej, ograniczając ją tylko do dekoracji umieszczonej w obrębie wysokiego szczytu oraz zwieńczeń budynku. Dodatkowo bryłę dekorowały umiejscowione w ściętym narożniku dwa wąskie, pięciościenne wykusze, które nakryto kopułkami.
Na obszernych parcelach, połączonych z kilku działek, gdzie wcześniej rozbierano starą zabudowę, powstawały nowe, okazałe gmachy, pełniące role potężnych biurowców, hoteli czy dużych domów towarowych, które swoją architekturą przystosowywały się do wymogów współczesności poprzez eksponowanie bryły budynku oraz jego funkcji.
Przedstawione na przedwojennej fotografii, Stare Miasto, z plątaniną krętych, wąskich uliczek mimo wszystko, posiadało swój niezwykły, niepowtarzalny urok. Jego wąskie brukowane uliczki opadały w kierunku Bollwerk (Bulwaru Nadodrzańskiego), który wypełniał ruch i gwar handlarzy i kupujących, gdzie sprzedawano świeżą rybę i warzywa. W kamienicach przybrzeżnych mieściły się portowe knajpki i drobne sklepiki, hotele i restauracje. Na tym obszarze naszego miasta, tętniło niegdyś życie w rozmaitych odcieniach.
Targ rybny.
Wszystko trwało do momentu niszczycielskich działań, jakie przyniosła za sobą wojna. Naloty alianckie zmieniły tą dzielnicę w morze zgliszczy, gruzów i śmierci, tym samym pozbawiając to miasto tego, co najcenniejsze – dziedzictwa historycznego.
Ruiny Starego Miasta.
Po wojnie teren skrupulatnie oczyszczono. Ruiny i uszkodzone domy, czasem nadające się do odbudowania – rozebrano, usilnie chcąc zatrzeć ślady po dawnych mieszkańcach, ich dorobku materialnym i kulturze, tym samym dopuszczając się do zubożenia historii naszego miasta – Szczecina.
Małgorzata Wrzosek (Gonia)
Fotografie pochodzą ze zbiorów archiwum Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Szczecinie oraz Muzeum Narodowego w Szczecinie, kolekcji Małgorzaty Wrzosek i galerii portalu sedina.pl. Wykorzystanie materiałów oraz zdjęć (w tym także zdjęcia lotniczego) do jakichkolwiek celów bez zgody właścicieli zabronione.


















Jak zwykle w przypadku artykułów Goni…to staje się już nudne
Pełen “professional”. Arcyciekawe zdjęcia, pasjonujący tekst, po prostu brawo!
Wspaniałe zdjęcia i znakomity komentarz.
Gratuluję i dziękuję.
Leszek
Powinno się link do tego artykułu rozsyłać na wszystkie dyskusje związane z kształtem starego miasta, wątku na forach itp., np na skycrapera. Tak właśnie powinno wyglądać centrum.
Artykuł extra
. Powinnaś napisać książkę !
Lotnicze zdjęcie ruin podzamcza! Znów wracają obrazy tych miejsc, ale z poziomu dzieciaka, który z kolegami zamiast po lekcjach gnać do domu, wyczuwa wspaniałe miejsca do penetracji, zabaw i różnych przygód! Po powrocie do domu, dupsko trzeszczało!!! Szkoda wielka, że nie odbudowano podzamcza, a było można! Gruzy z tych i nie tylko miejsc, wywożono na wysypisko przy Tamie pomorzańskiej!
Skomentuj !
Jesteś anonimowym użytkownikiem
Lista obecności
sedina.pl magazyn
Polecamy
Szukamy zachowanych pieców i kominków Pomorza - i Ty możesz pomóc!
Ulice i dzielnice
Artykuły
Dołącz
Przegląd mediów
Młodzi buntownicy w hołdzie dla Sierpnia '80
Jak zrodziła się pierwsza Solidarność
Beniowski jak Kaiser, czyli historia kołem się toczy
Szczecin we wtorek
Archiwum audycji Szczecin we wtorek, tworzonej od 2006 r. przez portal sedina.pl i Polskie Radio Szczecin.