Opublikowane przez woti w Pamiętać Szczecin.

W dniu 15.X.1945 został mianowany wiceburmistrzem miejscowości Podjuchy, która była samodzielnym miastem w powiecie Gryfino. Funkcję tę pełnił do marca 1947r. Pradziadek nosił przy sobie broń, bo grasowały bandy szabrowników i dywersantów, które rozkradały i niszczyły, co się jeszcze dało. Dochodziło też do licznych podpaleń. Pewnego wieczoru zdarzyło się, że ktoś wrzucił do mieszkania petardę przez okno.
W kwietniu 1948r. zmieniły się granice administracyjne Szczecina i Podjuchy stały się prawobrzeżną dzielnicą Szczecina. Warunki życia ulegały ciągłej poprawie. Została uruchomiona linia autobusowa do pętli na basenie Górniczym, działały sklepy i restauracje.

Wspomnienia spisał: Piotr Urzykowski z kl. V Szkoły Podstawowej nr 74 w Szczecinie
Opiekun: Anna Witkowska
Wspominał: Stefania Kuklińska

Nazywam się Piotr Urzykowski i od urodzenia (1992r.) mieszkam w Szczecinie. Postanowiłem dowiedzieć się, jak doszło do tego, że moja rodzina osiedliła się w tym mieście. Moja babcia Stefania opowiedziała mi szczegółowo historię jej ojca Leona. Oto jego dzieje:
Mój pradziadek Leon Kukliński (1900-1993) przybył do Szczecina w sierpniu 1945 r. Jego rodzina zamieszkiwała we wsi Wojtal, pow. Chojnice, na Pojezierzu Kaszubskim. Mój pradziadek Leon Kukliński (1900-1993) przybył do Szczecina w sierpniu 1945 r. Po odzyskaniu niepodległości przez Polskę mój pradziadek zakończył służbę wojskową i zgłosił się do Państwowego Urzędu Repatriacyjnego w Chojnicach, który zaproponował mu wyjazd w okolice Szczecina i zorganizowanie zbiorowego osiedlenia ok. 300 rodzin ze zniszczonych terenów powiatu chojnickiego.
Pradziadek został przydzielony do grupy udającej się do powiatu gryfińskiego.
W dniu 15.X.1945 został mianowany wiceburmistrzem miejscowości Podjuchy, która była samodzielnym miastem w powiecie Gryfino. Funkcję tę pełnił do marca 1947r. Do jego obowiązków, na początku, należało organizowanie zaopatrzenia i pomoc cywilnym osadnikom, którzy zatrzymali się w Podjuchach. Był też Urzędnikiem Stanu Cywilnego i m.in. udzielał ślubów.

W Podjuchach było dużo zniszczeń powojennych, wobec tego trudno było pradziadkowi znaleźć dom gotowy do zamieszkania. Najważniejsze było, aby nie przeciekał dach i były sprawne piece do ogrzewania. W końcu zdecydował się na domek przy ul. Kwiatowej (obecnie ul. Rtęciowej). Był to jedyny ocalały dom na tej ulicy, w górnej części Podjuch. Wymagał uzupełnienia szyb i uporządkowania. Ogrzewanie było piecowe, a instalacje gazowa i elektryczna były niesprawne.
Część Niemców uciekając w popłochu przed zbliżającym się frontem radzieckim, zostawiła w mieszkaniach cenne rzeczy i wyposażenie.
Pradziadek zorganizował grupę ochotników, z którą zajął się porządkowaniem ulic, usuwaniem gruzu i drobnymi remontami zniszczonych budynków. Zajął się też, wspólnie z MO, zapewnieniem bezpieczeństwa napływających osadników. Pradziadek nosił przy sobie broń, bo grasowały bandy szabrowników i dywersantów, które rozkradały i niszczyły, co się jeszcze dało. Dochodziło też do licznych podpaleń.
Pewnego wieczoru zdarzyło się, że ktoś wrzucił do mieszkania petardę przez okno.

Dużym problemem było zdobywanie żywności, opału oraz transport. Ludzie za wykonywaną prace często nie otrzymywali wynagrodzenia, a żywność odbierali w punktach darów UNRRY lub stosowali handel wymienny. Mój pradziadek, aby załatwić jakieś sprawy w Gryfinie (12km), korzystał z przypadkowych okazji jazdy furmanką lub szedł pieszo. Również do centrum Szczecina trudno było się dostać, bo tylko po prowizorycznym moście kolejowym.
Gdy pociąg jadący z Dąbia zwalniał przed mostem na Regalicy w Podjuchach, to pasażerowie do niego wskakiwali i dojeżdżali do stacji Gumieńce.
Pradziadek współdziałał również przy organizacji Spółdzielni „Samopomoc Chłopska” w Podjuchach. Dzięki temu powstał sklep spożywczy i piekarnia. Zorganizowano też Ochotniczą Straż Pożarną oraz szkołę podstawową (1946r.).
Pradziadek Leon był kawalerem i gdy już osiadł w Podjuchach, to zaplanował ślub z moją prababcią, Władysławą Gończ. Pochodziła ona z Odrów, wsi, która sąsiadowała z jego rodzinnym Wojtalem. Ślub odbył się 26 grudnia 1946r. i prababcia zamieszkała w Podjuchach. Wokół ich domu był ogród owocowo-warzywny. Hodowali kury, kozy, króliki, świnie. We wrześniu 1947 urodziła się ich pierwsza córka, Stefania (moja babcia).

Legitymacja Pioniera Miasta Szczecina, 1975r.

Leon Kukliński z żoną i córką, 1948 r.

W kwietniu 1948r. zmieniły się granice administracyjne Szczecina i Podjuchy stały się prawobrzeżną dzielnicą Szczecina. Warunki życia ulegały ciągłej poprawie. Została uruchomiona linia autobusowa do pętli na basenie Górniczym, działały sklepy i restauracje. Przy ulicy Metalowej znajdowała się sala taneczna, gdzie organizowano publiczne zabawy.
W 1947r. mój pradziadek, Leon Kukliński, zrezygnował ze stanowiska zastępcy burmistrza i rozpoczął pracę w Gminnej Spółdzielni „Samopomoc Chłopska” jako główny księgowy. A w marcu 1950r. został jednym z organizatorów Zakładów Mechanicznych WZGS w Podjuchach i pracował tam, jako ekonomista, do czasu przejścia na emeryturę.

Moja babcia Stefania ma jeszcze dwoje rodzeństwa i wszyscy oni mieszkają w Szczecinie. Pamięta ona, że jej ojciec, a mój pradziadek, udzielał się społecznie, pomagał znajomym i sąsiadom w załatwianiu życiowych spraw i był ogólnie szanowanym obywatelem Podjuch. Udzielał się jako radny DRN-Dąbie, ławnik Sądu Wojewódzkiego, działacz ZSL.
Niestety, ja nie miałem okazji poznać mojego pradziadka, ale znam go z częstych opowieści w gronie rodziny. Nadal pozostaje autorytetem dla najbliższych, a ja lubię „poszperać” w pamiątkach po nim.

Decyzja o przyznaniu domu przez Państwowy Urząd Repatriacyjny 1945r.