Opublikowane przez woti w Pamiętać Szczecin.

Nie było żadnych podręczników. Babcia stenografowała wykłady, potem przepisywała je na maszynie, z tego była robiona matryca, a tekst był powielany na powielaczu. Tak sporządzone podręczniki, skrypty, służyły do nauki. Akademia Handlowa w Poznaniu i Filia Akademii w Szczecinie, w której studiowała, drukowały wydawnictwa broszurowe, również skrypty powielaczowe, do nauki różnych przedmiotów.
W styczniu 1949 roku w Szczecinie odbył się pierwszy po wojnie Ogólnopolski Zjazd Związku Literatów Polskich. Obrady toczyły się w sali Filharmonii. Babcia była tam zatrudniona jako stenotypistka.

Wspomnienia spisała: Magdalena Maliniewicz z kl. V Szkoły Podstawowej nr 74 w Szczecinie
Opiekun: Anna Witkowska
Wspominała: Irena Deptuła

Szczecin jest miastem portowym leżącym nad Odrą, oddalonym od Morza Bałtyckiego o ok. 65 km, licząc drogą wodną. Szczecin to miasto o dużych terenach zielonych. W jego granicach znajdują się dwie Puszcze: Wkrzańska i Bukowa. Szczecin to duże miasto liczące obecnie ok. 420 tys. mieszkańców. Po II wojnie światowej w 1945 roku Szczecin był zupełnie zniszczony, szczególnie Stare Miasto i Port. O tym, jak wyglądał Szczecin w pierwszych latach po wojnie opowiedziała mi moja Babcia.
Moja Babcia przyjechała do Szczecina z Torunia, gdzie mieszkała tylko dwa lata, od 1945 do 1947 roku. Chodziła tam do Liceum Spółdzielczo-Handlowego i po zdaniu matury przyjechała na studia do Szczecina.
Od 1939 roku mieszkała w Warszawie. W 1944 roku, podczas Powstania Warszawskiego, pracowała w kuchni polowej w Pałacu Mostowskich, na Starym Mieście. Została złapana przez Niemców i wywieziona do obozu w Bietigheim, położonego nad granicą francuską. Po powrocie do Polski przebywała w Krakowie. Do szkoły chodziła w Zakopanym, a następnie w Warszawie, skąd przyjechała do Torunia, a następnie do Szczecina.


Pracownicy firmy PAGED, wyjazd z imprezą do PGR, w ramach „łączności miasta z wsią”, Szczecin, 1949 r.

W Szczecinie zamieszkała w budynku Związku Nauczycielstwa Polskiego na ulicy Wielkopolskiej. Rozpoczęła studia na Wydziale Spedycji Morskiej, w Akademii Handlowej w Poznaniu, Filia w Szczecinie. Początkowo pracowała w Szkole Podstawowej Nr 1, a później w Związku Nauczycielstwa Polskiego. Z uwagi na kierunek studiów musiała zmienić pracę, by był zgodny z zatrudnieniem. Rozpoczęła pracę w Spedycji Morskiej Polskiej Agencji Drzewnej „PAGED”.
Kiedy w 1945 roku Szczecin znalazł się w granicach Polski, to Niemcy którzy tam mieszkali, musieli go opuścić. Wtedy do Szczecina przyjeżdżała ludność z różnych rejonów Polski. Zajmowała opustoszałe domy i mieszkania pozostawione przez wyjeżdżających ze Szczecina obywateli niemieckich. Miasto było zniszczone, leżało w gruzach.

Karta miesięczna na tramwaje i autobusy miasta Szczecina, 1948 r.

W tym czasie w Szczecinie żyło się bardzo ciężko. Brakowało wszystkiego: komunikacji, sklepów, przychodni zdrowia, urzędów, szkół, poczty, kin, teatrów, obiektów sportowych – w ogóle wszystkiego. Do Szczecina można było dostać się pociągiem. Lokomotywa parowa ciągnęła kilka wagonów przeprawiając się przez most pontonowy.
Pierwszym Prezydentem Miasta był Piotr Zaremba, który zarządzał miastem. Najważniejszym zadaniem w pierwszym okresie po wojnie było przed wszystkim uporządkowanie Szczecina, to znaczy trzeba było usunąć olbrzymie ilości gruzów pozostałych po zniszczonych, zbombardowanych budynkach.
Wszyscy chcieli, aby jak najszybciej można było żyć, uczyć się i pracować normalnie. W każdą niedzielę studenci, a więc i Babcia, odgruzowywali Stare Miasto. Godziny pracy trzeba było poświadczyć u kierującego pracami. Było to konieczne, bo każdy student musiał okazać ten „papierek” na uczelni.
W tym czasie w mieście było bardzo niebezpiecznie. W piwnicach ukrywali się jeszcze Niemcy. Grasowali szabrownicy, którzy okradali puste domy i mieszkania.
Po Szczecinie chodzono w grupach. Ulice nie były oświetlone. Nikt nie miał odwagi wyjść na ulicę po zmierzchu.
Pierwszą w Szczecinie szkołę podstawową zorganizował Władysław Sykuła. Był przed wojną nauczycielem, a w Szczecinie był działaczem społecznym. Zorganizował Związek Nauczycielstwa Polskiego.


Legitymacja szkolna Akademii Handlowej, 1949 r.

Szkołę średnią zorganizowała Pani Szczerska. Mieściła się ona przy Al. Piastów. Jeszcze dzisiaj mówi się: „chodzę do Szczerskiej”.
Nie było żadnych podręczników. Babcia stenografowała wykłady, potem przepisywała je na maszynie, z tego była robiona matryca, a tekst był powielany na powielaczu. Tak sporządzone podręczniki, skrypty, służyły do nauki. Akademia Handlowa w Poznaniu i Filia Akademii w Szczecinie, w której studiowała, drukowały wydawnictwa broszurowe, również skrypty powielaczowe, do nauki różnych przedmiotów.
W tym czasie najczęściej czytywanymi gazetami była gazeta codzienna „Kurier Szczeciński” oraz tygodnik „Przekrój”.
A jak spędzali czas ówcześni studenci? Chodzili na koncerty do Filharmonii Szczecińskiej, do Teatru Polskiego na spektakle teatralne, lub do kina „Colloseum” na ul. 5-go Lipca. Na dole, pod kinem, była restauracja z orkiestrą, pod nazwą ”Oaza” – potem „Albatros”. Po filmie chodzono tam na potańcówki. W niedzielę młodzież chodziła tańczyć na statek „Dana”, który był zacumowany przy Wałach Chrobrego. Była tam orkiestra i parkiet do tańca. Do ulubionych rozrywek należało też pływanie statkiem wycieczkowym po Odrze, Basenie Portowym i Zalewie Szczecińskim. Na spacery najczęściej chodzono do Parku Kasprowicza, na Jasne Błonia lub Lasku Arkońskiego, bądź na Cmentarz Centralny i Wały Chrobrego. Spacerowano również nad Jezioro Szmaragdowe w Zdrojach, chociaż była to daleka wyprawa.
Chodzono również na mecze piłki nożnej i na mecze bokserskie, ponieważ walczył tam znany bokser Marian Buba, który pracował z babcią w firmie „PAGED”. Babcia należała do Klubu Sportowego „UNIA”, przy zakładzie pracy, gdzie należała do drużyny piłki siatkowej.
W jej zakładzie pracy istniał zespół teatralno – wokalny. Były tam przygotowywane imprezy dla wsi , dla PGR (PGR – Państwowe Gospodarstwo Rolne). Jeżdżono z tymi występami od wsi do wsi, w ramach „akcji łączności „Miasta ze Wsią”. W tamtych latach na wsiach nie było energii elektrycznej. Sale były oświetlane lampami naftowymi lub świeczkami. Czasem występowano w stodole, bo nie było innej odpowiedniej sali, która by pomieściła całe rodziny robotników rolnych. W przedstawieniach wykorzystywano akordeon, gitarę klasyczną, ewentualnie czasami, jak było, to pianino.
Mimo trudnych warunków mieszkaniowych, częstego braku wody, gazu, światła, węgla do opalania mieszkań, złego zaopatrzenia, nikt nie zamierzał wracać do miasta, z którego przybył.
Szczecin był miastem pracującej i uczącej się młodzieży. Wszyscy czuli się tu dobrze. Młodzieży wszędzie było pełno. W teatrach, na koncertach, stadionach, w barach mlecznych (gdzie jedli), w biurach, w pracy, w porcie – wszędzie była młodzież studencka. Babcia należał też do różnych organizacji, taki jak Stowarzyszenie Studentów Akademii Handlowej w Szczecinie „Bratnia Pomoc”, Społeczno – Obywatelska Liga Kobiet, Związek Zawodowy Pracowników Leśnych i Przemysłu Drzewnego, Liga Przyjaciół Żołnierza, Towarzystwo Przyjaźni Polsko – Radzieckiej, Społeczny Komitet Radiofonizacji Kraju.

Muszę wspomnieć o jeszcze jednym ciekawy wydarzeniu, którego uczestniczką była Babcia. W styczniu 1949 roku w Szczecinie odbył się pierwszy po wojnie Ogólnopolski Zjazd Związku Literatów Polskich. Obrady toczyły się w sali Filharmonii. Babcia była tam zatrudniona jako stenotypistka. Stenografowała przebieg obrad. Tam poznała Prezydenta Szczecina, Piotra Zarembę, oraz wielu pisarzy polskich np.: Ewę Szelburg Zarębinę, Jan Dobraczyńskiego, Jarosława Iwaszkiewicza, Jana Brzechwę, Jastruna, Leona Kruczkowskiego, Rusinka, Broniewskiego i innych. Jeszcze do dzisiaj ma część maszynopisu z obrad tego Zjazdu.
Do Szczecina Babia przyjechała na studia z grupą 10 osobową. Byli to koledzy i koleżanki z Torunia, z klas maturalnych. Przyjechała sama, bez rodziny.
Moja Babcia mogłaby mi opowiedzieć jeszcze o wielu różnych zdarzeniach i ciekawych sprawach z tamtych pierwszych lat powojennego Szczecina, ale to już innym razem.