Opublikowane przez sedina w Technika i Komunikacja.

Powojenny los zdobytych okrętów jest jeszcze trudniejszy do ustalenia. Odzyskane w Gdyni U 4, U 6, U 10 (przebazowany z Gdańska?) i UF 2 zostały zatopione przez Rosjan w Zatoce Puckiej, o czym już była mowa. Potwierdzeniem tego może być także fakt, że te jednostki nie są wykazane w spisie okrętów zdobytych przez Rosjan. Znaleziony w Gdyni (wg relacji doc. Jana Wąsowicza, o czym pisze p. Pasek) wrak małego okrętu podwodnego, który zamierzano wykorzystać do szkolenia, to najprawdopodobniej U 4, U 6 lub U 10, które zdobyto w dość dobrym stanie, co potwierdzają fotografie. Decyzję o zatopieniu tych jednostek, a nie wcieleniu do własnej floty przez Rosjan można wytłumaczyć faktem, że U 4, U 6 i U 10 byty małymi, starymi (zbudowanymi w 1935 roku) i wyeksploatowanymi okrętami, nie mającymi żadnej wartości pod względem technicznym. Przez 10 lat istnienia tych okrętów nastąpił znaczący rozwój w konstrukcjach jednostek podwodnych, zaś zwodowany w 1938 roku UF 2 także okazał się Rosjanom niepotrzebny jako nietypowy (nie posiadano do niego części zamiennych) okręt francuskiej konstrukcji. Natomiast bez odpowiedzi pozostaje pytanie, dlaczego Rosjanie zamiast topić te okręty, nie pocięli ich na złom, uzyskując w ten sposób sporo stali?

Z okrętów zdobytych w Gdańsku oprócz U 10 znany jest dalszy los 20 budowanych jednostek typu XXI. Trzynaście z nich już 12 IV 1945 roku wcielono do floty radzieckiej i kontynuowano ich budowę. Pięć okrętów zwodowano 15 VII 1945 roku: U 3538, U 3539, U 3540, U 3541 i U 3542, które otrzymały nazwy odpowiednio TS-5, TS-6, TS-7, TS-8 i TS-9, zmienione w marcu 1947 r. na: R-1, R-2. R-3, R-4 i R-5. Jednak żadna z tych jednostek nie została ukończona, po czym R-1, R-2 i R-3 zostały w dniach 7-8 VIII 1947 roku zatopione przez Rosjan na akwenie w odległości 20 mil morskich na północny zachód od latarni Ristna, na przylądku o tej samej nazwie, na zachodnim cyplu wyspy Hiuma (Dagö, Wyspy Moonsundzkie, obecnie w Estonii). Tu znów należałoby zadać pytanie, dlaczego tych okrętów nie pocięto na złom, a właśnie taki los spotkał R-4 i R-5 po skreśleniu ich z listy floty radzieckiej 28 II 1948 roku, ale o miejscu złomowania brak danych. Kolejnych 8 zdobytych okrętów typu XXI także zostało wcielonych do floty radzieckiej w kwietniu 1945 roku. Były to: U 3543, U 3544, U 3545, U 3546, U 3547, U 3548, U 3549 i U 3550, które zostały przemianowane na odpowiednio TS-10, TS-11, TS-12,TS-13,TS-15,TS-17,TS-18 i TS-19, po czym trzy pierwsze z nich również w marcu 1947 roku zmieniły nazwy na: R-6, R-7 i R-8. Jednak żadna z tych 8 jednostek nie została zwodowana. Skreślono je z listy floty, a następnie pocięto na złom – w Gdańsku, gdyż nie zwodowane jednostki musiały pozostać na pochylniach. Ostatnie 7 zdobytych okrętów tego typu.: U 3551, U 3552, U 3553, U 3554, U 3555, U 3556 i U 3557 wpisano na listę floty radzieckiej 12 II 1946 roku, i jak poprzednie przemianowano nazwy na: TS-32, TS-33, TS-34, TS-35, TS-36, TS-37 i TS-38. Nie zostały także zwodowane. 9 IV 1947 roku skreślono je z listy floty, i pocięto na złom w Gdańsku.

Nieznany jest los budowanych przez Niemców w Gdańsku, nieukończonych 19 okrętów typu VII C, z których 4 zostały zwodowane, ale żaden z nich nie figuruje na liście radzieckich zdobyczy, zatem zapewne wszystkie zostały pocięte na złom jeszcze przez pierwotnych właścicieli. Z kolei istnieje informacja, że Rosjanie, w dniach 7-10 VIII 1947 roku na wspomnianym akwenie koło Przylądka Ristna, zatopili jeszcze 5 okrętów podwodnych oznaczonych niewyjaśnionymi numerami: 148, 236, 237, 241 i 242. Nie były to numery z nazw jednostek, gdyż tak oznaczone okręty zatonęły jeszcze podczas wojny – dwa z nich na zachodnim Bałtyku, a pozostałe na zupełnie innych akwenach. Gdyby przyjąć, że te numery oznaczają numer budowy, to okazuje się, że pod numerem 148 był budowany U 1176, który mógł zostać zdobyty w Gdańsku. Pod numerem 241 budowano U 6, zdobyty w Gdyni, a pod numerem 237 budowano U 2, który najprawdopodobniej został pocięty na złom jeszcze podczas wojny. Pod numerem 236 „ukrywał” się U 1, zatopiony jeszcze w 1940 roku na Morzu Północnym, a pod numerem 242 nie budowano żadnego okrętu podwodnego. Tak więc te 5 okrętów podwodnych nadal czeka na identyfikację. Czyżby wśród nich były 4 zwodowane jeszcze przez Niemców w Gdańsku i nieukończone okręty typu VII C – U 1173, U 1174, U 1175 i U 1176, o których ostatecznym losie brak danych?

W 1952 roku, wg p. W. Paska, wydobyto okręt o wyporności 1000 ton na Jeziorze Dąbie koło Szczecina, 1200-tonową jednostkę w kanale Duńczyca (jedna z odnóg Odry na terenie Szczecina), 1320-tonowy okręt w rzece Święta (odnoga Odry także na obszarze Szczecina wpadająca do Jeziora Dąbie) i taką sarną jednostkę w Świnoujściu. Pierwszego z wymienionych okrętów nie można zidentyfikować, gdyż żadne opracowanie nie mówi o jednostce zatopionej w tym jeziorze – być może chodzi o ponton do wydobywania wraków, przypominający okręt podwodny. Jednostką podniesioną z Duńczycy był najprawdopodobniej U 108, okrętem wydobytym z rzeki Święta – U 547, a jednostka podniesiona w Świnoujściu to U 803 lub U 854 lezący w Starej Świnie. Dwa wraki wyporności 1200 i 700 ton wydobyte w 1953 roku to zapewne U 803 lub U 854 w Świnoujściu ze Starej Świny i U 902 w Szczecinie z Duńczycy. Cytowany przez Autora raport Oddziału Awaryjno-Ratowniczego Marynarki Wojennej z 1951 toku mówiący o odnalezieniu w rzece Święta wraku jednego, a w kanale Duńczyca 2 okrętów podwodnych, potwierdza te przypuszczenia. Największy (1320 ton) wrak w Świętej to U 547, będący rzeczywiście największą z jednostek pozostawionych przez Niemców w Szczecinie, a 2 wraki w Duńczycy to U 108 i U 902, które zostały zatopione niedaleko siebie (co potwierdza fotografia), dlatego mogły być podniesione z tego kanału, co dodatkowo potwierdza wersję ich zatopienia w Szczecinie, a odrzuca wersję zatopienia w Kanale Cesarskim koło Świnoujścia. Na kolejność wydobycia obu wraków z Duńczycy wskazuje wymieniona wielkość tych okrętów. Podniesiona w 1952 r. jednostka, miała mieć wyporność 1200 ton, a U 108 wypierał 1051 ton, zaś wydobyty rok później 700 t wrak odpowiadał 769-tonowemu U 902. Z kolei wrak wydobyty w 1954 r. na pozycji 53°53’N/014°16’E, a zatem na Świnie lub Kanale Mielińskim (będącymi częścią toru wodnego między Szczecinem a Świnoujściem), na południe od portu w Świnoujściu, to najprawdopodobniej wrak U 1000 przeznaczonego przez Niemców na złom. Co prawda U 902 i U 1000 należały do tego samego typu (między VII C a VII C/41 istniały minimalne różnice), ale wymieniona pozycja wskazuje, że wrak wydobyty w 1954 r. to jednak U 1000, gdyż on znajdował się w Świnoujściu, a U 902 porzucono w Szczecinie, i to zapewne on został podniesiony w 1953 roku, choć o miejscu podniesienia nie ma danych. W 1954 roku w pobliżu Świnoujścia (nie w porcie) podniesiono jeszcze jeden wrak – U 2342 (typ XXIII), który zatonął 26 XII 1944 roku na pozycji 54°01,8’N/014°15,2’E w odległości, jak U 854, ok. 11 km od wejścia do tego portu, również wskutek wejścia na minę magnetyczną z pola „Geranium” (zginęło 6 marynarzy, a dwóch kolejnych zmarło wskutek odniesionych ran). Wydobycia okrętu dokonała niemiecka państwowa firma VEB Schiffsbergung und Taucherei ze Stralsundu w ówczesnej NRD. Nie wiadomo dlaczego do podniesienia jednostki zatrudniono niemiecką firmę (na polecenie Rosjan”) skoro wrak znajdował się na polskich wodach terytorialnych, jak wskazuje pozycja. Wrak został spenetrowany przez nurków tej firmy w sierpniu 1953 roku, po czym rozsadzono go materiałami wybuchowymi na 4 części po około 75, 65, 55 i 20 ton (okręt miał wyporność 234 ton). Fragmenty podniósł statek ratowniczy „1. Mai” w dniach 30 IX – 3 XI 1954 roku. We wraku znaleziono ciała dwóch z 6 poległych marynarzy. Wydobyte części okrętu przetransportowano do Karlshagen w północno-zachodniej części wyspy Uznam, gdzie jeszcze w tym samym roku pocięto je na złom. Zapewne tę jednostkę miał na myśli p. Pasek pisząc, że przynajmniej jeden okręt został przecięty metodami pirotechnicznymi i wydobyty, a w jego wraku znaleziono zwłoki niemieckich marynarzy. Że nie był to wspomniany wrak U 1000 (podniesiony także w 1954 roku) świadczą różne pozycje położenia okrętów. Ponadto w 1964 i 1967 roku wydobyto jeszcze 2 wraki, ale byty to okręty zatopione w innym miejscach. O nich jest mowa dalej.

Pora na uzupełnienia dotyczące okrętów podwodnych zatopionych na naszych wodach terytorialnych. U 272 zatonął w wyniku kolizji z U 634 (nie U 664), przy czym na jego pokładzie była niepełna 36-osobowa załoga (11 marynarzy znajdowało się na urlopach, albo było chorych) i 5 uczniów-mechaników. Po kolizji okręt poszedł na dno z 29 marynarzami, a 12 (nie 19) uratowało się wyskakując do morza lub zostało wydobytych po 9 godzinach (!) już z zatopionej jednostki leżącej na głębokości 36 m, co jest sprzeczne z informacją podaną przez p. Paska, że wrak U 272 znajduje się na głębokości ok. 90 m. Podana pozycja zatopienia U 346 nie odpowiada rzeczywistości, a faktyczna pozycja jest nieznana. Wg świadków zdarzenia, okręt w momencie zatonięcia znajdował się w odległości ok. 12 mil morskich na północny wschód od Helu z 43-osobową załogą i 5 uczniami-mechanikami. W trakcie ćwiczeń 6 marynarzy weszło do pontonu, aby fotografować (!) moment zanurzania się okrętu, który zszedł pod wodę i nigdy nie wypłynął na powierzchnię. Tak więc z U 346 zginęło 42 (nie 37) marynarzy. Zatem przedstawiony na rys. wrak nie jest wrakiem U 346. Wszystko wskazuje na to, że jest to wrak UF 2, zatopionego przez Rosjan po zdobyciu w 1945 roku. O pomyłkę łatwo, gdyż obie jednostki były do siebie podobne. U 346 należał do typu VII C, miał wyporność 769 t i długość 67,10 m, a UF 2 był zdobycznym francuskim „La Favorite” o wyporności 818 t i długości 73,50 m. Ponadto podana przez p. Paska błędna pozycja zatonięcia U 346 na 54°37’N/018°50’E prawie „pokrywa” się z podaną pozycją zatopienia UF 2 na 54°35’N/018°35’E.

Jeszcze więcej niejasności jest w przypadku U 367. Okręt ten przepadł bez wieści 16 (nie 15) marca 1945 roku z całą 43-osobową załogą. Tego dnia niemieckie radiostacje na lądzie o godzinie 23:59 (16 marca) odebrały wiadomość od U 3010, że poderwał się na minie w kwadracie AG 9573 (centrum tego kwadratu stanowi pozycja 54°51’N/018°55’E) i tonie. Natychmiastowa akcja poszukiwawcza prowadzona w nocy nie przyniosła żadnego efektu. Jednak wkrótce okazało się, że U 3010, który wyruszył z Helu mając na pokładzie oprócz załogi 50 członków Hitlerjugend zawinął bez problemu do Travemünde w zach. części Bałtyku i nie nadawał żadnej wiadomości. Dopiero gdy utracono kontakt z U 367, przyjęto, że to on wzywał pomocy, a za przyczynę jego zatonięcia później uznano wejście na minę postawioną przez radziecki okręt podwodny L-21. Ten okręt postawił 20 kontaktowych min kotwicznych w 80-metrowych odstępach, na głębokości 2,4 m; 13 III na pozycji 54° 35,5’N/018°52’E (niedaleko Helu), a więc w innym miejscu od tego, z którego nadano meldunek o wejściu na minę. Tę wiadomość można jednak wytłumaczyć tak samo jak sprzeczność między nazwami okrętów (U 3010 a U 367) – najprawdopodobniej błędami w tekście popełnionymi podczas nadawania meldunku przez radiotelegrafistę tonącej jednostki lub błędami przy odczytywani u meldunku przez odbiorcę. Trzeba dodać, że pozycja postawienia min przez L-21 jest także inna od pozycji miejsca znalezienia wraku, podanej przez p. Paska. Poza tym nie można wykluczyć, że U 367 wszedł na jedną z 488 (!) magnetycznych min dennych postawionych w Zatoce Gdańskiej przez brytyjskie samoloty od sierpnia 1944 do stycznia 1945 roku. Ponadto 4 miny takiego typu postawiły w lutym 1945 roku na tym akwenie samoloty radzieckie. Wątpliwe jest jednak, aby U 367 wszedł na taką minę, gdyż musiałby wówczas płynąć w zanurzeniu (miny leżały na dnie i wybuchały, gdy w ich pobliżu przepływała jakaś jednostka), a w tej sytuacji nie mógłby nadać meldunku o wejściu na minę.

Wszystko wskazuje na to, że wg p. Paska znaleziony w grudniu 2001 roku, około 4 mile od portu w Helu, wrak na głębokości 65 m i pozycji 54°34’00,0″N/018°52’49,6″E określany jako „U-Boot II” i mający być wrakiem U 4 albo U 6, a według najnowszych doniesień (jak pisze p. Pasek) będący jednak okrętem typu VII C – to właśnie wrak U 367, należącego właśnie do typu VII C, zatopionego na jednej z radzieckich min postawionych na wymienionej wyżej pozycji. O jego wejściu na minę świadczy stan wraku, a dokładniej zniszczony kiosk, co uniemożliwiło ewakuację z wnętrza okrętu załogi, tak że zginęła ona w całości. W tej sytuacji podana przez p. Paska pozycja zatonięcia U 367 na 54°25’N/018°50’E jest błędna. Dodając na marginesie – na minach postawionych przez L-21 także zatonęły jeszcze 14 III 1945 roku niemieckie torpedowce T 3 i T 5. Takiej skuteczności (zatopione 3 duże okręty przy użyciu tylko 20 min) nie miało żadne morskie pole minowe postawione podczas II wojny światowej! Uzupełniając okoliczności zatopienia U 768 – jego cała 44-osobowa załoga została uratowana.

Problemem jest ustalenie „tożsamości” wraków okrętów podwodnych wydobytych w 1964 roku w rejonie Rozewia – na pozycji 54°50’N/018°20’E, i w 1967 roku w Zatoce Gdańskiej – na pozycji 54°31’N/018°45’E. W pierwszym przypadku może chodzić, jak podaje p. Pasek, o „zaginione” U 2 lub U 21, ale okrętem wydobytym w Zatoce Gdańskiej nie był jak przypuszcza p. Pasek U 367, a o powodach odrzucenia tej hipotezy jest mowa wyżej. Tą podniesioną jednostką najprawdopodobniej był któryś z okrętów zdobytych przez Rosjan i zatopionych przez nich w 1945 roku – U 4. U 6 lub U 10 (ale nie UF 21) na pozycji 54°35’N/018°35’E. Warto jeszcze poruszyć kwestię wraków okrętów podwodnych zatopionych we wschodniej i północno-wschodniej części Zatoki Gdańskiej, a więc już poza obszarem polskich wód terytorialnych. Jednak pozycje zatopienia tych jednostek są niedokładne. Wynika to z braku świadków zdarzenia, gdy okręt zatonął z całą załogą i bez obecności innej jednostki. Tak wiec badacze wraków na naszych wodach terytorialnych mogą natknąć się na inny, nie wymieniony wyżej okręt. Tymi innymi jednostkami jest 5 okrętów niemieckich i jeden radziecki:

– U 5 (typ II A) – zatonął 19 III 1943 r. w Zatoce Gdańskiej, na akwenie na północ od Piławy, na pozycji 54°40’N/019°45’E lub 54°25’N/019°50’E z powodu wypadku w zanurzeniu. Zginęło 21 marynarzy, uratowano 16.
– U 7 (typ II B) – zatonął 18 II 1944 r. także na tym samym akwenie, na pozycji 54°52’N/19°29’48″E lub 54°25’N/019°50’E, wskutek wypadku w zanurzeniu. Zginęła cała 29-osobowa załoga (wg innych publikacji 28 albo 26 marynarzy).
– U 1015 (typ VII C) – zatonął 19 V 1944 r. na tym samym akwenie, na pozycji 55°09,6’N/059°11,6’E lub 54°25’N/019°50’E, z powodu kolizji z U 1014. Zginęło 36 marynarzy, uratowano 14 albo 16.
– U 80 (typ VII C) – zatonął 28 XI 1944 r. na tym samym akwenie, na pozycji 54°25’N/U19°50’E lub 54°40’N/019°30’E,wskutek wypadku w zanurzeniu, zginęła cała 50-osobowa załoga (wg innych publikacji 52 lub 48).
– U 416 (typ VII C) – zatonął 12 XII 1944 r. na akwenie na północny zachód od Piławy, na pozycji 54°58’N/019°33’E, z powodu kolizji z niemieckim trałowcem M 203. Zginęło 36 (lub 37) marynarzy, uratowano 5.
– radziecki S-1O (typ S) – zatonął 28 VI 1941 r. na akwenie na północ od Piławy, na nieustalonej pozycji, po ciężkim uszkodzeniu poprzedniego dnia na niemieckiej minie koło Piławy. Zginęła cała 38-osobowa załoga.

O braku dokładności podawanych pozycji zatopienia może świadczyć choćby fakt, że czterem okrętom (U 5, U 7, U 1015 i U 80) przypisywana jest ta sama pozycja zatopienia – 54°25’N/019°50’E.

Na zakończenie jeszcze kilka uwag. Pisownia nazw niemieckich okrętów podwodnych z łącznikiem między literą U, a dodawaną do niej liczbą jest błędna, co można zrozumieć, gdyż ten błąd popełnia wielu autorów publikacji nie pochodzących z Niemiec (nazwy okrętów radzieckich pisze się z łącznikiem między – literą a liczbą). Natomiast trudno jest zrozumieć podawanie przez p. Paska wyporności okrętów podwodnych (w tym przypadku danych o typie VII C) w tonach rejestrowych brutto (BRT). Jest to jednostka pojemności (1 BRT = 2,83 m) stosowana przy podawaniu wielkości statków handlowych. Wyporność okrętów podaje się w tonach, w przypadku jednostek niemieckich stosowana była zwykle (wobec okrętów podwodnych na pewno) tona metryczna (1000 kg). podczas gdy w większości innych flot (w tym polskiej) stosuje się tonę angielską (1016 kg). To spostrzeżenie prowadzi do jeszcze jednej uwagi – z całym szacunkiem do miłośników nurkowania i poszukiwania wraków, co jest i interesujące i niebezpieczne – warto też „ponurkować” w publikacjach książkowych i internetowych, aby poszerzyć swą wiedzę o wrakach, tym bardziej, że omawiany temat nie jest zakończony.

Rafał Mariusz Kaczmarek, O wrakach okrętów podwodnych raz jeszcze, „Odkrywca” 2006, nr 5.