Opublikowane przez hehenio w Historia.

Umiejscowienie w strukturze

Szczecin był siedzibą II Korpusu Armijnego.

Korpus składał się z dwóch dywizji:

– 3 Dywizji z dowództwem w Szczecinie
– 4 Dywizji z dowództwem w Bydgoszczy (co nie wykluczało stacjonowania np. I i II batalionów 148 pułku piechoty tej dywizji w Szczecinie…)


Struktura 3 Dywizji była następująca:

– 5 Brygada Piechoty (z dowództwem w Szczecinie):
1. Pomorski Pułk Grenadierów nr 2 „Króla Fryderyka Wilhelma IV” w Szczecinie
2. Pomorski Kołobrzeski Pułk Grenadierów nr 9 „Hrabiego Gneisenau” w Stargardzie Szczecińskim
7. Pomorski Pułk Piechoty nr 54 „Von der Goltz” w Kołobrzegu i Koszalinie

– 6 Brygada Piechoty (z dowództwem w Szczecinie):
1. Pomorski Pułk Fizylierów nr34 „Królowej Wiktorii Szwedzkiej” w Szczecinie (i Świnoujściu)
5. Pomorski Pułk Piechoty „Książę Maurycy von Anhalt-Dessau” w Stralsundzie i Greifswaldzie

– 3 Brygada Kawalerii (z dowództwem w Szczecinie):
Pomorski Pułk Kirasjerów nr 2 „Królowej” w Pasewalku
2. Pomorski Pułk Ułanów nr 9 w Demmin

– 3 Brygada Artylerii Polowej (z dowództwem w Szczecinie):
1. Pomorski Pułk Artylerii Polowej nr 2 w Szczecinie
Przednio-Pomorski Pułk Artylerii Polowej nr 38 w Szczecinie.

Ponadto należałoby wspomnieć o stacjonujących w Szczecinie samodzielnych pododdziałach: 2 Batalionie Pionierów (w Szczecinie od 1816 r.) i 2 Batalionie Logistycznym (?) (2 Trainbataillon, od 1871 r. w Dąbiu) czy o oddziale łączności obsługującym podczas manewrów w 1900 pionierskie radiostacje. Ale to materiał na oddzielna opowieść.

(Dla nierezerwistów, dla porządku, choć z pewnym uproszczeniem: każdy pułk miał 4 bataliony. Każdy batalion miał 4 kompanie (w artylerii zwane bateriami a w kawalerii szwadronami). Kompania zwykle miała 3 – 4 plutony, pluton 3 – 4 drużyny.) Pułk to było ok. 1500 żołnierzy.)

Pikelhauba

W roku 1842 w armii pruskiej wprowadzono nowy rodzaj nakrycia głowy żołnierzy. Była to pikelhauba (Pickelhaube), wzorowana ponoć na podobnym rozwiązaniu rosyjskim. Opowiadano, że podczas wizyty w Petersburgu zauważył ją (prezentowaną dopiero jako propozycję) król Fryderyk Wilhelm IV. Bardzo mu się spodobała jako romantyczne nawiązanie do średniowiecza, którego był wielkim miłośnikiem. Należy przypuszczać, ze zapewne pułk grenadierów królewskich ze Szczecina otrzymał pikelhauby jako jeden z pierwszych. Stanowiła rodzaj skórzanego, czarnego hełmu z daszkiem i okapem z tyłu, wzmocnionego mosiężnymi okuciami, z charakterystycznym szpicem na czubku. Zasadniczym przeznaczeniem pikelhauby była osłona głowy żołnierza przed ciosem szabli kawaleryjskiej (stąd ten osobliwy szpikulec). W użyciu była aż do początku I wojny światowej, wyparł ją stalowy hełm. Była dla całego świata symbolem prusactwa. Z przodu umieszczano na niej orła, niekiedy uzupełnianego taśmą z inskrypcją (upamiętniającą jakąś chwalebną bitwę z dziejów pułku). Pułki gwardii miały orła srebrnego oraz specjalną ozdobę w formie włosianej kity umieszczanej na szpicu. Zupełnie wyjątkowo przywileju używania tych ozdób udzielano innym, zasłużonym pułkom.

Pikelhauby. Od lewej: klasyczna pikielhauba piechoty, pikielhauba artylerzysty i pikielhaubo – rogatywka ułana pruskiego, czyli „die Tschapka”.

Początkowo pikelhauby były wysokie, z czasem stawały się coraz bardziej podobne do hełmu. Dopiero pod koniec XIX w. zaczęto wykonywać w nich otwory wentylacyjne – przedtem wielu żołnierzy padało ofiarą udaru cieplnego. Używana w prawie wszystkich formacjach, w różnych odmianach (kirasjerzy mieli pikelhauby stalowe, ułani mieli na czubku zamiast szpica miniaturową rogatywkę (dawało to raczej groteskowy obraz), a artylerzyści – na szpicu kulkę.
Na odzień żołnierze używali wygodniejszych, okrągłych czapek bez daszka.
(Polecam: http://www.militaria-online.de/cgi-bin/show.pl?search=preussen)

Litewka, czyli polonica

Podczas zbierania informacji o dawnej armii pruskiej napotyka się wiele różnych wątków polskich. Przykładowo:
System kantonalny poboru rekruta był według niektórych autorów skopiowany z systemu rekrutacji piechoty łanowej w Rzeczypospolitej.
Podstawowy element umundurowania żołnierzy armii cesarskiej – mundurowa długa bluza z kieszeniami, ze sztywnym kołnierzykiem nazywał się po niemiecku „die Litewka”. Był stosowany od 1807 r. Nakrycie głowy ułana pruskiego (owo osobliwe skrzyżowanie rogatywki z pikelhaubą) nazywało się „die Tschapka” a ułańska dwurzędowa bluza: „die Ulanka”. No a skąd zapożyczono ułanów, tłumaczyć nie trzeba.

Ulanka i litewka (generalska!).

Bismarck w Berlinie urzędował w Pałacu Radziwiłła (Palais Radziwill, Wilhelmstrasse 77). Tam mieściła się Kancelaria Rzeszy i pojęcie „Pałac Radziwiłła” było w czasach cesarskich jej synonimem. Przy okazji można przypomnieć, że Eliza Radziwiłł była jedyną prawdziwą miłością w życiu Wilhelma I.
Dodajmy, że sam budynek Reichstagu zbudowano dopiero w 1894 r. (dwadzieścia trzy lata po zjednoczeniu Niemiec). Na przeszkodzie wcześniejszej realizacji stał pałacyk hrabiego Atanazego Raczyńskiego, który należało wykupić i rozebrać. A hrabia powiedział, że nie, bo nie i że spadkobierców wydziedzicza, jeśli sprzedadzą…

Kutas na rapciach

Żołnierz kajzerowski wychodził z koszar zawsze z bronią boczną – bagnetem. Pewną archaiczną osobliwością był ozdobny wisiorek, zaplatany na skórzanym zawieszeniu bagnetu – mówiąc ówczesną polszczyzną: kutas („Troddel”).

Od lewej: pocztówka ze strony Romka Czejarka z dobrze wyeksponowanym kutasem, dalej budowa tegoż i po prawej exemplum: kutas żołnierza z 7 kompanii (czyli trzeciej kompanii drugiego batalionu)

Kutas ów składał się z taśmy, suwaka. „łodygi”, wieńca i chwosta. Taśma i chwost zawsze były białe, natomiast suwak, wieniec i „łodyga” mogły być białe, czerwone, żółte lub niebieskie. Suwak i wieniec miały ten sam kolor. Kolor „łodygi„ był związany z numerem batalionu (od 1 do 4), kolor suwaka i wieńca oznaczał kompanię w batalionie – biały 1, czerwony 2, żółty 3 i niebieski 4. Dzięki temu na pierwszy rzut oka, na przykład żandarm, wiedział, z której kompanii pochodzi spotkany żołnierz. Przykładowo: wszystko białe – pierwsza kompania pierwszego batalionu, czerwona łodyga i żółty wieniec – 3 kompania 2 batalionu (czyli kompania 7). Aby ten prosty system zapamiętać posługiwano się mnemotechnicznym zdaniem: ”Wir rauchen gerne brasil (lubimy palić brazylijski)” od niemieckich nazw barw: weiss, rot, gelb, blau.

Temu żołnierzowi już jest obojętne, że barwy wieńca i łodygi na obrazku nie zgadzają się z tym, co jest w podpisie…

Kutas zabierał rezerwista na pamiątkę po zwolnieniu do cywila.

Rezerwa

Przeglądając strony internetowe poświęcone cesarskiej armii z pewnym zdziwieniem odkryłem, że podobnie jak dziś głównym pragnieniem nieustraszonego kajzerowskiego żołnierza było pójść do cywila.

Pocztówki o wymarzonym dniu, od lewej: panna i rezerwiści – poznajemy to po zwiniętych w rulony pagonach i braku pasów, w środku-jeszcze trzy dni („pęka miedź stal i żelazo ale nie pęka stary wojak”), po prawej: częsty motyw z piosenek o rezerwie. Do dziś żywy…

Podobnie odliczano dni, które zostały do tej upragnionej chwili. Istniały piosenki sławiące stan rezerwisty : Reserve hat ruh, Reservelied. Śladem materialnym są zachowane pocztówki, wysyłane z garnizonów oraz pamiątki po służbie i specjalne, przynależne rezerwistom
gadżety (laski, fajki). Ilość zachowanych pamiątek świadczy o tym, że wytwarzający je przemysł miał się całkiem dobrze.

Kartka upamiętniająca połowę służby, wywijający kutasem rezerwista i główka okolicznościowej laski rezerwisty (jako eksponat z aukcji)

Fahneneid i artykuły wojenne

Żołnierz pruski wstępujący do służby, składał przysięgę na sztandar lub chorągiew swojej jednostki. Kult sztandaru, jako symbolu wierności i chwały był bardzo rozwinięty – podczas bitew broniono go mężnie przed wpadnięciem w ręce wroga a nazwiska żołnierzy poległych w obronie sztandaru umieszczano na srebrnych pierścieniach na drzewcu. Podczas wojny z Francją francuzom nie udało się zdobyć w walce ani jednego sztandaru niemieckiego (Niemcy zdobyli 107 francuskich). W ręce francuskie dostał się tylko jeden sztandar 61 pułku piechoty, który przesiąknięty krwią wyciągnęli spod zwału ciał po nocnym, nieudanym szturmie. Francuzi przez parlamentarzystów przesłali jednak wiadomość, w jakich okolicznościach posiedli owo trofeum i król przesłał pułkowi nowy sztandar.
Przysięgą na sztandar brzmiała tak:

„Ja, Johan Kowalsky składam przed Bogiem wszechwiedzącym i wszechmogącym osobistą przysięgę, że Jego Wysokości Królowi Pruskiemu, najłaskawszemu panu mojego kraju, w każdym przypadku, na lądzie i wodzie, w czas wojny i w czas pokoju, w jakimkolwiek by to było miejscu, będę wiernie i rzetelnie służył, o Jego Wysokości korzyści i dobro będę zabiegał a szkodom i ujmom zapobiegał, przeczytane mi Artykuły Wojenne, przepisy i wydane mi rozkazy dokładnie wypełniał i zachowywał się będę tak, jak prawemu, nieustraszonemu, powinność i cześć miłującemu żołnierzowi przystoi.
Tak mi dopomóż Bóg przez Jezusa Chrystusa i Jego świętą Ewangelię!

(Ich (Vor- und Zunahme) schwöre zu Gott dem Allwissenden und Allmächtigen einen leiblichen Eid, daß ich Seiner Majestät dem König von Preußen, Wilhelm II, meinem allergnädigsten Landesherrn, in allen und jeden Vorfällen, zu Land und zu Wasser, in Kriegs- und Friedenszeiten und an welchen Orten es immer sei, getreu und redlich dienen, Allerhöchstdero Nutzen und Bestes befördern, Schaden und Nachteil aber abwenden, die mir vorgelesenen Kriegsartikel und die mir erteilten Vorschriften und Befehle genau befolgen und mich so betragen will, wie es einem rechtschaffenen, unverzagten, pflicht- und ehrliebenden Soldaten eignet und gebühret.
So wahr mir Gott helfe durch Jesum Christum und sein heiliges Evangelium!)

Nie ma ni słowa o ojczyźnie czy narodzie.
Wspomniane w przysiędze Artykuły Wojenne (Kriegsartikel) to zebrane w 28 punktach, wymieszane co do tematyki zasady służby, prawa i obowiązki żołnierza w czasie wojny i pokoju.

Przykładowo:

Artikel 1
Stale myśląc o swym najwyższym powołaniu jakim jest ochrona Tronu i Ojczyzny, żołnierz musi starać się gorliwie wypełniać swoje obowiązki. Służba pod sztandarem jest szkołą na czas wojny, czego żołnierz się podczas służby nauczy, to winien i podczas urlopowania zachować.

Artikel 4
Kazdy żołnierz ma, wedle swoich zdolności i wiedzy, otwartą drogę do najwyższych stanowisk w Armii…

Artikel 5
Każdego żołnierza, który swych obowiązków zaniedba, spotka zasłużona kara. ( …) Wykroczenia lekkie są karane dyscyplinarnie, wykroczenia ciężkie są karane sądownie. Kary orzekane sądownie to areszt, pobyt w twierdzy, wiezienie i więzienie ciężkie a w najcięższych przypadkach kara śmierci. Areszt jest lekki, średni i obostrzony (…). (karę śmierci wspomina się w artykułach 5 razy)

Artikel 24
Żołnierz winien prowadzić życie stateczne i nie może robić długów, nadużywać trunków, hazardu czy innych niegodziwości. Od capstrzyku do pobudki musi być w miejscu zakwaterowania o ile nie jest na służbie lub nie posiada zezwolenia swoich przełożonych, by znajdować się gdzie indziej. Przy wszelkich karalnych wykroczeniach przeciw wojskowemu porządkowi i zasadom służby samowolne wstawienie w stan nietrzeźwości przez sprawcę nie jest okolicznością łagodzącą…

Kiełbasa grochowa

Jednym z mało docenionych przez potomność wkładów armii kajzerowskiej w rozwój logistyki było wprowadzenie kiełbasy grochowej. Była to pierwsza forma utrwalonej żywności, wydawana żołnierzom. Stanowiła rewolucję w żywieniu na wojnie. Kiełbasa owa była kiełbasą tylko z nazwy, bowiem zrobiona była z mąki grochowej, słoniny cebuli i przypraw wtłoczonych w kiełbasopodobny, twardy rulon z pergaminu. Ten pierwszy w świecie „instant” dla armii wynalazł berliński kucharz i fabrykant żywności Johann Heinrich Grüneberg w 1867 r. i sprzedał państwu pruskiemu za (ponoć) 35 tysięcy talarów. Podczas wojny w 1870 r. produkowano tego specjału do 65 ton dziennie. Przydatność kiełbasy grochowej sprawdzono podobno na żołnierzach wybranych pododdziałów, żywiąc ich nią i chlebem przez 6 tygodni. Pod koniec XIX w. prawa do produkcji kiełbasy grochowej odkupili bracia Knorr. W nieco zmodyfikowanej wersji jest produkowana do dziś…

Praprawnuczka pruskiego Erbswurstu.

Fridericus Rex

Ze Szczecinem związane jest powstanie jednego z najpopularniejszych pruskich marszów wojskowych: Marsza Grenadierów „Fridercus Rex”. Pod tą nazwą kryją się w zasadzie dwie melodie. Pierwsza, to napisana przez Karola Loewego w 1837 r. ballada do słów Willibalda Alexisa (1798–1871 „Fridericus Rex“ . Stała się popularną piosenką marszową i przyjęła się „oddolnie” w armii. W latach 60 XIX wieku profesjonalny muzyk wojskowy, Ferdinand Radeck skomponował marsz, w którym motywy ballady Loewego wykorzystał (zacytował jako tak zwane trio).

Audio clip: Adobe Flash Player (version 9 or above) is required to play this audio clip. Download the latest version here. You also need to have JavaScript enabled in your browser.

Fridericus Rex. Nuty pierwszych taktów. Jednym paluszkiem i dziecko zagra…

Słowa pierwszych zwrotek tego marsza brzmią mniej więcej tak:

Fridericus Rex, nasz król i nasz pan,
Powołał raz pod broń całej armii stan;
Dwie setki batalionów i tysiąc szwadronów
A każdy grenadyjer wziął sześćdziesiąt patronów

Tak mówił im król: „Niechże porwie was czart
Ma każdy mi pokazać, ile w boju jest wart!
Oddadzą mi Kłodzko, oddadzą mi Śląsk
I setka milionów zasili mój trzos”

1. Fridericus Rex, unser König und Herr,
Der rief seine Soldaten allesamt ins Gewehr;
|: Zweihundert Batallions und an die tausend Schwadronen,
Und jeder Grenader kriegt sechzig Patronen. 😐
2. Ihr ver fluch ten Kerls,” sprach Sei ne Ma jes tät,
„Daß jed er in der Bat aille sein en Mann mir steht!
|: Sie gönnen mir nicht Schlesien und die Grafschaft Glatz
Und die hundert Millionen in meinem Schatz.” 😐

…i tak dalej, przez 9 zwrotek.

Gdy Fryderyk Wilhelm III reformował armię po wojnach napoleońskich, uporządkowano także sprawę muzyki wojskowej. Stworzono oficjalny katalog partytur marszów wojskowych (żeby wszyscy grali tak samo): Wojskowy Zbiór Marszów („Armeemarschsammlung”). Zbiór był podzielony na trzy działy:

I – wolne marsze oddziałów pieszych (115 melodii)
II – marsze paradne oddziałów pieszych (269)
III – marsze kawaleryjskie (149 – ten później jeszcze podzielono na kawaleryjskie dla jazdy stępa i galopem).

Dziś wymaga to wyjaśnienia: rytm ruchu konia jest szybszy niż człowieka i podczas defilad przejazdowi kawalerii musiała towarzyszyć szybsza muzyka. Marsze kawaleryjskie były dla piechoty nieprzydatne – niech ktoś sobie wyobrazi maszerowanie w rytm, dajmy na to, Marsza Radeckiego Straussa! Marsz „Fridericus Rex” figurował jako: Armeemarsch II, 136. O pruskiej mentalności niech świadczy taka ciekawostka: podczas wizyty cesarza w 1895 r. w Szczecinie prasa relacjonowała dokładnie przebieg imprez, podając też, co było grane przez orkiestrę. Na przyjęciu w Konzerthausie „do kotleta” grano różne kawałki i listę tychże „Pommersche Volksrundschau” podało, wymieniając utwór i kompozytora. Jeśli chodzi o „Marsz Yorcka” podano tylko numer katalogowy (AM II, 37) kompozytorem (Ludwig van Beethoven) nie zaprzątając sobie głowy…

Niektórzy ze Szczecinem wiążą także znany marsz „Alte Kammeraden” Carla Alberta Teike. Jednakże w tym przypadku autora melodii łączy z naszym miastem tylko bliskość miejsca urodzenia – Dąbie (Altdamm).

Cowieczorna „puc-sztunde” u artylerzystów

Pamiątka z wojska

Korzystałem m.in. z:
Franz Lommatzsch, Pommersches Soldatentum, „Das Bollwerk” 1940, nr 3.
Franz-Rudolf Zilm, Geschichte der Festung und Garnison Stettin, Osnabrück 1988.
„Pommersche Volksrundschau“, 1895 (IX).
Robert Kisiel, Strzegom – Dobromierz 1745, Warszawa 2001.
Ryszard Dzieszyński, Sadowa 1866, Warszawa 2007.

Zasoby stron internetowych:
http://historische-uniformen.de
http://www.altearmee.de/
http://www.czejarek.pl/stettin/
http://www.deutsche-kriegsgeschichte.de/drheer14.html
http://www.deutsche-schutzgebiete.de/
http://www.grosser-generalstab.de/
http://www.preussenchronik.de/
http://www.preussenweb.de/regimentaltneu.htm
http://www.preussenweb.de/regimentaltneu.htm